Wiersze poetów - poetyckie-zacisze.pl ZAPROPONUJ ZMIANĘ W SERWISIE
Logowanie:
Nick:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Odzyskaj hasło
Zarejestruj się
Dostępne opcje:
Strona główna
O serwisie
Regulamin
Zaproponuj zmianę
Indeks wierszy
Ranking autorów
Ranking wierszy
Dodane dziś (22)

Nowi autorzy:
- zjazd
- ανяєℓℓ
- lewekdpaj01
- PUSZCZYK3
więcej...

Ostatnie komentarze:
Droga
- lucja.haluch
Droga
- DominikR
Na haubicy Gladiatora
- Alcepalce
uwaga denuncjator
- Alcepalce
więcej...

Dziś napisano 132 komentarzy.

Za dwa dni przyjedziesz z Avinion

Za dwa dni przyjedziesz z Avinion

Zygmunt Jan Prusiński


ZA DWA DNI PRZYJEDZIESZ Z AVINION

Wiem że mam dywan w pokoju wyczyścić
to mi sprawia jednak trudność
wolę kartofle obierać
tak wolę.

Szykuję nasze ciche mieszkanko
witania tyle a ile kwiatów.

Ryby złowione czekają by zatańczyły
na patelni ostatni raz.

Zjemy te okonie te płotki te krąpie
białko jest nam potrzebne
by miłość nasycić w powitalną noc.

Nazajutrz spacer po plaży
po tych samych śladach pójdziemy
w kierunku wschodnim.

Pozdrowimy sosny na skarpach
wzburzymy fale jędrne
liście spadające chóralnie zanucą.

Niech dotyk ciała snu
pieni się intymną muzyką.


11.10.2016 - Ustka
Wtorek 17:24

Wiersz z książki "Sen jabłoni"...


autor ZJP
http://s20.flog.pl/media/foto_300/11458677_w-mojej-kuchni-zastanawiam-sie-nad-tytulem-napisania-nastepnej-ksiazki-dla-margot-bene-z-avinion.jpg


Margot Bene
http://s20.flog.pl/media/foto_300/11458616_chwilowo-odpoczywa-sobie-na-terenie-przedzamkowym-moj-aniol-milosci-w-toruniu.jpg
Napisz do autora

« poprzedni ( 744 / 1949) następny »

zygpru1948

dodany: 2016-10-13, 06:12:15
typ: przyroda
wyświetleń (227)
głosuj (57)


          -->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.

Karolus81 2021.02.26; 15:45:00
Sorry miało być ;)

Karolus81 2021.02.26; 15:44:30
???? +

Boreas 2016.10.13; 22:29:50
Sympatyczny Pozdrawiam z +

zygpru1948 2016.10.13; 08:30:57
Ten poeta pisze wiersze bez tytułu...


Grzegorz Perkowski


Los
podobno sprzyja alkoholikom.



Miał łzy w oczach
gdy zobaczył zimę
przyklejoną do szyby,
przynajmniej za pierwszym razem.

Później
czas się złuszczał
zostawiając bruzdy
na lustrze.


Doskonale widoczne
w nieporadnych sekwencjach
wymiany żarówek.

Nie pozostało nic innego
tylko powoli zarastać bezsennością.

Grzejąc dłonie
papierosem.


Mimo wszystko
wysyłał świąteczne kartki do rodziny,
niezrażony brakiem odpowiedzi.

Wierzył,
że kiedyś
zasiądą przy stole
nadmiernie obciążonym
atmosferą.


W międzyczasie wzrastały ceny,
on ewoluował wraz z nimi.

Od okazyjnie do codziennie
wydreptywanej drogi.

Z pobłażliwym uśmiechem
brał na siebie
grzechy sąsiadów.


Wsłuchany w ich niemilknące kroki
na klatce
czekał na cud,
choćby nawet zaśnięcia.

Żaden nie nadszedł.




Los
podobno sprzyja alkoholikom

Czasami jednak
brakuje im kilku łyków.


