Wiersze poetów - poetyckie-zacisze.pl ZAPROPONUJ ZMIANĘ W SERWISIE
Logowanie:
Nick:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Odzyskaj hasło
Zarejestruj się
Dostępne opcje:
Strona główna
O serwisie
Regulamin
Zaproponuj zmianę
Indeks wierszy
Ranking autorów
Ranking wierszy
Dodane dziś (19)

Nowi autorzy:
- Sowelo
- 1taylorc7191tB0
- 5oliviac311rM9
- 1madisone2523fo9
więcej...

Ostatnie komentarze:
Powrót do życia
- bakatrat
poeta prosi
- bakatrat
Gdzie ten wirus?
- bakatrat
Z O O – zjednoczona opozycja odmieńców
- bakatrat
więcej...

Dziś napisano 62 komentarzy.

Odrobinę zachodu słońca

Odrobinę zachodu słońca

Zygmunt Jan Prusiński


ODROBINĘ ZACHODU SŁOŃCA

Amandzie Massar



Piszesz Amando: "Nie kupujmy
nieba na kredyt"...

Nie o to chodzi,
mój kot Czarek akurat łasi się
po swojemu jak kot.

Na parapecie stoi wazon
pusty
w nim są tajemnice,
wystarczy zajrzeć.

Moje męskie poczucie
celebruje miejsca
dotknięcia
opuszkami palców pianisty.

Gram balladę liryczną
"Świat pod powieką",
dawny przebój
emigracji wiedeńskiej.

Posłuchaj cichutko
jak brzmi melodia.

Jestem w tobie jak noc.

Niech ta noc zostanie dłużej.


30.04.2010 - Ustka

Wiersz z książki "Wzgórza Aniołów"


autor ZJP
http://s26.flog.pl/media/foto_300/12592192_detektyw-anatol-pracuje.jpg
Napisz do autora

« poprzedni ( 1047 / 1915) następny »

zygpru1948

dodany: 2018-06-12, 07:39:03
typ: życie
wyświetleń (139)
głosuj (55)


          -->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.

zygpru1948 2018.06.12; 21:15:33
25. Międzynarodowy Festiwal Poezji „Maj nad Wilią” 2018

https://www.youtube.com/watch?v=EeSxj6OGX7I


Zygmuncie

Z poetyckim pozdrowieniem z Wilna, bardzo serdecznie,

Leokadia Komaiszko

zygpru1948 2018.06.12; 07:46:44
Wzgórza Aniołów - Część I
Dział: Kultura, Temat: Literatura


https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/872645,wzgorza-aniolow-czesc-i

zygpru1948 2018.06.12; 07:45:01
Recenzja


Zygmunt Jan Prusiński

POEZJA JEST DLA WYBRANYCH



Mam przed sobą książkę, Antologię Poezji pt. „Gdzie kwitną sny” (2009).
Wydaną przez Starostwo Powiatowe w Słupsku. Jest to z tego cyklu 7 tom,
dar dla Grupy Literackiej – którą utworzyłem wraz z Janem Wanago z
Wrześnicy koło Sławna. Siedem lat temu, w roku 2001 wziął się początek
życia literatów na Pomorzu Środkowym, to znaczy z fizycznej prawdy,
wziąłem ten ster poetycki na ziemi i tak powstała nieformalna grupa pod
nazwą ”Wtorkowe Spotkania Literackie”. Pamiętam moje na początku
wystąpienia na pierwszych warsztatach, iż nie będzie u nas żadnych
strukturalnych nazw pod względem takowych stanowisk: przewodniczący,
wiceprzewodniczący, sekretarz, członek, skarbnik. Po prostu, wszyscy
jesteśmy (żeglarzami pod wiatr i z wiatrem), Rodziną Poetycką. Dziś jest
to prężne środowisko literackich ludzi, zajmujących się przepiękną
kulturą jaką jest Poezja. Więc tak jak w tytule – Poezja jest dla
wybranych.

Wczoraj, w czasie pracy zajrzałem o tak zwyczajnie do
środka, i trafiam na wiersz bez tytułu (str. 150) Marii Krupy. I nieźle
sobie dziewczyna poczyna:
„Dwa pocałunki z papieru Z czułej bibuły wycięte”.


