Wiersze poetów - poetyckie-zacisze.pl ZAPROPONUJ ZMIANĘ W SERWISIE
Logowanie:
Nick:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Odzyskaj hasło
Zarejestruj się
Dostępne opcje:
Strona główna
O serwisie
Regulamin
Zaproponuj zmianę
Indeks wierszy
Ranking autorów
Ranking wierszy
Dodane dziś (7)

Nowi autorzy:
- harunevolvo
- xxcisza
- K5722
- Tod
więcej...

Ostatnie komentarze:
Zimowy dzień
- Halinka
Przyleciały gawrony- Sawrasow
- Halinka
Spełnienie (sonet)
- Halinka
Ballada o Agnieszce Babenberg Księżnej Polski...
- Halinka
więcej...

Dziś napisano 23 komentarzy.

Dlaczego Tak 9 i 10

Dlaczego Tak 9 i 10

Fragment mojego opowiadania "Dlaczego Tak" z książki "Odcienie Wspomnień i Marzeń"

ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY
Napisany: 2019-11-03 21:30
Siedziałam w samochodzie i zastanawiałam się, czego jeszcze dowiem się ciekawego od tych zboczeńców na temat mojego męża.
Myślałam, że jesteśmy z Grześkiem zgranym małżeństwem, wiernym sobie. Przecież przeżyliśmy tę samą traumę, i jako przyjaciele wspieraliśmy się w tych trudnych dla nas czasach, a teraz mnie okłamuje?
Przyjechałam pod budynek szpitala, w którym teraz jest Grzesiek. Jeśli ma pacjenta, to poczekam, nie dam się spławić.
Z pracy wzięłam wolne za żądanie, więc mam cały dzień dla siebie.
Na moje szczęście Grzesiek był w gabinecie, więc od progu zapytałam, kto to jest Monika.
Wlepił we mnie wzrok, jakbym była ze szkła.
Nic nie powiedział, tylko patrzył się nieobecnym wzrokiem. W końcu wydusił z siebie - skąd o niej wiesz?
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie, w szkole nie mówili?
Moje nerwy były jak postronki, więc wystarczy jedno nieopatrzne słowo a wybuchnę.
- Usiądź Lenka, powiem ci wszystko, tylko nie denerwuj się niepotrzebnie.
- Dobrze, postaram się zachować spokój, tylko proszę o jedno, nie kłam.
- Nie będę, powiedział.
- Otóż, pracuję z Zojką i Remkiem w tym szpitalu, czasami wypiliśmy razem kawę. Pewnego razu Remek powiedział, że robi spotkanie par. Początkowo nie wiedziałem co to za spotkania, dlatego przyjąłem zaproszenie na piwo do jego mieszkania. Kochanie, nie byliśmy jeszcze razem, wprawdzie to był czas, kiedy oboje byliśmy w żałobie.
- Rozumiem, odparłam.
- Więc posłuchaj spokojnie, a potem już w domu możesz na mnie nawrzeszczeć, dobrze?
- Przez to towarzystwo i przez ciebie rozwaliłam telefon o ścianę.
- Co zrobiłaś? Jesteś za bardzo impulsywna kochanie, najpierw robisz a potem myślisz.
- I co było dalej, ponaglałam?
- W jego mieszkaniu, było to całe towarzystwo, i była też Monika, jako pocieszenie dla mnie. Fakt faktem, że dałem się wciągnąć w te ich zabawy. Tylko, że rano, pozostał niesmak i poczucie obrzydzenia do samego siebie.
- O Chryste Panie, wyrwało mi się, to ty ze wszystkimi tymi kobietami?
- Lenka, nie pamiętam, być może tak.
- I pozwoliłeś, żeby oni wszyscy przyszli do nas na grilla?
- A co miałem zrobić?
- Powiedzieć mi prawdę.
- Nie pozwoliłabym im przekroczyć progu naszego domu! Pamiętaj, dodałam, nie mają prawa do nas przychodzić. A dyrekcja szpitala wie o ich upodobaniach?
- Nie mam pojęcia, ale chyba się tym nie chwalą.
Niestety, ktoś zapukał do gabinetu i musiałam wyjść. Może i lepiej, że tak się stało, bo od słowa do słowa, i nie wiem jak bym reagowała.
Wróciłam do domu.
Usiadłam przy stole w kuchni i zastanawiałam się, co z nami będzie, to znaczy ze mną i Grześkiem. Jak to sobie wszystko w głowie poukładać, żeby nie dać się zwariować.

