|
Cienie
Cienie |
Nad miastem szarym jak jesienny cichy zmierzch,
Krążyły słowa niosąc niepotrzebny grzech.
Jak liście suche pchane wiatrem pośród dróg,
Wpadały w serca, choć nie prosił o nie Bóg.
W nich cień urastał nagle do muru rozmiaru,
Choć był iskierką, stawał się przyczyną pożaru.
Mówili: my idealni niczym złote dzwony,
A sami kryli w sercach cierń dawno zasadzony.
Lubili patrzeć na świat w pękniętym szkle,
Przez które wszystko było mdłe i złe.
A przecież każdy niesie ciężar własnych dni,
I własne troski skrywa tam, gdzie nie dotrze nikt.
Mącili wodę w strumieniu, aż znikało dno,
I śmiali się, gdy przyjaźń stawała się szarą mgłą.
Lecz prawda jak źródło spod skały wypływa,
I każdy fałsz jej blaskiem prędzej czy później zmywa.
Gdy plotka płynęła rzeką przez pola i las,
Gasł czyjś uśmiech, znikał przyjaźni jasny blask.
Nie widzieli, że krzywdząc drugiego człowieka,
W ich własnych sercach także rosła ciemna rzeka.
A gdyby częściej podać dłoń zamiast rzucać cień,
I dobrym słowem rozświetlać pochmurny dzień,
To świat zakwitłby jak ogród po wiosennym śnie,
Bo dobro wraca zawsze tam, gdzie rodzi się.
.
Andrzej Pawłowski, Bielsko-Biała 04.06.2026 |
|
|
|
|
|
-->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.
dlaumoR. |
2026.06.04; 11:35:31 |
Plotki obmowy i zawiść to najgorszy odruch "ludzki"...
"A gdyby częściej podać dłoń ...To świat zakwitłb
Pozdrawiam serdecznie życzę miłego dnia:)y jak ogród"... |
|
|