|
Komentarze otrzymane - Janzygmunt
Janzygmunt
|
2026.06.11; 04:04:21 |
Komentowany wiersz:
Trochę za późno na romantyzm
|
Głupi Amber N,
a jak to się robi samemu, bo nie umiem. Ja nie gram w te gierki, zbyt poważny jestem. Ja piszę książki, (66) napisałem. Polecam w sieci mój debiut W OGRODZIE NORWIDA |
Pióro Amora
|
2026.06.04; 10:38:01 |
Komentowany wiersz:
Przy dorzeczu jabłoń która nie kwitnie
|
| Autor próbuje zamknąć w klatce wersów nieuchwytny cień kobiety, ale zamiast poezji, tworzy jedynie instrukcję obsługi własnego rozczarowania. Największym dramatem tego utworu nie jest jednak bezpłodna jabłoń, lecz fakt, że twórca – ostrzegając przed budowaniem ołtarzy z iluzji – sam potyka się o rekwizyty własnej scenografii. |
Janzygmunt
|
2026.05.31; 04:28:26 |
Komentowany wiersz:
W bagnistym moim świecie, ptaszki maluje się na czerwono
|
Antologia poezji NIE ZAPYTAM
Słupsk 2014 str. 369
ISBN 978-83-60228-59-3
autorów: 56
Wybór: Zbigniew Babiarz-Zych, Czesława Długoszek, Mirosław Kościeński
Recenzje__________
fragment:
Zawartość antologii byłaby niepełna bez liryków miłosnych. Ten odwieczny motyw poezji podlega zmianom zależnie od epoki, literackich mód, temperamentu twórcy. Szczególne miejsce w antologii "Nie zapytam" zajmują miłosne liryki Zygmunta Prusińskiego i Ewy Prusińskiej - Kolasińskiej. Miłosny dialog ma literacki wzorzec, jest nim historia miłości oficera straży i poety Cyrano de Bergerac do pięknej Roxane. Tak jak w sztuce Edmonda Rostanda świadomość potęgi słowa w grze miłosnej towarzyszy poecie z Ustki i jego Muzie:
"obsypana wierszami -
każdą literkę w tobie całuję."
Jej odpowiedź na poetyckie wyznanie brzmi:
"szlachetniejesz -
poezją jak impresją
rozjaśniasz
tęskne ściany miłości..."
Poetycki miłosny flirt opisuje przestrzeń bliskości, prywatną, intymną relację wzbogaconą obrazami natury i odwołaniem do symbolu poezji, wiecznej, zazdrosnej kochanki. Stąd trwożone pytanie: "Czy poetę łatwo pokochać?" A jeśli to tylko poezja ? Dlatego: "wypuść wiersze i zobacz" - radzi Ewa Prusińska-Kolasińska.
Tytuł antologii "Nie zapytam" wobec retorycznego pytania o rolę poety w relacji prywatnej można odczytać szerzej, o rolę poety wobec współczesnej rzeczywistości społecznej. Została ona opisana w wierszach publikowanych w antologii. "Nieprofesjonalni" poeci tworzą mową wiązaną barwny i wielowymiarowy obraz osobistej, społecznej, kulturowej rzeczywistości ziemi słupskiej, wzbogacając w ten sposób pytanie: "czy poetę łatwo pokochać?"
Czesława Długoszek
________________________________
Antologia poezji NIE ZAPYTAM
Słupsk 2014 str. 369
ISBN 978-83-60228-59-3
autorów: 56
Wybór: Zbigniew Babiarz-Zych, Czesława Długoszek, Mirosław Kościeński
Recenzje__________
fragment:
Autostradę znakomitych erotyków kończy Zygmunt Jan Prusiński z Ustki. W ostatniej nocy w hotelu" stwierdza:
"Przy tym wiatraku powtórzyłem drgania
żółte listki brzozy odmawiały pacierz.
Owinęłaś się mnie wężem '
splotły się nogi by wzmocnić
krzyk wschodzącej kobiety.
A rano szukałem twoich ust i piersi..."
Zaś w "Nocnej promenadzie w Ustce" pisze:
"zdaje się, że idziesz za mną
a oczy lamp widzą
jak łamiemy ciszę miłością".
Mirosław Kościeński
_______________________
Ewa Prusińska-Kolasińska w antologii poezji "Nie zapytam" ma zamieszczone 4 utwory...
1. W głąb Ognia
2. Jak ptak
3. Wiosenny miszmasz
4. Nurt rwących myśli
Zygmunt Jan Prusiński ma zamieszczone 11 utworów...
1. Podejdę bliżej
2. Ostatnia noc w hotelu
3. Sekrety świtu w pewnym mieście
4. Ustka to Ewa
5. Nocna promenada w Ustce
6. Jadę do Mielna
7. Iskrzenie namacalne w tobie
8. Dlaczego nie spotkaliśmy się wcześniej
9. Wzgórza kolistych chmur
10. Goń ptaszyno, tylko na stopy uważaj
11. Wrześniowe lato w Ustce |
Medusa
|
2026.05.29; 19:30:24 |
Komentowany wiersz:
Rok 2015
|
| Bardzo ładny wiersz |
nessa
|
2026.05.23; 12:43:44 |
Komentowany wiersz:
Miłość XXI wieku
|
| Bardzo przyjemny klimat ma ten wiersz. Taka spokojna, zmysłowa wizja bliskości i uczenia się miłości poprzez obecność drugiej osoby. |
Pióro Amora
|
2026.05.14; 06:45:57 |
Komentowany wiersz:
Wola poznawania
|
To już nie jest zwykły gabinet luster, lecz potężna, zautomatyzowana manufaktura zachwytu, która taśmowo produkuje ordery pod każdym kolejnym utworem. Mamy tu do czynienia z unikalnym w skali światowej zjawiskiem literackim: permanentnym, jednogłośnym referendum, w którym autor codziennie, pod każdym swoim tekstem, wybiera samego siebie na poetę narodowego.
