Wiersze poetów - poetyckie-zacisze.pl ZAPROPONUJ ZMIANĘ W SERWISIE
Logowanie:
Nick:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Odzyskaj hasło
Zarejestruj się
Dostępne opcje:
Strona główna
O serwisie
Regulamin
Zaproponuj zmianę
Indeks wierszy
Ranking autorów
Ranking wierszy
Dodane dziś (26)

Nowi autorzy:
- Diabolina
- Neortic13
- Paulina Dreko
- MartwaGwiazda
więcej...

Ostatnie komentarze:
Nowa Era
- Pióro Amora
Sianokosy namiętności I
- Pióro Amora
Sugestia Zdzicha
- Pióro Amora
Moon face
- Pióro Amora
więcej...

Dziś napisano 255 komentarzy.

Cykl wierszy

Cykl wierszy

„Las daje oddech”
.
Tak soczystej zieleni nigdy dosyć —
zwłaszcza gdy maj rozkłada ją
na dłoniach lasu jak świeży aksamit.
A poziomki?
To przecież małe serca lata,
ukryte pod liśćmi niczym sekrety dzieciństwa.
Pachną słońcem,
ciszą ścieżek
i czerwonym śmiechem wakacji.
Wystarczy uklęknąć przy mchu —
a świat nagle staje się prostszy:
zielony, ciepły
i słodki od poziomek.
Jak las — to i jagody.
Granatowe paciorki cienia,
co barwią palce
na kolor letnich tajemnic.
Rosną tam,
gdzie mech mówi szeptem,
a sosny pilnują ciszy
wysokiej jak niebo.
Człowiek wraca z boru powoli —
z koszykiem,
z zapachem żywicy we włosach
i sercem trochę bardziej spokojnym.
Bo las nie daje tylko owoców.
Las daje oddech.

J.G.



Tam, gdzie usycha cień
.
Tryptyk
.
I. Drzewa cmentarne
.
Stoją jeszcze —
wysokie, spróchniałe, cierpliwe,
jakby pilnowały snu tych,
których imiona wyblakły od deszczu.
Kora odchodzi płatami
niczym stare modlitwy,
a wiatr przechodzi przez konary
tak cicho,
jak przechodzi się między grobami dziecka.
Tutaj nawet ptaki śpiewają ciszej.
Nawet światło
klęka przy ziemi.
I tylko korzenie
wiedzą jeszcze dokładnie,
gdzie kończy się człowiek,
a zaczyna pamięć.
.
II. Tam, gdzie usycha cień
.
Po południu
cmentarz robi się srebrny.
Ławki stygną od wspomnień,
liście obracają się powoli
jak kartki starego kalendarza,
którego nikt już nie zdejmuje ze ściany.
Drzewa umierają tutaj długo.
Najpierw tracą ptaki.
Potem zapach żywicy.
Potem cień.
Aż zostają same gałęzie —
ciemne żyły nieba
nad kamieniem,
nad datą,
nad milczeniem rodzin.
I człowiek nagle rozumie,
że przemijanie
nie dzieje się gwałtownie.
Przemijanie
uczy się cierpliwości od drzew.
.
III. Ostatni szelest
.
Wieczorem
przychodzi wiatr.
Przechyla krzyże,
porusza zwiędłe trawy
i budzi suchy szept liści,
jakby ktoś bardzo stary
chciał jeszcze coś dopowiedzieć światu.
Nad alejką stoi lipa —
pusta już prawie całkowicie.
Tylko jeden liść
trzyma się gałęzi
z uporem małego serca.
Potem spada.
I przez chwilę
słychać go bardziej
niż wszystkie dzwony miasta.
Bo są miejsca,
gdzie nawet cisza
ma swój grób.

J.G.


