Wiersze poetów - poetyckie-zacisze.pl ZAPROPONUJ ZMIANĘ W SERWISIE
Logowanie:
Nick:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Odzyskaj hasło
Zarejestruj się
Dostępne opcje:
Strona główna
O serwisie
Regulamin
Zaproponuj zmianę
Indeks wierszy
Ranking autorów
Ranking wierszy
Dodane dziś (38)

Nowi autorzy:
- Bosek Częstochow
- kruszyna
- luna20
- pit
więcej...

Ostatnie komentarze:
Homo Viator
- puszczyk
jajek nie będzie
- Bosek Częstochow
"peel"
- Bosek Częstochow
Do roboty
- Cichy2017
więcej...

Dziś napisano 335 komentarzy.

Samotność wśród kobiet

Samotność wśród kobiet

Zygmunt Jan Prusiński


SAMOTNOŚĆ WŚRÓD KOBIET



Drzewa mają kolory. Domy mają kolory.
Kobiety mają kolory. Miłość ma kolory.

Można byłoby tymi kolorami się zasłonić.

Rozmieniłem życie na cztery części:
Halina, Krystyna, Elżbieta, Brygida.

Suchoty na pustyni - jakby mało było
suchych miejsc na piasku. A oaza?

Jeśli chodzi o sam seks, to Halina.
Reszta z tych kobiet to inwalidki.

Temperament ukryty gdzieś w innym miejscu.

Może przy mnie się tak zachowywały,
jak słabe aktorki w biednym teatrze!

- Może sam byłem słabym reżyserem?
A one grały. Grały fałszywymi strunami.

Dzisiaj w iluzji rozrywam wspomnienia,
zakorzenione w dzikich miejscach absurdu!


10.09.2009 – Ustka

Wiersz z książki "Kobieta pachnąca stepem"


autor ZJP
https://lh4.googleusercontent.com/proxy/KL4hjolMIUnt3ZTFKqwJFmmZ9LMk8QGJEfuFFGVRfIWqB-ZeCf4-CzINGBnzqWj6hMNWieEjXmLT_iXYGBfAra26Qejx5dj8r_LQse-HKbS4KLI15jGO
Napisz do autora

« poprzedni ( 1617 / 1623) następny »

zygpru1948

dodany: 2020-03-25, 08:40:30
typ: życie
wyświetleń (30)
głosuj (1)


          -->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.

niteczka 2020.03.25; 16:51:24
zatrzymałeś...
pozdrawiam nadmorsko:)

zygpru1948 2020.03.25; 09:00:27
ZAUŁKI ŚWIATŁA – część trzecia
Dział: Kultura Temat: Literatura

Zygmunt Jan Prusiński
DOBRA KOBIETA DLA DOBREGO MĘŻCZYZNY TO NAGRODA OD WSZYSTKICH BOGÓW !

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/1027338,zaulki-swiatla-czesc-iii

zygpru1948 2020.03.25; 09:00:03
Zygmunt Jan Prusiński


ACH NIECH TAK BĘDZIE

Motto: Co człowiekowi sprzyja
to kochanie niewątpliwie
zakładam kapelusz biorę gitarę
w podróży pogram dawne przeboje
z lat młodości minionej…


Popłynąć jednym żaglem
oglądać brzeg od morza
nie szarpać nic co szkodzi
przecież mogę cię kochać
pod tym jednym żaglem
zwilżę ci usta i zaczniemy
seanse intymne – wystarczy
nam czasu na trzeźwe
umocowanie obu ciał. –

Pozwolisz zatem wymyślę
zupełnie co innego tylko
ogarnę przestrzeń świtu
wszystko po drodze śmiem
być pewny że to wyjdzie
stylem klasycznym tylko nic
nie mów uwielbiam ciszę
w miłości to jak sadzenie
bratków w moim ogródku.

Rozleję lekarstwo – przecież
o to chodzi by w tobie zostało dłużej…


23.03.2020 – Ustka
Poniedziałek 10:06

Wiersz z książki „Zaułki światła”


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/s960x960/83328453_270188347291499_2451725980058779648_o.jpg?_nc_cat=107&_nc_ohc=Oz8nUJ9CwxAAX8f-W4n&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=0c061b4c2c778826274549bb56352e24&oe=5E949DFE

zygpru1948 2020.03.25; 08:49:36
Mar Canela (Madryt) Malaga


Muzyczne Biodra Andaluzji to kolejna, po Madryckich Ścieżkach Poezji,
część mojego poetyckiego dialogu z Zygmuntem Janem Prusińskim.

To jest rozmowa wierszami, które narodziły się i żyją razem.
To oddech poetyckiej rozmowy między kobietą a mężczyzną.

Poniżej kilka naszych wierszy...


Zygmunt Jan Prusiński

BĘDZIEMY DO MADRYTU WRACAĆ WIERSZAMI

Motto:
w iluzji nierzeczywistych spotkań
dialogiem w tkaninie odległych miast
udało nam się nie zbłądzić...
(Mar Canela)


Jakże cię kocham w sukienkach,
jakże jesteś taneczna.
I bruk otwarty i kwiaty na balkonach,
Madryt nasz i nasze zbliżenia -
a wiersze niczym modlitwy kochanków.