Ta seryjna, samotna owacja na stojąco przypomina sytuację, w której ktoś pisze setki listów miłosnych sam do siebie, sam je stempluje, wrzuca do własnej skrzynki, a potem publicznie mdleje z wrażenia, jak wielkim cieszy się powodzeniem. Pod każdym wierszem ta sama bezludna pustynia komentarzy i ten sam, rozgrzany do czerwoności licznik punktów – dowód na to, że miłość własna nie zna granic, a palec od klikania „plusów” nigdy nie odpoczywa. Prawdziwa poezja masowa, gdzie masowość zapewnia jeden, niezwykle pracowity człowiek. |
Medusa
|
2026.05.10; 20:42:34 |
Komentowany wiersz:
W swej naturze jestem dla ciebie
|
Miłość z tobą to misja,
pokonuję złe wróżby z kart.
Tulę się do piersi.
Bardzo mi się podoba ten fragment :)
Taka miłość wbrew przeciwnościom.
Ładny wiersz :) |
Janzygmunt
|
2026.05.04; 18:53:02 |
Komentowany wiersz:
Coś z życia poety
|
„Dzień Ojca i lizak na patyku” to tytuł wiersza autorstwa Zygmunta Jana Prusińskiego, napisany w 2008 roku.
Wiersz stawia pytanie o to, „gdzie są prawdziwi mężczyźni, ojcowie mężni i twardzi w obronie Ojczyzny?”. Autor nostalgicznie lub krytycznie odnosi się do współczesnego wizerunku ojców, konfrontując go z ideałami z przeszłości. |
Janzygmunt
|
2026.05.04; 18:46:29 |
Komentowany wiersz:
Coś z życia poety
|
| Mój debiut książkowy to W OGRODZIE NORWIDA - można w sieci poszukać... |
Janzygmunt
|
2026.04.28; 08:39:51 |
Komentowany wiersz:
W tej niepokonanej duszy
|
"Puls Polonii" w Australii... 30 maja 2009
Zygmunt Jan Prusiński
DZIENNIK Z WIEDEŃSKIEGO OKNA
- Poszarpane struny emigracji.
Węże wracają bliżej słońca,
rozpalić w sobie plan na jutro
by życie zdobywać po dniu.
Żyjemy dla zdobycia czasu,
wszyscy potajemnie klaskamy
w muzyce ciszy – nie uprawiając
żadnej dosadnej przyjaźni.
Klepiemy się po ramieniu,
my widoczni na ekranie (ego).
Tak by tylko żyć jak rysunek
chwilowo narysowany ołówkiem.
Nawet zwykła krzywa linia
prowadzi cię nieznajomy w dal
odkupienia – połóż się na bok,
zaśnij w samotnych ścieżkach.
28.05.2009 - Ustka |
Janzygmunt
|
2026.03.24; 04:54:34 |
Komentowany wiersz:
Samotnik...
|
zygpru1948 2014.05.10; 16:18:19
No to jak jesteś Byk, to wiem że inteligencji Ci nie brakuje Tereso!
Wiem ile ton inteligencji ma moja Ewunia. A jaka zadziorna.
O swoje będzie walczyć, i o swojego ukochanego !
Tylko dwa znaki, WAGA i BYK są pod parasolem Planety VENUS !
To Dzieci Miłości! |
Janzygmunt
|
2026.03.24; 04:51:53 |
Komentowany wiersz:
Samotnik...
|
Super-Tango 2014.05.10; 17:54:00
Cóż nie powiedziałbym, że to jest bajka, a gdzie morał... Prędzej wiersz z fantazji, lub z marzenia.
__________________Odpowiedź
Witaj Jurku.
Dla mnie ta treść wiersza jest jednak "bajką", bo z Ewunią jestem, a tak piszę jakby była ode mnie daleko albo wręcz wyśniona...
Morał też jest, choć to bajka nieklasyczna. Bo piszę:
Niczego nie unikam
wciąż się zbliżam...
Wiem że czekasz na mnie nie tylko nocą wyśnioną!
- No właśnie, trafię na pewno w tę Noc Wyśnioną przez oczekującą, gdzie czeka jakże witalna dla mnie, i jakże gościna dla mnie. To jakby zbliżyły się dwie galaktyki...
autor Zygmunt
10 Maja 2014 r. |
Janzygmunt
|
2026.03.23; 09:16:33 |
Komentowany wiersz:
Nocne marzenie poety
|
Dla Ewy Prusińskiej - Kolasińskiej
Jesteś pierwszą kobietą na świecie której poświęciłem aż trzy tomy wierszy miłosnych: "Deszczowa Panienka", "Księżycowy Kochanek", "Sukienki i Motyle" i czwarta książka czeka "Zaczarowana Muszelka"... |
Janzygmunt
|
2026.03.22; 09:01:17 |
Komentowany wiersz:
Odbiegam by być razem
|
Medellin
23.08.2019
Przeczytane
Spodobał mi się ten autorski wybór wierszy Jacka Podsiadły i to w jaki sposób autor tłumaczy jego powstanie - robi to niepokornie, przekornie i całkowicie po swojemu, no bo przecież ktoś o takim dorobku może! No i słusznie.
