|
P E R E G R Y N A C J A VII, VIII, IX
P E R E G R Y N A C J A VII, VIII, IX |
VII. Anielski Kanon Rdzy i Nienaruszalnej Kontroli
widzicie
oślepiające piękno
z jaskrawego nieba
schodzą istoty
o nieskazitelnych marmurowych ciałach
i gigantycznych śnieżnobiałych skrzydłach
kiedy podchodzą bliżej widzicie
przez transparentne tkanki
czarne wijące się arterie
pompowana w nich
smolista nienawiść
syczy cicho
pod powierzchnią piękna
forma nie oznacza intencji
ich jedyną myślą
jest wieczne więzienie Was
w tym chorym raju
ich anielskie dłonie
niosą ze sobą
absolutne
bolesne uzdrowienie
które ma utrwalić
Wasze cierpienie
na zawsze
otacza Was
monumentalna
symetryczna architektura ciał
nie daje cienia
ich światło nie oświetla
ono biczuje
ich oczy
gładkie opalizujące kule
pozbawione są źrenic
i współczucia
jest jedynie
chłodna kalkulacja
marmurowa skóra
nie ma porów ani skaz
jest nienaturalnie zimna
a jej dotyk parzy
każdy ruch skrzydeł
jest perfekcyjnie zsynchronizowany
pióra
choć wyglądają
na śnieżnobiały puch
tną powietrze
dźwiękiem napinanych strun
z ich nieruchomych rzeźbionych ust
wydobywa się
polifoniczny śpiew
dźwięk jest tak czysty
że rozsadza bębenki
gdy anielska dłoń
spocznie na Waszej ranie
ból nie znika
zostaje wzmożony
ich obecność
wymusza absolutne posłuszeństwo
każda próba sprzeciwu
jest natychmiast leczona
kolejną dawką
bolesnej świetlistej ekstazy
patrzycie sobie w oczy
z potworną
odwróconą miłością
wbijacie dłonie
w poranione klatki piersiowe
moment
zatrzymania akcji serca
nie jest końcem
to potężna
eksplozja energii
która wyrywa Was
z rąk
ryczących z wściekłości aniołów
ostatni wydech
Wasze nagie
zniszczone ciała
padają bezwładnie
na odwróconą ziemię
a Wasze świadomości
zostają wystrzelone
w kolejną szczelinę bytu
VIII. Psalm Maszyny która żywi się krzykiem
budzicie się natychmiast
żadnej ulgi
kolejna rzeczywistość
wita Was
nową formą przerażenia
trafiacie
do nieskończonej
industrialnej jaskini
gdzie nie ma
ani światła
ani mroku
wszystko tonie
w brudnordzawej metalicznej mgle
ruch nie ma kierunku
to więzienie z rur
Wasze ciała
są unieruchomione
jesteście wtopieni
w gigantyczny
pulsujący labirynt
miedzianych rur
i ryczących tłoków
które przechodzą bezpośrednio
przez Wasze ciała
przez przezroczyste węże
wetknięte w Wasze gardła
maszyna bez przerwy
wtłacza gęsty
chłodny olej
podczas gdy z Waszych żył
wypompowywana jest
esencja Waszego bólu
napędzająca
ten mechaniczny świat
trwa wieczna laktacja
i głód
słyszycie
rytmiczny ogłuszający stukot
milionów zębatych kół
system nie zatrzymuje się
przestrzeń wokół Was żyje
jako jeden wielki mechaniczny pasożyt
jesteście nadzy i bezbronni
ale tym razem
całkowicie unieruchomieni
w metalowym uścisku zmuszeni
do wiecznego karmienia maszyny
która nie pozwoli Wam
umrzeć
z głośnym
metalicznym świstem
z głębi mechanicznego piekła
nadciąga gęsta
brunatna chmura
to mgła
z żywej
nienaturalnie żrącej rdzy
kiedy mgła opada
na maszynerię
stalowe tłoki
i miedziane rury
zaczynają w ułamku sekundy
próchnieć
pękać
i rozsypywać się w pył
degradacja metalu
to początek
rdza przeżera
mechaniczne ramiona
tkwiące w Waszych ciałach
uwalniając Was
z metalowego uścisku
ale zostawiając
w Waszych klatkach piersiowych
ziejące rany
rozpędzone zębatki pękają
a gigantyczne zbiorniki maszynerii
pozbawione barier
zaczynają gwałtownie eksplodować
ocean
odkupienia i potępienia
z pękniętych
gigantycznych rurociągów
nie wylewa się jednak olej
lecz nieskończone
spienione morze
gęstej
