Wiersze poetów - poetyckie-zacisze.pl ZAPROPONUJ ZMIANĘ W SERWISIE
Logowanie:
Nick:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Odzyskaj hasło
Zarejestruj się
Dostępne opcje:
Strona główna
O serwisie
Regulamin
Zaproponuj zmianę
Indeks wierszy
Ranking autorów
Ranking wierszy
Dodane dziś (24)

Nowi autorzy:
- K5722
- Tod
- izydorkuba
- niewidomaMilosc
więcej...

Ostatnie komentarze:
Azymut
- ennio74
Malowane dni
- Melody7717
Dwie fazy
- JNaszko
Wiersze -dylemat pisania
- Anna z
więcej...

Dziś napisano 134 komentarzy.

Odpowiedni czas

Odpowiedni czas

Zygmunt Jan Prusiński


ODPOWIEDNI CZAS


Tak sobie myślę że czas na spotkanie
wybierz miejsce wystarczy nam niebo
to samo się wytworzy bo chcemy
intymnego kochania –
wytworzyć dzikość i eleganckość
wzbogacić się sobą w ramionach
niech płynie melodia jak dobra rzeka
wiele przekażę ci słów z książki
jest tyle zapisów warto się skupić i
zaskoczyć na wieczne zakwitanie –
a jeśli i tego mało przyjdź do moich
drzwi zapukaj na pewno anioł ci otworzy
przed północą by zgasić czas przebyty
pomiędzy słowem a czynem

a to słodkie przesłanie zupełnie
nierozpoznawalne w moim wykonaniu.


16.07.2020 – Ustka
Czwartek 15:33

Wiersz z książki „Anioł doliny”


autor ZJP
https://m.salon24.pl/dsc04452-jpg-70f71689fd1a78c3388,1200,900,0,0.jpg


Muza
https://s21.flog.pl/media/foto_300/11510289_pomimo-pieknego-slonkana-ogrodkupustosmutnozimkoaby-do-wiosny.jpg
Napisz do autora

« poprzedni ( 1733 / 2716) następny »

zygpru1948

dodany: 2020-07-21, 09:42:37
typ: życie
wyświetleń (232)
głosuj (59)


          -->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.

kaja-maja 2020.07.21; 22:05:49
kiedy niebo czerwonym obłokiem płynie
to jakby nas okryło aksamitem
brudnej czerwieni
pod którą my widzimy siebie nagich w:)

zygpru1948 2020.07.21; 14:59:19
Aforyzm?

Podczas seksu uwielbiam nosić botki na szpileczkach, gorsecik - kogo podnieca coś takiego? Jestem gorącą i czułą kochanką. Umiem trzymać język za zębami i jestem dosyć głośna w trakcie szczytowania.

jesssy, 33 Białystok

zygpru1948 2020.07.21; 12:28:40
ANIOŁ DOLINY - część pierwsza

Dział: Kultura Temat: Literatura


Zygmunt Jan Prusiński

ROZTAŃCZĘ CIĘ W MIŁOŚCI


https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/1064957,aniol-doliny-czesc-i

zygpru1948 2020.07.21; 12:23:53
Witam,
polecam ANIOŁ DOLINY - część pierwsza

Dział: Kultura Temat: Literatura

jest tam kilka Twoich opinii na moim blogu autorskim Biały Blues Poezji,

zapraszam za 10-15 minut.

Dziękuję za komentarz dzisiejszy - Zygmunt z Ustki

zygpru1948 2020.07.21; 10:23:58
Zygmunt Jan Prusiński


JESTEM W POBLIŻU

Tysiące myśli o tobie
z nich roślinki wyrastają
a rzeki plotkują
że niezła z nas para.

Jesteśmy dla siebie
ognistym rozszerzeniem
by przekazać ręce
w miejscach intymnych.

Miłość nie rodzi się na kamieniu.

Rozbieram czas w tobie
przechodząc drogę w polu
słyszę twój głos...

Ocieram się piosenką -
jest tak cicho
że bose podbieganie słyszę.

Miłość nie rodzi się na kamieniu.


