|
Te dziewczyny motyle chcą ze mną tańczyć
Te dziewczyny motyle chcą ze mną tańczyć |
Zygmunt Jan Prusiński
TE DZIEWCZYNY MOTYLE CHCĄ ZE MNĄ TAŃCZYĆ
Monice Dygudaj
Nadszedł dzień tańców.
Jesień zrzuca z siebie kolory - ubieramy się w nie,
dostojni, a październik zaprasza każdego.
Chodźcie dziewczyny na plażę.
Powspominamy każdą chwilę wyciętą z piasku,
ślady waszych stóp zostały - i uśmiech powraca echem.
Moniko z morskim temperamentem,
przybądź ze swoimi przyjaciółkami - otulimy ręce muzyką,
zawiesimy jak ptaki na niebie radość z tańca.
Pokocham to piękno w każdym ruchu,
nie zapomnę o pieszczotach - będę dokładny
jak w swej naturze drzewo rozrasta i budzi cienie.
Nagi Erotyk zadzwoni pieśnią!
4.10.2010 - Ustka
Poniedziałek 9:16
Wiersz z książki „Niebieski blues”
autor ZJP
https://m.salon24.pl/b165cbcb5e2ca18c83d277ee185b4a0e,860,0,0,0.jpg
Muza
http://static.jpg.pl/static/photos/556/556974/f37346235d64365407cf2b1fb41c69e9_normal.jpg |
|
|
|
|
|
-->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.
zygpru1948 |
2020.12.07; 04:26:32 |
NIEBIESKI BLUES - część czwarta
Dział: Kultura Temat: Literatura
Zygmunt Jan Prusiński
POECI W OGRODZIE ANNY
https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/1097101,niebieski-blues-czesc-iv |
zygpru1948 |
2020.12.07; 00:15:37 |
NIEBIESKI BLUES - część trzecia
Dział: Kultura Temat: Literatura
Zygmunt Jan Prusiński
DO NIEJ MAM KILKA KROKÓW W WIERSZU
https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/1095818,niebieski-blues-czesc-iii |
zygpru1948 |
2020.12.07; 00:13:26 |
Katarzyna Anna Koziorowska z tomiku SEN NA JAWIE
Nasza wspólna epoka
Przeminęło wiele tysiącleci,
zanim nastąpiła nasza wspólna epoka.
Miliony rzek przetoczyło
swe rozgoryczone, płonące wody,
zmieszane z łzami z całego świata,
zanim świt wyjrzał lękliwie
zza kurtyny, zanim zabrzmiał ostatni dzwonek.
Przebrnęło przez naszą samotną,
opuszczoną planetę wiele wiosen,
lat, jesieni i zim, zanim stały się wspólnotą,
której nie podzieli już ani Boża melancholia,
ani ludzki, pospolity, śmiertelny grzech.
Kierunki świata rozpierzchły się
w panice, ale pewnego dnia zdołaliśmy je obłaskawić
kromką świeżego sumienia.
Pewnego wieczora runął deszcz,
tak marudny, zawzięty, nienawistny,
że utonęły w nim nasze światłolubne dusze,
że ukradł nasze łzy, trzymane na specjalną okazję.
Tak…
Lecz to już nieważne.
Dziś łączy nas obopólna siła samotności.
Nasze samolubne wyspy wpadły na siebie
pośród zmęczonych, krwawych fal — znienacka,
bez zapowiedzi…
W archipelag miłości zespoił się nasz
utracony świat, złączyły zaginione pośród wieczora
martwe złudzenia…
Przyszła noc, z szerokim uśmiechem
utkanym z najjaśniejszych gwiazd,
i otuliła nas swym czarnym futrem,
aby nasze sny były wreszcie ciepłe i kochane…
Cisza, spokój i namiętność
obsiadły zmysły, nagie ramiona,
wciąż niedowierzające temu,
że nostalgię często nazywa się Wzajemnością.
Wzajemnością, po której nie zostanie
ani jeden oddech.
