Wiersze poetów - poetyckie-zacisze.pl ZAPROPONUJ ZMIANĘ W SERWISIE
Logowanie:
Nick:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Odzyskaj hasło
Zarejestruj się
Dostępne opcje:
Strona główna
O serwisie
Regulamin
Zaproponuj zmianę
Indeks wierszy
Ranking autorów
Ranking wierszy
Dodane dziś (29)

Nowi autorzy:
- shanell
- ttxuk920
- mdhvq41
- contsandsiga54
więcej...

Ostatnie komentarze:
Łza
- Valanthil
zaklinanie węża
- Valanthil
Mimoza
- *zuza
Wieczornie
- wiewióra
więcej...

Dziś napisano 188 komentarzy.

zygpru1948 - komentarze autora



Komentowany wiersz: Wobec tych kształtów bezimiennych 2 2018.01.19; 02:06:57
Autor wiersza: zygpru1948
Siostra mgły - Część I
Dział: Kultura Temat: Literatura


SIOSTRA MGŁY - część pierwsza



Zygmunt Jan Prusiński

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/836264,siostra-mgly-czesc-i#logged


Komentowany wiersz: Wobec tych kształtów bezimiennych 2 2018.01.19; 01:58:40
Autor wiersza: zygpru1948
AKANT 22 styczeń 2016


Piotr Stareńczak - A może przestać by tak zagadywać poetę?


Stałe motywy, które pojawiają się w poezji Honeta to: lód, który parzy; pełnia pustki; obsesyjne rozpamiętywanie przeszłości, które bardziej wywołuje sartre'owskie mdłości, niż przynosi ukojenie; niemożność; cmentarz; pełzające robactwo; wszelkie odmiany chorób. Jeżeli pojawia się miłość, to jedynie miłość, która milczy, miłość, która śpi. Jeżeli dziecko to tylko umarłe albo wieszczące rychłą śmierć. Dziecko, które mówi życiu pas.

Nie mogę przyznać racji tym krytykom, którzy uznają Honeta za poetę egotycznego, tj. takiego, który opisuje swoje prywatne fantazmaty i skoncentrowany jest wyłącznie na rozpadzie wewnętrznego świata. Honet w równym stopniu opisuje rozpad świata wewnętrznego, jak i zewnętrznego. Czytając niektóre jego wiersze odnosi się wrażenie, że są to monologi ostatniego człowieka wygłoszone po jakiejś kosmicznej katastrofie.

Honet od pierwszego tomiku poetyckiego, zatytułowanego Alicja, który wydał mając raptem 22 lata, pisze o kresie, zupełnie tak jakby koniec był dla niego początkiem sztuki. Od tamtej pory niestrudzenie oprowadza nas po krainie ciemności tłumacząc, że jesteśmy tylko cieniami błądzącymi pośród ruin. Wkraczać w świat Honeta to wkraczać w krajobraz śmierci. To dla takich ludzi jak on wymyślono pustynię. Przy czym, co warto odnotować, poezja Honeta nie ma w sobie nic z agonalnego krzyku Marsjasza. Jego spazmy są stłumione, dyskretne, dlatego nie mogę zgodzić się z Andrzejem Franaszkiem, który porównał Honeta do wrzeszczących postaci z płócien Francisa Bacona.

Honet jest piewcą utraty, należy do tych nielicznych artystów, którzy uważają, że o rozwoju duchowym świadczy zdolność obcowania ze zmarłymi. Bądź na zewnątrz wszystkiego, z niczym się nie utożsamiaj, naucz się słuchać prochu i pielęgnuj w sobie ból, tęsknotę, żal, utrwalaj w sobie poczucie nieistnienia – oto przesłanie Honeta. Cierpienie w jego poezji indywidualizuje, ma moc podmiototwórczą.

Nie ukrywam, że najbardziej intrygują mnie artyści pozbawieni radości życia, nie widzący jego sensu, męczący się z nim na co dzień. Artyści, którzy zjawiskowość świata uznają za marność, bo odciąga ich ona od samotności i od lęku przed samym sobą, którzy nie potrafią zachwycać się sukcesami ludzkości i są trwale niezdolni do przyjęcia jakiejkolwiek narracji łagodzącej udrękę. Artyści balansujący na krawędzi, którzy z niepojętych powodów odrzucają pokusę samobójstwa nawiedzającą ich w bezsenne noce i znajdujący chwilowe ukojenie w mówieniu o swojej nędzy, ale bez rozumienia celu tego mówienia, bez wiary w powodzenie i bez najmniejszej nadziei, że zostaną kiedykolwiek przez kogokolwiek wysłuchani.

Honet to symbol Nieprzeniknionego. Mówić o jego wierszach to mówić o tym, co wymyka się mówieniu. Przyznam się, że zdumiewa mnie fakt, iż Honet wciąż pisze, że, cytując Imre Kertésza, znajduje kolejne nuty dla wyśpiewania własnej śmierci, że nie zapada w ciszę. Honet używa pióra jako łopaty, którą wykopuje swój grób. Wydaje się tak obcy życiu, że nie sposób czytać jego wierszy nie myśląc o tym, iż są to być może jego ostatnie wiersze. Odchodzenie jest emblematem i prawem jego natury, przywdziewa go niczym nimb, nie tyle z powodu wyniosłości, ile dla solidarności z umarłymi. Dlatego rację ma Jakub Winiarski sugerując, że najlepszą recenzją, jaką możemy zaoferować Honetowi, jest milczenie.

Ale mądrej rady Winiarskiego nie przyjmują krytycy literaccy. Na Honeta zwaliło się nieszczęście bycia uznanym przez teoretyków. Sądzę, że doczeka się swojej monografii, co będzie dla niego najgorszą z kar – gorszą nawet niż posiadanie biografa za życia. A przecież Honet, jak mało który artysta, zasłużył sobie na ochronę przed analizami krytyków. Intensywne rozprawianie o autorze może być swoistą formą jego zapomnienia. Kiedy ruszy gigantyczna machina uniwersyteckiej produkcji i zaczną powstawać prace naukowe o Honecie, należy oczekiwać, że czytanie Honeta zostanie zastąpione czytaniem tekstów o Honecie. Wtedy krakowski poeta będzie mógł powtórzyć za Nietzschem: „wszyscy mówią o mnie, lecz nikt o mnie nie myśli”. Będzie się mówiło o Honecie, ale nikt nie będzie usiłował myśleć tego, co on myśli. Czego najlepszym dowodem będzie dobre samopoczucie „Honetologów”. Nikt nie będzie wsłuchiwał się w głos Honeta tylko badał strukturę tego głosu, a uzyskane interpretacje skonfrontuje się następnie z innymi interpretacjami. Materiał wybuchowy jakim jest jego niezwykły język poetycki zostanie skutecznie rozbrojony przez akademickich saperów.

Proszę sobie wyobrazić: Honet jako przedmiot badań! Jeżeli owi badacze nie borykają się z tymi samymi problemami, co on, to są zwyczajnymi intruzami, kimś obcym, kto niewiele potrafi zrozumieć. Już widzę tych wszystkich ekspertów, którzy spotykają się na konferencjach, by wygłosić bardziej lub mniej pretensjonalne referaty i złapać magię Honeta w pajęczynę poststrukturalizmu, feminizmu, badań kulturowych, w zależności od tego, co obecnie jest w modzie.

Wielkość Honeta polega na tym, że enigmatyczność i tajemniczość jego poezji skłania do refleksji nad zasadnością uprawiania krytyki literackiej oraz ujawnia ograniczenia ortodoksyjnej egzegezy hermeneutycznej.

Wiadomo, że patrzymy na innych przez pryzmat samych siebie, co oznacza, że drugi człowiek zawsze pozostanie dla nas zagadką. Jeżeli czasem gest innego jest dla nas niezrozumiały (bo np. nie pasuje do wykreowanego przez nas obrazu danej osoby), to co dopiero mówić o tekście literackim, który zawsze jest intymny i nieobliczalny, działa inaczej na konkretnego czytelnika? Literatura stawia opór konceptualizacji, więc każda próba wtłoczenia jej w gatunkowe lub tematyczne kategorie musi okazać się arbitralna. Uważam, że teoria literatury niewiele nam mówi o literaturze, natomiast wiele o samej sobie. Warto czasami, z braku lepszych zajęć, sięgnąć po tego czy owego literaturoznawcę, aby dowiedzieć się o jego preferencjach i tęsknotach, ale nie należy jego tekstów rozpatrywać pod kątem prawdziwości. Jest dla mnie sprawą oczywistą, że teoretycy usiłują zminimalizować ryzyko na jakie naraża się każdy piszący i czytający. Na szczęście nie jestem związany z żadną akademią, więc nie grozi mi po tym wyznaniu ostracyzm środowiskowy.

Utwór literacki staje się dla krytyka pretekstem do snucia opowieści o sobie. Nie ma w tym niczego złego, wszak dobry komentator to taki, który ma świadomość egzystencjalnego uwikłania w tekst i wspaniale, jeśli przybiera to wymiar prywatny, kiedy interpretator zapisuje własną biografię na marginesach czytanych dzieł, co spotykamy u Barthes'a, Gadamera, czy Markowskiego. Najczęściej jednak tekst krytyka literackiego przybiera karykaturalną postać erudycji, lingwistycznego popisu, w czym można dopatrywać się zazdrości wobec twórcy i pragnienia zaistnienia w świadomości odbiorców literatury. Stare porzekadło słusznie mówi, że krytycy to niespełnieni literaci, więc pozbawieni talentu leczą swoje kompleksy językiem dyskursywnym. Chyba nie muszę dodawać, że przekładanie poezji na dyskurs jest zabójstwem poezji (szczególnie irytująca była dyskusja krytyków wokół twórczości Martyny Buliżańskiej). Każdy komentarz do dzieła podszyty jest zuchwałością i uzurpacją, a sprowadzanie go do idei bądź tematu odbiera mu całą głębię.

Literatura ma być przestrzenią nowych doświadczeń, a nie impulsem do inwencji teoretycznej, która próbowałaby wyznaczyć granice literatury, czy znaleźć odpowiedź na esencjalistyczne pytanie: „czym literatura jest w swojej istocie?”. Dlatego przyklaskuję Markowskiemu, kiedy tłumaczy, że wielkim zagrożeniem dla kultury są ci, którzy zamierzają unaukowić humanistykę. Roman Honet nie napisał swoich wierszy, aby czytelnik analizował je z dystansu, ale po to, aby w nich żył (jakkolwiek jest to nieprzychylny życiu świat).

