|
P E R E G R Y N A C J A V, VI
P E R E G R Y N A C J A V, VI |
V. Sakrament Rozdarcia
czysty paradoks
inicjuje
geometria bólu
to Wasze własne uczucie
uwięzione
w tej koszmarnej klatce
materializuje się
jako narzędzie
makabrycznego wyzwolenia
ostrza przebijają skórę
na wylot
rozłupując zrośnięte kości
i przecinając
wspólne dotąd nerwy
nie krwawicie jednak
zwykłą krwią
z ran tryska oślepiające
białe światło
wypala ściany
iluzorycznego domu
granice przestają być potrzebne
krwawy taniec trwa
Ona patrzy
Tobie w oczy
z nieludzkim bólem
ale też
z niesamowitą ulgą
wie
że to rozrywanie ciał
przywraca Wam
waszą własną
indywidualną tożsamość
ściany domu
zaczynają drżeć i pękać
bezcielesne potwory
wyją w przerażeniu
tracąc kontrolę
nad tą przestrzenią
upadacie na podłogę osobno
znów nienaturalnie nadzy
poranieni
obdarci ze skóry
z poranionym narządami
ale na powrót oddzielni
jako mężczyzna i kobieta
to cena wolności
Twoja własna
zakrwawiona ręka
odzyskana
za cenę potwornego cierpienia
wędruje w stronę
Jej dłoni
szuka ciała
chcę Ją poczuć
jak człowiek
jak mężczyzna
kobietę
ostrza
które wyrosły
z Waszych ciał
zniszczyły fuzję mroku
dom wokół Was
zaczyna się walić
odsłaniając podłogę
pękającą nad oceanem smoły
struktura nie utrzymuje już znaczenia
miłość dała Wam wolność
ale sprowadziła na Was
gniew tego świata
białe światło
Waszej miłości
i ostrza rozrywające mrok
doprowadzają
do potężnej implozji
bezcielesne potwory płoną
wydając z siebie
wysoki piskliwy skowyt
a iluzoryczny dom
obraca się w niwecz
koszmarna fuzja
została przerwana
ale zamiast
upragnionej śmierci
lub ratunku
zapadacie się
przez pękniętą rzeczywistość
VI. Hymn Światła
trafiacie do nowego koszmaru
gdzie wszystko
dzieje się na opak
ciemność oślepia
nie ma tu nocy
wokół panuje
nienaturalne jaskrawe
białe światło
które parzy
Waszą nagą skórę
mocniej niż ogień
ciężkie powietrze
każdy wdech
jest jak połykanie szkła
oddychanie nie jest naturalne
wydech
przynosi chwilową ulgę
i napełnia Wasze płuca
nową energią
na chwilę
nie spadacie
macie wrażenie
że sufit
lustrzane odbicie
popękanej
zakrwawionej ziemi
nieustannie przyciąga
rany rodzą
ślady po ostrzach
na ciałach
nie krwawią
zamiast tego
z rozciętej skóry
zaczynają wyrastać
przezroczyste nitki
które próbują
szyć Was z powrotem
ale w zupełnie losowych
groteskowych miejscach
dotykasz Jej piersi
sutki rozcinają
Twoje dłonie
czujesz
przeszywające lodowate zimno
które Wasza psychika
interpretuje
jako stan absolutnego bezpieczeństwa
wywołując u Was
histeryczny
przerażający śmiech
słowa milkną
po wypowiedzeniu
język nie ma już funkcji
próbujesz wykrzyczeć
Jej imię
ale dźwięk
cofa się do gardła
wymazując je
z Twojej pamięci
zanim zdążysz je
wypowiedzieć i usłyszeć
w tym chorym świecie
Wasza miłość
staje się
największym zagrożeniem
im silniejsze uczucie
Was łączy
tym mocniej
ta nowa rzeczywistość
próbuje Was
od siebie odepchnąć
każde ciepłe spojrzenie
materializuje się
jako fizyczna bariera
a chęć dotyku
nagiego ciała
zadaje realny fizyczny ból
aby przeżyć
w tym świecie na opak
musicie nauczyć się nienawidzić
to co kochacie najgłębiej
decydujecie się
na ostateczny
paradoksalny krok
aby przetrwać
w tym świecie
musicie zadać sobie
śmierć |
|
cdn. |
|
|
|
-->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.
Anula |
2026.07.08; 18:19:40 |
| Czy miłość, która odbiera własną tożsamość, nadal jest ratunkiem? Mocny i niepokojący wiersz… +9 Pozdrawiam serdecznie :) |
Noami |
2026.07.08; 15:09:04 |
Brzmi jak ostateczne wyzwolenie z ciał.. koszmarna separacja kochanków.. ich brutalne rozdarcie w pokrzywionym świetle..
w "Hymn światła"
Miłość staje się bólem i tylko w śmierci można znaleźć ukojenie..
Pozdrawiam serdecznie :)+ |
Bary |
2026.07.08; 13:53:11 |
To mroczne klimaty
których osobiście nie znoszę
Wprowadzanie takiej apokaliptycznej
wizji w prostej linii prowadzi do obłędu
Doceniam kunszt koszmaru ale życie
jest dużo prostsze i o wiele bardziej radosne
Pozdrawiam serdecznie (7+) |
Super-Tango |
2026.07.08; 11:01:39 |
To kolejna część mrocznej, surrealistycznej opowieści, w której horror cielesny splata się z metafizyczną refleksją nad miłością, tożsamością i cierpieniem. Autor z rozmachem buduje wizję świata rządzącego się odwróconą logiką, gdzie uczucie staje się jednocześnie źródłem wyzwolenia i największego zagrożenia. Gęsta symbolika, sugestywne obrazy oraz konsekwentnie rozwijana atmosfera koszmaru nadają wierszowi intensywny, niemal apokaliptyczny charakter, pozostawiając czytelnika z poczuciem niepokoju i filozoficznej zadumy.+)
Pozdrawiam serdecznie |
JNaszko |
2026.07.08; 10:19:25 |
Trudne życie
+++++ Jurek
pozdrawiam |
Amber N |
2026.07.08; 09:53:07 |
Anatomia bólu. Tak chyba najkrócej można podsumować.
Trudne są Twoje wiersze.
Kiedy się je czyta dostarczają wiele emocji.
Pozdrawiam +4 |
MILAF. |
2026.07.08; 08:24:50 |
Podpisuje się pod cennym komentarzem.Anny z..
Pozdrawiam uprzejmie |
Halinka |
2026.07.08; 07:12:28 |
| Ciekawy +(2) |
Anna z |
2026.07.08; 06:33:35 |
Świetny wiersz!+1
Hymn światła i życia zakręty
Pozdrawiam serdecznie miłego dnia życzę |
|
|