Wiersze poetów - poetyckie-zacisze.pl ZAPROPONUJ ZMIANĘ W SERWISIE
Logowanie:
Nick:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Odzyskaj hasło
Zarejestruj się
Dostępne opcje:
Strona główna
O serwisie
Regulamin
Zaproponuj zmianę
Indeks wierszy
Ranking autorów
Ranking wierszy
Dodane dziś (24)

Nowi autorzy:
- K5722
- Tod
- izydorkuba
- niewidomaMilosc
więcej...

Ostatnie komentarze:
Azymut
- ennio74
Malowane dni
- Melody7717
Dwie fazy
- JNaszko
Wiersze -dylemat pisania
- Anna z
więcej...

Dziś napisano 134 komentarzy.

Córka wiatru o duszy ptaka

Córka wiatru o duszy ptaka

Zygmunt Jan Prusiński


CÓRKA WIATRU O DUSZY PTAKA

Podzielę się tobą okruszyną
jednym pocałunkiem na dzień dobry
wystąpią rumieńce za oknami
jesteśmy pierwsi w parku Wolności.

Tęsknoty płynące jak chmury
rozjaśnia urok miłości promieniami
by rozjaśnić chwilową rozłąkę
i ten czas bardziej przytulić.

Niech się unosi Słowo dobre
w kielichowcu ukryjemy dotyk
na późniejsze urzeczywistnianie
w sposób przyjazny jak noce.

Córko Wiatru o duszy ptaka
wróć na spoczywanie bym czuł
na zawsze twój kobiecy zapach -
nie tylko w majowych książkach.


3.6.2013 - Ustka
Środa 6:53

Wiersz z książki "Erotyki nierozpowszechniane"...


autor ZJP
https://fotek.pl/upload/d/o148379-d.jpg
Napisz do autora

« poprzedni ( 795 / 2716) następny »

zygpru1948

dodany: 2016-12-05, 03:54:49
typ: inne
wyświetleń (320)
głosuj (58)


          -->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.

Sokratex 2016.12.05; 15:34:48
Dziękuję, Panie Zygmuncie.

zygpru1948 2016.12.05; 14:13:59
Jerzy Izdebski Polska Partia Biednych wspomnienia


https://www.youtube.com/watch?v=Z_tQEVX83pk



Opublikowany 02.12.2014

Kategoria
Wiadomości i polityka
Licencja
Standardowa licencja YouTube

zygpru1948 2016.12.05; 14:08:04
Zwiastun filmu o Jerzym Izdebskim...

https://www.youtube.com/watch?v=nARk7SKyS74


Zwiastun filmu o ŚP. Jerzym Izdebskim i o Polskiej Partii Biednych ze Słupska. Cały film 2 godzinny zostanie wyemitowany na FB dnia 4 grudnia 2014r. w czwartą rocznicę śmierci Jurka w Wielkiej Brytanii w Londynie. Już dzisiaj zapraszam do obejrzenia i wspomnień tamtych chwil. Bardzo prosimy Słupskie media o emisję tego materiału. Tzn. TV Słupsk i Kanał 6, ale też proszę o zamieszczanie filmu na forach słupskich gazet jak GP24, GRYF24, Dziennik Bałtycki. i inne.

Ps. Bardzo prosimy o wypożyczanie materiałów o Jerzym Izdebskim i Polskiej Partii Biednych ze Słupska, które po skopiowaniu zostaną zwrócone właścicielom. Do Słupskiej Policji zwracam się z żądaniem zwrotu nam nagrywanych przez was naszych pikiet i manifestacji, na których to nagrywanie NIGDY nie dostaliście od nas zezwolenia, więc filmy i materiały te są naszą własnością i musicie nam je zwrócić.

Grzegorz Kunda i Zygmunt Jan Prusiński


https://www.youtube.com/watch?v=nARk7SKyS74

Opublikowany 27.11.2014

Kategoria
Wiadomości i polityka
Licencja
Standardowa licencja YouTube

zygpru1948 2016.12.05; 13:52:52
Przygoda o mojej książce... w VI Rocznicę śmierci w Londynie, mojego przyjaciela Jerzego Izdebskiego *4 Grudnia 2010 roku)



Jerzy Izdebski


BLUES PRUSIŃSKIEGO

{Moja opinia o dziadostwie słupskim}

Zbiór wierszy Zygmunta Jana Prusińskiego wydany w grudniu 2001 roku przez Związek Literatów Polski, oddział słupski jest świadectwem brakoróbstwa, pogardy dla czytelników i samego autora. W kategoriach jakości wydania, tomik Prusińskiego przedstawia katastrofę. To jest ta sama jakość, którzy doświadczają lokatorzy większości budynków i chodników w Słupsku, rządzonym przez prymusów PZPR/SLD. Taki stosunek do własności społecznej mogą tylko oni zaprezentować, i czynią to także inwestując społeczne pieniądze w wydanie tomiku poezji.