Twórczość Honeta, o czym już napomknąłem, jest przestrogą dla tych hermeneutów, którzy uważają, że wszystko można zrozumieć. Pozwolę sobie rozwinąć ten wątek. Otóż według Hansa – Georga Gadamera (jego nazwisko pojawia się tutaj nieprzypadkowo) przeżycie estetyczne odkrywa przed nami zakryty dotychczas ląd: chodzi o to, że dzieło sztuki (zwłaszcza wybitne, a wiersze Honeta z pewnością takie są) mówi nam o czymś, co dotąd nie zostało wypowiedziane. Ta nadwyżka nieoczekiwanego sensu wytrąca nas z kontemplacyjnej obojętności i podmiot, który tego doświadcza, nie może już redukować tego, co napotyka do przyjętych wcześniej schematów myślenia. Jeżeli zatem nie akceptujemy określonego dzieła sztuki to jest tak dlatego, ponieważ ów nowy sens nie pasuje do naszych przyzwyczajeń, oczekiwań, słowem – do naszego wyobrażenia sztuki.

Gadamer pisze: „w radosnej i strasznej grozie dzieło sztuki oznajmia: To jesteś ty – ale mówi także: Musisz zmienić swoje życie”. Tak więc nadwyżka sensu nad horyzontem oczekiwań dokonuje rearanżacji egzystencjalnej. To odbiorca ma dostosować się do dzieła sztuki, a nie odwrotnie. Doświadczenie estetyczne jest autentycznym przeżyciem inności, które każe mi na nowo przemyśleć własne życie. Ten rodzaj doświadczenia możliwy jest dzięki radykalnej asymetrii między mną a innym (tutaj rozumianym jako dzieło sztuki), która nie pozwala mojej świadomości zawładnąć nad dziełem. Inny wprowadza w mój świat poróżnienie niwelując samowładztwo rozumu arogancko przekonanego, że wszystko podpada pod narzucane przezeń kategorie.

Wybitne dzieła sztuki tym się charakteryzują, że nie są powtórzeniem tego, co znane, ale czymś nieoczekiwanym (również dla samego twórcy, który nagle odkrywa w sobie kogoś innego) i w tym sensie niezrozumiałym. Nie mamy już wtedy do czynienia ani z ekspresyjnym wyciskaniem uformowanych myśli i uczuć, ani z imitowaniem rzeczywistości przy użyciu gotowych technik artystycznych. Chcę to mocno podkreślić: wybitne dzieła sztuki to te, które zakłócają proces rozumienia.

Podstawowym warunkiem uznania dla tego, co obce, co nie poddaje się klasycznemu rozumieniu, jest odkształcanie siebie, tzn. wyzbycie się zakorzenionych oczywistości. Mówiąc o nierozumieniu nie mam, rzecz jasna, na myśli jakiejś ułomności, bądź braku odpowiednich kompetencji poznawczych. Otóż nierozumienie jest tym, co destabilizuje wyróżnioną pozycję podmiotu w sensie kartezjańskim, wystawiając go na dotkliwą obecność innego, kiedy to, co swojskie, ustępuje miejsca temu, co niesamowite. Jeżeli to, co obce dostosowujemy do ujednolicających konstrukcji rozumu, wówczas obcość traci swą odmienność rozpuszczając się w zbiorze przedstawień. Tradycyjna egzegeza dzieł sztuki jest nieodwołalnie idealistyczna. Dzieło jest niewyczerpywalne, więc przekładanie go na pojęcia – ulubiona rozrywka teoretyków – zagraża jego tożsamości. Powiedziałbym więcej: nierozumienie jest warunkiem poszerzania własnej egzystencji. Aby żyć musimy przekraczać zrutynizowane schematy i konwencje, czyli właśnie się odkształcać. Prawdziwie rozumiem wtedy, kiedy rozumiem, że nie potrafię zrozumieć.

W przyjmowanej przeze mnie postawie estetycznej prym wiedzie inność, której musimy dać dostęp do nas samych. Zgadzam się w pełni z przywołanym już kilkakrotnie Michałem Pawłem Markowskim, że literatura, wbrew stereotypowym przekonaniom, nie wydarza się w przestrzeni komunikacji, lecz w „przestrzeni dotkliwego wspólnictwa”. Czytanie nie jest dekodowaniem komunikatu językowego, ale zaangażowaniem w inność, pozwoleniem, by to, co odmienne, wtargnęło w mój świat i go odmieniło. Czytanie to otwieranie się na to, co kłopotliwe. Nie jest to zatem kwestia logiczna bądź epistemologiczna, lecz egzystencjalna. Czytanie jest zdarzeniem, a nie zwykłą umiejętnością, której uczą w szkole. Czytanie to zgoda na to, aby inny mnie napiętnował. Jeżeli po przeczytaniu wierszy Honeta, powieści Dostojewskiego, bądź dramatów Szekspira pozostaję tym samym człowiekiem, oznacza to fiasko lektury, ponieważ za bardzo przywiązałem się do siebie, nad interwencję inności przedłożyłem własne bezpieczeństwo i komfort psychiczny.

Słusznie zauważa Markowski, iż dzieła sztuki, które zawsze przychodzą skądinąd, domagają się od nas komitywy, powierzają nam się, budują zażyłość, bliskość, która jest jednak bliskością niepokojącą, uwierającą. Sztuka nie tyle komunikuje, co wzywa do odpowiedzi.

Klasyczny, komunikacyjny model lektury, którego bodaj najwybitniejszym orędownikiem jest Umberto Eco, zakłada, że czytanie to deszyfracja przekazów, wchodzenie w rolę przepisaną nam przez tekst, wypełnianie gotowego scenariusza, aplikacja ogólnych reguł do pojedynczych przypadków. Takiemu modelowi przeciwstawiam metafizyczny model lektury, gdzie ważne jest wystawienie się na nieobliczalność, transcendowanie ku temu, co inne, niepojęte (każdy inny rodzaj przeżywania sztuki jest mi doskonale obojętny).

Na koniec pozwolę sobie oddać głos samemu Honetowi i przytoczyć w całości jeden z jego najwspanialszych wierszy:


Cmentarz niewierzących zwierząt

odwiedzaliśmy zamknięte zakłady,
domy dla szukających straty nawet w snach,
hospicja. jeżeli chodzi o czas,
oszalał. ścigał nas do pewnego momentu,
obiecywał gry w maskach nad umarłymi,
autostrady obsypane lawiną srebrzystych
czaszek. uświęcające jest
pożądanie w milczeniu. sedacja.
tak nam mówiono. jeśli
chodzi o miłość, ułoży się nas
na cmentarzu dla niewierzących zwierząt.
razem – wyszeptasz – bo tyle lat czekałam na ten dzień.
osobno – powiem – bo tyle dni
bez ciebie przeszło, przebiegło



__________________autor eseju Piotr Stareńczak


Komentowany wiersz: Wobec tych kształtów bezimiennych 2018.01.18; 09:40:27
Autor wiersza: zygpru1948
Siostra mgły - Część I
Dział: Kultura Temat: Literatura


SIOSTRA MGŁY - część pierwsza



Zygmunt Jan Prusiński

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/836264,siostra-mgly-czesc-i#logged


Komentowany wiersz: Wobec tych kształtów bezimiennych 2018.01.18; 09:38:52
Autor wiersza: zygpru1948
AKANT 22 styczeń 2016


Piotr Stareńczak - A może przestać by tak zagadywać poetę?


Krakowski poeta ma już swoją pozycję, z jego zdaniem liczą się inni autorzy, jakkolwiek dystansuje się wobec literackiego establishmentu. Honet to – w pełnym tego słowa znaczeniu – poeta osobny. Zinstytucjonalizowana krytyka literacka ma problem z Honetem od samego początku, jako że wymyka się on wszelkim teoretycznoliterackim formułom. Nazwano go „poetą ośmielonej wyobraźni”, „nowym egzystencjalistą”, „polskim Cioranem”. Najczęściej jednak w debatach dotyczących twórczości Honeta pojawia się etykietka surrealisty. Jeżeli Honet jest surrealistą, to jest to surrealizm Giorgio de Chirico, Alfreda Kubina, Zdzisława Beksińskiego. Krakowskiego poetę łączy z wymienionymi artystami melancholijny liryzm, groteska, fascynacja rozkładem, doświadczenie metafizycznej pustki, obsesja śmiercią (Honet, jak nikt inny, zasługuje na miano poety śmierci). Natomiast z pewnością nie akceptuje zasadniczej tezy surrealizmu, mówiącej, że oniryczność i halucynacyjność ocalają nas przed światem (prawdopodobnie Honet uważa, że nic nas nie ocala).

Roman Honet rozbił dominujący kanon poetycki, jest autorem, który wykroczył nie tylko poza filozofującą poezję Herberta i Miłosza, ale również awangardową, czy raczej postawangardową, poetykę Brulionu. Nie jest to statyczna poezja starszych pokoleniem twórców z utrwalonymi sposobami wartościowania i obrazowania, którzy przyzwyczaili nas do czytelnych toposów i przeciwstawili spokój klasycznej maniery lamentom zwyciężonych.

Jakub Winiarski nazwał Honeta szamanem i wydaje mi się to niezwykle trafnym określeniem. Szamanizm Honeta polega na perfekcyjnym opanowaniu alchemii słowa i mistrzostwie formalnym. Doskonałość (nie boję się tego słowa) jego języka poetyckiego przejawia się w subtelnym balansowaniu między intelektualizmem a ponurą baśniowością, wizjonerstwem a niedomówieniem, jasnowidzeniem a szaleństwem.