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY
Napisany: 2019-11-07 13:26
Tego dnia, kiedy gotowałam obiad, nachodziły mnie wspomnienia. W takich chwilach zawsze dzwoniłam do Anki, a teraz do kogo mam zadzwonić? Zachciało mi się płakać. Nie wiedziałam jak mam rozmawiać z Grześkiem. To co zrobił, na ówczesny moment był jego sprawą, ale kiedy się o tym dowiedziałam, nie było to miłe. Wprawdzie w takich trudnych momentach życiowych robi się różne głupstwa, ale ta głupota przerosła wszystkie możliwe głupoty.
W końcu z pracy przyszedł Grzesiek. Z dużym bukietem róż, jakby chciał się osłonić kwiatami od rozmowy, która zapowiadała się niezbyt miła.
Ale cóż ja mam powiedzieć? To był jego wybór, jeszcze nie byliśmy małżeństwem, więc nie mam prawa go z tego rozliczać.
Kiedy już siedzieliśmy przy stole i jedliśmy obiad, zapytałam go
- przebadałeś się?
- Tak, zanim zaczęliśmy ze sobą współżyć, żeby czasami nie było niespodzianek.
- To dobrze.
Zapadła cisza.
- Wolałbym, żebyś na mnie nawrzeszczała. Ta cisza i twoje opanowanie przeraża mnie.
- Grześ, a co ja mam zrobić, nie byliśmy jeszcze wtedy razem, tylko boli fakt, że nie pisnąłeś ani słowa zanim ich zaprosiliśmy, nie wpuściła bym ich do naszego domu, a tak to będą się wpraszać, zagadywać, żeby zwerbować następną parę, i to jest dla mnie przerażające, bo nie wiem, czy czasami tobie się to nie spodobało.
- Lenka, proszę cię, mówiłem już, że to nie dla mnie. Przyznaję, poniosło mnie, ale potem już nie było miłe.
- Sama myśl, że je wszystkie obmacywałeś, napawa mnie obrzydzeniem.
- Kochanie, proszę cię, nie mów tak, bo wiem do czego prowadzi takie myślenie.
- Wiem Grześ, że zdajesz sobie sprawę, dlatego daj mi czas.
- Lenka, nakrzycz na mnie, nawet rzuć talerzem, ale proszę cię, nie bądź taka obojętna.
- Pozmywaj po obiedzie - powiedziałam wstając od stołu - pójdę się przejść z Reksem.
- Dokąd idziesz, zapytał?
- Do lasu, tam, gdzie nie ma kłamstw, bo przyroda jest prawdziwa, ona nie - umie krzywdzić ludzi.
- Lenka, ty tracisz orientacje w lesie, jeszcze się zgubisz, pójdę z tobą.
- Chcę iść sama, pozmywaj po obiedzie.
Zamknęłam drzwi za sobą i zawołałam psa, który z radością podbiegł do mnie niosąc w zębach jakiegoś patyka.
To co piesku, chcesz poganiać za patykiem?
W lesie było cicho, tylko słychać było szum wiatru, który grał sobie leciutko w konarach drzew. Ptaki śpiewały swoje wiosenne trele, a mój piesek ganiał po lesie zbierając patyki i przynosząc mi je w pysku.
Jemu do szczęścia nie potrzeba wiele.
Szłam powoli ciesząc się z przyrody i zapachu, jaki daje las o tej porze roku.
Znalazłam się na polanie, na której bieliło się i żółciło od wiosennych kwiatów.
Będąc dzieckiem zawsze plotłam wianki i nakładałam je na głowę. Robiłam też z tych kwiatów bransoletki i nakładałam na ręką.
Byłam wtedy księżniczką, która spaceruje po swoich parkach i dogląda zwierzątek na wiosennych łąkach.
Będąc małą dziewczynką zaczytywałam się w bajkach, a potem byłam ich częścią. Już wtedy miałam duszę małej romantyczki.
Szczekanie Reksa wyrwało mnie z zadumy. Zawołałam go, żeby czasami nie narobił mi kłopotu.
Na końcu ścieżki ukazali się Remek z Zojką.
Kurka, po co oni tu łażą, nie mam ochoty z nimi rozmawiać. Musiałam się spiąć w sobie, żeby czegoś nie palnąć.
- Sama spacerujesz, zapytał Remek?
- Nie sama, z Reksem - odparłam - Grzesiek zmywa po obiedzie i nie chcę mu przeszkadzać, wycedziłam przez zęby, i poszłam sobie.
Jak mam się w tym wszystkim odnaleźć, przecież jest to dla mnie trudne, zwłaszcza, że dotyczy mojego męża. Nie mogę go rozliczać z tego co było, bo to niedorzeczne, ale z zatajenia prawdy już tak.
Napisz do autora