Szczęścia.

zygpru1948 2016.10.13; 08:25:47
Patti Smith


wiatr

patrzyłam jak rozbawiony
poruszał drzewami
gładził krzewy
wirował wśród traw

na chwilę
przystanął pod moim oknem

nieśmiało szeptał
ukryty wśród liści wiśniowego drzewa
potem głośniej zanucił balladę
ośmielony moim wzrokiem
zastukał w okiennice

zatopiona w myślach
słuchałam jego głosu
jak uwodził
prosił
obiecywał

zadrżałam
gdy przez szpary desek
wsunął chłodne palce
dotykał moich rąk
muskał moją twarz

nie otworzyłam okna

nie mógł rozsypać moich włosów
schłodzić skóry
porwać na strzępy piekących myśli

odszedł
gniewnie depcząc
roztańczone trawy

jeszcze nie mogę porzucić ciała
i pobiec za nim
jeszcze nie


___________________Lubię jej wiersze!

zygpru1948 2016.10.13; 08:25:07
________________Okiem krytyka...


Osobiście poetka Patti Smith zaproponowała mi bym napisał recenzję do jej wiersza „Wiatr”. Czynię to z przyjemnością, bo jej wiersze to jak motyle na śniegu. Powiem więcej, ona tak lekko pisze – a przecież treść niełatwa, bo opisuje swoje uczucie do mężczyzny, z którym nie obcuje już...


„zadrżałam
gdy przez szpary desek
wsunął chłodne palce
dotykał moich rąk
muskał moją twarz

nie otworzyłam okna

nie mógł rozsypać moich włosów
schłodzić skóry
porwać na strzępy piekących myśli

odszedł
gniewnie depcząc
roztańczone trawy

jeszcze nie mogę porzucić ciała
i pobiec za nim
jeszcze nie”


Niedługo muszę zgadywać, iż ten „Wiatr” to jej były mężczyzna. Ciekawe to zastępstwo fizycznej zamiany na tak zwaną, intymną metafizykę, cień wspomnień. - Nie mogła na to pozwolić, bo:

„nie mógł rozsypać moich włosów
schłodzić skóry
porwać na strzępy piekących myśli”


Jeszcze nie – jak pisze poetka. To (jeszcze nie) w niej, zapewne nie wystygły zwątpienia, bo czy warto, czy warto powrócić do tego co było z bólem ? - Czy warto powtórzyć miłość z niepewnościami, że może powróci ten Wiatr, ale po to, by znowu po burzliwym zagęszczeniu nastała sucha pustka i takowe cierpienie?

- Poetka nie chce by zostały ponownie zadeptane „taneczne trawy”...


Zygmunt Jan Prusiński


11.4.2014r.


_______________________

zygpru1948 2016.10.13; 07:49:55
Ten poeta pisze wiersze bez tytułu...


Grzegorz Perkowski


Taki wiek,
że najlepiej już nic by ze sobą
nie robił,
tylko
resztkę sił rozwłóczył po górach
i pił wódkę
z menelami.


Pisanie wierszy
zostawiłby wolnym chwilom
w objęciach,
a najlepiej po intymnym zbliżeniu
z piękniejszą wersją Dzisiaj.


Jednak nie pija
z kim trzeba,
a to poważna bariera.

Skutkiem czego
nie zostanie zaproszony
na Tajne Komplety.

A nawet gdyby,
chociaż jeden cud
był mu podarowany,
to i tak ma stromo
w pracy
i złośliwie nie otrzyma urlopu.


A ten na żądanie,
zapobiegliwie zachowa
z powodu

podróży w zaświaty.

zygpru1948 2016.10.13; 07:31:25
Ten poeta nie pisze pod ksywkami!


