Wiersze poetów - poetyckie-zacisze.pl ZAPROPONUJ ZMIANĘ W SERWISIE
Logowanie:
Nick:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Odzyskaj hasło
Zarejestruj się
Dostępne opcje:
Strona główna
O serwisie
Regulamin
Zaproponuj zmianę
Indeks wierszy
Ranking autorów
Ranking wierszy
Dodane dziś (21)

Nowi autorzy:
- zjazd
- ανяєℓℓ
- lewekdpaj01
- PUSZCZYK3
więcej...

Ostatnie komentarze:
Na haubicy Gladiatora
- Alcepalce
uwaga denuncjator
- Alcepalce
Człowiek...
- DominikR
Człowiek...
- Rita W.
więcej...

Dziś napisano 130 komentarzy.

Mola to jak molowa nuta

Mola to jak molowa nuta

Zygmunt Jan Prusiński


MOLA TO JAK MOLOWA NUTA


W tym ogrodzie co śpi biała jaskółka
z samego rana bujna jak pączek
japońskiej wiśni na skałach
odbieram z daleka motyw rysunku
i haik w jej dzióbku
jakby się spowiadała.

Nasycona czerwienią
z rzek spływających
z kamieni rozrost roślin szlachetnych
a w głębokich oczodołach
tygrysi taniec
a Sakura nigdy nieodgadnięta
czeka niezbicie wierna
nad Hanami królować.

Mola jak molowa nuta
uczy się tej melodii na pamięć
sypie na głowy drobne kwiaty
rozpręża się jak tygrysica w skoku
by dotrwać nie tylko
w wierszu w haiku czy w haikaj. -

I od tej pory
do ostatniego rytmu
zaprzyjaźniła się z białą jaskółką.


29.1.2014 - Ustka
Środa 14:39


Wiersz z książki ”Zawrócone rzeki”...
Napisz do autora

« poprzedni ( 521 / 1949) następny »

zygpru1948

dodany: 2016-02-02, 01:38:41
typ: przyroda
wyświetleń (266)
głosuj (55)


          -->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.

sylen 2016.02.02; 06:22:39
Piekny opis przyrody. ☺plus
Pozdrawiam nadmorsko

zygpru1948 2016.02.02; 02:23:50
Bolesław Leśmian, Z ROZMYŚLAŃ O POEZJI

Źródło: Pisarze awangardy dwudziestolecia międzywojennego. Autokomentarze. Leśmian, Witkacy, Schulz, Gombrowicz, wyb. i wprowadzenie T. Wójcik, Warszawa 1985.


Nietzsche – o ile sobie przypominam – w jednym ze swoich utworów wygłasza taki aforyzm: "Cokolwiek się powie o kobiecie – jest prawdą". Możemy odmienić i odwrócić to zdanie: "Cokolwiek się powie o poezji, jest błędem".

Poezja żywcem się wymyka wszelkim określeniom. Określenie jest dla niej smutnym rodzajem trumny szklanej, która – przejrzyściejąc – zabija. Ileż to razy, naukowo rozważając niepochwytną i zmienną istotę poezji, nic innego nie czynimy – jeno uroczyście kołyszemy w próżni trumnę szklaną w tym przekonaniu, że oczom własnym i cudzym wspaniałomyślnie rozwidniamy przyłapaną na gorącym uczynku i odtąd już posłuszną nam tajemnicę poezji! A zauważmy to mimochodem, lecz niezupełnie od niechcenia, że ilekroć poezja przestaje być dla nas tajemnicą, tylekroć my dla niej przestajemy być poetami.

Muzyka i malarstwo rozporządzają dźwiękiem i barwą jako środkami artystycznymi. W dziedzinie sztuki – środek, wyzyskany i spełniony w akcie twórczym, staje się sam w sobie celem. Ów cel w malarstwie – barwi się, a w muzyce – dźwięczy. Dźwięk bowiem i barwa w obrębie swej sztuki mają tylko jedno zadanie do spełnienia, a mianowicie: być sobą – być barwą – być dźwiękiem.

W przeciwieństwie do barwy i do dźwięku – słowo jest skazane na żywot pełen bolesnego i tragicznego rozdwojenia, ma bowiem do spełnienia aż dwa biegunowo różne zadania! Z jednej strony na twórczych wyżynach poezji ma być sobą – słowem dla słowa – z drugiej strony na terenie życia bieżącego krąży w mowie potocznej jako utarte, bezbarwne, bezdźwięczne pojęcie.

Najnowsi badacze języka dzielą go na dwa rodzaje, a mianowicie: na język indywidualny i na język społeczny. My ten pierwszy przezywamy – słowem wyzwolonym, ten drugi – słowem pojęciowym.

Zdarzają się wszakże takie okresy, kiedy zanika wiara w słowo twórcze. Wówczas owo przed chwilą jeszcze zawadiacko barwne i zuchwale rozpląsane słowo – przerażone własnym zbyt jawnym i zbyt śpiewnym wcieleniem, szuka schronu w bezpiecznej szarzyźnie zdań powszechnie uznanych i co prędzej wdziewa dla niepoznaki słynną od wieków ze swych własności czarnoksięskich czapulę-niewidymkę, aby ukryć w ten zaklęty sposób swój grzeszny kształt i barwę – swój nagi płomień i naga rosę – swoje ciało chciwe tysiąca istnień i tysiąca nie stłumionych niczym radości – i aby koniec końcem – uśmierzyć swoją niepodległość twórczą – swoją niezależność i samoistność myślową i duchową. Co wówczas pozostaje poetom? Chyba –cierpliwe lub niecierpliwe przetrwanie tego nieprzychylnego dla słowa okresu i doczekanie się raz jeszcze tej nieprzytomnej wiosny, tej słonecznie bezrozumnej burzy, która swoim wonnym, swawolnym powiewem zdmuchnie z posłusznie zmalałego, wylękłego i odbarwionego w swym ukryciu słowa wspomnianą wyżej czapulę-niewidymkę, ażeby znowu w całym zakazanym i występnym przepychu odsłonić jego kształt rzeczywisty.

Cdn.


Wiersze na topie:
1. Słoneczne przywitanie świerszcza (31)
2. Miasto letnich dzwonków (31)
3. W okolicach bajecznych wspomnień (31)
4. Wnioskuję bezmiar przeżyć (31)
5. Nastroję cię jak gitarę (31)

Autorzy na topie:
1. duch44 (599)
2. Bezsenność (513)
3. tkaczuk.TM (274)
4. zygpru1948 (186)
5. EnigmatycznyDuszek (131)
więcej...