Honet pisze wiersze, o których nikomu się u nas nie śniło, dlatego nieudolne próby sformułowania zadowalającej teorii wyjaśniającej to niezwykłe zjawisko jakim jest jego poezja pozostają problemem wyłącznie dla tych, dla których teoretyzowanie wydaje się odpowiednim sposobem orientowania się w rzeczywistości. Gdybym miał na chwilę zniżyć się do poziomu krytyka i postarał znaleźć właściwe słowo określające twórczość Honeta, to użyłbym słowa wymyślonego przez Samuela Becketta, którym zatytułował jeden ze swoich tekstów: lessness. W języku polskim nie znajdziemy odpowiednika tego słowa. Można je przetłumaczyć jako „czysta nieobecność”. Poetycki głos Honeta to głos nieobecności pulsującej w przestrzeni, która w pewnym momencie sama staje się przestrzenią. Życie w takiej przestrzeni staje się negocjowaniem z nicością (w poemacie Z podróży pośmiertnej Honet wyznaje: „pismo, dziwny cmentarz”).

Pytany o swoją twórczość powiedział, że jego czytelnicy „zobaczą wiersze zapisane wobec utraty, śmierci, wobec tego, co definitywne, ostateczne, nierozstrzygalne. Nic ponadto nie mogę im obiecać”. W tej same rozmowie Honet stwierdza: „Optymista nie pisze wiersza, ale biznes plan”.

Krakowski poeta ma już swoją pozycję, z jego zdaniem liczą się inni autorzy, jakkolwiek dystansuje się wobec literackiego establishmentu. Honet to – w pełnym tego słowa znaczeniu – poeta osobny. Zinstytucjonalizowana krytyka literacka ma problem z Honetem od samego początku, jako że wymyka się on wszelkim teoretycznoliterackim formułom. Nazwano go „poetą ośmielonej wyobraźni”, „nowym egzystencjalistą”, „polskim Cioranem”. Najczęściej jednak w debatach dotyczących twórczości Honeta pojawia się etykietka surrealisty. Jeżeli Honet jest surrealistą, to jest to surrealizm Giorgio de Chirico, Alfreda Kubina, Zdzisława Beksińskiego. Krakowskiego poetę łączy z wymienionymi artystami melancholijny liryzm, groteska, fascynacja rozkładem, doświadczenie metafizycznej pustki, obsesja śmiercią (Honet, jak nikt inny, zasługuje na miano poety śmierci). Natomiast z pewnością nie akceptuje zasadniczej tezy surrealizmu, mówiącej, że oniryczność i halucynacyjność ocalają nas przed światem (prawdopodobnie Honet uważa, że nic nas nie ocala).

Roman Honet rozbił dominujący kanon poetycki, jest autorem, który wykroczył nie tylko poza filozofującą poezję Herberta i Miłosza, ale również awangardową, czy raczej postawangardową, poetykę Brulionu. Nie jest to statyczna poezja starszych pokoleniem twórców z utrwalonymi sposobami wartościowania i obrazowania, którzy przyzwyczaili nas do czytelnych toposów i przeciwstawili spokój klasycznej maniery lamentom zwyciężonych.

Jakub Winiarski nazwał Honeta szamanem i wydaje mi się to niezwykle trafnym określeniem. Szamanizm Honeta polega na perfekcyjnym opanowaniu alchemii słowa i mistrzostwie formalnym. Doskonałość (nie boję się tego słowa) jego języka poetyckiego przejawia się w subtelnym balansowaniu między intelektualizmem a ponurą baśniowością, wizjonerstwem a niedomówieniem, jasnowidzeniem a szaleństwem.

Honet pisze wiersze, o których nikomu się u nas nie śniło, dlatego nieudolne próby sformułowania zadowalającej teorii wyjaśniającej to niezwykłe zjawisko jakim jest jego poezja pozostają problemem wyłącznie dla tych, dla których teoretyzowanie wydaje się odpowiednim sposobem orientowania się w rzeczywistości. Gdybym miał na chwilę zniżyć się do poziomu krytyka i postarał znaleźć właściwe słowo określające twórczość Honeta, to użyłbym słowa wymyślonego przez Samuela Becketta, którym zatytułował jeden ze swoich tekstów: lessness. W języku polskim nie znajdziemy odpowiednika tego słowa. Można je przetłumaczyć jako „czysta nieobecność”. Poetycki głos Honeta to głos nieobecności pulsującej w przestrzeni, która w pewnym momencie sama staje się przestrzenią. Życie w takiej przestrzeni staje się negocjowaniem z nicością (w poemacie Z podróży pośmiertnej Honet wyznaje: „pismo, dziwny cmentarz”).

Pytany o swoją twórczość powiedział, że jego czytelnicy „zobaczą wiersze zapisane wobec utraty, śmierci, wobec tego, co definitywne, ostateczne, nierozstrzygalne. Nic ponadto nie mogę im obiecać”. W tej same rozmowie Honet stwierdza: „Optymista nie pisze wiersza, ale biznes plan”.


Cdn.


Komentowany wiersz: Kobieta pod drzewem 2018.01.17; 06:11:25
Autor wiersza: zygpru1948
Siostra mgły - Część I
Dział: Kultura Temat: Literatura


SIOSTRA MGŁY - część pierwsza



Zygmunt Jan Prusiński

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/836264,siostra-mgly-czesc-i#logged


Komentowany wiersz: Opera na wydmach 2 2018.01.16; 18:57:50
Autor wiersza: zygpru1948
Zygmunt Jan Prusiński


CELEBROWANIE CZASU

Motto: "ile niedziel konających motyli
ile wiatrów co rozwiewały myśli" - AK


Książka poetki Anny Karwowskiej "Kocie łby" jest debiutem i zachowała się w starostwie w Słupsku od dnia zapisu autografu dla mnie przez autorkę w dniu 25 maja 2012 a wydanie jest z 2010 roku, a otrzymałem do rąk od Zbigniewa Babiarza - Zycha w grudniu 2014, z prośbą bym napisał recenzję.

Lubię uliczki zbudowane z kocich łbów, są trwałe. Kiedy byłem na emigracji w Wiedniu, w latach 80-tych udałem się do Hiszpanii na urlop. Dawniej to była wioska rybacka - Tossa się nazywa, dzisiaj to miasteczko, i tam kilka ulic zostało niezmienionych, nie wiem jak jest teraz. Kocie łby jako uliczki były i w Polsce ale większość z nich została pokryta asfaltem, no bo inne czasy i inna technologia. Biorę do ręki ów tom wierszy, zaczynam czytać otwierając książkę na str. 40 i wita mnie wiersz "Wiosna"... Ale lubię czytać wiersze (od tyłu) nie tak jak ułożyła autorka lub redaktor Jerzy Fryckowski. W wierszu ostatnim poetka stawia konkret w puencie i to mi się podoba: "moje wiersze to zakątek ziemi / na który Bóg machnął już ręką". Żalić się to najlepiej stanąć przy leszczynie i wykrzyczeć, bo Stwórca nie ma czasu wysłuchiwać wszystkich wierzących... Najlepiej jakby poetka przeklęła to miejsce gdzie i w minionym systemie nie było rajem. W ogóle nie ma raju, a kto by wskazał gdzie on jest ?

W wierszu "Zapamiętaj" A. Karwowska pisze:

"Zapamiętaj artystę
co późną porą dłoń wznosił
nad arkuszem papieru
kreślił swoje dzieło
choć ręce były chore"

Ten zestaw słów jest nagrodą niczym innym, że miał twórca jeszcze siłę tworzyć po codziennym trudzie dnia pracy na roli. Poetka przypomina przy każdej zwrotce "zapamiętaj" - więc i ja pamiętam choć tych starych wiosek nie ma. Ba, na wsi Budki II koło Szydłowca i Chlewisk, nie ujrzysz krowy a łąki wyrastają trawą powyżej metra. - Nikt nie chce siana to po co krowa ? Do wsi przyjeżdża handlarz i sprzedaje mleko, chleb, cukier z samochodu, tzw. handel obwoźny.

Zauważam w liryce Karwowskiej to ładne układanie słów: "drzewa błąkały się we mgle". A wiersz "Mała wieś" niczym wizytówka a jeszcze nie wiem czym mnie zaskoczy. Oto przykład: "tu odłamano przestrzeni ręce / niebo nie zatrzymuje się wieczorem". To się czuje że są to słowa ułożone przez profesjonalizm jaki kipi w zbuntowanej kobiecie, przyjęła tę rolę buntu w imieniu milczących, którzy tylko mówią a może już przestali. I tu poetka Karwowska tę historyczną misję spełnia. Ma satysfakcję metafizyczną nie ma satysfakcji materialnej, żyje z gołej renty.

"Sama w polu" to niczym (pieśń kobiety), jakże uroczo mnie wciąga ta liryka bym pozostał i wczuł się bo to muzyka słowna:

"ręce pełne lęku
powolne myśli grzęzną w ziemi
a słowa jak kłosy rosną (...)
jak wiejskiej kobiecie chlubić się natchnieniem
gdy się nie śmieje nie tańczy
dla ludzi nie jest obrazem
bo z pięknością jej nie do twarzy
więdnie"

Dawno nie czytałem takowego manifestu ! Gratuluję...

Poetka przywołuje swoją młodszą siostrę Irenę. Chce jej przypomnieć o matce, wzruszony czytam wiersz "Dla Ireny":

"Do ogrodu wychodzisz
sukienka robi się jak zwiędły liść
czy to ty jesteś Ireno ?
W rozgwarze obcej ziemi straciłaś głowę
a tutaj matka która nas rodziła
wynurza się z cienia maluje dom
dzieciństwo staje na progu"

Oczywiście wybieram wiersze ważne - choć każdy napisany o czymś świadczy dobitnie. Zatem celebruję ten czas - właściwie czas przeszły z czasem przyszłym, co zostanie prócz poezji Anny Karwowskiej ? Poetka to kronikarz tej ziemi, tych ludzi, którzy mijają się jakby byli dla siebie obcymi. A przecież wieś Dobieszewko żyła życiem. Pozostała tu i ówdzie roślinność i wierne drzewa.
Odeszli ludzie, o których pamięta poetka choćby w wierszu "Samotność - dzień", "Pytania do ojczyzny", "Spętany żuraw", "Przydrożne krzyże".