Taniec perkozów
Jezioro jeszcze spało.
Woda miała kolor przygaszonego srebra, a mgła snuła się nisko nad trzcinami, jakby nie chciała obudzić dnia zbyt gwałtownie. Z borów schodził chłód pachnący żywicą, mokrą korą i ciemnym mchem. Wszystko trwało w półcieniu — zawieszone między nocą a światłem.
I wtedy pojawiły się one.
Dwa perkozy dwuczube.
Najpierw spokojne, prawie nieruchome, jakby jezioro samo wymyśliło je z odbić i fal. Potem powoli zaczęły zbliżać się ku sobie z tą niezwykłą ostrożnością, która przypomina pierwszy dotyk zakochanych ludzi.
Ich szyje wyginały się miękko i symetrycznie.
Każdy ruch jednego ptaka natychmiast odnajdywał odpowiedź w drugim.
Nie było w tym pośpiechu.
Ani walki.
Ani popisu.
To wyglądało raczej jak rozmowa prowadzona językiem wody i światła.
W pewnym momencie wynurzyły się niemal pionowo, pierś przy piersi, z kroplami jeziora rozsypującymi się wokół nich jak szkło. W dziobach trzymały wodne rośliny — dziwny, zielony bukiet z dna jeziora.
I nagle człowiek rozumiał, że patrzy na coś więcej niż rytuał biologii.
To było pożądanie, ale pozbawione gwałtowności.
Oddanie bez teatralności.
Bliskość, która nie potrzebowała żadnego świadectwa poza obecnością drugiego istnienia.
Gdyby byli ludźmi, powiedzielibyśmy po prostu:
że iskrzy między nimi.
Ale ptaki nie potrzebują takich słów.
Wystarcza im rytm.
Powtarzalność gestu.
Zaufanie do wspólnego ruchu.
Nad wodą zaczynało świtać mocniej.
Z trzcin odezwał się pierwszy trzciniak, gdzieś daleko zahuczał bąk, a tafla jeziora otworzyła się złotym światłem poranka.
Perkozy płynęły teraz obok siebie spokojnie, jak para, która powiedziała już wszystko, co było do powiedzenia.
A jezioro Kociewia trzymało ich odbicia ostrożnie i cicho —
jak sekret, którego nie wolno spłoszyć.
.
Villanella perkozów
.
Na srebrnej wodzie dwa perkozy drżą,
jezioro świtem oddycha powoli,
a mgły z trzcinami jeszcze cicho śnią.
,
Ich szyje miękko w jednym rytmie lgną,
poranek światło rozsypuje w toni,
na srebrnej wodzie dwa perkozy drżą.
.
Z dna jeziora zielne wstęgi niosą,
jakby splatali ślub ukryty w wodzie,
a mgły z trzcinami jeszcze cicho śnią.
W ich tańcu nawet fale ciszej brzmią,
i bór nad brzegiem milknie w swoim chłodzie,
na srebrnej wodzie dwa perkozy drżą.
.
Gdy pierś przy piersi wynurzają skroń,
dzień budzi jezioro w różu i złocie,
a mgły z trzcinami jeszcze cicho śnią.
.
Tak blisko siebie płyną poprzez toń,
jakby świat powstał wyłącznie dla dwojga —
na srebrnej wodzie dwa perkozy drżą,
a mgły z trzcinami jeszcze cicho śnią.

J.G.
Napisz do autora

« poprzedni ( 725 / 732) następny »

Katarzyna K.

dodany: 2026-06-03, 07:56:47
typ: życie
wyświetleń (43)
głosuj (6)


          -->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.

Anula 2026.06.03; 20:02:05
Bardzo nastrojowe i pięknie obrazowe wiersze, pełne ciszy, natury i uważności na detale, które zwykle umykają… +6 Pozdrawiam:)

Anna z 2026.06.03; 18:49:37
Wspaniałe te cykle wierszy,z przyjemnością je czytam+5
Pozdrawiam serdecznie miłego wieczoru

JNaszko 2026.06.03; 18:33:24
Ładny cykl wierszy
+++++ Jurek
pozdrawiam

ennio74 2026.06.03; 14:41:55
W cyklu Twoich wierszy odnajdę wszystko.
Od milosci po smierc. Od wschodu po zachód.
Uwielbiam je.
Pozdrawiam.
+3

Super-Tango 2026.06.03; 13:49:46
Ten -Cykl poetycki „Las daje oddech” to nastrojowa, refleksyjna opowieść o naturze jako przestrzeni życia, pamięci i przemijania. Autorka łączy obrazy pełne światła i zapachu lasu z kontemplacją śmierci oraz cichego odchodzenia, pokazując różne odcienie istnienia. Całość wieńczy subtelna obserwacja rytuału perkozów, która podkreśla harmonię i cykliczność przyrody. Wiersze są spójne w tonie – spokojne, obrazowe i pełne zadumy.+)
Pozdrawiam serdecznie

MILAF. 2026.06.03; 12:53:17
Podziwiam kreatywność
Pozdrawiam uprzejmie


Wiersze na topie:
1. Witałaś nas z otwartym sercem (26)
2. Urodziny Konrada Krystiana (25)
3. Bajka3-26-01-2010 (25)
4. Nie kocham i niechce być kochany (25)
5. Niedzielny erotyk - paraneza (25)

Autorzy na topie:
1. kaja-maja (571)
2. zygpru1948 (568)
3. darek407 (499)
4. super tango (187)
5. Super-Tango (77)
więcej...