Grzegorz Perkowski


ostatnie
o życiu
rozważania filozoficzne
z cyklu:
"gdzie miałem oczy kiedy się rodziłem"

a przecież
miało być tak pięknie


teraz rozdarty
na pół zagubiony w niedorzecznościach
detalami
przechodzę sam siebie
by nic nie zamarło
w pamięci
apoteozą przedostatnich rozmów
które odeszły w cień
o czwartej nad ranem


pewnego dnia
dom napisany wielką literą
przestał mnie kochać

rosół z trzech rodzajów mięs
zgubił oczy

pokryty ogromną pajęczyną
nawet kurz zalegający
na ostatnich prześwitach nadziei
z niedowierzaniem wytrzeszczał gały
kiedy natłok spłowiałych myśli
lewitował w ciszy sumienia
nad poranną filiżanką
wczorajszej kawy


tylko dym z papierosa
dawał znać
o poranku
przelewałem istnienie kulkopisem
na kawałku celulozy
uwieczniając list do Najwyższego
z zapytaniem
gdzie zawsze się ukrywa
właśnie wtedy
kiedy jest najbardziej
potrzebny

czy grzechy za duże
w językach ognia
abdykowały moją osobowość
do roli wyblakłych pocztówek
pisanych z dystansu


przegrany
szukam jutra
odbijam niechciane zamyślenia
od pustych ścian
wysyłając słowa w eter
pomiędzy być albo nie być
na rancie wiecznych oczekiwań
napisałem


smutki zostawiam na stole

zygpru1948 2016.10.13; 07:19:57
Dopisek...

Wiecie ilu ja jako animator kultury i działacz społeczny wyszukałem parających się twórczością literacką! Nie tylko w miastach ale i w małych wsiach.

- Był wzorem dla mnie i poeta Stanisław Piętak i poeta Stanisław Czernik, i poeta Leszek Bakuła z Ustki, i poeta Czesław Kuriata z Koszalina; oni to robili przede mną.

Kilkudziesięciu na pewno gdzieś wyszukałem. Dzisiaj są pisarzami i wydanych mają po kilka książek.

Ja lubię pomagać innym, taka jest ze mnie WAGA; p o m a g a ć, a nie trucizną kąsać - jakich tu wielu na Zaciszu!

zygpru1948 2016.10.13; 07:06:58
Dopisek...

Możesz mieć dla kumpli ksywki, ale wiersz żąda imienia i nazwiska autora!

Opamiętajcie się (prawdziwi poeci)! Poeta to nie tchórz! To Głos Narodu!

zygpru1948 2016.10.13; 07:01:34
A sam zapomniałem poprawić...


układacz chmur


błysk

Uważaj
na myśl każdą
nim ją spełnisz słowem
zakładaj że w każdym
chleba kawałku
czai się bóg

jesteś moją nitrogliceryną

Popamiętam kiedyś
gdy z rąk wylecisz
i w oczy błyśniesz
ostatecznym rozstaniem

poparzone serca

Zanim i gdy następny raz
postanowisz
przejdź na moją stronę
na sekund parę
i poczuj
smak bezsilności

Boga utopię w winie


________________Szkoda że bez imienia i nazwiska autora bo bym

zamieścił u siebie ten wiersz.

- Dlaczego boicie się pisać wiersze pod swoim imieniem i nazwiskiem!?

My w komunistycznej PRL nie baliśmy się, a dlaczego Ty autorze i inni boicie się w wolnym kraju podać swe dane. Bo to jest partyzana! Kto jest pewny swego pisania, że pisze literackie i artystyczne wiersze, niech się nie boi! Nikt mu imienia i nazwiska nie skradnie., ale wiersz może skraść!

To jakieś nieporozumienie w dzisiejszej Epoce. - Jaki powód jest się bać? Że piszesz i ty i ty i ty, wiersze?

Zygmunt Jan Prusiński

zygpru1948 2016.10.13; 06:51:51
Byłem u układacza chmur

zygpru1948 2016.10.13; 06:47:56

Dałem Plus choć nie praktykuję bo to głupia gra.
Ale jest coś w tym wierszu, zachęca ten wiersz by go czytać dalej.

Po prostu coś w nim się dzieje. Choćby puenta stała się metaforą. Wiersz dramatyczny i filozoficzny...