« poprzedni ( 269 / 339) następny »

Halinka

dodany: 2025-09-16, 00:32:28
typ: życie
wyświetleń (86)
głosuj (12)


          -->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.

Halinka 2025.09.16; 18:15:50
dziękuję kohani za komentarze. Jutro ciąg dalszy. Serdecznie pozdrawiam

lucja.haluch 2025.09.16; 17:14:16
I co dalej? Plus+

Pozdrawiam serdecznie.
Miłego wieczoru...

JNaszko 2025.09.16; 11:09:35
Ładnie +++++ Jurek
pozdrawiam

Amber N 2025.09.16; 09:31:03
Opowiadanie jest bardzo ciekawe. Mam swoje przemyślenia, ale podzielę się na koniec opowiadania.
Pozdrawiam, miłego dnia + (7)

Kama 2025.09.16; 09:14:06
:)+++

andrew 2025.09.16; 08:31:18
Mówię tak...a potem...

Pozdrawiam serdecznie
Miłego dnia

ennio74 2025.09.16; 07:56:24
Ciekawe pytanie. Czy mamy prawo rozliczać małżonka, partnera za przeszłość, kiedy jeszcze nie byliśmy obecni w jego zyciu na takiej stopie przyjaźni.

Anna z 2025.09.16; 07:47:41
Ciekawy tekst,z przyjemnością przeczytałam+2

Super-Tango 2025.09.16; 01:11:23
Twój fragment „Dlaczego Tak” (rozdziały 9 i 10) świetnie oddaje emocjonalne napięcie i wewnętrzne rozdarcie bohaterki. Widać tu naturalny, szczery zapis uczuć – od gniewu, przez poczucie zdrady, aż po bezsilną ciszę i chęć ucieczki w spokój natury. Dialogi są bardzo żywe, brzmią autentycznie, dzięki czemu czytelnik łatwo wczuwa się w sytuację. Dużym atutem jest też kontrast między napiętą atmosferą rozmowy małżeńskiej a kojącym obrazem spaceru w lesie, co daje chwilę oddechu i pokazuje głębię przeżyć bohaterki+)
Pozdrawiam serdecznie


Wiersze na topie:
1. Teraz... (28)
2. Życie... (26)
3. [***kochać cię] (26)
4. Jest wizyta w brzuszku mamy (26)
5. Na pewnego zwierza (26)

Autorzy na topie:
1. kaja-maja (164)
2. zygpru1948 (155)
3. darek407 (152)
4. adamm1 (144)
5. Ambrozja (52)
więcej...