W "Sprzecznej jaskrawości" przeglądamy cztery dekady zapisu tego, co poecie najbliższe. Mnie, jak zawsze u Podsiadły, ujmują nawiązania do życia rodzinnego, są bardzo szczere, wręcz intymne, jest w tych wierszach dużo miłości i ciepła, nie ma za to ckliwości. I tak wiemy, że ktoś, kto o najważniejszych dla niego ludziach pisze w ten sposób, kocha ich całym sobą, nawet jeśli dzieli się z czytelnikiem zaledwie garścią okruchów swojego uczucia.
Podsiadło posiadł niezwykłą lekkość stylu, te jego gry lingwistyczne wydają się takie od niechcenia. Błyskotliwie przeskakuje od słowa do słowa, łączy je efektownie ze sobą i nieważne czy pisze z rymami czy bez, efekt jest zawsze wysokiej próby. Wiersze te jednak nie są efekciarskim popisem młokosa, po uważnym wczytaniu się w napisane wersy, jak i w to co zostało wyrażone pomiędzy nimi, widać ogrom benedyktyńskiej wręcz pracy, przycinania i szlifowania zdań po to, żeby oddać czytelnikowi dzieło perfekcyjnie dopracowane.
Po czwartym już tomiku nie spodziewam się, żebym mógł się zawieść na panu Podsiadle. Zatem, po zupełnie niedługim namyśle, dodaję go do moich ulubionych pisarzy, a to oznacza, że będę dążył do przeczytania kolejnych jego dzieł. |
Janzygmunt
|
2026.03.22; 09:00:06 |
Komentowany wiersz:
Odbiegam by być razem
|
Sprzeczna jaskrawość
Jacek Podsiadło
poezja 104 strony
"Sprzeczna jaskrawość" to autorski wybór wierszy poety i prozaika Jacka Podsiadły (ur. 1964). Prawie siedemdziesiąt wierszy z okresu całej twórczości wyróżnionych przez laureata m.in. Nagrody Fundacji im. Kościelskich (1998), Nagrody im. Czesława Miłosza (2000), Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego „Orfeusz” (2015), Nagrody Poetyckiej im. Wisławy Szymborskiej (2015) i Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej „Silesius” (w 2015 za całokształt twórczości i w 2017) jest próbą uporządkowania wieloletniego dorobku twórczego, próbą przedefiniowania czy wskazania na najważniejsze w nim tematy. Jak mówi sam autor wyboru, jeden z najpopularniejszych polskich poetów przełomu XX i XXI wieku: „Starałem się wybrać do niniejszej publikacji wiersze najlepsze i najważniejsze. Najlepsze, czyli najlepiej napisane, które Łaskawy Czytelnik przeczyta z niewątpliwym zachwytem. I najważniejsze, czyli takie, przy których Surowy Czytelnik będzie trochę wydziwiał, że to, że śmo, że nie na taką poezję się umawialiśmy”. |
Janzygmunt
|
2026.03.21; 09:15:49 |
Komentowany wiersz:
Skoro plotkują pokrzywy...
|
UŁAMAĆ OPŁATEK MIŁOŚCI - część druga
Dział: Kultura Temat: Literatura
Zygmunt Jan Prusiński
OKOLICZNOŚĆ - POEZJA - MIŁOŚĆ
Nie gaś mego temperamentu
na przyczółku złotej nitki słońca
stabilna oręż soków promiennych
z roślin chwytające promienie.
Wiem że poukładana jest liczebność
aksamit i rdza - łagodność i kolce
fruwają gołębie na tarczy nieba.
Ale nic tak nie znaczy jak dotyk
obnażam prawdę wobec ciebie
stygnie rzeka w nizinnych zalotach.
Inscenizacja - okruch głodu
kaleczy sosnowe wcielenie -
wchłaniam zapach twój od dołu
nabywam większej wiedzy...
A ty odlatujesz w nagiej modlitwie
jakaż udręka czekać na przypływ.
23.4.2015 - Ustka
Czwartek 9:38
[zygpru1948] zygpru1948 2022.06.30; 05:43:12
Zygmunt Jan Prusiński
MOJE MOTYLE NA ŚNIEGU
Pamiętam rok 1999 i pierwsze żywe spotkanie z nim, z ks. Janem Twardowskim na wieczorze autorskim w Łodzi. Mam serię zdjęć, które mu robiłem nigdzie dotąd niepublikowane. Pamiętam jak żeśmy zrobili dobrą wymianę, to znaczy ja zrobiłem lepszy interes, bo za swój jeden wiersz dedykowany (mojemu koledze po piórze), pt. "Za Chrystusem do Chrystusa" otrzymałem w zamian jego tomik wierszy, też z dedykacją.