4.5.2013 - Ustka
Sobota 9:03

Wiersz z książki "Córka Wiatru"



Zygmunt Jan Prusiński


PRELUDIUM MIŁOŚCI

Otwieram się dzisiaj
jak książka "Sukienki i motyle"
by wziąć udział
w uroczystym całowaniu
na początku granicy miasta.

Ubrana w sukienkę
zwinnie kroczy
jak przebiegła jaskółka
a ja w lustrze zaglądam
jak się zbliża do mnie.

Jest w tym gracja i poezja
odmieniam ją w kolorach
czułych na światło i dotyk.

Za kilka godzin w wierszu
będę tulił co kocham
od zaistnienia w moich rękach.

To preludium miłości puściło korzenie!


7.5.2013 - Ustka
Wtorek 8:50

Wiersz z książki "Córka Wiatru"



Muza
http://photos.nasza-klasa.pl/22077582/1024/main/d5ad4e9883.jpeg

zygpru1948 2020.07.21; 10:16:17
Marek Jastrząb » Cz paź 30, 2014 7:43 am


WYTWÓRCZOŚĆ

Nie mam nic przeciwko powstawaniu nowych wydawnictw. Niech rosną w siłę i brak szalbierstwa. Stare są też potrzebne, bo to tradycyjna metoda na książkowego głoda no i rozumie się – nobilitacja, powód do osobistej dumy, że oto ja, było nie było anonimowy jegomość, zadzierżysty żółtodziób udający kandydata na pisarza, zostałem dostrzeżony, ogłoszono mnie rynkowym zjawiskiem, krótko mówiąc - wybiłem się na nieprzeciętność. Nic więc zdrożnego, że chodzę w glorii, a sodowa woda tryska mi uszami; pomarzyć każdy może, każdy może wyśnić sobie taki nierealny scenariusz i dopóki rzeczywistość nie kopnie mnie w słabiznę, dokąd nie otrzeźwi mnie rozsądek, będę tkwić w lubym przekonaniu, że zdarzył się cud i wydrukowano mnie w markowej oficynie.

*

Ktoś, kto napisał książkę, znajduje się w głupiej sytuacji: chce się nią pochwalić, lecz że nie jest znany i jego nazwisko nikomu nic nie mówi, próbuje zachęcić ewentualnego czytelnika do lektury swoich tekstów. Rozsyła je do rozmaitych literackich luminarzy, recenzentów i redaktorów poważnych domów wydawniczych w nadziei, że choć jedna wpływowa osobistość z tego świata zainteresuje się tym, co nabazgrał. Lecz jego próby są daremne i zamiast odpowiedzi, pozytywnych, negatywnych, jakichkolwiek, otrzymuje ich dosadny brak. Niezrażony, ale zdeterminowany, ponawia swoje wysiłki i nadal pisze łudząc się, że za którymś razem trafi na oficynę publikującą utwory obcych autorów.

Załóżmy, że mu się poszczęściło i po długim oczekiwaniu, za kolejnym podejściem dostaje list, w którym zawarta jest informacja, że jego wyrób BĘDZIE WYDRUKOWANY. Oczywiście, pod pewnymi warunkami, a warunki te są w umowie. Czyta więc proponowaną umowę i dowiaduje się z niej na wstępie, że musi zapłacić coś w rodzaju bezzwrotnego wadium lub wpisowego za chęć publikowania niepewnego produktu. Przedsiębiorstwo wydawnicze skwapliwie i uprzedzająco grzecznie zaznacza, że to głównie ono ponosi wszelkie koszty, w związku z czym jako firma dochodowa musi koniecznie zabezpieczyć się przed ryzykiem finansowej plajty i dlatego słusznie pobiera od twórcy niniejszą dziesięcinę.

