Wiersze poetów - poetyckie-zacisze.pl ZAPROPONUJ ZMIANĘ W SERWISIE
Logowanie:
Nick:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Odzyskaj hasło
Zarejestruj się
Dostępne opcje:
Strona główna
O serwisie
Regulamin
Zaproponuj zmianę
Indeks wierszy
Ranking autorów
Ranking wierszy
Dodane dziś (1)

Nowi autorzy:
- boloy
- Doktor
- 7adriane883tr1
- Światełko
więcej...

Ostatnie komentarze:
Kłótnia
- tomekwasilewski
Pisane nocą
- ikcesok
Lubię
- ikcesok
suknia z mgły
- ikcesok
więcej...

Dziś napisano 1 komentarzy.

Lato nam minęło

Lato nam minęło

Zygmunt Jan Prusiński


LATO NAM MINĘŁO


Lato nam minęło
nieposłuszna orchidea
opuszcza płatki kwiatów -
smukły wazon milczy.

Jest w tym szara legenda
okupowana stronicami książek.

Wątpliwy element że te wydmy
doczekają się królowej...

Rozniecam miękki piasek
jakby w nich była muzyka.

Bojaźliwość motyli odeszła
puste gniazda w trawach
cichną jak struna zwiędła.

A tyle sobie przypisałem
letnich burz całując usta
i tych wierszy na pamięć.

Lato nam minęło
to już drugie lato
nieobecnej a ważnej
w moich pieśniach

kobiety z ostatniej modlitwy...


1.9.2013 - Ustka
Niedziela 6:34

Wiersz z książki "Kobieta pachnąca stepem"


autor ZJP
https://lh4.googleusercontent.com/proxy/AA1-IP9W5gPTt4lqnb4ZWWVtXotGyDB-M1oTPkHcywbGColCvkH4aYh_7_Avbiq_2Z8_r_R3owjtAqsb24u1_HqKePqcRoYtri61e6AxUIHewMtKqqU
Napisz do autora

« poprzedni ( 1601 / 1748) następny »

zygpru1948

dodany: 2020-03-08, 13:01:35
typ: życie
wyświetleń (50)
głosuj (27)


          -->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.

zygpru1948 2020.03.08; 18:58:00
Zygmunt Jan Prusiński Lider wśród fanów

Otrzymałeś odznakę lidera wśród fanów!
Jako jedna z najbardziej aktywnych osób na stronie Brigitte Bardot par Manuel możesz teraz wyświetlać odznakę lidera wśród fanów obok swojego imienia i nazwiska na stronie. Kiedy wyświetlisz odznakę, strona Brigitte Bardot par Manuel będzie mogła łatwiej zauważyć Twoje komentarze.

Learn More

zygpru1948 2020.03.08; 13:48:42
ZAUŁKI ŚWIATŁA – część druga
Dział: Kultura Temat: Literatura

Zygmunt Jan Prusiński

OPIERAM SIĘ NA POCZUCIU OBOWIĄZKU KOCHAĆ CIEBIE DOPIJAJĄC RUM

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/1022652,zaulki-swiatla-czesc-ii?fbclid=IwAR3tgs3e7xxke_3kV8y5bFqg3K2gyZysh8gnVjKfwBmZTuu0EponXs4Bmn0

zygpru1948 2020.03.08; 13:48:11
BIAŁY BLUES POEZJI

Autor Zygmunt Jan Prusiński


http://sosvoxpopuli.pl/poezja/?fbclid=IwAR3ENxJNYbdXuMl2F35_tJd3UT77QpJ9IZKXDo4fUpVCDhd1y1iiYY1NH-o

zygpru1948 2020.03.08; 13:46:52
Zygmunt Jan Prusiński


PODĄŻAM Z KSIĄŻKAMI TAM MOJE WIERSZE I UCZUCIA

Motto: …życie nam ucieka każdego dnia i nocy
a ten mały gest wyrasta z ziemi
zostawia ślad bosy że byliśmy tu.


Czas kochania rozpocząć
dzisiaj dzień kobiet więc staram się być miły
po kwiaty się udam i przyjdę z nimi
coś powiem wymyślę bliskość w sztuce
parapet się ucieszy i firanka i gitara
niech będzie tak normalnie i kolorowo.

Zasłużyłem na to by całować twoje ręce
poniekąd powoli budzę pożądanie
może w tym kierunku coś się stanie
słońce świeci więc sprzyja tym momentom
Whiskey Blues śpiewa i gra Best of Slow Blues/Rock
jest zupełnie przyjemnie ósmego marca.

Czas kochania rozpocząć
przybliżyć się zbliżyć usta
poczuć potrzebę wzajemną
otoczyć się ciepłem ciała
niech trwa ten blues miłości.