I na koniec ciekawostka. Na pamiątkę już - bo odszedł poeta Jan Twardowski - jestem wraz z nim w jednej książce, w Antologii Współczesnej Poezji Polskiej pt. "Dojrzewanie w miłości", pod redakcją Jadwigi Góżdż; Promocyjna Seria Wydawnicza, "MiGG" nr 34, Radom 2000.
Słowo wprowadzająco-poglądowe: Tomasz Agatowski, Nikos Chadzinikolau, Dariusz Tomasz Lebioda i Leszek Żuliński.
Motto do jego wierszy - "Suplikacje", "Wyjaśnienie", "O maluchach", "Szukałem", "Nic się nie zmienił", "To samo", "Spieszmy się" i "Miłość" - brzmi tak: "...a miłość była tak czysta, że karmiła Boga..."
Dlatego wiem, jestem i pewny, że do Pana Boga podąża teraz Poeta, żeby mu służyć tam w świecie, w świecie bez nienawiści.
6.02.2006. Ustka.
_____________________
Zygmunt Jan Prusiński
TWOJE OCZY, MOJE OCZY I SEN MOTYLA
Pamięci ks. Jana Twardowskiego
Nie wiem jest cicho, trudno zamknąć
oczy na skrzyżowaniu lasu.
Jest szum wiatru, a gałęzie sosnowych
marzeń wyłamują się z podróży –
dalej nie mogą, nie sięgają ramionami.
Poeto, nie dotykaj snu motyla,
jeszcze barwy kształtują kolor jego lotu,
do odejścia nie potrzeba skruchy –
wystarczy radość źrebaka
ku słonecznym łąkom.
Jestem pewny że tam,
twoje oczy ułożyły tobie sen.
Śpij poeto, ja za ciebie dokończę
tę ostatnią linijkę dopisać – i to
nie będzie jeszcze puentą...
29.01.2006. Ustka |
Janzygmunt
|
2026.03.21; 09:10:30 |
Komentowany wiersz:
Skoro plotkują pokrzywy...
|
fenixferrum 2026.03.20; 21:17:34
Więcej poproszę takich delicji Panie Zygmuncie
Pozdrawiam serdecznie!
Mirek |
Janzygmunt
|
2026.03.21; 09:02:32 |
Komentowany wiersz:
Skoro plotkują pokrzywy...
|
Toomuch Wetold 2014.02.28; 13:09:01
jestem Twoim fanem
Zygmuncie Janie:)
____________________Dziękuję
Lata 1998 - 2002 Słupsk... W którymś środkowym roku, chyba w 2001 idę ulicą Wojska Polskiego, i zostaję kulturalnie zaczepiony przez mężczyznę będącym jak się okazało z 12-letnim synem. I ów mężczyzna rzecze do mnie że syn jest moim fanem, musiałem kilka słów napisać dla niego i złożyć autograf. Podobno wszystkie gazety kupował w Słupsku, a było ich aż pięć tytułów:
Głos Słupski, Dziennik Bałtycki, Głos Pomorza, Gazeta Wyborcza, Głos Wybrzeża.
Faktycznie i ja kupowałem. Raz był taki tydzień że codziennie przez 6 dni o mnie i o Jurku Izdebskim pisali.
Młody człowiek wklejał wszystkie artykuły i zdjęcia...
Radio City i Polska Partia Biednych do tego Słupski Sąd Społeczny przy PPB________________to była intelektualna siła!
Pozdrawiam serdecznie
Zygmunt Jan Prusiński
28 Luty 2014 r. |
fenixferrum
|
2026.03.20; 21:17:34 |
Komentowany wiersz:
Aforyzmy 13
|
Więcej poproszę takich delicji Panie Zygmuncie
Pozdrawiam serdecznie!
Mirek |
Janzygmunt
|
2026.03.20; 12:16:15 |
Komentowany wiersz:
Aforyzmy 13
|
Przypadki Zygmunta Jana Prusińskiego
Sylwetki: strona 16 - nr 13 (62) 26 czerwca 2010
Kurier Ustecki
BIAŁY BLUES POEZJI
Czytelnia | 27 czerwiec 2010 9:21
Jest jedną z najbardziej barwnych postaci Ustki. Uchodzi za ekscentryka, dziwaka, nawet wariata.
Jednak, jak sam podkreśla, właśnie taki chce być. Mowa o Zygmuncie Janie Prusińskim. Poecie, bardzie, kabareciarzu, politycznym chuliganie oraz fachowcu od pisania sądowych pozwów.
Prusiński sam o sobie mówi, że jest niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju. Argumentuje to między innymi tym, że, gdy się urodził, w Szczecinie runął dach jednego z największych kościołów. Faktycznie, jest postacią nietuzinkową, obok której trudno przejść obojętnie. Wywołuje skrajne i różne emocje. Niewysoki, siwy, wąsaty, a przede wszystkim głośny jegomość jest częścią krajobrazu usteckiej ulicy. Lubi zwracać na siebie uwagę. Często publicznie, nawet na środku ulicy, wygłasza kontrowersyjne opinie. Dużo pisze. Prusiński tworzy poezję. Jego wiersze znalazły się w wielu antologiach poezji, gazetach i pismach. Doczekały się także kilku tomików indywidualnych.