Flamenco się budzi od świtu,
rytmy z gitary płyną jak dym po niebie.
Twe włosy akurat wiatr podwiał,
mistrz Goya to zauważył - szykuje pędzle
...zaczekam niech cię maluje w królestwie.

Kalistemon purpurowy rozciąga swe gałązki,
jakby chciał dotknąć mojej ręki.
Usiądę tuż obok by wiersz powstał z niczego,
kilka obrazków odnowię z nocy -
liryczny powrót bez sekretów.



Mar Canela

Motto:
Jakże cię kocham w sukienkach,
jakże jesteś taneczna.
Flamenco się budzi od świtu...
(Zygmunt Jan Prusiński)


za każdym ruchem gorącego ciała
jak żywe podążają falbany
nie odrywasz wzroku, kochasz sukienki
splecione z rytmem kastaniet

w swoim królestwie flamenco
magiczny Duende jak opętany
budzi mistyczne nuty
każdy nerw rozedrgany

w nadgarstkach siła ekspresji
w stopach ogień Malagi
otwarte okna, nikt nie śpi
posyłam ci uśmiech oczami

venga, adelante Poeto
atramentem na niebie rozlana
dziewicza noc, w jej cieniu czekam
czerwienią wina rozgrzana


___________________________________

zygpru1948 2020.03.25; 08:46:19
Aleksandra Tetera: Thrillogia

Marcin Świetlicki, Jedenaście, EMG

Na początku było „Dwanaście”. Potem: „Trzynaście”. A teraz, naturalną koleją rzeczy: „Jedenaście”! Pokrętna chronologia intryguje już od momentu zerknięcia na okładkę najnowszej książki Marcina Świetlickiego. „Jedenaście” to trzeci thriller kryminalny w dorobku poety i barda.
Czarna magia liczb ani na krok nie odstępuje bohaterów powieści. Sms wysłany o godzinie 23:11, jedenaście rozdziałów książki, której akcja rozpoczyna się jedenaście kilometrów od Krakowa. To miasto ma swoje wszechobecne miejsce w twórczości autora. Jakby nic istotnego nie mogło zdarzyć się poza nim. Świetlicki, opisując czasy obecne, rozprawia się także z przeszłością, dokonuje zemsty, którą zapowiadał już wiele lat temu w wierszu „Opluty”:

Któregoś dnia rzeką Wisłą przypłynie statek piratów.
O pięciu masztach. Dwudziestu armatach.
I zapytają: – Który to Świetlicki?
A ja wtedy stanę na samym środku rynku – i będę wskazywać:
TEGO, TEGO, TAMTĄ, TEGO, TEGO,
WSZYSTKICH!!!!

Sądny dzień nastąpił, łajba dobiła do brzegu, a Świetlicki wskazał. Niektórych wymienia wprost, innym ironicznie dorabia litery do nazwiska: Struty. I być może nie chodzi tu wcale o próbę napiętnowania, a raczej o chęć zabawienia się na koszt rzeczywistości. Istotna okazuje się także sceneria krakowskich knajp, ich nazwy pisarz wymienia jak zaklęcia: Piękny Pies, Zwis, Lokator, Dym… I te właśnie słowa unurzane w oparach alkoholu stają się niemal eterycznym zbawieniem wśród całej reszty zmutowanych demagogów, takich jak „Tygodnik Powszechny” czy „Krytyka Polityczna”.

Przewodnikiem we wszystkich trzech częściach powieści jest były bohater milicyjnego serialu, który po latach, w realu, ponownie wciela się w rolę detektywa. I to nie śmierć trzyma nas w napięciu, ona jest tylko pretekstem, kaprysem i urozmaiceniem. Tak naprawdę za tym wszystkim, czyli na pierwszym planie stoi prawdziwa zbrodnia: kulturalne układy polityczno-ekonomiczne:
„Daj mi swój numer – pan Wiesław wyjął swoją komórkę i natychmiast zrobił nią zdjęcie panu Grzesiowi. Pan Grzesio pochwalił naturalną gamę barw, którą osiągnęła komórka pana Wiesława, a następnie, dla porównania, zrobił swoją komórką zdjęcie panu Wiesławowi, a potem powysyłali sobie swoje numery, a także owe zdjęcia. Ku obopólnemu zadowoleniu”.

Esencja współczesności na tle mega polskiej rzeczywistości!!!
Historia stworzona przez Świetlickiego jest pozornie zmyślona, lecz bez wątpienia każdego dnia rozgrywa się na ekranach naszych telewizorów. Przesłanie autora jest jasne: nie ma znaczenia, czy oglądamy „Z archiwum X”, czy TVN 24.

Marcin Świetlicki to autor trzech najbardziej poetyckich kryminałów w dziejach prozy polskiej, a także trzech najczarniejszych słów w historii polskiej poezji:

Piekło
piekło
przestało


Wiersze na topie:
1. £oj, czyli dlaczego rysio stał się antysemitą (18)
2. Szept budzenia (18)
3. Z pamiętnika stroiciela fortepianów (17)
4. Z pamiętnika niekonfliktowej matni (16)
5. Do roboty (14)

Autorzy na topie:
1. stanislawa (417)
2. cezaryna (162)
3. EnigmatycznyDuszek (159)
4. Super-Tango (140)
5. kaska1967-67 (118)
więcej...