8.03.2020 – Ustka
Niedziela 12:50


Wiersz z książki „Zaułki światła”

Muza Zofia Musiał
https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/s960x960/83328453_270188347291499_2451725980058779648_o.jpg?_nc_cat=107&_nc_ohc=Oz8nUJ9CwxAAX8f-W4n&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=0c061b4c2c778826274549bb56352e24&oe=5E949DFE

zygpru1948 2020.03.08; 13:45:01
Karolina Nos-Cybelius


"Do jesieni” i „Do melancholii”. Ody Johna Keatsa [łyk poezji]

17 listopada 2017

http://czepiamsieksiazek.pl/wp-content/uploads/2017/11/m-676x483.jpg


Nadal pozostaję pod ogromnym wrażeniem lektury Skorunia. Te dźwięki, zapachy, smaki, podmuchy wiatru… Mimo że – w przeciwieństwie do autora – większość życia spędziłam na wsi, właśnie Płaza sprawił, że od kilku dni inaczej patrzę na moje otoczenie. Ponownie zakochałam się w prowincji. Staram się na co dzień dostrzegać i doceniać całe to piękno, które mam dookoła, ale jak wszystko, tak i ono z czasem powszednieje, przestaje wzbudzać zdziwienie i zachwyt. Tymczasem wioska, w której mieszkam właśnie teraz, późną jesienią, przechodzi przyspieszoną metamorfozę. Warto to obserwować, próbować uchwycić, jak każdego dnia się zmienia.

Sady, ogrody, usłane liśćmi trawniki… Patrzę na nie i przypomina mi się jeden z najbardziej znanych poematów Johna Keatsa. Do jesieni, znany też jako Oda do jesieni. Początek wiersza bardziej pasuje do września z jego obfitością owoców, szczególnie jabłek – chyba już do końca życia będą mi się kojarzyć ze Skoruniem – ale jesień, jak każda pora roku jest procesem. Stopniowo ogniste kolory gasną, powietrze robi się wilgotne i ciężkie, pachnie dymem z kominów i gnijącymi roślinami. Zamierający świat, unieruchomiony czas, przyroda w agonii. Ale nie ostatecznej ani trwałej, bo przecież cyklicznej. O tym między innymi jest wiersz Keatsa, który ma w sobie zarówno upojenie, euforię i afirmację życia jak i zakrapiany melancholią smutek towarzyszący przemijaniu. Zobaczcie sami:

Poro mgieł bujna i nabrzmiała plonem,
W spisku serdecznym z dojrzewania słońcem
Dumasz, jak hojnie błogosławić gronem
Wino w krąg strzechy pod okap pnące,
Jak sad omszały giąć jabłek ciężarem,
Jak aż do pestek w owoc wlać dojrzałość,
Zjędrnić orzechy, wzdąć pękate dynie
I późnym kwiatom, których wciąż ci mało
Co dzień dać jeszcze, jeszcze pąków parę,
Aż pszczoły w ule wracając z nektarem
Myślą, że lato nigdy nie przeminie.

Któż cię nie widzi w twoich skarbach stale?
Możesz być wszędzie – czasem w kącie spichrza
Siedzisz wśród ziarna w przewiewie niedbale,
A wiatr mięciutko ci włosy rozwichrza;
Lub śpisz na miedzy jeszcze z sierpem w dłoni
Przy nie dożętej tkanej w kwiaty niwie
Oparem maków słodko odurzona;
Czasem znów głowę nad strumykiem skłonisz
Podczas zbierania pokłosia po żniwie
Lub godzinami stoisz tak cierpliwie
W cydr, co się sączy spod prasy, wpatrzona.

Gdzie pieśni wiosny? Gdzież są teraz one?
Nie myśl, nie żałuj, masz muzykę własną
W zmierzchy pręgami chmurek rozkwiecone
Nad rżyskiem w rosie, nim róże dnia zgasną:
Szumią szuwary w komarów lamentach;
Szemrze wiklina, gdy ją wiatr pochyla.
Nim znów zapadnie z westchnieniem w martwotę;
Beczą nad strugą podrosłe jagnięta;
Cykają świerszcze – i rzewny gwizd gila
Z krzewów za chatą splata się co chwila
Z gwarem jaskółek w górze przed odlotem.

Jak wygląda wasza jesień? A raczej jak ją widzicie? Jest rudozłota, obfita w owoce i zioła, aromatyczna, czy może szara, posępna, melancholijna… A skoro już o melancholii mowa, przeczytajcie też Odę do melancholii Keatsa.

Nie, nie, nie szukaj Lethe – nie wyciskaj wina
z tojadu trującego z opornym korzeniem,
nie pozwól, by ci czoło blade Prozerpina
muskała słodkogorzu szkarłatnym dotknieniem,
nie czyń sobie różańca z jagódek cisowych,
nie daj, by skarabeusz lub ćma z głową trupią
stały się twą żałobną Psyche, z swą katuszą.
Nie zechciej zaznajamiać miękkopiórej sowy,
bo cień za cieniem, sen ci niosąc, gdy się skupią,
twej duszy czujną wiecznie boleść ci zagłuszą.