Trudne dzieciństwo
Z Prusińskim spotykamy się na podwórku jego domu w samym centrum Ustki. Chętnie opowiada o swoim życiu i przygodach, których nie brakowało. Poeta wpada w słowotok, jest wyjątkowo energiczny. Opowieść przerywa recytowaniem swoich wierszy lub śpiewaniem piosenek. Cały czas mocno gestykuluje, tańczy, a nawet gra na wyimaginowanej gitarze. - We mnie jest tyle energii, że mnie aż nosi – kwituje.
Prusiński większość dzieciństwa spędził w Otwocku. Twierdzi, że już wówczas zaczął pisać wiersze. Miłość do literatury pięknej wpoiła mu nauczycielka języka polskiego, która uczyła jeszcze przed wojną. Często wyznaczała go do recytowania wierszy i czytania opowiadań. - Bo ja tak od dzieciństwa bujałem w obłokach – recytuje fragment swojego pierwszego wiersza ustczanin.
Rodzice Prusińskiego rozwiedli się. Jako kilkunastoletni chłopak trafił do poprawczaka. Twierdzi, że wszystko przez macochę. Gdy wyszedł na wolność, nie wiedział co ma ze sobą począć. - Do domu ojca nie miałem po co wracać, bo mnie wymeldowali – wspomina Prusiński. - Stwierdziłem, że wrócić do poprawczaka i tam zajmę się pisaniem, dokończę szkołę. Nie chcieli mnie jednak przyjąć, bo przecież nie popełniłem żadnego przestępstwa. Mój były wychowawca zaprosił mnie jednak do środka, wykonał telefon i załatwił mi OHP w Lubinie. Tak właśnie jako zbrojarz-betoniarz budowałem kopalnię miedzi Polkowice.
W międzyczasie Prusiński od Miejskiej Rady Narodowej w Otwocku otrzymał przydział na niewielkie mieszkanie. Po kilka latach garsonierę zamienił na mieszkanie w Słupsku.
Poezja i biznes
Prusiński debiutował w dwutygodniku „Nowy Medyk” w 1973 roku. Było to pismo dla lekarzy z kolumną literacką. Później jego wiersze ukazywały się w wielu innych czasopismach.
W Słupsku pomagał matce w prowadzeniu kwiaciarni. Pracował także w restauracjach dansingowych jako piosenkarz. - Właściwie zastępowałem wokalistów tam pracujących. Śpiewałem różne przeboje – śmieje się Prusiński, ruszając w kolejny taniec i nucąc jakąś piosenkę.
W Słupsku przypadkiem nawiązał kontakt z miejscowym środowiskiem literatów. Na lokalnych pisarzy i poetów „trafił”, gdy kilku z nich wywieszało plakaty zapraszające na jedną z imprez w połowie lat 70. - Pamiętam, jakby to było dzisiaj, jak wieszali plakat na Wojska Polskiego, zapraszający na Drugą Sesję Literacką – opowiada. - Podszedłem do nich i zaczęliśmy rozmawiać. Tak się zaczęła moja przygoda z Korespondencyjnym Klubem Młodych Pisarzy. Później zostałem nawet jego prezesem.
W Słupsku próbował także swych sił w biznesie. Prowadził kiosk warzywny na rynku przy ul. Wolności.
Uciekł na zachód
Ustecki poeta na przełomie lat 70. i 80. robił karierę w kręgach artystów oraz ówczesnych działaczy. Twierdzi, że nie było dla niego sprawy, której nie byłby w stanie załatwić. W tym czasie poznał wielu znanych polskich artystów. Jednak jego działalność w klubie pisarzy zakończyła się małym skandalem. W trakcie kolejnego spotkania młodych twórców na zamku w Bytowie wywiązała się awantura. Pisarze popili się, zginęła część jedzenia...
Kilka miesięcy później Prusiński wyjechał do Austrii. - Pojechałem na wycieczkę z Juwenturu – dodaje. - Spóźniłem się wówczas na autobus, który po mnie podjechał pod mój blok. W Austrii kilka osób z tej wycieczki wysiadło z walizkami, nie chcieli wracać do Polski. Byłem wśród nich.
Prusiński trafił najpierw do obozu dla uchodźców. Był tam ponad pół roku. Później zamieszkał na dwanaście lat w Wiedniu. - Tam także pisałem, nawiązałem kontakty z polską emigracją na całym świecie – wspomina. - Jednak musiałem pracować, żeby jakoś żyć. Ocieplałem między innymi budynki. Z poezji nie da się wyżyć. Do dzisiaj jestem przecież biedny,
Prusiński wrócił do Polski, gdy załamał się nerwowo. Jego kolejna żona znalazła sobie innego mężczyznę.
Partia biednych
Po powrocie do kraju w 1994 roku osiadł w Ustce. Tu spotkał się z innym emigrantem, który mieszkał przez wiele lat w Londynie - Jerzym Izdebskim. Zaprzyjaźnili się. Po kilku latach pomagał Izdebskiemu w przygotowaniach do legendarnych audycji w Radio City. Kolejnym krokiem były manifestacje na placu Zwycięstwa w Słupsku i powstanie Polskiej Partii Biednych. W trakcie manifestacji Prusiński dawał upust swoim fantazjom. Wyzywał na wirtualne pojedynki bokserskie rządzących wówczas w kraju i w Słupsku działaczy lewicy, recytował poezję, grał na gitarze i śpiewał. - To był nasz czas – mówi Prusiński. - Przemianowaliśmy wówczas plac Zwycięstwa na plac Nędzników. Ludzie, ci najbiedniejsi, potrzebowali wtedy wsparcia. Byliśmy takimi politycznymi chuliganami. Chociaż to wszystko ucichło, a Jurek znowu wyjechał z Polski, mi nadal to chuligaństwo polityczne zostało.
