Wiersze poetów - poetyckie-zacisze.pl ZAPROPONUJ ZMIANĘ W SERWISIE
Logowanie:
Nick:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Odzyskaj hasło
Zarejestruj się
Dostępne opcje:
Strona główna
O serwisie
Regulamin
Zaproponuj zmianę
Indeks wierszy
Ranking autorów
Ranking wierszy
Dodane dziś (19)

Nowi autorzy:
- Sowelo
- 1taylorc7191tB0
- 5oliviac311rM9
- 1madisone2523fo9
więcej...

Ostatnie komentarze:
Symfonia początku i końca
- bakatrat
RYBKI W AKWARIUM
- wigor
nasze małe Kilimandżaro
- wigor
Gdzie ten wirus?
- bakatrat
więcej...

Dziś napisano 58 komentarzy.

Wzmacniasz mnie swoim spojrzeniem

Wzmacniasz mnie swoim spojrzeniem

Zygmunt Jan Prusiński


WZMACNIASZ MNIE SWOIM SPOJRZENIEM

Jagodzie Grys


Motto: Jesteś silna. Mogłabyś żyć koło dębów królewskich...


Świecić tymi oczyma,
jak syjamski kot w nocy.

Roztaczasz urok ruchami baletnicy,
nic tu po słabym mężczyźnie –
w dotyku czuję wiarę w miłość.

Jagoda poszła do lasu na jagody –
mogłaby być taka piosenka o tobie.

Może napiszę, na razie czeka
na piosenkę Michael Jackson!

Przez ten czas wypuścić "kotka",
popieszczę dokładnie swoimi opuszkami.

Jestem pianistą do wynajęcia,
gram preludia i śpiewam akordami durowymi.

- Dziewczyna z Kolczastego Lasu,
pragnę cię namalować nago słowami.

To nic nie boli, to nic nie boli...


4.08.2009 – Ustka

Wiersz z książki "Wzgórza Aniołów"


autor ZJP
https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/35433386_2002176306521580_8865440642206007296_n.jpg?_nc_cat=0&oh=1a3bf01e089d64e8d8dd9ea7e9f90160&oe=5BB178E8



_____***_____


List do Jagody


"Co to jest miłość? To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu. Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się, że przemókł do głębi serca."


Tak napisała Jagoda Grys - nie wiem czy to są jej myśli, chyba tak.

I co mam odpisać, są bardzo czułe - prawdziwe. Choć zapewne sama miłość zostawiła krople deszczu...

Ale na taki spacer chciałbym iść z Jagodą...

Może uratowalibyśmy kilka wierszy!?


Pozdrawiam – Zygmunt z Ustki
28.08.2009 r.

______________________________
Napisz do autora

« poprzedni ( 1062 / 1915) następny »

zygpru1948

dodany: 2018-06-28, 06:54:30
typ: życie
wyświetleń (142)
głosuj (56)


          -->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.

zygpru1948 2018.06.28; 21:01:09
28 czerwca 2012 o 18:30 ·

Idealnym mężczyzną jest Zygmunt. Ja mam problem przy spowiedniku, bo nie mam absolutnie żadnych grzechów. A jedynie co mówię głośno w kościele, że palę papierosy ! No i ksiądz... głupieje i lata na miotle !

zygpru1948 2018.06.28; 11:02:03
PIJANA kadra, WYMIOTY, Seks – impreza reprezentacji w Arłamowie!
Boniek „pokrzyczeli, popili i co?”


https://innyexpress.pl/pijana-kadra-wymioty-seks-impreza-reprezentacji-w-armalowie-boniek-pokrzyczeli-popili-i-co/

zygpru1948 2018.06.28; 10:18:55
Adam Lizakowski


Czas Literatury. Nowy kwartalnik literacki wydawany w Krakowie. Numer 2/2018 a w nim moje wspomnienia o Czesławie Miłoszu.


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/36355967_10211683163342518_6993010676981563392_n.jpg?_nc_cat=0&oh=a5d5058ef6fd250345ff7bfc72370750&oe=5BB2E7C7

zygpru1948 2018.06.28; 07:14:57
Wzgórza Aniołów - Część II
Dział: Kultura, Temat: Literatura


https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/876027,wzgorza-aniolow-czesc-ii

zygpru1948 2018.06.28; 07:13:42
Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