Lecz kiedy Melancholia z nagła spadnie na cię
z nieba, podobnie chmurze, która łez kroplami
wraca życiu więdnących kwiatów mdłe postacie,
wzgórz zieleń kwietniowymi kryjąc całunami,
nasyć smutek swój pięknym róży w brzask poranka,
tęczą, którą rozbite o brzeg rodzą fale,
pełnią kształtów bogatych w kulistych peoniach,
lub, gdy gniewem wspaniałym spłonie twa kochanka,
uwięź rączkę jej miękką w chwili, gdy drży w szale
i karm wzrok swój w jej oczu niezrównanych toniach.

Z Pięknem, co konać musi, wspólne ma siedlisko,
i z Radością, co wiecznie dłoń na ustach kładnie,
jako znak pożegnania; z Przyjemnością – bliską
Boleści – która zmienia miód w truciznę snadnie,
spowiniętą w zasłonę, nawet i w świątyni
Rozkoszy samej ołtarz najwyższy ma, władczy,
lecz ujrzy go jedynie, kto z Radości grona
umie soków wydobyć smaki. Kto tak czyni,
tego dusza potęgi jej smutków doświadczy:
śród mglistych jej trofeów będzie zawieszona.

____________________

*

John Keats (1795-1821), zmarły na gruźlicę w wieku zaledwie dwudziestu sześciu lat angielski poeta drugiej fali romantyzmu. Niedoceniany za życia, po śmierci naśladowany, okrzyknięty „poetą poetów”. Najlepsze wiersze stworzył w trzech ostatnich latach życia, będąc już w zaawansowanym stadium choroby. Mistrz hymnu i ody.

*

Oda do jesieni w przekładzie Zofii Kierszys, Oda do melancholii w przekładzie Gustawa Wolffa. Oryginały Keatsa przeczytacie tutaj i tutaj.

Ikona wpisu przedstawia jeden z portretów Christiny Olson autorstwa Andrew Wyetha.

http://czepiamsieksiazek.pl/wp-content/uploads/2017/11/keats.jpg

zygpru1948 2020.03.08; 13:29:48
Moje najukochańsze wiersze Małgorzaty Hillar

(Czytatka zdradza co nieco.)


Wiersze z tomiku "Krople słońca"...

"Boję się
kiedy odchodzisz
za granatowy mur
snu
gdzie kwitną
twoje tulipany
a jaskółki siadają
na księżycowych drutach
których nigdy
nie zobaczymy razem

Chodzisz tam
ze mną
zupełnie mi nie znaną
tylko twoją

Przytuleni
wyłuskujecie
z czarnego słonecznika
cierpkie ziarnka
snu

Zazdrosna o siebie
wiem
nawet gdy otworzę
furtki twoich powiek
nie przejdę przez nie
na drugą stronę
muru"


"Za granatowym murem" - zakraść się do Twojego snu...


"Mówił
Twoja skóra
delikatny puch
pisklęcia

Złote mlecze
moich zmroków

Źródło nocy
źródło ognia

Twoja skóra
śpiewająca
w moich dłoniach

Chciałbym ją
zedrzeć z ciebie
żeby nie widzieć
jak się w nią
zawijasz szczelnie
jak się w niej
ukrywasz"


"Źródło" ("Źródło nocy") - ja tam ubóstwiam Twoją skórę :-)))


"Najsmutniej pogodzić się
z szafą
uśmiechającą się
bezmyślnie
złotymi słojami

Czy można
uciec
przed dniem

Najtrudniej uwierzyć
w pierwszy krzyk
tramwaju

W twoich dłoniach
śpią jeszcze
godziny ciszy

Najciężej przekroczyć
wysoki próg
dziennych spojrzeń
uśmiechów
gestów

Twoje ucho
jest przytulone
jak dziupla wiewiórki

Najgorszy jest
lęk
czy można żyć
dniem"


"Rano" - to również nadzieja!


"Słyszy
krzyk
niewybuchłego ognia
lot
nie urodzonego ptaka
dźwięk
spadającego śniegu

Odgaduje
zapach
śpiącego wiatru
ciepło
nie rozkwitłego łubinu
miękkość
nie powiedzianych słów

Przeczuwa
płomień
oczekiwanych palców
smak
cierpkiego jabłka pocałunku
kształt
tego co się nie zaczęło

Sen
nie przychodzi do niej
długo

Sny nie lubią
by je podglądać
gdy nadchodzą
z czarnym kotem
za uchem"


"Krzyk niewybuchłego ognia" - bo fajnie by było śnić na jawie.


Wiersze na topie:
1. ...dla ciebie... (24)
2. Skaleczony euforią (24)
3. Tęsknota (23)
4. Nieskończenie dobre jest twoje życie (23)
5. A to pianino i ja w zalotach (23)

Autorzy na topie:
1. ArchiVista (240)
2. Klara (210)
3. stanislawa (208)
4. Jan Gawarecki (204)
5. Latarnik z Faros (196)
więcej...