Zastałem autora w ostatnim dniu grudnia 2001 poprawiającego tipexem i piórem błędy interpunkcyjne, stylistyczne i ortograficzne, w każdym jednym egzemplarzu swojego zbioru wierszy.

" - Jurek, zobacz, ci ludzie wszyscy z wyższym wykształceniem, nie umieją korekty zrobić! Gdy zaproponowałem przed drukiem tej książeczki, że sam dokonam korekty, nie zgodzili się, bo szkoły nie mam. - Popatrz! Oni przekręcili nazwiska Łobodowskiego, Chudzyńskiego! Oni nie znają mistrzów pióra z emigracji... i to wielkich mistrzów".

A ja na to: " - Czy ty widziałeś na Zachodzie książkę z tzw., erratą, tak jak to się widywało w PRL-u"?

" - Nie" - odpowiedział Zygmunt.

Ustaliliśmy, że ani on ani ja nigdy nie mieliśmy w rękach zachodniej książki z doklejoną listą błędów. Tam ludzie korektę robią przed drukiem, tutaj nawet po wydrukowaniu jej nie robią. Autor sam musi sobie to zrobić przy świątecznym cieście.

W przedmowie czytam: "...jest gościnny w rozdawaniu wierszy, szczególnie kobietom" i myślę: nie jestem gościnny w chwaleniu brakoróbstwa postkomunistycznego. Dlaczego? A no dlatego, że znam PZPR-ską przeszłość towarzysza Jana Ryszarda Kurylczyka, obecnego Wojewody, prymusa SLD, eks-szefa słupskich literatów i bronię interesu Zygmunta - autora tomiku "W krainie żebraków słyszę bluesa".

Nigdy nie rozumiałem roli "redaktora naczelnego". Sama nazwa budziła we mnie odrazę. Przecież to Prusiński napisał tę książkę - a ona nie jest encyklopedią, ani słownikiem, ani książką telefoniczną. Nie wiadomo, kto napisał przedmowę, bo nie jest podpisana. Natomiast na samej górze drugiej strony książki, czytam: "Redaktor Naczelny: Teodor Bartnicki". Pytam się Zygmunta, czy zna tego Teodora, a on odpowiada, że nigdy go na oczy nie widział, ale zna człowieka, który posiadając inne imię i inne nazwisko od urodzenia, twierdzi że jest Teodorem Bartnickim...

I dalej mówi Prusiński: "Widzisz... tylko siedem z pięćdziesięciu pięciu wierszy odczytanych w twoich audycjach Radia City wydrukowali, chociaż wybrałem do tomiku piętnaście. Nie zgodzili się nazwać jednego z rozdziałów, w oryginale: "Wiersze czytane w Radiu City". Woleli: "Wiersze głoszone na fali radiowego eteru".

- Boją się tej nazwy wymawiać... mówię do Zygmunta. Boją się też występować pod swoimi nazwiskami. Drukują się, jako Redaktorzy Naczelni, a w rzeczywistości są edytorami, a raczej cenzorami, bo nie pozwalają ci korzystać z twojego prawa do ekspresji. Na dodatek w jednym tomiku puszczają 33 błędy! Nie dawaj im już nic do publikowania. Pisz wiersze o wolności, będziesz je czytać w radiu, ten czas nadejdzie. Radio jest lepsze... nie słychać błędów! A jak masz wydać coś nowego, to zrób to sam, bez pomocy Teodora za społeczne pieniądze, bo on zmarnował społeczny fundusz na kulturę, literaturę polską. Będziesz miał wtedy prawo do uzyskania jakości i prawo do zwrotu całego nakładu, jeśli nie będziesz zadowolony. A teraz, będziesz sądzić Teodora Bartnickiego? Przecież on nie istnieje, a społeczne pieniądze zapłacone za druk? Kto się o nie upomni?

- Brakuje w zbiorze wierszy Prusińskiego nazwiska autora rysunków i autora okładki. Są one z pewnością chronione prawem autorskim, ale chyba nie są chronione tajemnicą! Zastanawiam się, czy Społeczna Oficyna Wydawnicza Autorów Agora w Słupsku kupiła prawa do tych rysunków. Czytam niżej: "Copyright by Zygmunt Jan Prusiński". To też nie ma sensu, bo książeczka wydana jest po polsku na rynek polski, i można było napisać: Prawa autorskie posiada autor. Widziałem wcześniej książkę towarzysza Jana Ryszarda Kurylczyka (Wojewody SLD) i... oczywiście wydrukował sobie: Copyright by... Nie pamiętam, czy Teodor maczał w tym... pióro.