Jest wiele wierszy osobistych, przeważnie kierujące słowa do Boga, i te zostawiam, przeczytałem i zostawiam, bo to jakby modlitwa z żalem, więc cicho mijam - bo trudno mi coś dodać jako recenzent. Moim zdaniem kilka wierszy bym nie przekazał do tej książki. Nie można pisać o płaczu jeśli wszyscy płaczą. Nie można pisać o bólu jeśli wszystkich coś boli. Wiersze społeczne dramatem pokryte nie mogą doprowadzić czytelnika do stresu lub zamknięcia książki w którymś miejscu. My mamy do niej powracać a nie schować by po niej było cicho. Staram się uczciwie na to spojrzeć i z opiniować. (Zawsze mówię do młodszych adeptów pióra: Jak jest ci smutno, pisz wesołe wiersze, przeciwstawiaj się losowi)! No i proszę, zatrzymał mnie wiersz "Wspomnienia", idealnie nadany jest opis to co jest ze szczególnym jego zakończeniem: "Odchodząc / wyrwałam korzeń przylaszczki". Proponuję "Wiejski sklep" pisany z lekką ironią. A wiersz "Pisarka" to dla mnie ulubiony - jeszcze długo przed wydaniem tego tomu autorka dała mi ten wiersz do przeczytania., ja gustuję w takie treści i Karwowskiej się udało przekazać klimat, jaki stosunek mają tutejsi jej sąsiedzi do niej samej. W wierszu "Lato" jest zaskakująca metafora, i jaka oryginalna: "nie pozwól umknąć chwili posłuchaj świerszcza / co tęsknotę potrafi oszukać". Bardzo mądrym wierszem jest "Jesień", taki przestrzenny, wręcz płynącym, dobre wyczucie w treści - i byłbym za tym żeby ich było coraz więcej.

"Wspomnienia się żalą" to utwór minionej epoki, nie tylko dramat wsi co bym go naznaczył jako katastroficzny. Oto fragment:

"dzisiaj życie bez nazwy
człowiek stał się cudzoziemcem na tej ziemi
a była nadzieja padały wielkie słowa
i miało być tak pięknie (...)
w spadku zostały
kawałek nieba i ziemia
ale tylko pod stopą
Czasem świt
przemyci gałązkę błękitu
złudzenie wytrąci ze snu"

A wiersz "Historia" i, jaka puenta: "Historio / zamocz pióro w atramencie / oświeć kamienie które nadgryzła gwiazda". Żeby coś takiego napisać, chodzi mi o tę drugą część to trzeba być na fali, jakby w transie. Nawet wielcy klasycy coś podobnego nie napisali. Karwowska po swojemu widzi, czuje i pisze "Tak widzę świat":

"Nie będę udawać
ale widzę świat
ubrany w dekoracyjny płaszcz
i gwiazdy władzy które świecą
wcale nie gasną - przeciwnie
w ich blasku rozpływamy się
jak pająk pod rynną
nawet świty rodzą tyle nowych zwątpień
podszytych wiatrem pogardy"

Naprawdę takie wiersze z przyjemnością czytam. Ile tu jest filozofii... poetka przeszła chyba samą siebie, skąd u kobiety z PGR-u tyle inteligencji ? A w wierszu "List", i następne zaskoczenie:

Kret wprowadził się pod skórę
drąży korytarze na łydkach
z dołu do góry i powstaje co dzień większy
labirynt nasączony krwią"

Wskazuję na "Noc" - dobra kondycja poetycka nie słabnie, czy "Bluszcz" czy "Koniec lata". Takie wiersze to rodzynki dla czytelnika i dla recenzenta. Bo przy tym można sobie wyobrazić, tę bogatą przestrzeń dotknąć. Wiersz dobry to jak drzewa, cytuję: "i kasztany wychodzą z łona" - bo wiersz ten dobry oświeca nas światłem z serca poetki. Wiele jest metafor które ominąłem, a są żywe, nie, cofnę się, podpowiem: "próbuję natchnąć kamień aby żył" lub "Oczy jak bezdomne psy" i następny, "w głębi kieszeni szlocha srebrna moneta".

Wiersz "Pola" to wizytówka wyprzedaży Polski. - Gdyby Austria chciałaby się sprzedać, to po niej by nic nie zostało, nawet na mapie znikłaby nazwa. Zresztą po przegranej wojnie Niemcy szykowali się do takowego wykupu, ale naród austriacki i rządzący politycy nie pozwolili na to... Opowiadał mi o tym pewien wiedeńczyk - polityk.

I między innymi, to brzemię istnieje w duszy poetki Anny Karwowskiej, która nie wstydzi się o tym mówić w swoich wierszach. I zacne to, że nie jest egoistką a spostrzegawczą kronikarką czasu, która celebruje stan społeczny ludzi po pegeerowskiej wsi, przekazując w strofach poezji treści o człowieku który przegrał swój los, li tylko dzięki systemom.

- Dziękuję Anno !


Ustka. 27 Grudnia 2014 r.


__________________________________


Za mną siedząca autorka książki "Kocie łby" Anna Karwowska

http://photos.nasza-klasa.pl/54828617/…/main/426e35f967.jpeg


Komentowany wiersz: Opera na wydmach 2 2018.01.16; 11:23:19
Autor wiersza: zygpru1948
Wiersz miłosny Federica Garcia Lorcy


Jeżyno z szarym kolczastym


— Jeżyno z szarym kolczastym pieńkiem,

podaj mi jagód twych grono ciężkie!



— Przybliż się do mnie. I krew, i ciernie.

Jeśli mnie kochasz, pokocham wzajemnie.



— Z zielonych cierni są twe jagody,

połóż je na mój język spragniony.



— Jaki ogromny uścisk byś dostał

w mych ostrych cierni cienistych splotach!



— Dokąd odchodzisz, jeżyno? Czekaj!

— Szukać miłości. Ty mi jej nie dasz.



_________________________Federico Garcia Lorca



Przełożyła
Irena Kuran-Bogucka


Komentowany wiersz: Opera na wydmach 2 2018.01.16; 09:55:13
Autor wiersza: zygpru1948
Siostra mgły - Część I
Dział: Kultura Temat: Literatura


SIOSTRA MGŁY - część pierwsza



Zygmunt Jan Prusiński

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/836264,siostra-mgly-czesc-i#logged


Komentowany wiersz: Na liście Polski 2018.01.15; 10:04:25
Autor wiersza: zygpru1948
niteczka 2018.01.15; 09:13:32
bardzo ładny wiersz
pozdrawiam:)


_____________I dzięki temu Niteczko powstał ten wiersz...

Pozdrawiam - Zygmunt z Ustki


Komentowany wiersz: Na liście Polski 2018.01.15; 10:02:24
Autor wiersza: zygpru1948
Jestem na Liście Bronisława Wildsteina

UWAGA!
Jeśli zaczniesz uważać kogoś za kapusia tylko dlatego, że jest na poniższej liście to jesteś głupi / głupia. Są tu rozmaite nazwiska, tajnych współpracowników, zawodowych ubeków, kandydatów na współpracowników oraz osób pokrzywdzonych.


Lista Wildsteina - lista z IPN ktora ujawnil Bronisław Wildstein ... - NY.PL
www.ny.pl/Lista_Wildsteina/


Komentowany wiersz: Na liście Polski 2018.01.15; 08:53:10
Autor wiersza: zygpru1948
Siostra mgły - Część I
Dział: Kultura Temat: Literatura


SIOSTRA MGŁY - część pierwsza



Zygmunt Jan Prusiński


TA MĄDROŚĆ, TA ZUPEŁNIE LUDZKA GŁUPOTA

Motto: Niewiele już sensu
zdobię czasami pryzmat światła
chwilową jałmużną wiersza...


Może zgubię ten bezsens
naniesiony jak ziarna przez diabła
a może przez tak zwanego boga.

Oni w cichej chatce grają w karty
ubogi stan poza nimi szeleści
ludzkim dramatem a tu swędzi fałsz.

I ta świętobliwa poezja - matka
wszystkich wyuzdanych ludzi
prowadzi do zagłady świata.

Napomnij gdybym zatrzymał się
przy strumieniu z wierzbami -
powiedz mi Panno M. fragment
wiersza który zapisałem w bólach.

Odmieńcy nie mają sumienia
wkraczają w etiudę graną szeptem
bez słów ale słyszalną pluskiem
kropli spadającej na motyla.

Zbawienne jest to co spożywamy
co nie chce od nas odejść
w takt rytmów bębnów w gaiku
gdzie wyrasta plon słów...

- Czy możemy dotknąć powracającą mgłę?


29.7.2016 - Ustka
Piątek 07:36


https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/836264,siostra-mgly-czesc-i#logged


Komentowany wiersz: Usteckie sny 2018.01.14; 13:42:13
Autor wiersza: zygpru1948
Ten cwaniak wykorzystuje wszystkich naiwnych w Polsce! Dorobił się wielkiego majątku przez tych właśnie naiwnych! Ja od roku 1996 nie daję ani jednego grosika. Oszuście nie daję... To kryminalista !!!


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/26231072_10159859384630494_5200208006500380897_n.jpg?oh=b0343e27a2f8cba84af81b3d76fffbe5&oe=5AF47753


Komentowany wiersz: Zatańczymy na trawie 2018.01.12; 10:54:14
Autor wiersza: zygpru1948
Napisz swój 2018 ! Po bardzo udanym konkursie “Napisz swój 2017”, Sweek powraca z drugą edycją inspirującego konkursu literackiego!

Pod koniec każdego roku należy przygotować plany i cele na nadchodzący rok. Przy odrobinie kreatywności możesz przekształcić nadchodzący rok w zaskakującą historię! Niezależnie czy nadasz swoim planom fikcyjną warstwę czy będzie to ekscytująca historia Twojego nowego bohatera – chcemy usłyszeć Twoją historię. Historia może być o dowolnej fabule i tematyce, o ile akcja dzieje się w 2018 !


https://blog.sweek.com/pl/konkurs-literacki-my2018/?gclid=EAIaIQobChMIktnOkIrS2AIVHMmyCh3AUAUfEAEYASAAEgIYs_D_BwE


Komentowany wiersz: Otwarta nie tylko w drzwiach 2018.01.10; 11:45:31
Autor wiersza: zygpru1948
Zygmunt Jan Prusiński


SEKUNDA, MINUTA, GODZINA, ŻYCIE

Karolowi Zielińskiemu


Nie zastanawiaj się - okruszyna dla ciebie.
Nie wątpij w to że tylko tyle masz z życia.
Rozpędzony pociąg nie ma przystanków;
to niczym koń wolny na dzikiej prerii.