02.12.2011 12:54


@Zygmunt Jan Prusiński

Panie Zygmuncie, musisz Pan ograniczyć picie tego za 20 zł. i 50 gr. Ja od czasu do czasu wypijam trochę koniaku, ale trochę, chociaż mam bardzo mocną głowę. Bo nie piłem całe życie. Zrobię wyznanie. Mając lat 30, miałem takich współpracowników, alkoholików, że musiałem z nimi od czasu do czasu wypijać flaszkę wyborowej na głowę, ale było dobre jedzenie i rzadko czułem się pijany. Trwało to kilka lat, ale się nie uzależniłem, bo nie pochodzę z familii alkoholików. Ojciec nie pił wcale, dziadek nie pił, pradziadek (podszywany a zarazem rzeczywisty "hrabia", bo podrzucony do Zielińskich przez żydów, ten pił i szalał (również z żydami), ale miał powody, a może i nie był ojcem mego dziadka, kto to wie. Więc efekt jest taki, że ja nie mając alkoholików wśród przodków, potrafię się uzależniać od niczego. Dlatego męki kacowskie są mi nieznane (może trzy razy w życiu). Między czterdziestym a pięćdziesiątym piątym rokiem życia przez 13 lat nie miałem nawet piwa w ustach. Dopiero gdy zachorowałem na serce, powiedziałem sobie: toż ty umrzesz nie zaznawszy smaku koniaku. Najwyższy czas, chłopie, żebyś przeszedł chwiejnym krokiem do wieczności. Ale i tak, popiwszy trochę z (niektórymi) krakowskimi literatami (miałem takich w otoczeniu), znowu przestałem na długie lata. Dopiero właściwie teraz od kilku miesięcy, wypijam lampkę na podniesienie ciśnienia, bo muszę. Nie ma nic lepszego zamiast alkoholu jak ekstremalne myślenie. Ekstremalne, to znaczy takie, gdy człowiek zdaje sobie sprawę, że Bóg jest krwawy i ślepy. Ale tak na poważnie, że świadomość obcowania w świecie (z takim zwyrodniałym czymś - Bogiem, budzi takie uczucia grozy, że aż ciarki chodzą po plecach).


Albo pisać takie wiersze, jak napisał Pan ostatnio o "pieszczeniu członka" To jest lepsze niż 10 litrów koniaku.
Gratuluję Panu tego wiersza, bo to jest coś jakby wytyczanie nowych standardów w ujawnianiu ducha języka.

Duch języka jak żywa istota, też się wstydzi swoich tzw. "brzydkich słówek", uznawanych za "nieprzyzwoite", o treściach społecznie nie akceptowalnych etc. I On też nie może wyrazić prawdy, lub rzeczy które chce i jak chce, skrępowany przez zastraszone łby uczonych, inteligenckich bądź religijnych idiotów.


To dopiero modni poeci lub jacyś twórcy "robiący" w języku, ośmielają tą ludzką tłuszczę, do używania nowych i celnie wyrażających istotę rzeczy wyrazów, (o "istocie rzeczy wyrazu" i samej "rzeczy" nie mówmy tutaj, żeby nie rzucać pereł przed wieprze). W każdym razie jest to coś nowego i postęp w poszerzaniu zakresu polskiej kultury erotycznej i kultury w ogóle.

Nie chcę tu analizować Pana wiersza, żeby to udowadniać w świetle racji dostatecznej, ale Jan z Czarnolasu (lub Jan Andrzej Morsztyn) by się Pana nie powstydził.


Teraz nie mam czasu, ale myślę, żeby odpowiedzieć na Pańskie pytanie, jak to było z Jezusem w Malabarze wśród joginów, jak to się robiło w Grecji, u żydów lub w starożytnym Rzymie. Jednym słowem, jak to było, gdy religia seksem i erotyką była.

PS. O tym za 20 zł. i 50 gr. napomykam dlatego, że gdy się Pan ciutkę wstawi, to czuję, że Pan ma skłonność do tykania pani Pitery. Proszę, niech Pan tego nie robi. Gdy już Pan musi, bo się np. zakochał, to niech Pan jej da jakiś pseudonim, np. frezja, żeby było elegancko. Prawda, że ona ma coś z tajemniczej "frezji"? Dopiero teraz pomyślałem (rasowo), jakiej ona może być "krwi". I nie chodzi tu o jakąś krew żydowską, o nie, to by było za proste. Żydówki są ładne, ale ona ma w rysach inny rodzaj urodności. Ciekawa sprawa dla antropologa. Na rysy twarzy wpływa nawet to, czy człowiek pochodzi z północnej "sfery kołyski", czy południowej sfery nosidła, płachty, tłumoka. Pan się już domyśla, dlaczego dawniej słowo "ty tłumoku" miało głębszy sens i uchodziło za pejoratywne.


