|
Gabriela w drzewach moich jest aniołem
Gabriela w drzewach moich jest aniołem |
Zygmunt Jan Prusiński
GABRIELA W DRZEWACH MOICH JEST ANIOŁEM
Gabrieli Joannie
Jej możność to jak fala w morzu.
Uwielbia na mnie patrzeć
kędy recytuję wiersze
nie tylko obyczajowe czy polityczne,
erotyczne także.
Jestem z erotyzowany liryką.
Podglądam ją gdy się śmieje,
ale i we śnie - lampka nocna szczęśliwa,
że strumyk światła oświetla jej plecy,
biodra, pośladki, nogi.
Czy ktoś to doświadcza po cichu?
Gabriela w nocnej dekoracji
uwodzi mnie swoim wolnym ciałem,
muskam ustami jakbym komponował muzykę w niej.
Osiągam ten szum drzew
w moim Kolczastym Lesie...
Rozwija się na zewnątrz jak róża w ogrodzie;
chce bym całował i pieścił w jej słodkiej zatoczce.
I tak to czynię - zbawczym dźwiękiem
z cieniami i falami,
aż księżyc mi zazdrości!
27.09.2010 - Ustka
Poniedziałek 20:27
Wiersz z książki „Niebieski blues”
autor ZJP
https://m.salon24.pl/dsc08838-jpg-773f349168d29ad9552,750,0,0,0.jpg
Muza
http://static.jpg.pl/static/photos/527/527998/bd97bfe97a2077e76cb3f32f690e1b55_normal.jpg |
|
|
|
|
|
-->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.
zygpru1948 |
2020.11.28; 20:55:43 |
Aforyzm?
Mam 34 lata, unormowane życie osobiste i nie chcę tego zmieniać. Ale miłe towarzystwo w sypialni to zupełnie co innego. raczej nieufna, więc chcę najpierw poznać trochę osobę, którą zaproszę do łóżka. Rzecz jasna bez naruszenia prywatności.
Urszulla, 34 Poznań |
zygpru1948 |
2020.11.28; 20:50:27 |
Aforyzm?
Lubię kochać się wszędzie. Łóżko to chyba miejsce gdzie właśnie niekoniecznie, bo trochę to nudne. Potrzebny mi ktoś komu nie brakuje fantazji w tej kwestii, więc?
gaga, 21 Chełm |
zygpru1948 |
2020.11.28; 20:48:37 |
Aforyzm?
Jestem bardzo złym materiałem na żonę czy na dziewczynę bo nie umiem być wierna. Kocham sex i nim żyję. Z prawie każdym i prawie wszędzie i prawie zawsze.
SEXomanka, 28 Łódź |
zygpru1948 |
2020.11.28; 20:31:41 |
Dziękuję!
Wiersze na topie:
1. Pierwszy dzień wiosny (30)
2. Zupa pomidorowa u Margot (30)
3. Park Kazimierza Wielkiego (30)
4. Mięso gołębie jedzą (30)
5. Podróż (30) |
zygpru1948 |
2020.11.28; 03:14:48 |
Katarzyna Anna Koziorowska z tomiku SEN NA JAWIE
Tulę się do Twojego wiersza
Przychodziłam do Ciebie
z lśnieniem poranka,
choć nie skończyły się jeszcze
łzy.
Pokonywałam wieczność,
aby — choć przez tchnienie zegara — spojrzeć
w szmaragdowe zwierciadła.
Przezwyciężałam i śmierć, i miłość,
by poprosić o kawałek
Twojego powietrza.
Szłam przez bezdroża — pomału, nieśpiesznie.
Niestety, choć pilnowało Cię
serce, czas pochodził
z odmiennej ery.
Choć dusza szeptała w rytm
Twoich snów, a samotność uśmiechała się
półgębkiem — od początku
byłam pewna, że nie odnajdę Cię
w moich dłoniach.
Że nie usłyszę gromkiego
szeptu,
a życie nie przyjdzie nie w porę;
odejdzie, nie odwracając się…
Tak się boję, że pewnego razu
stracę Twój smutek, który mi przyniosłeś!
Tak się lękam, że przenigdy
nie zasmakuję śladów Twoich palców
na moich nadgarstkach!
Uciekam przed myślą, że
prędzej runą wszystkie gwiazdy,
niż spotkamy się
pod tym samym niebem…
Cóż począć? Mogę tylko
płakać z cicha, tuląc się do wiersza,
który mi po Tobie pozostał… |
zygpru1948 |
2020.11.28; 03:06:27 |
NIEBIESKI BLUES - część druga
Dział: Kultura Temat: Literatura
Zygmunt Jan Prusiński
W TEJ BAŚNI Z JEDNEJ KSIĄŻKI
https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/1094197,niebieski-blues-czesc-ii |
zygpru1948 |
2020.11.28; 03:05:56 |
Takie jest prawo wulkanów
Natalia Malek
„21 wierszy miłosnych” Adrienne Rich, wydanych po polsku prawie 40 lat po oryginalnej publikacji, skłania do konfrontacji z historią feminizmu, a pośrednio z całą ewolucją myślenia o równości i różnicy.
