|
Gwoździe (piosenka)
Gwoździe (piosenka) |
Gwoździe kiedyś, ktoś wymyślił
po to, aby rzeczy łączyć,
by trzymały je na ścisło.
A mnie ćwieki chcą wykończyć.
Przypominam sobie: "A-ŁA!",
gdy nie było mi do śmiechu.
Ubaw niezły żona miała,
a ja miano speca pecha.
- Nawet, gdy to krótki papiak,
popatrz jak się go uderza.
Młotkiem trzeba w główkę trafiać.
O tak... A-ŁA! W Mordę jeża!"
***
Innym razem po wichurze
patrzę, gwoździe mi wystają,
gdyż uległy amplitudzie.
Cud, że dachu nie urwało.
Myślę sobie: "co za młotek
dach na gwoździe podobijał,
ale może też nie wiedział,
że jest trwalszy gwint na siłę."
-- Popracuję dziś na dachu -
stawiam przy nim już drabinę.
-Wejdę śruby poprzykręcam,
co wystaje podobijam.
Góra z górą się nie zejdą...
majster klepka jest na dachu.
"Wejście - myślę - było błędem".
Zejście śmierdzi mi już strachem.
Choć wspinaczka trwała chwilę,
czas na górze mnie zatrzymał,
gdy wiatr szumiał mi do uszu
i trzymałem się komina.
Ile można bać się skutków
tego co po, gdy się spadnie,
będąc już na samym czubku,
ale siedząc tam bezwładnie.
Sam zejść stamtąd bym nie zdołał
z ujawnioną akrofobią,
lecz z ratunkiem przyszła żona
krzycząc z dołu: "Schodzisz? Obiad!"
Wiersz w piosence pod linkiem:
https://www.youtube.com/watch?v=3iB_4Az54c0&list=PLUExBGgSIW5l1Yro-X9A3UnaU2NyYkbtg&index=3 |
|
|
|
|
|
-->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.
|
|