Wpisowe wynosi tyle a tyle, reklama inkryminowanego artykułu ostatniej potrzeby tyle a tyle, okazuje się zatem, że po odtrąceniu wszelkich pośrednich i niewidocznych podatków, autor książki powinien być zadowolony, iż wyszedł na tym interesie jak Zabłocki na mydle, czyli na zero. Więc, żeby nie wdepnąć na wojenną ścieżkę z fiskusem, wygłówkowałem, że wydam książkę własnym sumptem i sam ją rozprowadzę. Co ma ten dodatni plus, że obędę się bez zdzierstwa pośredników; razem z kumplem od grafiki, łamania stron i moją nieudolną korektą doprowadziłem do jej oszczędnościowego opublikowania. Zaprzyjaźniona drukarnia natrzaskała nieco egzemplarzy, dowiozła mi to nieco do chałupy. Teraz, w oczekiwaniu na wysyłkę, cały nakład leży w przedpokoju. Tyle, że tym razem nie będę głupi i ani jednej sztuki ani jednemu literackiemu tuzowi nie podeślę do darmowej oceny. Niech płaci też.

zygpru1948 2020.07.21; 10:00:01
Marek Jastrząb


Pasje

Bycie współczesnym, nie oznacza bycia krótkowidzem. Gdyby nie korzenie, cóż by się odrzucało? Powiada się więc: tylko awangarda, wyłącznie prekursorstwo. Ale współczesnym być, nie znaczy - bezkrytycznym entuzjastą nowego kierunku, ceniącym tylko nowalijki; kto w dzisiejszych zabieganych czasach, z własnej, nieprzymuszonej woli, a nie z obowiązku bycia kulturalnym, czyta poezję Leśmiana, Tuwima, Słonimskiego, prozę i dramaty Szaniawskiego, idzie za trudną myślą Norwida, wie cokolwiek o Borowskim, o Wyspiańskim (poza tym, że był w butach na weselu Boryny?).

Kto, dla językowej przyjemności obcowania z polszczyzną, chodzi do teatru na komedie Fredry, pamięta o żywym, pozalekturowym Mickiewiczu, o kimkolwiek z długiej listy mistrzów barwnego słowa, kto (bez wchodzenia do szafy), jest wierny poezji, ma odwagę przyznać się do tego, że rebusy, szarady, rozczochrany język, w obliczu nadinterpretacyjnego potopu i zatłoczonych infostrad - straciły rację bytu, że, będąc zwolennikiem awangardy, należy znać swoje korzenie, swoją historyczną i literacką ciągłość, umieć wyciągać wnioski, konsekwencje z minionych zdarzeń?


Opowiadanie bez tytułu

Przebywam w miejscu, o którym nie wypada mówić w superlatywach. Psy wieszać, czemu nie: można. Chwalić natomiast nie należy.

Któregoś dnia i do mnie uśmiechnęło się nieszczęście: aktualny furtian rzekł, że w drodze losowania wygrałem frajdę w postaci spaceru. Zasugerował, że jest to do pewnego stopnia wyróżnienie za posłuszeństwo wobec tych, co sobie flaki wypruwają, abym czuł się z nimi za pan brat.

Ucieszyłem się z powodu radości. Oto musiałem sam siebie pochwalić za to, że potrafiłem dotrwać do chwili, gdy o własnych siłach mogę jeszcze rozprostować kości. Już snułem rojenia co do świetlanego jutra, kiedy w drzwiach, na powrót, stanął furtian i nakazał, bym co rychlej zrezygnował z przydługich marzeń i bez dodatkowego certolenia udał się tam, gdzie kazano mi napawać się swobodą.

Należało uszanować rozkaz, co uczyniłem z nader wprawną skwapliwością. Na śmigłych dopalaczach ruszyłem z pryczy obleśny tyłek. Krokiem wazeliniarza przeniosłem się do parku.

Znalazłem się pośród smętnych ludzi w szlafrokach. Dotarło do mnie, że nie jest tu tak ?le, jak się sądzi, że można tu żyć, jeżeli furtiani stwierdzą brak ku temu przeciwwskazań. Bo czy nie pozwolono mi zaczerpnąć powietrza, nie obarczono zaufaniem, czy pośrednio nie wybaczono mi, że ośmieliłem się być niewinnym, czy nie dano mi dojść do muru, za którym rozciąga się mój przyszły niebyt?


29 maj 2008


Wiersze na topie:
1. Pokusa (26)
2. *** (26)
3. Wołanie o miłość (26)
4. Ta smutna moja chwila (26)
5. Spotkanie (26)

Autorzy na topie:
1. kaja-maja (344)
2. darek407 (329)
3. zygpru1948 (327)
4. adamm1 (225)
5. Czarek Płatak (58)
więcej...