Wiersze poetów - poetyckie-zacisze.pl ZAPROPONUJ ZMIANĘ W SERWISIE
Logowanie:
Nick:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Odzyskaj hasło
Zarejestruj się
Dostępne opcje:
Strona główna
O serwisie
Regulamin
Zaproponuj zmianę
Indeks wierszy
Ranking autorów
Ranking wierszy
Dodane dziś (20)

Nowi autorzy:
- Sowelo
- 1taylorc7191tB0
- 5oliviac311rM9
- 1madisone2523fo9
więcej...

Ostatnie komentarze:
Koty
- bakatrat
chcąc / nie chcąc
- bakatrat
Powrót do życia
- bakatrat
poeta prosi
- bakatrat
więcej...

Dziś napisano 64 komentarzy.

Schodami pójdę z tobą

Schodami pójdę z tobą

Zygmunt Jan Prusiński


SCHODAMI PÓJDĘ Z MONIKĄ

- Nie idź sama.
Weź mnie bym mógł ci udowodnić
rycerskość mojej duszy.

Masz oczy marzycielki
choć smutek w ciele napiera
- jest w tobie pojedyncze drzewo.

Leżysz na kanapie zduszona cieniem.
Udostępnij ścieżkę z drogowskazem,
bym trafił i uniósł te oczy niebieskie.

Zatańczymy bolero w aksamitach.
Okno otworzę nagim dźwiękiem,
przytulimy krzewy w doniczkach.

A o zmierzchu zasiądziemy do kolacji,
łącząc się i z uśmiechem i pocałunkami.


30.04.2010 – Ustka

Wiersz z książki "Wzgórza Aniołów"


autor ZJP
https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/35519501_2002169256522285_7087640737931591680_n.jpg?_nc_cat=0&oh=78c42500d79ddc5c7a0b12e6b8bad300&oe=5BE5A2E5
Napisz do autora

« poprzedni ( 1059 / 1915) następny »

zygpru1948

dodany: 2018-06-25, 06:53:20
typ: życie
wyświetleń (126)
głosuj (57)


          -->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.

zygpru1948 2018.06.25; 07:50:44
bezsenność


odbija się od parapetu
ciemnego okna
kolejna noc na prawym boku

ja odgrodzona od reszty świata
czekam aż położy się
lekkim oddechem
na szeroko rozwartych źrenicach

nie śpię...

...w myślach rozpuszczam ciekły wosk
o aromacie pomarańczy
czuję jak rozpływa się bezsenną strużką
i wchłania w libido twoich palców
malujesz nim misterne freski na moim ciele

szeptem skrapla się noc

to nic że jesteś daleko

zasypiam


K.K.(Kubitza Katharina )©2018

wigor 2018.06.25; 07:26:47
Piękna Poezja. +

zygpru1948 2018.06.25; 07:24:12
Wzgórza Aniołów - Część II
Dział: Kultura, Temat: Literatura


https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/876027,wzgorza-aniolow-czesc-ii

zygpru1948 2018.06.25; 07:23:22
Wzgórza Aniołów - Część I
Dział: Kultura, Temat: Literatura


https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/872645,wzgorza-aniolow-czesc-i

zygpru1948 2018.06.25; 07:22:12
Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

15.07.2011 14:36


@Zygmunt Jan Prusiński i s-ka

Jeśli się już tak przechwalacie jak sroki na płocie, to i ja się przyłączę na krótko. W roku 1960 bywałem już na pierwszych w swym życiu zebraniach w kole młodych w Krakowie, gdzie Szymborska - Rottermund co dopiero "wypromowała" się na literatkę, dzięki swemu mężowi Adamowi Włodkowi. Życie literackie i narodowe ma drugie, prywatne, dziejące się w sypialni, kuchni i salonie, dno, więc mogę się tylko domyślać, jak to było i jest z karierami. A bywałem w domach jako częsty gość paru literatów w tym okresie.


Adama Zagajewskiego jeszcze nie było w Krakowie, bywał dopiero gdzieś od połowy lat sześćdziesiątych. Dla mnie niektóre kariery stały się jasne dopiero po dokładnym przyjrzeniu się historii literatury polskiej w tym okresie, bataliom wydawniczym i wojnom prowadzonym na łamach pism literackich. No a do tego wypada dodać pisma wewnętrzne PZPR i biuletyny politruków do spraw kultury. Wtedy mamy jaki taki obraz. Ale i to za mało. Asumpt do tych wynurzeń dał mi wiersz ku "Pamięci Grzegorza Przemyka", dziecka warszawskich inteligentów uwikłanych w walki partyjne i ich ofiarę. W lecie 1967, gdy miałem 22 lata napisałem sztukę teatralną, którą w redakcji Życia Literackiego, kilku redaktorów okrzyknęło rewelacją. Dostała się w ręce Teatru Starego, gdzie dyrektorem był Zygmunt Hübner i natychmiast została odrzucona jako płód gojskiego umysłu, niegodny - ba, wysoce szkodliwy - tej żydowskiej instytucji. Wobec tego Wojciech Śliwiak mówi: Idź do chłopców z "Teatru 38". Chłopcy z teatru mówią "gramy", i zanieśli ją do cenzury.