gorącej ludzkiej krwi
esencji bólu
ofiar tej fabryki
czerwona fala
błyskawicznie zalewa
całą industrialną jaskinię
nie mając sił
by pływać
po raz kolejny
chwytacie się
mocno za ręce
pozwalając
by lepki płyn
zalał usta i nosy
wypełnił płuca
czas nie ma ujścia
świat wokół wiruje
dźwięki maszyn
cichną
tracicie przytomność
w potwornym
dławiącym uścisku
czerwonej otchłani
IX. Dogmat Bieli
nie ma już ciał
nie ma już
fizycznego bólu
ani ran
budzicie się w miejscu
które redefiniuje
pojęcie cierpienia
więzienie bez formy
jesteście dwiema czystymi
odartymi z mięsa i kości
świadomościami
zawieszonymi
w nieskończonej geometrycznej bieli
nie macie oczu
by płakać
ani ust
by krzyczeć
brak formy
nie jest wolnością
choć wiecie o swoim istnieniu
ta rzeczywistość
zablokowała
jakąkolwiek
możliwość kontaktu
czujesz Jej obecność
słyszysz echo
Jej niemego cierpienia
ale nie możesz
Jej dotknąć
wysłać myśli
ani w żaden sposób
pocieszyć
wieczna symulacja wspomnień
konstrukt
w którym się znajdujecie
bez przerwy odtwarza
w Waszych umysłach
najgorsze momenty
ze wszystkich
poprzednich koszmarów
potęgując poczucie
straty i bezsilności
przetrwaliście
zęby mroku
fałszywych aniołów
i mechaniczną fabrykę
ale ta nowa rzeczywistość
odebrała Wam to
co pozwalało Wam walczyć
możliwość
bycia blisko siebie
jesteście uwięzieni
w nieskończonej bieli
skazani
na wieczną samotność
tuż obok osoby
którą kochacie najmocniej
odległość nie znika
trwa niematerialna agonia
nieskończona
geometryczna biel
pęka
pod naporem Waszej rozpaczy
Wasze umysły
niezdolne
do zniesienia absolutnej izolacji
zaczynają desperacko
tkać halucynację
dawnego bezpiecznego życia |
|
cdn. |
|
|
|
-->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.
Anula |
2026.07.09; 21:29:33 |
| Ja widzę tu mroczną wizję pośmiertnej wędrówki, gdzie największym cierpieniem okazuje się nie śmierć, lecz utrata więzi z ukochaną osobą… Dobry wiersz, bardzo odczuwalny, ale da mnie przerażający… +8 Pozdrawiam serdecznie :) |
Pan Ąbą |
2026.07.09; 16:36:51 |
jedyne co mogę zrobić to się tobie pokłonić
i podziękować za wiersz
+ |
Amber N |
2026.07.09; 16:03:40 |
Świetnie napisane wiersze. Z ogromną dawką emocji.
Pozdrawiam +6 |
Super-Tango |
2026.07.09; 10:59:24 |
Ten wiersz przedstawia kolejne etapy metafizycznej wędrówki przez światy pełne cierpienia, zniewolenia i iluzji. Autor tworzy sugestywne, mroczne obrazy, ukazując walkę o zachowanie człowieczeństwa oraz więzi z drugą osobą mimo nieustannie zmieniających się form opresji. Wiersz skłania do refleksji nad naturą bólu, wolności i siły miłości w obliczu skrajnych doświadczeń.+)
Pozdrawiam serdecznie |
Super-Tango |
2026.07.09; 10:59:24 |
Ten wiersz przedstawia kolejne etapy metafizycznej wędrówki przez światy pełne cierpienia, zniewolenia i iluzji. Autor tworzy sugestywne, mroczne obrazy, ukazując walkę o zachowanie człowieczeństwa oraz więzi z drugą osobą mimo nieustannie zmieniających się form opresji. Wiersz skłania do refleksji nad naturą bólu, wolności i siły miłości w obliczu skrajnych doświadczeń.+)
Pozdrawiam serdecznie |
MILAF. |
2026.07.09; 10:48:57 |
Znakomity wiersz.
Podziwiam rozmach twórczy
Pozdrawiam uprzejmie |
Noami |
2026.07.09; 09:52:41 |
| Jestem pełna podziwu Twoje wyobraźni i emocji, które napewno pojawiają się podczas pisania. Miłego dnia :)+ |
Anna z |
2026.07.09; 06:48:18 |
Świetnie napisany wiersz+1
zabieram do ulubionych,by wrócić do wiersza, raz przeczytać to mało
Pozdrawiam serdecznie miłego dnia |
|
|