Najlepsze wiersze Prusińskiego, nadane przez Radio City nie znalazły się w jego tomiku poezji. A moim wyrobionym zdaniem, były doskonałe; prawdziwe, nadające historyczne znaczenie, bo jest w tych wierszach prawda - nie tylko o czasie, ale i wybranych ludziach, którzy poprzez to że mają władzę w Słupsku, niszczą to niegdyś jedno z piękniejszych miast w kraju. I o tym było w tych wierszach.

Uważam, że autor bez względu na opinię Teodora Bartnickiego powinien każdy tomik ostemplować po angielsku: Censorship by PZPR/SLD, i to wielkimi literami i najczerwieńszym tuszem !

Jerzy Izdebski

Ustka. Styczeń 2002



__________________Spisane w dniu 3 Stycznia 2010 r.________________

zygpru1948 2016.12.05; 13:51:09
Przygoda o mojej książce... w VI Rocznicę śmierci w Londynie, mojego przyjaciela Jerzego Izdebskiego *4 Grudnia 2010 roku)


Zygmunt Jan Prusiński


DELIKATNA SPRAWA

Naprawdę, trzeba mieć szacunek do języka, do słowa żywego - jeśli mówimy o poezji, do gramatyki też z interpunkcjami, jeżeli poeta je używa. Dwa podmioty - które zadbały pieczołowicie o ten stan - to najpierw skład druku książki pod nazwą "Boxpol" i wydawnictwo to "Agora" są chorobą błędów, dosłownie, przewlekła to jest choroba. To niczym piekło intelektualne, iż nie czynią to z powołania rasowi literaci, a... pijacy ! Szereg książek wydanych tam wcześniej, jak i cykliczny już słupski Ślad" Związku Literatów Polskich - jako almanach, jest dziwną prowokacją. To jest bolesne, szczególnie kiedy dotyka pojedynczego autora. A w moim przypadku, to jakaś prowokacja - odważnego - wydawcy.

Jeśli trzymać się liczby błędów, to zostałem rekordzistą nie tylko w Polsce, ale też i rekordzistą świata w literaturze, w dziale poezji, bo w książce pt. "W krainie żebraków słyszę bluesa" odnotowałem (aż!) 33 błędy!!!

To jest mój debiut, i od razu kraksa, wręcz katastrofa! Redaktorem jest Teodor Bartnicki. Nie znam tego człowieka. Ja przekazałem wiersze Jerzemu Dąbrowie - Janiszewskiemu!

W moim tomiku wierszy mam pięć ilustracji graficznych autora Piotra Nikela. Artysta powinien się też zdenerwować, bo brak jego danych w książce. Osobiście jestem usatysfakcjonowany tą grafiką, bo idealnie pasują do moich tekstów. Ale to, co uczyniono w całości, woła o pomstę do (Marksa i Engelsa)!

Mało tego, okładka książki, to autorem tego obrazu jest sam Vincent van Gogh i jego słynny obraz, mężczyzna siedzący na krześle ze spuszczoną głową. Też nie ma nazwiska... Mistrza!

- Jeżeli nie wie się, kim był Józef Łobodowski i Edward Chudzyński, to proszę nie przekręcać tych nazwisk, na: "Kobodowski" czy "Chudzńiski"! Akurat oni nie byli komunistycznymi poetami, bo pierwszy mieszkał w Madrycie a drugi w Londynie. Józef Łobodowski, żołnierz gen. Władysława Andersa prowadził polskie radio "Madryt", a Edward Chudzyński, przyjaciel Tomasza Hemara był między innymi redaktorem "Orła Białego" w Londynie. Obydwaj wspomniani, niestety nie żyją.

A teraz przykłady brakoróbstwa. Piszę wiersz na emigracji w Wiedniu, uświęcając mój dziesięcioletni pobyt tam w roku 1991, to wydawnictwo zmienia na 1999 - kiedy już mieszkałem w kraju, (dla historii od 10 Lipca 1994 r.)... Chodzi o wiersz "Dzień zamożnych przemyśleń". Błędy są wyzywające i odbierające cały sens i odbiegające od poszczególnej myśli, zwrotu, bo nie "posag pamięci" a posąg pamięci; nie "czeka" a czekał; nie "wglądało" a wyglądało; nie "żartem mądrości" a żarem mądrości; nie "w milczeniu" a milczenia; nie "powierzchnię" a powierzchnia; nie "względna" a względną; nie "wstęga" a wstęgą; nie "jajowy" a jałowy - i tak dalej. Nie będę zabierał miejsca, iż tam gdzie powinno być ę jest ą - i odwrotnie. Obliczyłem, że gdybym poprawiał te błędy w każdym egzemplarzu, jakże w niesamowitym mozole, to bym musiał poprawić w sumie 4455 błędów! - Ile godzin na to potrzeba...?