Musisz poukładać szuflady i myśli zwiotczałe.
Nie dotykaj cieni na ścianie - są bez duszy.
Wysprzątaj swoje wnętrze - maluj znaki,
które zaprowadzą jedynie do ogrodów.

A tam przyśnij w melodii wiśni i motyla,
i nie wstawaj już, nie wstawaj - nie ma po co...

9.04.2010 - Ustka

Wiersz z książki "Melodia wiśni i motyla"


Komentowany wiersz: Otwarta nie tylko w drzwiach 2018.01.10; 01:21:05
Autor wiersza: zygpru1948
Wiersz miłosny Federica Garcia Lorcy


Niewierna mężatka


I to ja ją wiodłem wierząc,

Że jest dziewczyną, nad rzekę,

A ona miała już męża.



Ta noc świętojakubowa

Nie ustępowała jeszcze.

Pogasły wszystkie latarnie

I jęły żarzyć się świerszcze.



Gdzieś u ostatnich zaułków

Śpiących jej piersi dotknąłem.

I wychyliły się nagle

Jak bukiety hiacyntowe.

Jej nakrochmalone halki

W moich uszach zaszumiały

Jak gdyby sztuka jedwabiu

Pruta dziesięciu nożami.



Bez światła srebrnego w wierzchołkach

Drzewa wzrastają daleko,

A psów widnokrąg w oddali

Naszczekuje hen za rzeką.

Już jeżyny i sitowia,

I głogi daleko w tyle.

Tu dla niej pod sploty włosów

Dołek w piasku uczyniłem.

Już precz odrzuciłem szal swój.

Ona suknie swoje zdziera.

Ja już pas swój z pistoletem.

Ona swoje gorsety cztery.

Ni tuberozy, ni muszle

Nie mają skóry tak gładkiej

Ani kryształy w księżycu

Nie jarzą się blaskiem takim.

Jak dwie zaskoczone ryby

Jej biodra się wymykają,

Na poły są pełne chłodu,

A na poły pełne żaru.

Jeszcze tej nocy jechałem

Najlepszą z dróg na źrebicy

Bez strzemion i bez wędzidła,

Maści perłowej macicy.



Nie powiem, bom jest mężczyzną,

Co ona mówiła do mnie.

Światło rozumu wskazuje,

Bym był ostrożny ogromnie.

Teraz pobrudzoną piaskiem

I pocałunkami wiodłem

Znad rzeki. Szpady irysów

Biły się z wiatrem chłodnym.



Ja, jak to ja, byłem dla niej

Jak prawdziwy Cygan z lasu.

Dałem jej pudło do szycia,

Duże z żółtego atłasu,

Ale się kochać w niej nie chcę,

Bo własnego męża mając

Mówiła, że jest dziewczyną,

Kiedym nad rzekę brał ją.



_____________________Federico Garcia Lorca


Przełożył
Jerzy Ficowski


Komentowany wiersz: Otwarta nie tylko w drzwiach 2018.01.10; 01:07:20
Autor wiersza: zygpru1948
Sen jabłoni - Część III
Dział: Kultura, Temat: Literatura


SEN JABŁONI - część trzecia


Zygmunt Jan Prusiński

(fragment)


Może pójdę do szeryfa proboszcza
posłucham głupot o cudach i świętych
przyznam mu się do cholery
że moim grzechem jest niewiara -
że wierzę w struny gitary kiedy gram
czy w strofy poezji i w bluesa
kołacząc w spiralę zaklęć
(że wszystko w tym kraju jest do dupy)!

- W taki dzień jak dzisiaj
nie piję bo nie ma z kim...


https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/830594,sen-jabloni-czesc-iii


Komentowany wiersz: A na tej trawie... 2018.01.09; 09:40:28
Autor wiersza: zygpru1948
Z cyklu: Wiedeńskie wiersze



Zygmunt Jan Prusiński


PO DRUGIEJ STRONIE DUSZY

Naocznego świadka dla mojej drugiej
duszy w iluzji piekących stóp - i wody
dzban na obmycie brudów doczesnych
które, przylepiają swoją ciekawość
do miejsc ukrytych - pośród prywatności
jak sen. Podróżować chciałbym linią
tęczy, wzbogacać swe niedostatki
fragmentem gwiazd, które najczęściej
spadają do dębowego lasu, a tam
na wyszukanej złocistej polanie ognisko
ogrzewa zimne metafory... I jeszcze
dalej w kosmosie dzieciństwa odebrać
głosy zapomnianych cieni, kiedy oskrzydlą
się mądre myśli w takt iskry temperamentu
otoczone gościnnością babiego lata
i cichej pajęczyny z zewnątrz. - Czy mam
szansę przeżyć rozkwit kamieni w otoczce
zamkniętego koła ziemi, gdzie wszystko
jest delikatnie poukładane z sensem,
że nawet modlitewny zasiew zbóż sprzyja
nie tylko namiestnikom - ale i biednym.
Jeśli się kiedyś obudzę w świetlanym
lustrze pękniętego orzecha - nie męczcie
mnie co jest po drugiej stronie zaśnięcia -
tam wióry akwarelowych barw odcieni
przyciągają do brzegu wirujący lot mew.

I tylko tyle można osiągnąć -
i tylko tyle można mieć.


Wiedeń - Czerwiec 1992


Wiersz ten ukazał się w tomiku "W krainie żebraków słyszę bluesa"
ISBN 83-912772-2-4 Agora Słupsk 2001


Komentowany wiersz: A na tej trawie... 2018.01.09; 08:23:42
Autor wiersza: zygpru1948
Zygmunt Jan Prusiński


DO KURWY NĘDZY

Tak powiedziała do mnie
dziewczyna bosonoga
w białej bluzce z satyny
w czarnej spódnicy z żorżety.

Nie wiem kto jest autorem tego związku słownego
chyba nie chuligan ze szczerbatymi zębami.

Do mnie kobiety starają się mówić poetycko -
jeszcze nikt nie skierował takich słów
to jak piorun nagły zaszalał na bocznym torze
po którym żaden pociąg nie pojedzie -
szyny zardzewiałe porośnięte trawą.


Co mogę o niej powiedzieć
że intrygująca kobieta do kurwy nędzy!


15.9.2015 - Ustka
Wtorek 17:46


Komentowany wiersz: A na tej trawie... 2018.01.09; 07:43:38
Autor wiersza: zygpru1948
Dziękuję Tereso za życzenia Noworoczne - i Tobie życzę Udanego i Zdrowego Roku 2018, niech Ci każdy dzień otwiera radością z życia osobistego i rodzinnego! - Zygmunt z Ustki

Ps. A czy ja kiedyś Twoje góry zobaczę?


Komentowany wiersz: A na tej trawie... 2018.01.09; 07:01:11
Autor wiersza: zygpru1948
Wiersz miłosny Federica Garcia Lorcy


Serenada



U brzegów rzeki ciemnej

noc oto kąpać się będzie,

a w dwojgu piersi Lolity

umierają z miłości gałęzie.

Umierają z miłości gałęzie.



Już na marcowych mostach

noc zaśpiewała nago.

Lolita obmywa ciało

nardem i wodą słonawą.

Umierają z miłości gałęzie.



Noc anyżowa i srebrna

rozwidnia dachy i ściany.

Srebro strumieni i luster.

Twych białych bioder anyż.

Umierają z miłości gałęzie.



__________________Federico Garcia Lorca


Komentowany wiersz: A na tej trawie... 2018.01.09; 06:55:30
Autor wiersza: zygpru1948
Sen jabłoni - Część III
Dział: Kultura, Temat: Literatura


SEN JABŁONI - część trzecia


Zygmunt Jan Prusiński

(fragment)


Może pójdę do szeryfa proboszcza
posłucham głupot o cudach i świętych
przyznam mu się do cholery
że moim grzechem jest niewiara -
że wierzę w struny gitary kiedy gram
czy w strofy poezji i w bluesa
kołacząc w spiralę zaklęć
(że wszystko w tym kraju jest do dupy)!

- W taki dzień jak dzisiaj
nie piję bo nie ma z kim...


https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/830594,sen-jabloni-czesc-iii


Komentowany wiersz: krople 2018.01.08; 23:20:01
Autor wiersza: mila
Pozdrawiam - Zygmunt z Ustki


Komentowany wiersz: Wobec ust twoich 2018.01.08; 06:40:03
Autor wiersza: zygpru1948
Wiersze miłosne, których twórcą jest Roman Śliwonik - Najpiękniejsza poezja miłosna oraz wiersze Śliwonika poświęcone miłości.



Portret


Podchodzisz blisko Patrzysz Widzę twoją twarz wyraźnie

tak Mówię To ten pejzaż ta okolica w której chciałem zamieszkać

tak To ta brązowa woda podcięta z dołu słońcem

tak To ta spokojna biała równina od której nic nie oczekuję

w pochyleniu jest cisza Tak Jesień w tej stronie będzie piękna

słońce Słońce ukośnie trwa obok cienia

powietrze Powietrze wisi uśpione

jest ziemia i niebo Jest uśmiech gdzie może klęczeć mały cień



Tak Mówię to ten pejzaż w kolorach spokojnych

Doczekałem się Mogłem tylko o nim marzyć w godzinach niebezpiecznych



podchodzisz blisko Bliżej Tak Na pewno tak

Nie Tak Nie

nie



ta woda stoi Ciemnieje Niebezpiecznie tnie powierzchnią blasku

czujnie wciąga mnie w siebie

pejzaż nagłym cieniem zarysował się ostro

upał Jest zmęczenie Wysuszyło uśmiech Powietrze

boleśnie wysusza skórę Wypija cień

jest niebo i ziemia Nie Tylko ziemia



ktoś podchodzi Blisko Bliżej Nie wiem

Jest ciemno Czy to deszcz płacze Pytam Czy deszcz

Boże Czy to już jesień Czy to ten pejzaż

ukrzyżowany litością



Tak Nie Tak — — —



________________________Roman Śliwonik


Komentowany wiersz: Wobec ust twoich 2018.01.08; 05:59:27
Autor wiersza: zygpru1948
Sen jabłoni - Część III
Dział: Kultura, Temat: Literatura


SEN JABŁONI - część trzecia


Zygmunt Jan Prusiński

Może pójdę do szeryfa proboszcza
posłucham głupot o cudach i świętych
przyznam mu się do cholery
że moim grzechem jest niewiara -
że wierzę w struny gitary kiedy gram
czy w strofy poezji i w bluesa
kołacząc w spiralę zaklęć
(że wszystko w tym kraju jest do dupy)!

