|
23,15
23,15 |
wszędobylskie zimno zrzędzi
kapelusz zapomniał się w szatni
i w odwrotną stronę popędził
tramwaj cyklop ostatni
mecenat kościółka
latarniom sens podbiera
kiedy rannne
w żywioł wszelki
sygnaturą dobrodzieja
w dezaprobatę nieba
klnąc obojętność ulicy
pustostan nocy rozdziera
skowyt liptona na smyczy
...
a na skwerku
dusze bratnie
w białej matni |
|
|
|
|
|
-->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.
torpeda |
2010.10.16; 06:00:58 |
| ....u mnie 5 . 57 i kawa , taka jaką lubię ....+ |
|
|