Prusiński słynie z kontrowersyjnych wystąpień. Chciał m.in. przemianowania jednej z usteckich ulic na Pinocheta. Z okresu Polskiej Partii Biednych pozostało mu także zamiłowanie do pozywania przed sąd instytucji i osób prywatnych. Złożył niezliczona ilość pozwów. Chciał się procesować z Aleksandrem Kwaśniewskim, Leszkiem Milerem, z trenerem Pawłem Janasem, gdy przegrał mecze na mundialu oraz kilkoma redakcjami. - Z części tych pozwów nic nie wyszło, ale były też sprawy, które wygrałem – mówi poeta. - Dzięki temu w 2004 roku kupiłem sobie komputer. Teraz przez internet mam kontakt z całym światem. W sieci publikuję także wiersze.
Cztery żony, troje dzieci, tysiące wierszy
Prusiński cały czas tworzy. Planuje pobić rekord Guinnessa w pisaniu wierszy. W ciągu dwóch miesięcy napisał ich blisko 200. Marzy także o wydaniu książek, twierdzi, że ma ich już gotowych kilka. Od paru lat próbuje wypromować Stowarzyszenie Białego Bluesa Poezji. Udziela się w środowisku poetów wiejskich, którzy zrzeszyli się przy Starostwie Powiatowym. - Prowadzę spokojne życie i jakoś staram się na nie zarobić – mówi. - Mam na swoim koncie cztery żony, trójkę dzieci. Ale przede wszystkim nadal chcę pisać wiersze.
Urok dziwaka
Zbigniew Babiarz-Zych, jeden z twórców Wtorkowych Spotkań Literackich przy starostwie
- Zygmunt Jan Prusiński to naprawdę dobry poeta z naszego regionu. Jest poetą zaangażowanym. Pisze o sprawach bieżących. W jego twórczości jest także wiele liryki, wątków miłosnych. Nie da się ukryć, że jest dziwakiem, ale to jego urok. Wydaje mi się, że jego wadą jest tendencja do polityki. Gdy się od niej odcina, jego twórczość zyskuje. Ubolewać możemy nad tym, że do tej pory nie doczekał się zbyt wielu własnych tomików. Pisze dużo i na dobrym poziomie. Nie ma dni, żeby nie przysłał jakiegoś wiersza. Jednak to taki typ, który nie potrafi sam zadbać o ich wydanie. Twierdzi, że powinien to zrobić ktoś inny. Jako twórcę bardzo go cenię.
Tomasz Częścik/Fot. APR-SAS
Biały blues poezji
Czytelnia | 27 czerwiec 2010 9:21
http://www.kurierustecki.pl/wydarzenia/artykul.php?id=3101 |
Janzygmunt
|
2026.03.19; 12:57:18 |
Komentowany wiersz:
Przyjmijmy wzajemne pieszczoty
|
Zygmunt Jan Prusiński
ZACZNIJ ZE MNĄ ROZMAWIAĆ
Najlepiej to o miłości
poukładaj jak książki na półce
przybliż się tak blisko
bym mógł usłyszeć twój oddech
pobędziemy dłużej
tylko żeby księżyc nie był zazdrosny
sama wybierzesz czas
kobieto kwiatów i wśród nich
przekaż pocałunek.
1.06.2020 – Ustka
Poniedziałek 11:43
Wiersz z książki „Anioł doliny” |
Janzygmunt
|
2026.03.19; 12:54:55 |
Komentowany wiersz:
Przyjmijmy wzajemne pieszczoty
|
Zygmunt Jan Prusiński
OSTOJA W OBJĘCIACH ISKRY
Mogę cię objąć i z przodu
i z tyłu – a ty w ruchach
tańczących drgaj jak listek
niech czuję ciepło szkliste
tak mało potrzeba odrysować
dwa kształty wtulone więc
korzystaj z uroku wszak
ruch dźwiękami obrasta
jak nieprzytomny ornament
rozleje się barwnie by trwać
na pocieszenie świtu…
2.06.2020 – Ustka
Wtorek 7:03
Wiersz z książki “Anioł doliny” |
Janzygmunt
|
2026.03.19; 12:52:47 |
Komentowany wiersz:
Przyjmijmy wzajemne pieszczoty
|
Zygmunt Jan Prusiński
MOJE SŁOWA LECZĄ
Piszę tę książkę o miłości
zapraszam do niej by kochać
intymne światy –
porusz świt opuszkami
porusz świt ustami
nie skąp mi dojrzeć ud twoich
i bioder – skupiam się na sztuce
umiem to czynić jak w malarstwie
dobieram farby uczuć
zamierzam rozszerzać loty w dolinie
byś była szczęśliwa w szczycie impulsu
tak bardzo nagiej i otwartej
zagarnąć nie tylko szept motyla
ale całą twoją przestrzeń…
3.06.2020 – Ustka
Środa 5:19
Wiersz z książki “Anioł doliny” |
Janzygmunt
|
2026.03.19; 12:50:01 |
Komentowany wiersz:
Przyjmijmy wzajemne pieszczoty
|
Zygmunt Jan Prusiński
CHCĘ USŁYSZEĆ TWOJE MYŚLI
Na to czekam w bezwzględnej czułości
jestem po stronie żeby zyskać
w miejscu wybranym
ozdobienie względem czynnej
potrzeby że coś mamy wspólnego
do przekazania o każdej porze
zatem ubierz sukienkę zwiewną
zwołaj przyjemności
nie tylko na łąkach ale i tam
gdzie wiatrak możny stoi
ale i młyn na uboczu
kręci się statecznie jak starzec
lubię te historyczne obiekty
z których w większości korzystają malarze
tak jak ja korzystam z ciebie
malując myśli skryte w pąsowych różach.