Od razu można stwierdzić, po przeczytaniu i po przeglądzie tego wiersza
od strony budowy, że autorka wie o co chodzi w tej Krainie pod nazwą
„Poezja”.
Dam drugi przykład, na str. 149 poetka pisze w wierszu „Hymn ku bezdomnej miłości”:
„Byłam tam, gdzie kwitną sny i rosną marzenia”.

Teraz wiem, skąd tytuł tej Antologii. Maria Krupa powinna być usatysfakcjonowana.

Chyba zabiega o ocenę Teresa A. Ławecka. Ładnie obrazuje liryką i
trafnym kolorem. Mowa o wierszu „Latawiec” i „Wyszeptaj tajemnicę”. Lecz
prawdziwie jestem dotknięty wierszami Anny Bożeny Bielińskiej. Może
dlatego że splotła w tych utworach dramat. W wierszu bez tytułu (str.
142) powtarza akapit, „Gdybym była”, i tylko to podam:
„gdybym była czasem to przestałabym płynąć znieruchomiała w jednej tamtej chwili
jeśli snem to powracającym jeśli jawą to jak sen z montażowni wybornych ujęć jeśli drogą to do mnie jeśli schronieniem to we mnie”.


Autorka nie rozpieszcza nas tytułami. Jej cztery utwory są bez tytułu.
Często mnie ta pustka drażni, bo tytuł wskazuje zawsze drogę… W wierszu
na str. 141 jest taki ciekawy melanż. Bohaterką jest Dulcynea (Aldonza
Lorenzo). Epizod z życia Miguela de Cervantesa Don Kichota:
„Przegniłe skrzydła utrąciłyby nawet kij pasterza, który teraz pozuje do turystycznych folderów”.
Na str. 140 w wierszu bez tytułu, ładnie poetka zaczyna:
„Nie schodź po mnie do piekła bo będzie jak było już widziałam światło”.


Kierując swe uczucia do Orfeusza, nie zaprasza go by ten dostąpił z nią
piekła, lepiej niech gra, zresztą wyznaje: „pięknie grasz”. Zakończenie
głębokie:
„ moja tęsknota za zielonym liściem i twoja muzyka może przekona bogów uwolnią mnie”.

A moja prośba jest taka: Pisz Anno Bielińska – nie opuszczaj pióra…

Ciąg dalszy moich wędrówek. Antologia gruba, 374 strony, jest w czym
wybierać, bo poezja w niej jest różna, przeróżna, więc idę tam „Gdzie
kwitną sny”.
W pierwszej części recenzji omówiłem wiersze Marii
Krupy ze Słupska, Teresy Wałeckiej ze Słupska i Anny Bielińskiej z
Gdańska. Niestety, nie doczekała się ona osobistego odbioru tej książki,
zmarła przed 16 czerwca 2009 roku. Anna Bożena Bielińska okropnie to
przeżywała będąc w szpitalu. Byłaby to dla niej najpoważniejsza
publikacja w jej życiu. Niestety, tylko niestety a szkoda, bo z jej
wierszy wynika ogromna wrażliwość i umiejętność operowania słowem.
Umiała zawładnąć słowem; nie rozpędzała się bez takowej w poezji
dyscypliny. A co sama napisała o sobie w Credo?
„Słowo to
materia, z której tworzyłam i tworzę swój wizerunek. Poezja oddycha,
żyje, wypełnia codzienność. Moje wiersze zadziwiają szczerością,
poszukiwaniem sensów i odcieni języka. Często sięgam do motywów
utrwalonych w kulturze, by na nowo odkryć ich znaczenie”.
Trafiam
na osobisty rozdział „Krzyk umiera”, a chodzi o autorkę Annę Marię
Różańską z Gałęźni Małej. I co w tej książce proponuje poetka ? W
wierszu „Ułamki czasu” (str. 276) chciałaby:
„zamieszkać w klatce ze szkła gdzie nie dociera ludzkie odczucie”.


Synteza ucieczki. To dzisiaj takie modne. Ludzie nie garną się ku sobie
a wręcz zamykają się sparaliżowani biernością. To jest choroba w nowej
epoce; lęk i milczenie, choć ciało ludzkie wciąż woła z pragnienia, ale
dokąd iść, czym się częstować, co dać z siebie. Zawsze winę widzimy u
drugich, oszczędzając swoje ego w pajęczynie zakratowanej prywatności.
W wierszu „Nieosiągalny” (str. 275) Anna Różańska jako dojrzała kobieta pisze erotyczną barwą do mężczyzny:
„Nazbyt długo cię tu pieszczę W moich ranach By odrzucić beznamiętnie Jak nieżywe pisklę z gniazda”.

