|
Imię róży
Imię róży |
Zygmunt Jan Prusiński
IMIĘ RÓŻY
To był tytuł filmu
grał w nim Sean Connery
wczoraj w nocy zmarł
miał 90 lat –
lubiłem tego faceta
ciepły gość z fizjonomii
przystojny dżentelmen.
Ta róża nie ma imienia
dawno wyschła ale jest
przymocowana do ściany –
pamiętasz Margot ile to ja
zawieszałem dla ciebie tych róż
po roku likwidowałem
i tak minęło nam pięć lat
a obecnie w szóstym siedzimy
w domu i czytamy książki.
Rozmyślam nad miłością
że tylko ona warta jest coś
niecoś wspominać o niej
to stały niewidzialny pomnik
w nim jest cisza - tylko
poszum wiatru i czasem błysk
księżyca w melodii krótkiej…
1.11.2020 – Ustka
Niedziela 06:01
Wiersz z książki „Przeszedłem tę przełęcz”
autor ZJP
https://m.salon24.pl/08ccea7bcfba3d65a9b33617ed06e98f,860,0,0,0.jpg
Margot Bene Avinion
https://m.salon24.pl/dsc09879-jpg-e8619e427febbe3ea18,860,0,0,0.jpg
"Imię róży" kończy 40 lat. To wiecznie aktualna powieść o bezradności rozumu i miłości wobec nawrotów dogmatyzmu i nietolerancji” |
|
|
|
|
|
-->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.
zygpru1948 |
2020.11.02; 14:12:03 |
Dziękuję!
Wiersze na topie:
1. Niezapisani a jednak pożyteczni (30)
2. Obejmij mnie kobieto wiatru (27)
3. W romańskiej świątyni cię pokocham (25)
4. Wgłębiony w skałach znaczących światłem (25)
5. Nosisz w sobie moje wiersze (25) |
zygpru1948 |
2020.11.02; 10:19:57 |
Dziękuję!
Wiersze na topie:
1. Niezapisani a jednak pożyteczni (30)
2. Obejmij mnie kobieto wiatru (27)
3. Wgłębiony w skałach znaczących światłem (25)
4. Nosisz w sobie moje wiersze (25)
5. W romańskiej świątyni cię pokocham (25) |
kaja-maja |
2020.11.02; 07:28:12 |
'imię róży' to miłość
do wszystkiego dojdzie
niszcząc zakłamane zło |
DominikR |
2020.11.02; 06:17:43 |
Piękny opis miłości
Pozdrawiam+ |
zygpru1948 |
2020.11.02; 03:40:34 |
Dziękuję!
Wiersze na topie:
1. Moja dzika przestrzeń (31)
2. Kobiety kochają mnie w poezji co za mądrość przeklęta (31)
3. Lubię rzeźbić ukochaną kobietę (29)
4. Ptaki w życiowej formie kołyszą się w przestrzeni (27)
5. Kobieta w miłości pięknieje (22) |
zygpru1948 |
2020.11.02; 03:39:58 |
Piękne słowa i obrazy - Dobry Tarot
Zygmunt Jan Prusiński ...wiersze
https://dobrytarot.pl/showthread.php?tid=506&page=232 |
zygpru1948 |
2020.11.02; 03:39:26 |
Recenzje
Umberto Eco, „Imię róży”
Opublikowane przez Lulu dnia 5 czerwca 2013
Słabość do twórczości Umberto Eco „złapałam” na studiach. Lubiłam czytać jego eseje, rozważania na temat literatury, które zawsze przemycały jakieś ciekawostki kulturowe i czasami zadziwiające refleksje dotyczące nas, ludzi. Każde ćwiczenia z poetyki, mające w swoim programie jakikolwiek felieton tego autora były przeze mnie wyczekiwane i do głowy mi wtedy nie przyszło, żeby je opuścić – a trzeba tu dodać, że pilną studentką, jeśli chodzi o bywanie na zajęciach i wykładach, to ja nie byłam;) Wcześniej ani nie znałam jego dzieł, ani nie przebrnęłam przez „Imię róży”, jeśli nie liczyć pierwszych kilku stron. Widocznie to nie był „ten czas”. Skupiałam się na innych gatunkach i innych problemach. Aż nadszedł dzień, kiedy wróciłam do porzuconej przed laty książki.
A wszystko zaczęło się od ostatniego założenia, że przeczytam moją kolekcję wielkich dzieł literackich XX wieku. 20 książek różnych autorów, od Bułhakowa, przez Orwella, aż do Cortazara. Jest tego wszystkiego ładnych kilka tysięcy stron, przekrój tematyczny ogromny, a pierwszą pozycją w tym zbiorze jest właśnie „Imię róży”, Umberto Eco. |
zygpru1948 |
2020.11.02; 03:38:35 |
Imię róży
https://wisniowynamietnik.files.wordpress.com/2013/06/imic499-rc3b3c5bcy.jpg?w=300&h=226
Książka…przypadkowa;) Sam autor mówił, że pomysł „Imienia róży” zrodził się przy okazji luźnej rozmowy ze znajomą redaktorką, która poinformowała go planach wydania serii krótkich opowiadań kryminalnych i zapytała go, czy nie napisałby czegoś dla nich. Eco odpowiedział, że nigdy nie miał ochoty na uprawianie literatury, a poza tym – podobno nie miał talentu do dialogów;) (jak się później okazało, była to czysta kokieteria, gdyż dialogi w „Imieniu róży” są iście filmowe – wartkie, inteligentne, nie za długie). Dla śmiechu powiedział również, że gdyby miał napisać opowiadanie kryminalne, jego akcja rozgrywałaby się w średniowiecznym klasztorze, a sama książka miałaby co najmniej 500 stron. Jednak po powrocie do domu Eco natychmiast zaczął sporządzać listę z imionami zakonników. W rezultacie tego zbiegu okoliczności powstała jedna z najsłynniejszych książek w dziejach światowej literatury. Warto dodać, że nikt nie spodziewał się po Umberto Eco – słynnym semiotyku, badaczu średniowiecza, teoretyku literatury i publicyście – dzieła, które stało się światowym bestsellerem. Kiedy ukazało się „Imię róży” miał 48 lat. Od tamtej pory mniej więcej co siedem lat wydawał kolejne powieści. Pisał ponadto cotygodniowe felietony do tygodnika „L’Espresso” o społecznych i cywilizacyjnych przemianach, wykładał i wypowiadał się na różnorodne tematy – od Dantego, św. Tomasza,”Ulisessa” po „Big Brothera” czy Berlusconiego.