Z której nigdy się nie wydostaniemy. |
zygpru1948 |
2020.12.07; 00:09:18 |
Kronika zapowiedzianej klęski
Maciej Boenisch
Decyzja o odłożeniu pióra u szczytu literackiej kariery wydaje się nagła i dramatyczna. Jej źródeł próżno szukać w biografii Laury (Riding) Jackson. Kryzys nie nastąpił bowiem w sferze faktów, ale w wytwarzanej przez literaturę sferze sensu.
https://www.dwutygodnik.com/public/media/article/image_center/3236.jpg
W twórczość wpisane są chwile kryzysu. Drażliwe momenty, kiedy piszący nie są w stanie przegnać natrętnych myśli i roztrząsają litanię: czy moje książki są dobre? styl piękny? talent prawdziwy? Nie ma jednej sprawiedliwej reguły na wyjście z kryzysu. Szkół jest za to bez liku. Jeden po inspirację rusza w egzotyczne podróże, drugi wertuje księgi, jeszcze inny zagląda w kieliszek. Gdyby zebrać je wszystkie, powstałby z tego pewnie bestsellerowy podręcznik. To zresztą żadna nowa idea, bo na historiach wszelkiej maści kryzysów, zapaści, zwątpień i mozolnej po nich rekonwalescencji, niejedną literacką biografię już uwarzono.
Laura (Riding) Jackson, „Obroty cudów. Utwory wybrane: wiersze i eseje”. Przeł. Julia Fiedorczuk, Biuro Literackie, Wrocław, 120 stron, w księgarniach od stycznia 2012
https://www.dwutygodnik.com/public/media/image/411a047d-thumb.jpg
Zdarzają się jednak w historii literatury przypadki, a dotyczy to też pisarstwa Laury (Riding) Jackson, kiedy kryzys z całym impetem i jakby bezpośrednio uderza w samą literaturę, oszczędzając pisarzowi męki niewysłowienia i stawiając go przed faktem już dokonanym. W samym centrum kryzysu. Literatura jest bowiem obszarem sensu w pewnej mierze autonomicznym wobec życia, ale podobnie jak obszar egzystencji niestabilnym, kruchym i podatnym na załamanie. Pisanie dyktuje swoje prawidła, tonacje, wzorce rytmiki i harmonii, narzuca perspektywę i kierunki rozwoju. To kryzys znacznie cięższego kalibru; jego symptomy świadczą o poważnym podejściu do literackiego fachu i powołania. Jego objawy jednak – zwykle mniej spektakularne – sięgają głębiej, czyniąc kryzys trudnym, czasem wręcz niemożliwym do przezwyciężenia.
Laura (Riding) Jackson zadebiutowała w 1926 roku, skompletowała kilkanaście tomów poezji, zbiory esejów, opowiadań, listów, i powieść. Nie wspominając o pracach krytycznoliterackich napisanych wspólnie z Robertem Gravesem, z którym prowadziła również niewielkie wydawnictwo Seizin Press w Deyá na Majorce. W dwanaście lat po debiucie – co rzadkie w przypadku twórców przed czterdziestką – na półki amerykańskich księgarń trafiły jej „Collected Poems”. Riding była u szczytu kariery. Wtedy nastąpił też kryzys. Niespodziewanie zamilkła, nie publikowała nowych utworów, nie udzielała wywiadów i odmawiała zgody na przedruki wcześniejszych wierszy i opowiadań.
Kiedy po dwudziestu czterech latach przerwała milczenie, nieliczni, którzy mogli jeszcze pamiętać jej wiersze, musieli przeżyć kolejny wstrząs. „Nie ma żadnego związku pomiędzy werbalnymi triumfami poezji a naszymi autentycznymi potrzebami w języku mówionym – pisała o swoim stosunku do poezji w krótkim tekście przygotowanym na prośbę BBC – owe triumfy to w istocie wytwarzane w słowach efekty dramatyczne”. Nie pisała już więcej ani prozy, ani poezji. Nie zrezygnowała jednak z pisania. Jedynie z literatury. Na małej farmie w Wabasso na Florydzie, gdzie wraz z mężem uprawiali cytrusy, do końca życia pracowała nad monumentalnym traktatem o naturze języka „Rational Meaning: A New Foundation for the Definition of Words”.
Cdn. |
|
|