Cenzura z Krakowa posłała ją do Warszawy, a stamtąd przyszedł nakaz likwidacji Teatru 38, a ja dostałem wilczy bilet i dłuuuugi zakaz druku (czegokolwiek). Tzw. okręg cenzuralny, na które była podzielona polska kulturalna, krakowski okręg, dostał punkty karne i z ich powodu Hübner nie mógł realizować pewnych rzeczy. Nie dopuszczono do wystawienia w jego reżyserii Księcia Potiomkina autorstwa Tadeusza Micińskiego (Kurwa! Micińskiemu potrzebny był debiut, a Polsce Miciński!) i Zygmunt Hübner urobił mi taką opinię, że gdzie tylko się pokazałem w jakimś teatrze, w radio czy telewizji, to od razu wyrzucano mnie (nie dosłownie) za drzwi. Dlatego zainteresowałem się warszawską opozycją (Stodoła, STS, Newrly, towarzyszka z KC - Agnieszka Osiecka - wszystko pożenione i skurwione z komunistami jak boczek ze słoniną. Nie wiadomo było kto jest czyim klientem i agentem, kto kogo rżnie i promuje, inteligencko-żydowski bajzel. Twoje życie zależało od humoru redaktora, dyrektora, posła, profesora, sponsora... i innego chuja!


Warszawkę rządową znałem trochę z opowiadań ciotki i dalszej rodziny, która pracowała albo w rządzie albo w... jak np. kuzynka w tajnym ośrodku atomowym w Świerku... (wszystko za specjalną rekomendacją - ta warszawska rodzina nie przyznawała się do mnie, a mogła wiele, jak też mógłbym wiele opowiadać, że wuj odpowiadał przed UB za jakość produkcji ożarowskiej fabryki kabli, do której co rusz przymierzali się sabotażyści z amerykańskiego wywiadu), było to wiec zaufane środowisko facetów z KC... i tralalala... każdy orze jak może, od tego do tego, poznałem, już na początku lat 70-tych, Jacka Bierezina, a potem chłopców z KOR-u i Jacka Kuronia, myśląc, że coś u nich wydam. Niestety moje poglądy okazały się bardziej lewackie, nic ich żydowskie. Ja chciałem lewactwa dla robotników z kopalni, hut i stoczni, a dopiero potem wolności dla inteligenta... gdy robotnik będzie bogaty (ha ha ha!) to niech go sobie wtedy inteligenci łupią i strzygą, ale nie wcześniej... Gdybym był Berią, postąpiłbym tak samo.


No, takie tam miałem z nimi dywagacje z filozofii politycznej, które nas tu nie obchodzą, a w które byli uwikłani warszawscy dysydenci bez wyjątku, chcąc zmienić rząd, wprowadzić komunistów lewackich i żydowskich do władzy... a skoro nie można było uciec spod opieki Związku Radzieckiego, to robić coś (tymczasowo) co było podobne do izraelskich kibuców... Co z drugiej strony nie przeszkadza myśleniu o restytucji pełnego wilczego kapitalizmu w zachodnim stylu, żeby wreszcie nasi żydowsko-inteligenccy synowie mogli uwłaszczyć się polskim majątkiem narodowym, jak to się stało po roku 1989.


Do takiego środowiska należała matka Grzegorza Przemyka. Które wyznawało zasadę: "Niech się krew leje, byle byśmy zostali poetami i poetkami, bo tylko w ten sposób możemy zarobić parę groszy i utrzymać się przy życiu", dylemat każdego intelektualisty od czasów Hammurabiego. Sądzę, że Grzesiek Przemyk umarł właśnie za te parę groszy. To było dziecko źle wychowane!


