|
Gdzieś w ciepłym czasie razem...
Gdzieś w ciepłym czasie razem... |
Zygmunt Jan Prusiński
GDZIEŚ W CIEPŁYM CZASIE RAZEM...
Okrężną drogą idę z wierszami,
zapach i nastrój pomiędzy drzewami
wobec twojego uroku w środku.
Odgarniam gałęzie - dotykają mnie muzyką,
czuję twe ciało jak dęby obok mówiące -
piję leśne wino z aniołami.
Dzisiejszy wieczór zapowiedziany,
będę recytował sonety poety z Hiszpanii -
jakże ten fragment mnie uwiódł:
...„tysiące skrzypiec mieści się w jednej dłoni”.
Tak, Federico Garcia Lorca to nie wyschnięta łza.
Nie spiesz się, nie spiesz się dotykać tych pereł -
one są wszystkie dla ciebie kobieto miłości!
Okrężną drogą idę z wierszami,
zapach i nastrój pomiędzy drzewami
wobec twego uroku w środku.
26.09.2010 - Ustka
Niedziela 9:10 |
|
|
|
|
|
-->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.
Serenada1948 |
2025.10.29; 00:30:02 |
Zygmunt Jan Prusiński
CHWALONY PRZEZ BOGA
Motto: Czy on mnie czegoś nauczył?
W odrębności jak podkowa znaleziona
w gaiku
gdzie życie się toczy ze szczególnym
uwzględnieniem
unoszę swoje metafory wyklęte
wierzę tylko w miłość.
Panna M. jak bezludna wyspa
rozkopuje się i w śnie walczy z kołdrą
uwodzi mnie
bym podziwiał jej nogi i łono
czuję że tak chce -
i bez tego niewinnego zaproszenia
skradam jej niewinność.
Rok temu wyjechała 13 Czerwca
by za miesiąc dokładnie powrócić
z misją ułożonej kochanki -
właściwie to ona byłem reżyserem
scen intymnych bym rozgrzewał
przy aplauzie diabła...
- Bóg mnie niczego nie nauczył
prędzej jaskółki które czasem
nad nami
czynią podniebne slalomy -
podziwiam ten niemy świat
bo wówczas cisza się rodzi.
13.6.2016 - Ustka
Poniedziałek 07:55 |
Serenada1948 |
2025.10.29; 00:26:50 |
Zygmunt Jan Prusiński
GABRIELA W DRZEWACH MOICH JEST ANIOŁEM
Gabrieli Joannie
Jej możność to jak fala w morzu.
Uwielbia na mnie patrzeć
kędy recytuję wiersze
nie tylko obyczajowe czy polityczne,
erotyczne także.
Jestem z erotyzowany liryką.
Podglądam ją gdy się śmieje,
ale i we śnie - lampka nocna szczęśliwa,
że strumyk światła oświetla jej plecy,
biodra, pośladki, nogi.
Czy ktoś to doświadcza po cichu?
Gabriela w nocnej dekoracji
uwodzi mnie swoim wolnym ciałem,
muskam ustami jakbym komponował muzykę w niej.
Osiągam ten szum drzew
w moim Kolczastym Lesie...
Rozwija się na zewnątrz jak róża w ogrodzie;
chce bym całował i pieścił w jej słodkiej zatoczce.
I tak to czynię - zbawczym dźwiękiem
z cieniami i falami,
a księżyc mi zazdrości!
27.09.2010 - Ustka
Poniedziałek 20:27 |
Serenada1948 |
2025.10.29; 00:24:49 |
Zygmunt Jan Prusiński
W MOICH OBJĘCIACH TWÓJ ŻYWY WIERSZ
Dianie Tukral
Liczę chmury. Spokojnie upływają minuty,
rozgrzewam się jak onegdaj przed startem
- byłem biegaczem sprinterem w Polsce.
To już legenda na półkach w bibliotece -
choć łezka krótka zresztą dla tamtych
dziewcząt, co na stadionach wymodelowane,
patrzyły na mnie w mini spódniczkach.
Co za kwiaty widziałem wciąż barwne
i niepospolite w miłości jak magnolie.
Teraz liczę chmury kłębiaste. Gwiżdżę
piosenkę Paula Anki „Szczenięcą miłość”,
wyrastają wkoło pajęczynki na trawie,
życie wciąż trwa a ja oczekuję Diany.
Jeśli nie zgubi się w czasie przyszłym,
odbiorę ją jak bukiet łąkowych kwiatów.
Rozgrzeję ją Erotykami w cichej zasłonie,
by nikt nie zauważył jak ją pieszczę
po krawędziach łagodnego spadku w dół.
27.09.2010 - Ustka
Poniedziałek 18:43 |
Serenada1948 |
2025.10.29; 00:23:04 |
Zygmunt Jan Prusiński
DO NIEJ MAM KILKA KROKÓW W WIERSZU
Nataszy Koźlikowskiej
Wrzesień się kończy;
za pięć dni
urodziny moje zawsze ciche,
jak pieśń w korze.
Nie skarżę się że fale
płyną w innym kierunku,
chodzę wieczorami po plaży
wchłaniam garstkę jodu.
Nataszo, z drzew zaklęcia,
uczyń we mnie
całe zalesienie miłości -
wiewiórki ci będą wdzięczne.
Posucha wtapia się w moje rymy,
powtarzam czasem
tę samą myśl o kobiecie -
jest mi chwilowo ciasno...
Każdego ranka zapukaj do mnie,
obsypię ciebie złotymi liśćmi.
25.09.2010 - Ustka
Sobota 21:22 |
Serenada1948 |
2025.10.29; 00:19:42 |
Zygmunt Jan Prusiński
PRAWDA CIAŁA KOBIETY
Katarzynie Domagale
Obezwładnij mnie na dziesięć minut,
zawiąż mój początek i koniec
w czeluści sławy pod chmurami bujnymi,
jak zaprzyjaźnione kwiaty,
gdzie nie ma sporu
wobec żadnej iskry serca,
a początek to jak motyl,
a koniec to jak wodospad...
Naucz mnie Katarzyno uwierzyć
w potęgę dotyku drzew milczących,
tam bywam samotny i piszę
o rzeczach nie tkniętych,
a wodorosty wtórują swoją muzyką
z zaprzyjaźnionym wiatrem,
czuję że tam rosnę
nie widocznym kształtem
zatrzymania...
Twoje ciało to Elementarz...,
uczę się lekcji w męskich tonach dźwięku
i zapachu na tej przestrzeni,
gdzie akurat odpoczywasz nad rzeką
w niebieskiej sukience,
jak prawdziwa kobieta uwolniona od zegara,
bo czas ten jest nasz. -
Czy czujesz pocałunki - zbliżam się białym ptakiem!
23.09.2010 - Ustka
Czwartek 8:34 |
|
|