Tylko korekta: nim ją spełnisz słowem...


Pozdrawiam Poetę, wrócę tu!

______________________________Zygmunt z Ustki

13.10.2016


___________________


układacz chmur


błysk

Uważaj
na myśl każdą
nim ja spełnisz słowem
zakładaj że w każdym
chleba kawałku
czai się bóg

jesteś moją nitrogliceryną

Popamiętam kiedyś
gdy z rąk wylecisz
i w oczy błyśniesz
ostatecznym rozstaniem

poparzone serca

Zanim i gdy następny raz
postanowisz
przejdź na moją stronę
na sekund parę
i poczuj
smak bezsilności

Boga utopię w winie

zygpru1948 2016.10.13; 06:35:28
Motto do Dziennika pisarza Karola Zielińskiego


http://photos.nasza-klasa.pl/55151565/132/main/64eca52a15.jpeg


Teraz gdy jestem na nią dogłębnie obrażony i dogłębnie nią gardzę jako komunistyczną kurwę, dopiero teraz mógłby się między nami wywiązać, pełen nienawiści i pogardy, szaleńczy dupcarski romans. Bo poza dupą w tym wszechświecie nic innego nie ma uzasadnienia. Bóg też nie ma żadnego uzasadnienia! Tylko dupa! Z poza tronu wszechmocnego Boga wyłania się jeszcze wszechmocniejsza niż Bóg, dupa! Oczywiście dla nas artystów pozostaje zadanie ubrać to w odpowiednie fatałaszki! Ale tym niemniej to tylko dupa! Natura, hormony seks, miłość, miłosne ideały! Tylko dupa!

zygpru1948 2016.10.13; 06:18:14
Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa


23.12.2011 01:01

@Zygmunt Jan Prusiński


Przed chwilą zacząłem odpisywać na Pański speatch, że owszem, wiersze Zbigniewa Jerzyny są piękne, ale erotykami nie są. Są to grzeczne wiersze liryczne, jakie się pisało w komunie, pod batutą skamandryty Jarosława Iwaszkiewicza. Niejako wszyscyśmy z jego kamizelki, a właściwie z jego pedalskich majtek (oczywiście nie siebie mam na myśli)! Pisałem, że jego wiersze (Jerzyny) do żony, to liryki a Pańskie króciutkie, jak golonka w wódką, ale jakże „wypilnowane” i „wydepilowane” (nie kudłate, a więc, do cholery, nieżywe, jak półtusze, jednakże opieczętowane na niebiesko, że pomimo różycy, weterynarze pozwalają je spożywać, i to w dodatku w poście – nie czuje Pan jakiejś analogii? A to przecież też jest poezja – i to najczystsza). Jeśli Pan nie czuje to Pan nie jest prawdziwym poetą! Czy nie czuł Pan szatańskiej rozkoszy, móc potarmosić świnię za zakręcony ogon aż kwiczała a Pański stryj, czy też wuj, patrzył z niepokojem, co się tam do cholery dzieje? Jeśli się gorszy tym co mówię, to Pan nie jest poetą! Przecież poeta ma również coś z takiego boskiego, złośliwego urwisa! Czy odpowiada Panu, taki język do analizy poezji?

Tak miałem pisać, ale mi tekst zeżarło i po chwili zastanowienia, od nowa, piszę jeszcze raz. Z tym, że (w międzyczasie) dotarło do mnie, że pisanie Jerzyny jest „stare”, jak za Noego przed Potopem. Tak się, rzeczywiście pisało pod batutą Iwaszkiewicza, bo już Marcin Świetlicki i pokolenie Brulionu już inaczej i etc.