3.06.2020 – Ustka
Środa 18:31
Wiersz z książki “Anioł doliny” |
Janzygmunt
|
2026.03.19; 12:36:57 |
Komentowany wiersz:
Przyjmijmy wzajemne pieszczoty
|
Zygmunt Jan Prusiński
TRZY RÓŻE
Przed wyjazdem nazajutrz
w nocy zerwałem trzy róże
nie pytałem się właściciela
czy można – sąsiad ma
wiele kwiatów na posesji.
Byłaś w koszuli nocnej
tradycyjnie naga a ciało
pachniało po kąpieli –
cóż za zapach dla poety
położyłem róże na brzuchu.
Nie zasnęłaś – zbyt kąśliwe
zauroczenie a podniecenie
wzrastało z każdą minutą
jakby zewsząd cykały świetliki
a nocne stróże puszczyki
podglądały przez otwarte okno –
zabiegi artystyczne kochanka.
A nazajutrz wzięłaś te róże
by zawieźć do swojego domu –
niestety gdzieś jedna zaginęła
jakby chciała zostać przy mnie |
Janzygmunt
|
2026.03.19; 12:32:53 |
Komentowany wiersz:
Przyjmijmy wzajemne pieszczoty
|
Zygmunt Jan Prusiński
GDY NASTĄPI PIERWSZE WRAŻENIE
Wiem że będę szczęśliwy
to nie jest tak żeby płytko przyjąć
zasługujesz na lepsze traktowanie
bo jesteś do miłości stworzona
czuję nieodparcie z twej fizjonomii
dlatego przekażę tę staranność –
dojrzałość ma swe walory zatem
pisz do mnie tymi myślami co znaczą
niczym ewenement który płodzi
przyjemność kochania – zostań blisko
a skorzystasz jako kobieta więcej… |
Janzygmunt
|
2026.03.18; 11:34:54 |
Komentowany wiersz:
Porąbana ideologia czystości
|
Zygmunt Jan Prusiński
TWE CIAŁO PROMIENIUJE W SŁOŃCU
Motto: "Pamiętaj: kiedy znów zdziczeję,
Odrzyj mnie z wichrów i ugłaskaj"!
- Julian Tuwim
Przeszkody - jak w sadzie płoty
muszę dostać się do środka -
by nie zdziczeć pod drzewem.
Ułaskawienie ma wtedy sens
kiedy mnie uchronisz -
popraw moje skrzydła.
Jakiż opór nieznanych wirów
wtłacza pragnienie z dala -
impuls wiecznej walki.
Obym dotrwał w rzece słów
niczego nie pomijając -
szeleści muzyczny rytm.
Pojmuję czystość na krawędzi
układam myśl za myślą -
projektuję seans dobroci.
Bądź kobietą mi przychylną
z tego narodzi się echo
które wiecznie będzie trwać.
30.6.2014 - Ustka
Poniedziałek 9:43
_____I tym wierszem zamykam książkę KOCHANKA KSIĘŻYCA pisaną przez 9 tygodni dla Ewy Prusińskiej - Kolasińskiej. Tytuł podyktowała mi Ewunia...
http://photos.nasza-klasa.pl/54828617/463/other/std/72573021fe.jpeg |
Janzygmunt
|
2026.03.18; 11:31:33 |
Komentowany wiersz:
Porąbana ideologia czystości
|
Zygmunt Jan Prusiński
EWA ZRYWA WIŚNIE
Powiadomiła o tym w liście
zawsze mi pisze co będzie robiła.
Nie tylko dzień nas dzieli - i noc
ale zawsze jesteśmy blisko.
Ugryź wiśnię i mi ją podaj ustami
wiśniowy pocałunek nie zabłądzi!
Kochamy się inaczej od tradycji
mamy swój świat - i światło
czujemy to jak margaretka motyla.
Dziewczyna z wiaderkiem wiśni
stąpa lekko w sukience
patrzę na ciebie - patrzę.
Czerwcowa i wiśniowa zbliżasz się...
- Jak cię pragnę to tylko Bóg wie!
28.6.2014 - Ustka
Sobota 12:01
Wiersz z książki "Kochanka księżyca" |
Janzygmunt
|
2026.03.18; 10:13:42 |
Komentowany wiersz:
Porąbana ideologia czystości
|
Zygmunt Jan Prusiński
JUŻ PO ŚMIERCI…
Pamięci Romana Śliwonika
I zobacz Romku, czy my nie mówiliśmy
tak ładnie o śmierci?