Dlatego to piszę, że domagam się dla ludzkiej istoty godności, a jak to pogodzić z szacunkiem, czy też brakiem szacunku dla takich osobników jak Stefan Niesiołowski, którzy chlapią ozorem same flegmy na lewo i prawo, to nie wiem. Agresja i nienawiść się bierze ze strachu. Może mu akurat trzeba okazać serce i szacunek i powiedzieć mu: Nie bój się chłopie Stefanie, przecież my pana też kochamy. I chyba tej miłości brakuje również naszemu Donkowi Tuskowi. On chyba też jest "taki", bo Polacy go nie kochają tak jak nie kochają samych siebie. A zrobiła to niestety nasza religia żydo-chrześci-katolicka. Ten pan, (Ryszard Zasmucony) który pisze tu na blogu, że Kościół katolicki jest ostoją polskości, ma rację o tyle, że jest ostoją polskiego kundlizmu. Ale tylko kundlizmu. Kościół katolicki zrobił z Polaków straszydła do tego stopnia, że jedno straszydło boi się podejść i zagadać do drugiego straszydła. Jedyne odezwania się miedzy nimi to takie: "Masz pieniądze", "Daj pieniądze". Arefleksyjne, asemantyczne, aracjonalne, nieprzystosowane do współżycia lemury i straszydła. Religia, sucha w swoim wyrazie, jak ten opłatek, trudny do przełknięcia, wyprała nas kompletnie z uczuć, które by pozwoliły się zbliżyć człowiekowi do człowieka. Nawet w kościele podczas mszy, Polak Polakowi brzydzi się podać rękę, a co dopiero oddać całym ciałem. A bez ufnego oddania ciał i dusz, nie ma mowy o Agape.


I dlatego w grotach w Qumran najważniejszymi miejscami były baseny do mycia, łaźnie, jadalnie i sypialnie. Zresztą uczta przy stole i erotyka znaczyły jedno i to samo. A Duch Święty, który właściwie jest istotą lucyferyczną, był między nimi i kopulował duchowo. Gdybyś Pan brał udział w takich Agapach, a nie chędożył po ciemku gdzieś w wynajętej wiedeńskiej klitce, to byś nie musiał dzisiaj trawić wyrzutów sumienia z powodu wyskrobanych dzieci. To nie jest jakiś przytyk, czy też aroganckie wypomnienie głupiego świętoszka, tylko refleksja kulturowa. Seks i erotyka powinna być "regulowana" i rozładowywana w Kościele, w Qumran, na rzymskiej Agape (którą chrześcijanie znali i odgapili od moralnych pogan. To dopiero potem, zwyrodnieli księża rozpędzili seksualne Agapy pierwszych chrześcijan i zapędzili małżeństwa do pieprzenia się po norach. Jeszcze w kościele św. Augustyna było wiele seksu i frywolności ale i odwagi cywilnej i wolności. Nie chce tym samym twierdzić, że kościoły starożytności miały patent na godziwe życie i uregulowanie moralności w skali całych społeczeństw - o nie. Kościoły te o których mówię, były grupami 20-30 osób, dla których Agape, "msza" z łamaniem chleba, to było seksualne współżycie, seksualne "spotkanie", kontemplacja i przedsmak Paruzji. Asceza jest czymś równie niemoralnym jak nadużywanie kontaktów płciowych.


Sophrosyne, umiar i wypośrodkowanie to jest istota religii, która uczłowiecza Homo Sapiens, ale pod warunkiem, że zdrowa kobieta i mężczyzna podejmują współżycie płciowe, bo widzą w tym moralność, estetykę i sens. Nie mówiąc już o wzajemnej fascynacji i zauroczeniu tajemniczymi zakamarkami swych dusz i ciał. A tymczasem prawda jest taka, że nasze nieślubne i ślubne dzieci walą się w przedszkolu, ciupciają się w szatniach szkół podstawowych i w gimnazjach (jak króliki), a rodzice wyprani z wszelkiej ochoty do życia, puste mumie, załatwiają to ręką lub palcem. Prof. Zbigniew Waldemar Izdebski wykonując swoje badania na grupie młodych i zadowolonych Polaków, mające wykazać, że Polacy jednak w tym kurewskim kapitalizmie mają jakieś życie erotyczne, kłamie. Polacy mają tak dość życia w ogóle, że nie mają ochoty na seksualne zbliżenie z własną żoną, która jest im wrogiem. I w tym, co do tego i innych rzeczy się chyba nie mylę.


PS II. Niech Pan zauważy, że ja używam wyrazów uważanych za nieparlamentarne, ale z jednoczesnym szacunkiem dla konkretnych osób i adwersarzy. Np. określając parlamentarzystów (wszelkiej maści) jako bandę skurwysynów nie mam konkretnie na myśli pana Stefana i jednocześnie mam go namyśli, i jest mi zarazem smutno, że dla kasy poszedł do tej bandy i tam się z nimi prostytuuje. Ale przecież z taką troską moralną o niego, jest wyrazem mojego szacunku. Gdybym go nie lubił i nie szanował, tobym w ogóle o tym nie wspominał.
Zostawiam Pana z przekonaniem, że wszystko powinno być inaczej.


Zygmunt Jan Prusiński Słoneczne bolero w twoich udach...

_____________________________


Wiersze na topie:
1. Urodziny Konrada Krystiana (31)
2. Zielone a nawet i niebieskie (30)
3. Można i tak można i inaczej (30)
4. Niedzielna paraneza jest świąteczna! (29)
5. Wojciech M. zrobił sobie następne fałszywe konto (26)

Autorzy na topie:
1. Romantyczny_Grabaż (419)
2. duch44 (241)
3. zygpru1948 (157)
4. Klara (135)
5. zeska winij (107)
więcej...