Od lat dwudziestu, tak czuję, ta estetyka nie obowiązuje. Pan się jej trzyma i gdyby pisał Pan do żony, pisałby podobnie (jak Jerzyna). Pisze Pan do obcych kobiet, (ni w pięć ni w dziewięć), których Pan nie kocha, dziwaczna sytuacja, dla sportu, sztuka dla sztuki. Ale w Poezji sztuka dla sztuki nie istnieje. Jak, nie istnieje dupczenie dla sztuki. Natura długo oszukiwać się nie da. To prawda, że teraz, kurwa, nic nas (ani młode pokolenie) nie wzrusza. Mnie kurwa, prostytutka, wzrusza bardziej niż tzw. przyzwoita kobieta, ale to inna sprawa, bo jestem widocznie taki zboczony i wiele spraw widzę inaczej.

Inna sporawa, że Jerzyna należał do zakonu zaprzedanych, sprawdzonych, prześwietlonych przez SB, i sakramencko kulturalnych, i „grzecznych”. A ja byłem niegrzeczny. Oni mówili i pisali „kochanie” a ja „rypanie”. Ja mówiłem „kurwa mać”, nie koszernie, nie po żydowsku. Im bardziej było purystycznie i kulturalnie, tym bardziej było po żydowsku i tym bardziej w pizdę w poprzek, tak jak to „mają żydówki”.

Pieśni nad pieśniami, to jest to, ten wzór według którego robił Iwaszkiewicz i robi Jerzyna (w swojej poezje). Pan robi trochę inaczej, ale tylko dlatego, że nazywa Pan to erotykami i pisze do obcych kobiet. Ale czy niektóre z nich nie „mają w poprzek” (psychicznie, rzecz jasna!)
Czy zauważył Pan, że dziś nikt nie pisze erotyków ani liryków do byłych żon? Niech Pan spróbuje pisać erotyki do byłej żony. I nie ważne czy Pan będzie się wyrażał w słowach, „kochałem cię, czy też, rypałem cię”… byle były szczere i prawdziwe (w ramach licencji poetica) aż do bólu. Teraz wszystko już wolno i wszystko już można bez wstydu, gdy Chrystus się nie narodził ani nie umarł prawdziwie. Nikt też nikogo nie kocha prawdziwe, a jedyną troską naszego pokolenia będzie (już niedługo) opłacić sobie jakiś szpitalik z eutanazją na koniec (i w samotności zdechnąć). Poczekaj Pan jeszcze trochę, zanim przyznasz mi rację.

A musi Pan wiedzieć, że w ramach poezji, kłamstwo może być kłamliwe dziesięć razy bardziej niż w realu… i tak samo z miłością, nienawiścią, żalem itp. Tu obowiązują zupełnie inne prawa niż wtedy, gdy Jerzyna pisał do żony. Jest to prawdziwe na tamten czas (komuny), ale już kłamliwe na czas dzisiejszy. Tak samo z Pańskimi erotykami. Nie bój się Pan, ma Pan prawo wszelkie miłości podeptać, tak jak deptają inni, wszelkie wzniosłe uczucia opluwać, jak prawdziwy poeta.
Nie ma co płakać nad sobą (jak nad zgniłą kapustą), czy nad nieosiągalną, bądź utraconą miłością do jakiejś głupiej Margośki, skoro już wyzdychały na tej planecie wszystkie żaby (i to potwierdzają służby ONZ). Wiedział Pan o tym? To powiadamiam Pana o tym. Napisz Pan tym żabom stosowne epitafium.
Ostanie żaby zdychają tej planecie zabijane promieniowaniem gamma, przenikającym przez gigantyczną dziurę ozonową.

Mam na wsi spory sad, lasek, wielką łąkę ze stawem, i jak zawsze, do połowy lat siedemdziesiątych, przez całe lato nocami żaby dawały koncert, tak teraz od tego czasu panuje śmiertelna głucha cisza. To po cóż mężczyzna miałby chwytać kobietę za cipę? Gdy jest świadomym rzeczy mężczyzną? A nie kundlem?! Będziesz tam Pan wzdychał na sucho?, bez muzyki świerszcza i rzekotki. A cóż na to powie Pańska poetycka dusza? Przecież w Pańskim kolczastym lesie też kumkają jakieś kolczaste żaby?