Akcja „Imienia róży” rozgrywa się w roku 1327, w opactwie benedyktynów, w którym dochodzi do serii zagadkowych morderstw. Rozwiązania ich zagadki podejmuje się Wilhelm z Baskerville, franciszkanin. Jego dochodzenie od razu przywodzi czytelnikowi na myśl śledztwa Sherlocka Holmesa. Świat, w którym działa, jest bowiem labiryntem tajemniczych znaków. Ludzie, z którymi się styka, noszą piętna swojego czasu – reguł i obsesji, zakazów oraz herezji. jest w tej powieści dość grozy, łamigłówek, mądrości i piękna, by obdzielić nimi dziesiątki kryminałów, gawęd i albumów o sztuce średniowiecza.
Ja, nie lubiąca kryminałów, średniowiecza i Sherlocka Holmesa byłam tą książką zachwycona. Jak wspomniałam na początku – kiedyś już miałam z nią styczność, jednak poddałam się i odłożyłam ją na półkę. Po kilku latach wróciła do mnie w glorii i chwale zachwyconego czytelnika;) Być może musiałam mieć te kilka lat, żeby przebrnąć przez tę dość toporną jak dla mnie tematykę i konstrukcję dzieła – m.in. długie fragmenty o charakterze wyjaśniającym – bez których niestety nie da się w pełni zrozumieć opowieści – są cokolwiek…dobijające;) . Zresztą, sam Eco w dopiskach na marginesie do „Imienia róży” pisał, że po przeczytaniu rękopisu „Imienia róży”, znajomi z wydawnictwa zaproponowali mu, by skrócił pierwsze sto stron, bo uznali je za zbyt drobiazgowe i nudne. Eco odmówił bez wahania, twierdząc, że „jeśli ktoś chce wejść do opactwa i przeżyć tam tydzień, musi zgodzić się na ten rytm. Jeśli mu się nie uda, nie zdoła też dobrnąć do końca książki. Stąd pokutna, inicjacyjna rola pierwszych stu stron; a jeśli się to komuś nie podoba – trudno, zatrzyma się na stoku wzgórza”.
W tych dopiskach pojawia się wiele śmiesznych i oryginalnych anegdot, towarzyszących wyjaśnianiu procesu powstawania, a potem percepcji książki przez czytelników. I tak na przykład, Eco wspomina o tym, jak to po napisaniu „Imienia róży” odmawiał udzielania odpowiedzi na niepotrzebne według niego pytania. „Na przykład: czy twoja powieść to utwór otwarty? Nie wiem, to nie moja sprawa, lecz wasza. Albo: z którymi bohaterami się utożsamiasz? Mój Boże, z kimże utożsamia się autor? Z przysłówkami, to jasne”. Wspomina też o tym, że w ramach badań nad literaturą, grupa Oulipo skonstruowała matrycę wszystkich możliwych sytuacji w powieści kryminalnej i stwierdziła, że pozostało tylko napisać książkę, w której mordercą byłby… czytelnik. Morał z tego był według Eco taki, iż istnieją pomysły obsesyjne, nie ma nigdy naszych własnych, a książki rozmawiają między sobą i prawdziwe śledztwo policyjne powinno wykazać, że winowajcami jesteśmy my.
Tym absurdalnym akcentem zakończę i napiszę, że dla samych tych smaczków na końcu warto sięgnąć po tę książkę!:)
P.S. W Prologu zaczaił się pewien akapit (pachnący Pynchonem, którego Eco cenił), jak ulał pasujący do naszych obecnych, skarlałych czasów: „Dawniejsi ludzie byli wysocy i piękni (teraz są tylko dziećmi i karłami), ale ten fakt jest jednym z wielu świadczących o nieszczęściu świata, który się starzeje. Młodość nie pragnie już wiedzy, nauka upada, cały świat staje na głowie, ślepcy prowadzą ślepców i rzucają ich w przepaści, ptaki podrywają się z gniazd, zanim zaczną fruwać, osioł gra na lirze, woły tańcują. Maria nie miłuje już życia kontemplacyjnego, a Marta życia czynnego, Lea jest bezpłodna, Rachel ma spojrzenie pożądliwe, Katon uczęszcza do lupanarów, Lukrecjusz staje się kobietą. Wszystko zeszło ze swojej drogi….” |
|
|