- Jak się cieszyć z takiego debiutu; nawet i o tym zapomniano w książce dopisać. A przecież mało kto wie w kraju, że koresponduję z wieloma ważnymi i wybitnymi przedstawicielami na wszystkich kontynentach świata, z ludźmi kultury, literatury, polityki - choćby z samą królową Elżbietą z Anglii także. W ostatniej do niej korespondencji, poświęciłem jej wiersz, gdzie w nim proszę, "by była królową Polski"... To nie jest śmieszne, królewnę kocha i ceni cały świat. Zatem pragnąłem przesłać jej moją książeczkę z dedykacją. Ale nie z błędami. Nie rozumiem i nie pojmuję tej rysy; czyżby to był takowy sabotaż literacki ? Jeżeli magistrowie i doktorzy z polonistyki i filologii czynią tak drastyczne błędy językowe i gramatyczne, to komu zawierzyć w obronie pięknego języka polskiego przy dzisiejszej nowoczesnej technologii? Widocznie system w PRL nie dbał o to, bo i po co: "Polacy nie gęsi"... No właśnie wiem o tym, że nie gęsi... a jednak!

(8 lat temu: Ustka. Styczeń 2002)

Sokratex 2016.12.05; 06:12:34
A mnie ciekawią te słupskie sonety, o których kiedyś Pan wspomniał,
że pisał do nich recenzję. Czy mógłby Pan przytoczyć który przy okazji?

Pozdrawiam.

zygpru1948 2016.12.05; 06:08:55
Zygmunt Jan Prusiński PÓŁNOC Z DIABŁEM W OKNIE - Część III...
Te wszystkie noce powtórzymy film się nie kończy na tańcu bolero w umiarkowanym metrum trzy czwarte nie musimy jechać do Andaluzji czy do Kastylii - poniekąd wystarczy cicha leśna polana za miastem.

http://korespondentwojenny.salon24.pl/738055,polnoc-z-diablem-w-oknie-czesc-iii

zygpru1948 2016.12.05; 06:08:14
Dziękuję Srebrny!

zygpru1948 2016.12.05; 03:56:59
Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa


22.03.2012 01:45

@Mar Canela


Odwzajemniam Królowo. Musze się zmusić do ponownego przeczytania Mistrza i Małgorzaty, bo czuję, że się odczłowieczam i staję się coraz bardziej głupi w zacietrzewieniu względem Boga. Cóż z tego, że mam niby rację, że ratunkiem przed zagładą psychiczną jest dla nas (ludzi) rozmowa i "mówienie". Przy czym "mówienie" powinno być adekwatne do zbrodni i szaleństwa tego wieku. Więc żeby wykrzyczeć swoje oburzenie moralne trzeba kląć i używać najwulgarniejszego języka na określenie tego skisłego bagna, zwanego światem, które stworzył Bóg, a w swej głupocie i indolencji tylko na takie bagno go było stać. Ale myślę, że nie mam racji, bo gdybym był przyjacielem Boga, a powinienem nim być, to bym milczał taktownie, wiedząc, że sam nie stworzyłbym nic lepszego. Bo istnienie do zaistnienia ma tyle niespodzianek, że na rozum człowieka są nie do przewidzenia i zrozumienia. Tak źle i tak niedobrze. Niedobrze jest pyskować i źle jest milczeć. Problemy (ciężkie jak zakalec), które poruszyłem w notatce powyższej do pana Zygmunta są jakby odbiciem sytuacji, w której znaleźli się bohaterowie Michaiła Bułhakowa. Wolant też nie daje Mistrzowi spokoju i zmusza go do moralnego osądu dobra i zła, rozsądku i sensu istnienia, co ma wyraz w partiach dotyczących Jeszui-Jezusa i Piłata. Pan Zygmunt też ma swojego Jezusa i Piłata, z którymi się zmaga w wierszach choćby takich jak "Pięć białych róż". Każdy ma swoją Golgotę, a ja tak myślę, że Pani nie powinna mieć do niego o nic pretensji, bo jest Pani częścią tej jego Golgoty i kamienistej drogi na Golgotę. W tym wierszu (Pięć białych róż) mówi (nie wiadomo czemu) o wybuchu piorunów i trzęsień ziemi, ale czy sobie zdaje sprawę, że opisuje tym samym moment konania Jezusa na Golgocie? Moment konania siebie?