Tak drogi Panie, uważam że się skończyły czasy pisania w stylu Jerzyny, chociaż się rwie do nich moja sentymentalna i tradycjonalistyczna dusza. Ale też wiem, że to trzeba odrzucić i nazywać rypanie rypaniem, bo w tym jest ratunek dusz naszych, przed zakłamaniem, prowadzącym nas do piekła; tu już na ziemi a potem po śmierci.

Nie śmiałbym Panu proponować, ale ja często myślę, żeby pójść do swojej byłej (nadal przepięknej) żony nr. 2, żeby spojrzeć jej w oczy, czy aby nie zobaczę w nich spóźnionego błysku pożądania. Gdyby taki błysk był, to po latach nienawiści i pogardy, byłby to nie stosunek (zdecydowałbym się!) ale stos atomowy. Nic, tylko się wyrypać… i umrzeć. Powiadam UMRZEĆ. Ponieważ miłość nie służy tylko życiu ale i śmierci.

A muszę Panu wyznać, że dla drugiej żony rzuciłem pierwszą, której zostawiłem i podarowałem (pierwszej) w bloku mieszkanie M4, czyli rzuciłem podstawę do dalszej egzystencji i płaciłem jej jeszcze przez trzy lata alimenty, byle tylko być (na golasa) i nurzać się w ciele tej, do której zostałem w sposób niezrozumiały i irracjonalny przymuszony. Miałem taki pociąg do tej kobiety, że gdy mnie przy niej nie było, do dostawałem astmy i myślałem, że za chwilę umrę z uduszenia. Wrogowi nie życzę takiej „miłosnej przygody”.

Teraz gdy jestem na nią dogłębnie obrażony i dogłębnie nią gardzę jako komunistyczną kurwę, dopiero teraz mógłby się między nami wywiązać, pełen nienawiści i pogardy, szaleńczy dupcarski romans. Bo poza dupą w tym wszechświecie nic innego nie ma uzasadnienia. Bóg też nie ma żadnego uzasadnienia! Tylko dupa! Z poza tronu wszechmocnego Boga wyłania się jeszcze wszechmocniejsza niż Bóg, dupa! Oczywiście dla nas artystów pozostaje zadanie ubrać to w odpowiednie fatałaszki! Ale tym niemniej to tylko dupa! Natura, hormony seks, miłość, miłosne ideały! Tylko dupa!

Wszystkie inne motywy to plugawe, nędzne wykręty, że chodzi o jakieś kłamliwe i głupie ideały, gdy tymczasem chodzi o zwykłą, wulgarną dupę. Nie wiem czy taką wulgarną, skoro sublimuje nasze zgody i gotowości do spotkania ze śmiercią! Czyli kwintesencję i tabernakulum natury. Bo święte tabernakulum nie znajduje się w kościele, lecz znajduje się (w dupie) między nogami kobiety. Tam znajduje się sacrum wszechświata. A Pan jakbyś tego nie rozumiał i zadajesz mi gierki (podchwytliwe kwestie, że nie możesz nazywać kochania rypaniem, do którego nie przymuszam), że nie potrafisz Pan nazywać miłości rypaniem a „kwiatu miłosnej rozkoszy”, cipą. Jeśli tak, to chyba nie jesteś Pan Poetą. SZALEŃCZE POZDRO

Ps. I dobrze by było, żebyś Pan jeszcze nie spał o tej godzinie, bo byśmy sobie popisali.


Zygmunt Jan Prusiński Bluszczowy Blues...

___________________________


Wiersze na topie:
1. Miasto letnich dzwonków (31)
2. W okolicach bajecznych wspomnień (31)
3. Wnioskuję bezmiar przeżyć (31)
4. Nastroję cię jak gitarę (31)
5. Słoneczne przywitanie świerszcza (31)

Autorzy na topie:
1. duch44 (599)
2. Bezsenność (513)
3. tkaczuk.TM (274)
4. zygpru1948 (186)
5. EnigmatycznyDuszek (131)
więcej...