- W taki dzień jak dzisiaj
nie piję bo nie ma z kim...


https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/830594,sen-jabloni-czesc-iii


Komentowany wiersz: Twoje usta i moje niebo 2018.01.06; 06:03:03
Autor wiersza: zygpru1948
Mój przyjaciel z Wiednia

Marek Kubski dodał nowe zdjęcie — w Vienna, Austria.


Moja córka kończy już studia w konserwatorium - jestem dumny, że dziewczynka robi cuda na pianinie i zagra w filmie z Markiem Wagnerem, a ma 22 lat – Muzyka i scenariusz Marek Kubski

Dylan O’Brien
Michael Keaton
Shiva Negar
Taylor Kitsch
David Suc
Mark Wagner
Marek Kubski


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/26166915_1687498594647026_976639279008511544_n.jpg?oh=ee07554414f078fc84f939af986bc3ae&oe=5AF149E1


Komentowany wiersz: Twoje usta i moje niebo 2018.01.06; 05:42:05
Autor wiersza: zygpru1948
Sen jabłoni - Część III
Dział: Kultura, Temat: Literatura


SEN JABŁONI - część trzecia

Zygmunt Jan Prusiński


Może pójdę do szeryfa proboszcza
posłucham głupot o cudach i świętych
przyznam mu się do cholery
że moim grzechem jest niewiara -
że wierzę w struny gitary kiedy gram
czy w strofy poezji i w bluesa
kołacząc w spiralę zaklęć
(że wszystko w tym kraju jest do dupy)!

- W taki dzień jak dzisiaj
nie piję bo nie ma z kim...


https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/830594,sen-jabloni-czesc-iii


Komentowany wiersz: Twoje usta i moje niebo 2018.01.06; 05:22:53
Autor wiersza: zygpru1948
On i ona oni my



Leżą naprzeciw siebie Jest noc

Obnażana czasem białą błyskawicą Nienawiści

zapala się w nich W oczach Leżą naprzeciw siebie

Zwierzyna Dysząca Zapolowali na siebie



no no myśli Ona ma jednak niezłe kły

Oczywiście sam moment szarpania już minął

jej oczy ciemne i ciepłe jak spacer w głąb wilgotnego ogrodu

mylą Ale

no no Ona ma jednak kły



ona też pewnie pamięta jego skok

tak spada siekiera

zamach kiedy człowiek zmienia się

w lecącą powietrzem pięść

no tak

doczekali się



jeszcze podnoszą się ciała w napiętym pomruku

czujnie węszą siebie

ale

już

powoli powraca człowiek



białe kielichy kwiatów z pierwszego wieczoru

zaczynają kołysać się w oczach i dzwonić

przy ustach cicho skomli żal

no tak

powraca w nich człowiek



chodź Mówi chodź

stają cisi pod najjaśniejszą gwiazdą w ich pamięci

bieleją pierwsze kwiaty

Tak zapolowaliśmy na siebie Po co

chodź Mówi chodź

dzwonią kielichy pierwszych kwiatów



chodź Mówi Chodź

i tak przecież musimy

jutro

kupić chleb



______________________Roman Śliwonik


Komentowany wiersz: Kobieta leży na wydmach 2018.01.05; 07:01:20
Autor wiersza: zygpru1948
Weles, uciekł z mojej Czarnej Listy, dopiero teraz spojrzałem, (ptaszek wyfrunął)...

A o Jarmakowskim jest:

"Edward Dusza działał w organizacji polonijnej „Pomost”, podobnie jak Andrzej Jarmakowski, który w 1989 roku spotykał się potajemnie z rezydentami SB z konsulatu PRL i uchodzi za wyjątkowo negatywną postać na scenie polonijnej w Chicago – patrz np.:

http://niepoprawni.pl/blog/7514/odznaczony-dziennikarz-andrzej-jarmakowski-wspolpracowal-z-rezydentami-sb


Komentowany wiersz: Kobieta leży na wydmach 2018.01.05; 06:51:29
Autor wiersza: zygpru1948
Korespondencja od Piotra S.

Ta z "Ptasiego Radia" od Lucynki ci nagadała. Dziwne, że o Jarmakowskim nie wspomniała. Z Duszą utrzymuje kontakt. Kędzieerzwy, pucołowaty w okularach. Jarmakowski ze swoją gadzinówką, to agent na całego ale żeby Dusza ...???


WELES -to ja /tak a propos/. Chyba Duszy wyślę twoje rewelacje, ciekaw jestem co odpowie?

PS. Mam nadzieję, że to zwykłe oszczerstwo.


______________Odpowiedż

To nie są moje "rewelacje", ten materiał przysłała mi Edwarda Duszy znajoma z USA, Mirosława Maria Kruszewska !


Komentowany wiersz: Kobieta leży na wydmach 2018.01.05; 04:07:12
Autor wiersza: zygpru1948
korekta...

są za ścianą Jeszcze nie wiedzą że w to południe


Komentowany wiersz: Kobieta leży na wydmach 2018.01.05; 03:58:57
Autor wiersza: zygpru1948
Studium w szarości



Mimo że ściana jest cienka nie słyszę nocą skrzypienia łóżka w ich pokoju

kąt jadalni w którym siedzę jest pusty Nie widzę ich

z sufitu tylko zwisa pajęczyna

czasem z tamtego kąta dobiegnie szczęk łyżki

czasem dobiegnie głośniejsze siorbnięcie zupy

patrzę w tamtą stronę Widać tylko wahadłowo błyszczącą łyżkę

wychodzę na ulicę Nagle wyrastają z wypłowiałego parkanu

idę asfaltem

Dopiero po kilkudziesięciu krokach uprzytamniam sobie że ich minąłem

wchodzę do kawiarni Przesuwają się przed szpalerem oczu

wczoraj pewna kobieta zauważyła mnie przez nich

siedzę Nie trzymają się za ręce Nie patrzę na siebie

kelnerka wylewa kawę Kawa opada przez nich Na podłodze lśni kałuża

kelnerka ściera kałużę Nie przeprasza

Ryzykuję Mówię dzień dobry

odpowiedź rozpływa się szybko w nijakich włosach

jej uśmiech na chwilę rozmiękczył twarz Od razu przebił twarz na wylot

Zniknął

Stoję na schodach sam Za oknem szary asfalt

Poszli Zapadli w drogę

myślę Szczęśliwi Sami na świecie Nie nagabywani

Nie walczę ze ścianę Z ludźmi Z pejzażami

mimo że ściana jest cienka nie słyszę nocą skrzypienia łóżka w ich pokoju



i nagle uprzytamniam sobie

wczoraj widziałem obciśnięte czarnym swetrem jej strome piersi

wielkie piersi

kwitnie w szarości wielkimi białymi piersiami



białe piersi

białe piersi



są za ścianą Jeszcze nie wiedzę że w to południe

stanął nad nimi cień



_________________________Roman Śliwonik


Komentowany wiersz: nie zgasnę 2018.01.04; 22:38:04
Autor wiersza: mila
Udanego Roku 2018 życzę - Zygmunt z Ustki


Komentowany wiersz: Żyzne wcielenie twojego rysunku 2018.01.04; 08:04:42
Autor wiersza: zygpru1948
Kiedyś któregoś dnia

Lenie




Kiedyś

któregoś dnia ogołoconego z liści i blasku

dnia jak wieża



będziemy odnajdywać wszystko

i być może odnajdziesz mój głos

który miał być głosem

boga

boga powracającego zawsze do światła

którym ty być miałaś

bardzo starzy i mądrzy skrzypiący delikatnie jak

pergamin

usiądziemy naprzeciw siebie

bez zawiści i małych piekących udręczeń

bez gestów kurczowo zaciśniętych



powiemy sobie wszystko



powiem ci o mojej miłości

która będzie świecić za nami jak łuna dalekich ognisk

będę mówił o dziwnych drogach którymi chodziłem

i o tym że ciało twoje było jedynym latem



będziemy odnajdywać wszystko

i być może odnajdziesz mój głos

który miał być głosem

boga

boga powracającego zawsze do światła

którym ty być

miałaś


_________________________Roman Śliwonik


Komentowany wiersz: W moich pustych ramionach 2018.01.03; 23:11:08
Autor wiersza: zygpru1948
Zygmunt Jan Prusiński
3 stycznia 2013 · Ustka, Pomeranian Voivodeship ·


Skok stulecia

Kto ukradł 200 mln dolarów przekazanych "Solidarności" przez CIA ?


Gordon Thomas
Publicysta piszący na temat wywiadu, autor książek "Szpiedzy Gideona. Tajna historia Mossadu", "Papież", "Zabójstwo superszpiega Roberta Maxwella".

Czy papież Jan Paweł II odstąpił od twardych zasad, by pomóc "Solidarności"? Czy uczynił to z powodu żarliwego oddania Polsce, czy też stał się jedynie ofiarą intrygi? Intrygi, która zaczęła się tuż przed północą w kwietniu 1983 r., gdy na podjeździe Pałacu Apostolskiego w Watykanie zatrzymała się granatowa limuzyna z dyplomatycznymi tablicami rejestracyjnymi. Ta nocna wizyta zapoczątkowała serię wydarzeń, które rzucają cień na pontyfikat Jana Pawła II.
David Yallop, angielski ekspert finansowy znający świat tajnych watykańskich finansów, twierdzi, że polski papież dał błogosławieństwo przedsięwzięciu, dzięki któremu "Solidarność" miała otrzymać tajnymi kanałami 200 mln dolarów. Problemem jest to, że te pieniądze nigdy do "Solidarności" nie dotarły. Christopher Story, wydawca "International Currency Review", nazwał tę historię jedną z największych i najbardziej zagadkowych "czarnych dziur" współczesnego systemu finansowego. Znane osobistości w Watykanie i Waszyngtonie zachowują w tej sprawie milczenie. O tym, co się stało z pieniędzmi, może wiedzieć generał Wojciech Jaruzelski.