Trwałą częścią związku kobiet staje się przeszłość każdej z nich, ich pisarstwo („Śniło mi się, że jesteś wierszem – mówię – wierszem, który chciałam komuś pokazać”) i biografie intelektualne („Tristan und Isolde to niezbyt nasza historia”; „nie Rosenkavalier ani Götterdämmerung,/ ale kobiecy głos śpiewający stare piosenki”). Również miasto, w którym żyją i z którym się zżywają – horyzontalne opisy Manhattanu upodabniają wiersze Rich do poezji Franka O’Hary, choć w jej wierszach w większym stopniu ujawnia się sprzężenie z miastem („Gdzie tylko w tym mieście na ekranach migoczą/ pornografia, wampiry z science-fiction/ udręczeni najemnicy gnący się pod batem,/ my też musimy iść…”). Kobiety dzielą też aktywizm polityczny („Z koperty/ wypada kserówka tekstu, który napisał mężczyzna,/ lat 27, zakładnik, torturowany w więzieniu”). Mimo że wypowiadany w wierszach związek jest monogamiczny, to rozwija się na tle wielu innych relacji, biografii i wyborów. W rezultacie miłosnego połączenia dwóch kobiet powstaje polifonia głosów, a Rich akcentuje tę wielość.
Mimo że wypowiadany w wierszach związek jest monogamiczny, to rozwija się na tle wielu innych relacji, biografii i wyborów. W rezultacie miłosnego połączenia dwóch kobiet powstaje polifonia głosów.
„21 wierszy…” jest pisanych z perspektywy osoby świadomej siebie („Mając dwadzieścia lat, tak – myślałam, że będziemy żyć wiecznie./ Mając czterdzieści pięć, chcę poznać nawet nasze granice”), lesbijki wyoutowanej, która musiała zmienić wcześniejsze życie i choćby z tego względu w swojej intymnej historii uwzględnia kontekst społeczny i polityczny. W żadnej mierze nie osłabia to jednak jej ekspresji namiętności i pożądania. Zwłaszcza pierwsza część tomu, wiersze od „I” do „XII”, to zapis poszukiwania przyjemności zmysłowej („Czy jako dwudziestolatka choć raz szłam porannymi ulicami/ rozciągając mięśnie z czystszą radością?”) oraz seksualnej. Najśmielszy tekst w zbiorze, „(Luźny wiersz, nienumerowany)”, to rejestracja seksu oralnego między kochankami. Mimo że autorka nie rezygnuje z pewnej konwencjonalności – cipka to „różana kroplista grota”, a uda partnerki są szczodre – to erotyczność jej przedstawienia wymyka się pornograficznej „beznamiętności” i uprzedmiotowieniu. Rich podkreśla intymność stosunku, do którego dochodzi w warunkach bezpieczeństwa i zaufania („Cokolwiek się z nami stanie,/ twoje ciało będzie nawiedzać moje – czułe i kruche/ (…) / cokolwiek się stanie, to jest”). Stanowczość ruchów kochanki nie jest tożsama z zachłannością czy dominacją, lecz wiąże się z opieką („twój dotyk na mnie, stanowczy, opiekuńczy, ciekawy mnie…”). Mottem dla pierwszej części książki może zatem być zdanie z wiersza „X”: „bez czułości jesteśmy w piekle”.
Cielesność w „21 wierszach…” definiowana jest nie tylko poprzez przyjemność, ale też przez ból, jak w wierszu „VIII”, zakończonym odrzuceniem „chrześcijańskiej pokusy”:
Kobieta, która celebrowała
swoje cierpienie, nie żyje. Jestem jej potomkinią.
Kocham blizny, które mam po niej,
ale odtąd chcę być z tobą
i walczyć z pokusą, aby żyć z bólu.