Byłem kilka razy na wykładach Latających Uniwersytetów (również z udziałem Adama Michnika). Na kilka dni przed wykładem, odpowiednia komórka ubecji (współpracująca z patriotycznym podziemiem) była powiadomiona gdzie się to ma odbyć, żeby UB-ecy przybyli z pałkami i zbili uczestniczące w tym (inteligenckie) dzieci, które będą krzyczeć: "wy ubeckie bydło!" albo: "Ratunku! Morduje nas ubeckie bydło!"... a my, Michnik, Strindbergpowa, przezacny ksiądz Twardowski, Popiełuszko, Orszulik, Strzelecki, Kuroń etc... będą wysyłać telegramy do Jerzego Giedrojcia: "Przysyłajcie dolary, bo ubecja znów bije" i drugie telegramy do Radia Wolna Europa, żeby "nagłaśniać" jak biją... i przygotowywać grunt do następnego bicia.


Nie mogłem się nadziwić, że ludzie pokroju Tadeusza Konwickiego czy Antoniego Słonimskiego i całej opozycyjnej inspiracji, usiłują rządzić duszami za pomocą takich prowokacji. Natomiast młodym nie mogłem się nadziwić, że zamiast czytać coś rozwijającego intelekt, co pomoże zwalczać prawdziwy ciemnogród komuny i dyskutować z komuchami na tematy istotne, to młodzi nie czytając nic istotnego, poza propagandowymi pisemkami, że znów bije ubeckie bydło i krzyczeć: "Ubeckie bydło", stali umysłowo w miejscu! Na zebraniach konspiry ze strony uczestników i wykonawców plakatowania i pisania na murach antysowieckich haseł, panowała cisza, bo "publiczność" była naiwna, prymitywna i ciemna (chociaż "inteligencka"), opanowana całkowicie przez dysydenckich demagogów; i o to chodziło. Wyznawcy muszą być głupsi od proroków.


Ja nigdy nie zostałem uderzony pałką, bo ubecy wiedzieli, że chodzi mi o dyskusję nad tezami Louisa Althussera, albo "Człowiekiem jednowymiarowym" Herberta Marcuse'a (od którego zaczynano Maj 68 w Paryżu i wcześniejszą rewoltę kontrkultury w Ameryce), ale nigdy bym się nie zgodził na sprowadzenie dyskusji ideologicznej do bezpłodnych okrzyków: "ubeckie bydło". Dziewczątka piętnastoletnie już były podpuszczane przez starych graczy, żeby krzyczały: Ubeckie bydło" i zbierały urazy milicyjną pałką. To było fatalne wychowanie i do tej młodzieży należał również syn poetki Barbary Sadowskiej. W Ameryce taka grupa złotej młodzieży nazywa się "teen-age". Ta młodzież była tak głupio wychowywana, że gdzie tylko widziała milicjanta, to krzyczała: "ubeckie bydło". Chodziło o podgrzewanie atmosfery i doprowadzenie do wybuchu.


Dlatego na śmierć Przemyka patrzę bez podniecenia i trochę inaczej. Nie był zastraszonym chłopcem z biednej robotniczej rodziny, lecz pełnym nadziei, że w przyszłości dostanie się do władzy, młodym wilczkiem opozycji. Już wtedy był szkolony na przyszłego właściciela posolidarnościowej Polski. Byłem świadkiem, jak pito do Kuronia toast, życząc mu i prorokując, że zostanie prezydentem.


Zbyt dużo łajdactwa jest w polityce, żeby mówić, że ta śmierć była przypadkowa. Również jak na śmierć Jerzego Popiełuszki. Kto wie, czy nie było tak, że były to śmierci na "zamówienie". Ktoś z opozycji zamawiał u UB-eków, zabijcie tego i tego bo potrzebujemy bohatera, pogrzebu, manifestacji, rozruchów i przewrotu. A opozycja w Polsce była przecie na usługach masonerii i ośrodków antykomunizmu na Zachodzie. I wcale nie chodziło o to, żeby tzw. "ludziom" w Polsce było lepiej, jak chciał tego taki frajer jak ja. Chodziło tu o to, żeby żyd i jego szabesgojski, inteligencki satelita miał paszport, konto w każdym banku i jeździł po świecie w celach zarobkowych, głosząc płody swego inteligenckiego umysłu, jak komiwojażer swoje wyroby. Takie wtedy mieli wyobrażenie o swej misji kulturowej. Przecież uniwersytety i inteligenci to był od dawna międzynarodowy, kosmopolityczny zakon.


Nieszczęściem Przemyka było to, że po maturze napił się wina, co wykorzystał chodzący za nim ubecki szpicel i powiadomił umówionych milicjantów, żeby zrobili co trzeba, a reżimowa dyrekcja policji pokierowała całością jak należało. Zresztą, nie wiadomo (jest raczej oczywiste, że tak było), czy w UB-ecji nie było wielu frakcji, z których jedne były "za" a drugie "przeciw" powstaniu opozycji i "Solidarności". "Solidarności" jako organizacji wymyślonej przez masonerię podczas Wielkiej Rewolucji Francuskiej. To mam na myśli.