Czarna kasa
CIA i bank watykański utworzyły tajny fundusz w wysokości 200 mln dolarów, mający wesprzeć "Solidarność". W 1983 r. CIA dysponowała "czarną kasą" przeznaczoną na finansowanie "nielegalnych, tajnych operacji - bez zadawania pytań". Za tę działalność CIA odpowiadał Richard Brenneke. Przerzucał sekretne fundusze do szwajcarskich banków (na przykład Credit Suisse w Genewie) albo wyciągał z nich pieniądze, by - przez skomplikowany system transferów po całym świecie - uniemożliwić odkrycie, skąd pochodzą. Mając poparcie szefa CIA Williama Caseya, Brenneke zaczął wykorzystywać bank watykański do prania pieniędzy. To Casey poznał Richarda Brenneke z szefem banku, biskupem Paulem Marcinkusem. - Bywały takie dni, że prało się nawet 400 mln dolarów - wspomina Brenneke'a. Pieniądze miały służyć m.in. uniemożliwieniu komunistom zdominowania włoskiej sceny politycznej. - Centralna Agencja Wywiadowcza i Watykan podzielały obawy, że Włochy mogą wpaść w ręce komunistów - mówi David Yallop. - CIA upatrywała w mafii zapory przeciwko takiej ewentualności. Konsekwencją było przekonanie CIA, że działalność mafii we Włoszech powinna być tolerowana, jeśli dzięki temu Włochy - członek NATO - nie przejdą na stronę Moskwy.
Brenneke opowiada, że fundusze, którymi dysponowała CIA, pochodziły na przykład ze sprzeda-ży broni Iranowi. Potem kupowano za nie narkotyki w Ameryce Południowej i sprzedawano działającej w USA mafii. Następnie za pieniądze od mafii kupowano broń dla Contras w Nikaragui. - Tego typu operacje wymknęły się spod kontroli, więc powiadomiłem o tym doradcę prezydenta Reagana ds. bezpieczeństwa narodowego Dona Gregga. Powiedziano mi, abym o tej sprawie zapomniał - wspomina Brenneke.

Spora część pieniędzy na tajne operacje pochodziła od mafijnej rodziny Gottich z Nowego Jorku. Rodzina ta, podobnie jak mafijne rody Gambino i Columbo, była bardzo katolicka, co objawiało się m.in. szczodrym finansowaniem Kościoła. Czy 200 mln dolarów przeznaczone dla "Solidarności" również pochodziły od mafii ?


Komentowany wiersz: W moich pustych ramionach 2018.01.03; 22:59:13
Autor wiersza: zygpru1948
Zygmunt Jan Prusiński
3 stycznia 2013 o 19:34 · Ustka, Pomeranian Voivodeship ·


Ale pech miała ta polska Solidarność ! - ZJP

2009-01-30


"Solidarność" dostała złoto z Watykanu

Cztery miliony dolarów w sztabkach złota miała dostać "Solidarność" w kwietniu 1981 roku z Watykanu. Skarb miał przygotować do transportu szef watykańskiego banku Paul Marcinkus - takie rewelacje włoskim dziennikarzom zdradził aferzysta Francesco Pazienza.

Skarb rzekomo przeszmuglowano do Polski w aucie marki Łada. Zgodę na przesyłkę zaś wydał sam Jan Paweł II. Taką sensację opowiedział były włoski finansista Francesco Pazienza, który kończy właśnie odbywanie kary 13 lat więzienia. Za kratki trafił skazany za serię przestępstw gospodarczych, między innymi za doprowadzenie do upadku banku Ambrosiano. Zapewnia, że osobiście zajmował się wysłaniem transportu złota do Polski.

Pazienza twierdzi, że pieniądze dla "Solidarności" pochodziły ze wspólnych kont watykańskiego banku Ior i Banco Ambrosiano. "To ja wysłałem 4 miliony dolarów do Polski" - powiedział włoskiemu dziennikowi i ze szczegółami zrelacjonował przeładunek złota pod Triestem. "Przygotowaliśmy ładę z podwójnym dnem, a w środku były 4 miliony dolarów w sztabkach szwajcarskiego złota. Był kwiecień 1981 roku, polski ksiądz przyjechał odebrać tę ładę i zabrał ją do Gdańska” - relacjonuje Włoch.

Wyjaśnia też, dlaczego zdecydowano się na przekazanie złota, a nie pieniędzy: "Strajkującym robotnikom nie mogliśmy dać złotówek ani dolarów, bo polskie służby specjalne by to odkryły". Francesco Pazienza uważany jest powszechnie za aferzystę, ale zanim ujawniono jego machinacje, zajmował się pośrednictwem finansowym. Sam twierdzi, że w przeszłości współpracował z włoskimi służbami specjalnymi.


Komentowany wiersz: W moich pustych ramionach 2018.01.03; 06:56:57
Autor wiersza: zygpru1948
Kobieta, która już tak jest mną




Kobieta już tak jest mną

że moim gestem posługuje się na co dzień

w jej śmiechu poznaję mój śmiech

pali papierosa tak jak ja

narzuca płaszcz podobnie

wszystko to jest trochę mniejsze lub z jakimś obcym ornamentem



lecz moje



kolor tych wspólnych lat upodobnił nas

dopasowaliśmy czynności Część należy do niej

Nasze gesty

mieszczą się w określonej godzinie lub potrzebie

nie potrącają się niezręcznie jak to bywa

w okresie pierwszej miłości

która zmieniła się w celowość

również rozkoszy I snu spokojnego



i teraz patrzę

jak codziennie ta kobieta

wykonuje wokół siebie tysiąc upiększających gestów

czesze się Maluje Wchodzi i wychodzi twarzą z lustra

upiększa się również czynnościami

robi to już nie dla mnie

codziennie dla kogoś innego

i codziennie warstwy czynności nakładają się na nią znużeniem



coraz wolniej wykonuje ruchy

aż kiedyś

znieruchomiała

zobaczyłem w lustrze odbitą z jej oczu pustkę

umilkła krzątanina jej palców

i w ciszy w napięciu Pochylone do przodu jej ciało

mówiło dookoła że przecież

chciałaby czynić siebie



dla kogoś

trwale

przez wszystkie kształty i czynności zmienne

do dnia ostatecznego i kształtu



i ciekawe Myślałem

czy kiedyś kiedy spotka mnie w miejscu obojętnym

i będzie z kimś innym

czy wtedy mój gest który został u niej

schowa speszona do torebki




____________________Roman Śliwonik


Komentowany wiersz: Grudniowy Erotyk 2017.12.31; 12:08:51
Autor wiersza: zygpru1948
Zygmunt Jan Prusiński


GRUDNIOWY EROTYK 2016

Ostatni miesiąc roku
pamiętam o tym że czekasz
na grudniowy Erotyk.

Właściwie to nic się nie zmienia
klimat miłości jest ten sam -
znamy swoje ręce
znamy swe ciała podatne
na powierzchowne i głębsze
zachowania by doprowadzić
do czystego końca
kiedy rytm zmieniam
w całkowitym ściszeniu.

Więc bądź przygotowana
na płynące rytmy w tobie...


24.12.2016 - Ustka
Sobota 13:27

Wiersz z książki "Kobieta w czarnych skrzydłach"


autor ZJP
https://fotek.pl/upload/dddd/o148236-dddd.jpg


Margot Bene z Avinion
http://mm.salon24.pl/ds/c0/dsc02550-jpg-c41b60c9f337e788c41,2,0.jpg


Komentowany wiersz: Grudniowy Erotyk 2017.12.31; 06:10:33
Autor wiersza: zygpru1948
Materiał poniższy otrzymałem dzisiaj od

Mirosławy Kruszewskiej z USA

Data:
Niedziela, 31 Grudnia 2017 05:31

Temat:
Edward Dusza wieloletnim konfidentem SB ???


Komentowany wiersz: Grudniowy Erotyk 2017.12.31; 06:05:14
Autor wiersza: zygpru1948
Edward Dusza i jego kontakty z rezydentami SB


Poeta Edward Dusza urodził się w 1949 roku w Krakowie. Przedstawiany jest jako polski poeta emigracyjny, dziennikarz. Pod koniec rządów Władysława Gomułki, w roku 1969, przybył do USA. Polskę opuścił w 1968.

Edward Dusza, fot. Wikipedia
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/2b/Edward_Dusza_001.jpg


Przez wiele lat był redaktorem polonijnej „Gwiazdy Polarnej”. Warto w tym miejscu przypomnieć, iż „Gwiazdę Polarną” w latach 80. kupił późniejszy ostatni dyrektor sekcji polskiej „Radia Wolna Europa”, Piotr Mroczyk, tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie”69” – patrz:

http://niepoprawni.pl/blog/7514/ostatni-dyrektor-radia-wolna-europa-piotr-mroczyk-byl-tajnym-wspolpracownikiem-sb


Edward Dusza działał w organizacji polonijnej „Pomost”, podobnie jak Andrzej Jarmakowski, który w 1989 roku spotykał się potajemnie z rezydentami SB z konsulatu PRL i uchodzi za wyjątkowo negatywną postać na scenie polonijnej w Chicago – patrz np.:

http://niepoprawni.pl/blog/7514/odznaczony-dziennikarz-andrzej-jarmakowski-wspolpracowal-z-rezydentami-sb


Jesienią 2017 roku Edward Dusza ponownie się uaktywnił, broniąc zażarcie polonijnego milionera Adama Bąka, z którego hojnej pomocy finansowej korzystał w przeszłości, gdy ten stał się jednym z bohaterów wykładów na temat działań SB w środowisku polonijnym – patrz np.:

http://3obieg.pl/adam-bak-bambo-tomasz-sommer-pinokio


Edward Dusza ma oczywiście powody, by podważać wiarygodność przedstawianych dokumentów IPN na temat Adama Bąka nie tylko ze względu na swą współpracę z nim i jego stałą pomoc finansową, ale przede wszystkim dlatego, iż jego potajemne kontakty z SB opisane zostały obszernie w książce „Polonijni agenci Służby Bezpieczeństwa” – patrz:

http://www.quovadisbooks.net/historia-polski-polityka/38885-polonijni-agenci-sluzby-bezpieczenstwa.htm


Potajemne spotkania Edwarda Duszy z rezydentami komunistycznej Służby Bezpieczeństwa z konsulatu PRL w Chicago miały podobny
charakter do tych w/w Andrzeja Jarmakowskiego, jedynego chyba polonijnego dziennikarza, który występował przeciwko wstąpieniu Polski do NATO. W archiwum IPN znajdujemy szyfrogramy agentów SB z konsulatu PRL do warszawskiej centrali, które informują o kontaktach SB z Edwardem Duszą.