Typowy sarkazm kobiety do osiągnięcia celu. Wystarczy spróbować i odrzucić. Tyle jeszcze przede mną… zdobyczy.
W wierszu „Rozdwojenie” (str. 273) jest ważny fragment:
„Patrząc na staruszków na elektrycznych wózkach Przestaję martwić się jutrem”.


Ogólnie, to brak jest Annie Różańskiej (poetyckiego ciepła). Patrzy na
życie obok je otaczające, jakby wkoło kamienie mówiły do głuchych.
Brakuje mi powagi, w tym co robi. Chce napisać wiersz, polać go miodem,
ale to tak wygląda jakby cebulę zmieszać z marmoladą. Czegoś mi brakuje.
Tej jednej kropli deszczu by zwilżyć słowa… Bo soczystość musi być w
nich, nie tylko sam zapis o różnościach przez poetkę uchwyconych, ale i
po 10 latach wiersz ten musi kwitnąć, wciąż być wilgotny.

Odchodzę od kobiecej poezji i wkraczam do tej odważniejszej, pisaną ręką
mężczyzny. Zacznę od Mirosława Kościeńskiego ze Słupska. – To stary
wyga. Onegdaj nazwałem go, (królem erotyków) na Pomorzu. Poeta
naturalny, bez żadnych sztuczek rozgłasza i ogłasza ten męski stan do
kobiety w wierszu.
Oto jego rozdział pt. „Lękliwy odlot”.
Zaczynam od wiersza „Dziesiątka kier” (str. 64) a tam moce pożądania i
wciąż niespełnienia do końca:
„noc rozbłyskuje granatami pożądania (…) …rozpiąć bastion cnotliwego słowa (…) wyciągam zawleczkę języka i ponownie granat żądzy wybucha”.


- Spodziewałem się takich zaklęć ciała o rozbieżność interpretacji.
Przecież poeta pisze do swojej żony, zna ją tyle lat w pożyciu nie tylko
pod kołdrą, ale i jemu jakoś nie wychodzi to spełnienie, bo nie
potrzebne są w miłości monologi.
- Po co pytać: „Dasz”? W małżeństwie nie można tasować kart zbyt długo.
W wierszu „Czuwanie przed rejsem” (str. 63) jest imponujący opis:
„zasmarkał się nam erotyk i próbuje wycierać namiętność w chustkę prześcieradła na którym pozostał czerwony płatek róży jak pierwsza krew naszej przelotnej znajomości co w długim rejsie zwiędnie i zakrzepnie”.


- Dlaczego poezja erotyczna Mirosława Kościeńskiego do mnie przemawia ?
Bo on nie spłaszcza, ale i nie wulgaryzuje. Dopełnia i szuka teorii
innej, nowej, wciąż ustawia zegar tylko po to, by nie przedłużać seansu w
wierszu.
W wierszu „Smutny erotyk” (str. 62) poeta delikatnie wprowadza nastrój:
„dyskretne wejrzenie ulicznej lampy w okno taniego hotelu jesienną porą”.

A dalej zmienia się ta spokojna definicja i brzmieć zaczyna forte:
„żeglujemy w usta zagryzione do krwi bo młodość jest jak dwuzłotówka którą wrzucam do grającej szafy namiętności by powtórzyć ten długi spokojny numer carlosa santany”.


Tak, na obrzeżach świata zewnętrznego można się ułożyć i zdobyć
minimalną odkrywczą posługę słowa w poezji. Wiersz nie jest przymusem do
życia. Czynią to w większości szaleńcy – sami wygnani przez siebie;
nikt ich przecież nie namawiał do twardej samotności. Bo nie wierzę by
powstawały dobre wiersze w tłumie.


22 Czerwca 2009 r.
__________________________


Wiersze na topie:
1. Urodziny Konrada Krystiana (31)
2. Można i tak można i inaczej (30)
3. Zielone a nawet i niebieskie (30)
4. Niedzielna paraneza jest świąteczna! (29)
5. Wojciech M. zrobił sobie następne fałszywe konto (26)

Autorzy na topie:
1. Romantyczny_Grabaż (419)
2. duch44 (239)
3. zygpru1948 (157)
4. Klara (135)
5. zeska winij (107)
więcej...