– czy w wierszu „XIV”, w którym doświadczenie wspólnego wymiotowania w samolocie prowadzi do niespodziewanego wniosku: „Nigdy nie byłam z tobą w większej bliskości”. Obraz trzymających się za ręce wymiotujących kochanek pośród podobnie cierpiących współpasażerów, to ironiczne odwrócenie normy dyscyplinującej lesbiański dotyk w przestrzeni publicznej. Nie ohyda czułości popycha ludzi do wymiotowania, tylko ich własne cierpienie. |
zygpru1948 |
2020.11.28; 03:05:27 |
Figury i wątki z myśli feministycznej przenikają się z apostrofami do kochanki, introspekcjami czy problematyzacjami pisarstwa kobiet. Jak w otwierającym książkę wątku gotyckim, przypisywanym prozie lesbijskiej, czy w późniejszym nawiązaniu do „nienazwanego problemu” (ang. a problem that has no name), czyli kwestii zaburzeń psychicznych i depresji kobiet, jaką podjęła Betty Friedan w „Mistyce kobiecości”. Rich poetycko przetwarza metodologię powstających dopiero w tamtym czasie studiów genderowych. Wiersz „V” jest na przykład pokrewny „Teorii polityki płciowej” Kate Millet – czyli analizie podrzędnego statusu kobiet w kanonie literatury:
Kenneth mówi, że ustawił książki tak,
żeby patrzeć na Blake’a i Kafkę przy pisaniu;
tak, a ciągle musimy liczyć się ze Swiftem,
który brzydził się ciałem kobiety, chwaląc jej umysł,
z lękiem Goethego przed Matkami, Claudelem oczerniającym Gide’a
i duchami – o dłoniach zaciśniętych od stuleci –
artystek, które zmarły w połogu, szeptunek zwęglonych na stosie,
stuleciami nienapisanych książek, które piętrzą się za tymi półkami;
Za pomocą rewizji tych rozpowszechnionych figur oraz wprowadzeniu nowych (moje ulubione zdanie z książki: „Każdy szczyt jest kraterem. Takie jest prawo wulkanów,/ przez co na zawsze są jawnie żeńskie”), Rich tworzy alternatywny język, prawo i mapę pozwalające wypowiedzieć swój trybadyzm. Wypowiedzenie nie kieruje jej jednak ku osobistej satysfakcji z opowieści, lecz ku miłosnemu kolektywowi: „to myśl / wraca tam, gdzie może wybrać / osobność i dzielić się nią bez samotności”.
„21 wierszy miłosnych” zbudowanych jest jak jedna opowieść – można je przeczytać jako poemat. Myślenie o wierszach z tej książki jak o jednym utworze sytuuje je w pewnym pokrewieństwie do poezji bitnikowskiej, a szerzej – amerykańskiej tradycji publicznej konfesji. W „Encyklopedii gender”, pomocnej podczas czytania takich poetek jak Adrienne Rich, Audre Lorde czy Muriel Rukeyser, Tomasz Basiuk wspomina o stałym elemencie konfrontacji w narracjach konfesyjnych, zwłaszcza tych związanych z coming outem. U Rich mniej jednak chodzi o konfrontację, a wypowiedzenie pełni funkcję ochronną. Dzięki niemu dochodzi do powstania intymnej przestrzeni między kobietami – zawiązania się kręgu, który chroniąc przed mechanizmami przemocy, dba także o kondycję psychiczną kobiet („Boję się tego milczenia/ niewyartykułowanego życia. Czekam/ na wiatr, żeby choć raz łagodnie otworzył/ kartę wody i pokazał, co mogę zrobić/ dla ciebie, dzięki której nienazywalne często / dawało się nazwać innym, nawet mnie”).
U Rich wypowiedzenie pełni funkcję ochronną. Dzięki niemu dochodzi do powstania intymnej przestrzeni między kobietami – zawiązania się kręgu, który chroniąc przed mechanizmami przemocy, dba także o kondycję psychiczną kobiet.
To w wierze w miłosny kolektyw zawiera się nowatorstwo propozycji Rich. Krąg umożliwia kobietom spoza struktury patriarchalnej eksperymentowanie z seksualnością, ekspresję energii życiowej i twórczej. Poetka utożsamia komuny kobiece, wzorowane na średniowiecznych komunach beginek, z otwartością i empatią: członkinie otaczają się nawzajem troską, stymulują swój rozwój, wymieniają doświadczeniami. Pod koniec książki, wraz z rozwojem, a być może rozpadem, związku („Im jestem starsza, tym mocniej przypuszczam,/ że dwie osoby razem to cud”), miłość lesbijska coraz mniej przypomina strategię walki i konfrontacji z zastanym porządkiem. Staje się raczej budulcem odrębnej wspólnoty, „nowym ładem”.
Tekst dostępny na licencji Creative Commons BY-NC-ND 3.0 PL.
Autor
Natalia Malek
Poetka, tłumaczka, kuratorka wydarzeń literackich. Autorka czterech książek poetyckich, ostatnio wydała „Karapaks (2020). Laureatka Nagrody im. Adama Włodka. Za „Szaber” nominowana do Nagrody Literackiej Gdynia, za „Kord” – do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej oraz Nagrody Literackiej Gdynia. Przez wiele lat współtworzyła środowisko poetyckie oraz feministyczne skupione wokół Staromiejskiego Domu Kultury w Warszawie. W 2019 roku zaczęła regularnie przekładać poezję Louise Glück, właśnie w SDK-u. Mieszka i pracuje w Warszawie. |
|
|