Rozgrzewała nas wódka w środku,
a my wciąż na szczyty górskie bez skrzydeł…
Krzyczałeś do mnie
aż ci okulary ciemne spadły
i zbiły się szkła o jeden kamień za dużo.
(Uważaj Zygmunt nie skalecz się,
poezja jest zawsze bolesna)!
O co ci chodzi w tych wierszach
przecież one nie pachną jaśminem –
tłoczą się nieporadne
trochę mnie denerwujesz Romanie.
Kto tobie kazał pisać
kto mnie kazał pisać,
za życia poeta jak szyszka na jodle wisi.
Pędzimy w to gardło ciemności do końca,
że jeszcze jeden dzień przeskoczymy
przez taką małą kałużę na ulicy.
– Zadałeś mi ból Poeto – zadałeś… |
Janzygmunt
|
2026.03.18; 10:02:16 |
Komentowany wiersz:
Porąbana ideologia czystości
|
Zygmunt Jan Prusiński
LATAWCE NAD MIASTEM
Motto: “powiem ci o mojej miłości
która będzie świecić za nami jak łuna dalekich ognisk”
– Roman Śliwonik
Tamtędy przejdę
gdzie drogi pachną piaskiem
a konna kawaleria
na rysunkach została
i w wierszach poetów.
Kobiety mijam roztargnione –
kobieta ma więcej myśli od mężczyzny
ten codzienny urok
i dla ptaków i dla krzewów
wystających za parkanem
zamkniętych ludzi.
Chce się dotknąć miłość
a w zamian mgła nuci
a deszcz i tak przyjdzie bez pukania
majestatyczna bezwolna cisza
otwiera oczy kochanka
który głaszcze liście wciąż niepewny.
Niech zostaną struny na drzewach
niech zakołysze wiatr
cudowny odblask w lusterkach
że przed chwilą była ona
i znikła z niedokończonym słowem
podobną drogą co piaskiem pachnie… |
Janzygmunt
|
2026.03.18; 09:59:47 |
Komentowany wiersz:
Porąbana ideologia czystości
|
Zygmunt Jan Prusiński
DOSZLIŚMY DO WYRWY…
Motto: „Kiedyś
któregoś dnia ogołoconego z liści i blasku
dnia jak wieża”
– Roman Śliwonik
Nie znasz to co ja mam
kobietę w łuskach tajemnic
jest pachnąca jak pachnie książka
świeżo wydana w oficynie.
I jest w niej głos szklisty
rozdźwięki układają przyszłość
choćby jutro zapukać
dowiedzieć się jaka pogoda jest w ogródku…
Poeto z ubiegłego wieku
śpisz od dawna w swoim ulubionym wierszu
a ja ci przypominam
warszawskie flaki u Flisa na Marszałkowskiej
i dwie połówki wypite.
Ursynów bez ciebie
tuli się do pojedynczych drzew
pisałeś o nich z okna bloku
że tylko w drzewa Boga wierzysz.
Doszliśmy do wyrwy Romanie –
stanęliśmy by wyostrzyć wzrok
jak to czyni księżyc nocą.
Śpij na wieczność twoją
tam gdzie dęby się kołyszą. |
Janzygmunt
|
2026.03.18; 09:56:20 |
Komentowany wiersz:
Porąbana ideologia czystości
|
Zygmunt Jan Prusiński
PROWADZIMY MYŚLI DALEJ
Motto: „szarpiemy się krótkimi oddechami
żeby powrócił upał pierwszej nocy”
– Roman Śliwonik
Twoje noce minęły w ostatnim wierszu
szarpałeś struny pajęczyny by tonację utrzymać
spadziste nierówności zaplątane w liściach
oplatasz wspomnienia to co już było.
Siedzieliśmy przy stole z Janem Himilsbachem
słuchaliśmy jego opowieści – wódka nalana.
– Czy wiesz że Himilsbach był milicjantem?
Jego kumpel o nazwisku Kogut jeszcze żyje
obydwaj zamknęli na Woli mojego znajomego.
Piliśmy za polską literaturę i za twoją książkę
„Bluesy dla Beaty” – pamiętam jak powstawała…
Noce szeleszczą u wrót miasta
ciebie już nie ma by z tobą pogadać. |
Janzygmunt
|
2026.03.17; 12:42:53 |
Komentowany wiersz:
Wiersze z białego snu
|
Zygmunt Jan Prusiński
ZA CHRYSTUSEM DO CHRYSTUSA
By dotknąć – musisz przejść
przez zielony las,
przez upojoną letnią ciemność.
Przy świetle prastarej paproci
musisz podążać drogą,
którą on szedł.
Obrzeżoną koroną trucizn i cierni
pod skulonymi kwiatami,
co spadają na kamienie…
By dotrzeć – musisz przejść
przez dolinę wśród kolumn
wykutych w milczeniu.
Pod zawieszonym obłokiem
niemych ptaków,
dotrzeć do sadzawki uroczej.
By iść drogą którą on szedł,
gdzie diabelska pokrzywa –
jak kapłan czeka z biczami
i gorączką:
musisz przejść przez życie
tylko tą drogą,
którą on szedł. |
|
|