Panu Zygmuntowi chcę powiedzieć, że nie uciekałem przed stanem wojennym, bo już w latach 70-tych, na własny koszt wyjechałem z kompletem dwóch swoich powieści i dwóch sztuk teatralnych, via Berlin Zachodni. Widziałem się z Jerzym Giedrojciem i innymi literatami, próbując ich zainteresować swoją pisaniną, ale na próżno. Z Giedrojciem nie było przyjemnej rozmowy, bo pomijając jego wielkopańskość, to co to za rozmowa, kiedy masz świadomość że on ci świdruje w stronę kutasa w twoich portkach. To mnie deprymowało i peszyło tak bardzo, że chciałem stamtąd uciec jak najprędzej. W moim pisaniu żadnych wartości, które mógłby wykorzystać się nie dopatrzył, a poza tym, nie chciał bym robił konkurencję jego współpracownikom. Z oddalenia, z Zachodu sprawy polskie wyglądały inaczej, i oni tam na Zachodzie w porównaniu ze mną wyglądali jak kłamcy i koloryzatorzy (szczekający na swoją byłą ojczyznę dla paru groszy), albo też ja wyglądałem jak ubek albo niechętny facet sprawom Zachodu. Zrobiłem rajd po Europie Zachodniej, "po polskich emigracyjnych literatach" i stwierdziłem, że albo to byli żydzi, i pół-żydzi, podejrzliwi pół-Ukraińcy... albo pedały i żydowskie pedały! Gdy wróciłem z werdeby, odetchnąłem z ulgą, dając sobie z marzeniami o "karierze" spokój. O karierze Adama Zagajewskiego też zdobyłem pojęcie i... nie zazdroszczę.


Byli jeszcze tacy, w tym również przedwojenni pisarze, że wszędzie węszyli konkurenta (i agenta UB-ecji)... a konkurenta (skurwysyna!) utopiliby w łyżce wody. Poza tym, czy moje pisanie nadawało się do druku na Zachodzie?


Panie Zygmuncie, proszę zerknąć na Zelkana, Zelkara i Stenda (w blogu Prochy - to wszytko ja), czy ja się nadaje gdziekolwiek? (podobnie jak Pan, szanowny Panie, z rodziny romantycznych waryjatów). Gdy zobaczyłem, że literaci i "pysorze" siedzący za granicą wżeniali się w bogate rodziny włoskie, francuskie etc. i dopiero w ten sposób rżną ważniaków... to też przestałem się dziwić i zazdrościć... a przecież wiem skąd J. Giedroyc miał pieniądze na rozruch swojej paryskiej Fundacji Kultury... Zbierając to wszystko do kupy, bardzo szybko się przebudziłem ze złudzeń. Że to jest gówno w złotej szkatułce! Ale też ta wiedza dała mi wolność w ocenie literatury emigracyjnej (i w ogóle literatury), którą w wielu wypadkach cenię poniżej literatury krajowej.


No, Zygmuncie, Pan też już swoje wie, obleciał Pan pół świata, naroznosił się Pan książek na plecach jak tragarz, nawysypiał po dworcach i zakrystiach kościelnych, najadł zupek w przytuliskach i punktach pomocy dla emigrantów i to wszytko na darmo... bo wrócił Pan na swoje podwórze. I chwała Bogu! Doświadczenie bardzo cenne, bo teraz gdy Pan pije naszą wódkę, z naszymi "szarymi ludźmi", którzy mają przysłowiowego buca i garba od roboty, ale czyste sumienie, wykiwanego, głupiego Polaka, to musi Pan przyznać, że smakuje (wódka) wybornie i gdy się jej nie nadużywa idzie na zdrowie. Nie to co wódka pita (gazowana) na Zachodzie, po której wątroba boli i rzygać się chce.


Zygmunt Jan Prusiński Komunizm odebrał mi Rodzinę!

_____________________________


Wiersze na topie:
1. Urodziny Konrada Krystiana (31)
2. Zielone a nawet i niebieskie (30)
3. Można i tak można i inaczej (30)
4. Niedzielna paraneza jest świąteczna! (29)
5. Wojciech M. zrobił sobie następne fałszywe konto (26)

Autorzy na topie:
1. Romantyczny_Grabaż (419)
2. duch44 (239)
3. zygpru1948 (157)
4. Klara (135)
5. zeska winij (107)
więcej...