O!!! i w tej chwili, kiedy ja to piszę a Pani to "już" czyta (w jednakowym ze mną czasie, (bo w tym wypadku czas nie istnieje), czuję jak drży Pani nabuzowane namiętnością ciało. Ciało Małgorzaty, Magdaleny, Jawnogrzesznicy (stojącej pod murem kamienicy w Madrycie w pozie kurwy. No prawie jak ta kurwa, tylko brakuje jeszcze latarni (- nie przepraszam, bo to komplement) Pani wie, że dla kogo kurwa, to ...rwa, a dla kogo Pani to księżniczka, grafini, dla której się sprzedaje ostatnią koszulę, byle ją zdobyć (Panią zdobyć)! (bo Amerykanka powiedziała, że nie ma pieniędzy nie ma miłości! to pieniądze powodują miłosne dreszcze między Faustem a Małgorzatą)! Zdrajczyni. Mówię o Pani: "zdrajczyni", kawał babskiego drania! Mówię, że czuję drżenie Pani ciała, drżenie zdrajczyni. Pani już wie, co mam na myśli. Nasze fizyczne oczy się nie widzą, ale psychiczne i duchowe spojrzenia się krzyżują. Na zakończenie nie mówię pozdro, bo to by było oklepane. Nie mówię żegnaj, bo się nie żegnamy. Tacy ludzie jak my, którzy mają ze sobą na pieńku, czasem czekają na siebie latami, jak dwóch bandytów, jak dwóch kowbojów mających odbyć nieunikniony pojedynek. W naszym przypadku nie o pojedynek chodzi a raczej o jakieś wspólne "odejście" na ubocze nirwany, gdzie zbuntowany mężczyzna i zepsuta kobieta, mogą doznać wzajemnego wybaczenia. Albowiem nie byłbym taki pewny, czy Pani nie czekała na faceta, który poczuje do Pani słuszną pretensję, że jest Pani nieodrodnym, przewrotnym nasieniem "Ewy". Mężczyzna nie jest winien, bo jest ofiarą Pani przewrotności. Kobieta nie ma duszy (twierdzili teolodzy) a Pani zdobyła swą duszę (Jezus powiedział: w cierpliwości zdobędziecie dusze wasze - ale Pani ją zdobyła chyba podstępem a nie przez cierpliwość) a gdy ją zdobywa, tak jak Pani, to rezultaty są fatalne i opłakane. (A propos, gdyby św. Paweł nie zrozumiał duszy kobiecej, w jej tellurycznym i infernalnym kształcie, bo by nie napisał swych listów). Spotkanie św. Pawła z Jezusem pod Damaszkiem, to nic innego jak błysk olśnienia, kiedy tak dokładnie zrozumiał i przeraził się prawdą o duszy kobiecej, że aż spadł z konia i oślepł.

Miałbym jeszcze dużo do napisania na ten temat, (wiele z tych intuicji jest zakodowane z tzw. złotych tabliczkach "Adonisa-Apollina"), ale nie miejsce i czas. No i chyba, na koniec, zgodzi się ze mną Pani, że nauka św. Pawła ocieka jakby fascynacją kobiecym ciałem i seksem. Chrystus w ustach tego teologa jest jakiś miękki i kobiecy a zalecenia są zaleceniami dla alkowianych kochanków. Chrystus jako alfa i omega jest zarazem kobietą i mężczyzną, a na końcu czasów staje się Androgyne. Ja też się czasem czuje wobec kobiety pół kobietą, co nie przeszkadza mi być jeszcze twardszym w członku i jeszcze bardziej męskim, chociaż czułym, bo czułość wyzwala w mężczyźnie cnotę dzielności, masimo. A kiedy mężczyzna czuje się wolny, to może dokonywać cudów różnych sprawności, powiedzmy psycho-intelektualnych. To Pani mnie sprowokowała do tych bezwstydnych wyznań, to Pani wina. Ja, znów, o seksie pisać nie chciałem. Czekam


Zygmunt Jan Prusiński Sukienki i Motyle... część I

________________________________


Wiersze na topie:
1. W próżni malutkie okienko (26)
2. Na pewno... (26)
3. Zawsze... (26)
4. Jesteś (26)
5. Poranek (26)

Autorzy na topie:
1. kaja-maja (344)
2. darek407 (329)
3. zygpru1948 (327)
4. adamm1 (225)
5. Czarek Płatak (58)
więcej...