Na przykład w szyfrogramie nr 9342 z 4 października 1989 roku czytamy, że rezydent SB w Chicago o pseudonimie ”HORATIO” uzyskał od Edwarda Duszy oraz Leszka Zielińskiego (ówczesnego wydawcy tygodnika „Horyzonty”, a także byłego redaktora „Gwiazdy Polarnej”) 29 września 1989 roku następujące informacje na temat „Solidarności”: „… ‘S’ tworzy własną nomenklaturę różniącą się od partyjnej brakiem kompetencji…”.


http://zalacznik.wp.pl/0/d645/image.png?tsn=1514695801314&zalf=Nowe&wid=140217&p=3&o2=447942&t=IMAGE&st=PNG&ct=QkFTRTY0


Fragment jednego z esbeckich raportów ze spotkania z Edwardem Duszą jego adres i dane personalne są widoczne).
Gdyby ktoś próbował bronić Duszę, twierdząc, iż we wrześniu 1989 roku mieliśmy już wolną Polską i te potajemne kontakty z SB były kontaktami z organem bezpieczeństwa niepodległej RP, wypada zauważyć, iż Służba Bezpieczeństwa istniała formalnie do lata 1990 roku i do tego czasu prowadziła tak samo szkodliwe dla Polski i Polonii działania, jak przed rokiem 1989, co opisano dość szczegółowo we wspomnianej książce „Polonijni agenci Służby Bezpieczeństwa”.

„Niepodległościowy poeta” Edward Dusza przekazywał SB niezbyt pochlebne informacje na temat „Solidarności”, co na pewno nie jest powodem do dumy. Zawsze też „Solidarność” atakował i bezmyślnie oczerniał nie orientując się zupełnie w jej charakterze i nie rozumiejąc roli, jaką ta masowa organizacja odegrała w historii Polski.


Z szyfrogramu rezydentury SB w Chicago nr 9328 z 3 października 1989 roku dowiadujemy się zaś, iż oficer SB „HORATIO” w czasie rozmowy z Edwardem Duszą otrzymał informacje na temat Kongresu Polonii Amerykańskiej, żaś z szyfrogramu nr 9342 z 4 października 1989 roku – że Dusza przekazał temu rezydentowi SB informacje na temat sytuacji w „Pomoście”.

Edward Dusza nie musiał być oczywiście formalnym tajnym współpracownikiem SB. Z dostępnych dokumentów w IPN wynika, że nie podpisał zobowiązania do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Jednak spotykał się potajemnie z rezydentami SB z konsulatu PRL i przekazywał im informacje, które mogły zostać przez nich wykorzystane przeciwko Polsce i Polonii, co jest oczywiście czynem nagannym.
Dzisiaj Edward Dusza broni Adama Bąka, gdyż ten także – nie będąc formalnym TW SB – spotykał się wielokrotnie potajemnie w drugiej połowie lat 80-tych z oficerami SB i przekazywał im informacje na temat FBI.


Dotychczas ujawniono fakt współpracy z SB kilkudziesięciu Polonusów. Gdy w Nowym Jorku mówi się na temat TW SB np. z Los Angeles, nikt nie protestuje, gdy w Los Angeles ujawnia się nazwiska TW SB z Chicago, nikt nie ma zastrzeżeń, lecz gdy przedstawiam w jakimś miejscu dokumenty na temat współpracy z SB miejscowych działaczy polonijnych, niektórzy podnoszą larum, gdyż zazwyczaj byli komunistyczni kapusie cieszą się dzisiaj bardzo dobrą opinią w swoim środowisku, uchodząc za „wielkich patriotów”…


Od niedawna interesujące nas dokumenty IPN są tłumaczone na język angielski. W tej chwili grupa amerykańskich adwokatów z Nowego Jorku analizuje możliwość skierowania do prokuratury w USA zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa współpracy z obcym, komunistycznym wywiadem na terenie Stanów Zjednoczonych. Zobaczymy, czy dojdzie do pierwszych procesów i ewentualnie wyroków skazujących, pozbawienia amerykańskiego obywatelstwa czy też deportacji z USA byłych komunistycznych donosicieli, wśród których znany poeta emigracyjny Edward Dusza pełnił rolę bardzo istotną.


Mateusz Głogowski


Komentowany wiersz: Grudniowy Erotyk 2017.12.31; 05:42:26
Autor wiersza: zygpru1948
SEN JABŁONI - część trzecia

Motto

Cytat Margot Bene

"Piszesz w wierszu (Listopadowy Erotyk): "Fala zimna kołysze brzeg"... Malowniczo oddajesz to co dzieje się w przyrodzie, ale nasze myśli są radosne i gorące na przekór jesiennej deszczowej aurze, a przecież my też jesteśmy cząstką przyrody, więc listopad i Twoja twórczość są promienne nadzieją spotkania, przeżycia i ukojenia - mówiąc inaczej, są poezją."

13.11.2016 - 11:21


https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/830594,sen-jabloni-czesc-iii


Komentowany wiersz: W czwartek o czwartej 2017.12.30; 22:12:29
Autor wiersza: zygpru1948
Z mędrcami tak się robi...

Czarna lista

L.p Autor: Data dodania:

1. Weles [Poziom 1] 2017-12-30; 15:29


Komentowany wiersz: W czwartek o czwartej 2017.12.30; 15:30:01
Autor wiersza: zygpru1948
1. Weles [Poziom 1] 2017-12-30; 15:29


Komentowany wiersz: W czwartek o czwartej 2017.12.30; 15:29:02
Autor wiersza: zygpru1948
Nie zaśmiecaj Poeto mej strony!


Komentowany wiersz: W czwartek o czwartej 2017.12.30; 15:14:05
Autor wiersza: zygpru1948
Dziękuję Weles, zgadza się, jestem typem "beztalencia"!


Komentowany wiersz: świadomość ll 2017.12.30; 15:07:26
Autor wiersza: mila
Pozdrawiam - Zygmunt z Ustki


Komentowany wiersz: W tej cichej muzyce ciała 2017.12.28; 05:38:02
Autor wiersza: zygpru1948
SEN JABŁONI - część trzecia

Motto

Cytat Margot Bene

"Piszesz w wierszu (Listopadowy Erotyk): "Fala zimna kołysze brzeg"... Malowniczo oddajesz to co dzieje się w przyrodzie, ale nasze myśli są radosne i gorące na przekór jesiennej deszczowej aurze, a przecież my też jesteśmy cząstką przyrody, więc listopad i Twoja twórczość są promienne nadzieją spotkania, przeżycia i ukojenia - mówiąc inaczej, są poezją."

13.11.2016 - 11:21


https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/830594,sen-jabloni-czesc-iii


Komentowany wiersz: Latawce nad miastem 2017.12.25; 18:05:08
Autor wiersza: zygpru1948
2 lata temu...


Zygmunt Jan Prusiński
25 grudnia 2015 o 06:47 ·

Życzenia od pisarza i poety Czesława Kowalczyka ze Słupska:

"Drogi Zygmuncie, oprócz nieustającej weny życzę Tobie zdrówka dobrego, pasm sukcesów na niwie literackiej, aby miłość z Twoich wierszy zarażała najbliższych, a także tych którzy Tobie tego życzą. Więcej sukcesów wydawniczych, bo twoje wiersze zasługują na to, aby weszły pod strzechy i zostały tam na dobre. Dosiego roku dla mamy, brata, i Ciebie samego."

Pozdrawiam.


___________________Odpowiedź


Życzenia dla Czesława Kowalczyka


Witaj Mistrzu Czesławie!
Dziękuję Ci za tę Pamięć szczerą bo i słowa w tych życzeniach są szczere.

I ja życzę Ci Drogi Czesławie Spokojnych i Zdrowych Świąt Bożego Narodzenia przy rodzinnym stole, a z Nowym Rokiem 2016 byś wydał i Ty swoją książkę, bym mógł jako recenzent o niej napisać... Bo ja doceniam Twoją twórczość, i w prozie i w poezji.

Byłem u Zbyszka Babiarza przed świętami w starostwie, mamy wszyscy się spotkać w Styczniu, i wówczas otrzymasz ode mnie mój tom wierszy w OGRODZIE NORWIDA z dedykacją. - Proszę o recenzję z Twej strony.

Ściskam i pozdrawiam. Pozdrawiam także Twoją Rodzinę - Zygmunt


Ustka. Boże Narodzenie 25.12.2015


ZJP http://photos.nasza-klasa.pl/22077582/45/main/3f00cc6c3b.jpeg


Komentowany wiersz: Życzenia Bożonarodzeniowe 2017.12.24; 10:37:20
Autor wiersza: Mądrallla
Panie Bogdanie,
dziękuję za życzenia!

I ja składam Panu Zdrowych i Radosnych Świąt !

Pozdrawiam - Zygmunt


Komentowany wiersz: Latawce nad miastem 2017.12.24; 10:33:45
Autor wiersza: zygpru1948
Zygmunt Jan Prusiński

ŻYCZENIA

Wszystkim moim Czytelnikom życzę Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia i Udanego Roku 2018 !


Komentowany wiersz: Latawce nad miastem 2017.12.24; 09:41:14
Autor wiersza: zygpru1948
Wiersz trzy setny i trzydziesty i szósty



* * *


Na pożegnanie domu z wierszy
którego niczym nie zwieńczę
wyjdę z blokowiska niedaleko
za suchotniczy zagajnik Z rzeczką
tutaj kiedy przejdzie nad ugorem
szloch deszczu
podobno pojawiają się tęcze

postoję pod taką tęczą Siebie rozjarzę
i nakłamię sobie że wszędzie jest dom
uszczknę trochę kolorów I zaniosę Barbarze
tęcze podobno zapobiegną łzom

A później odejść Cofnąć się z tłumu
Może w następne wiersze Czyli znów ucieczka
W wątły zagajnik Z metaforką tęczy I wierzyć I czekać
Na śmiesznym koturnie
Na klęskę rozumu


Roman Śliwonik

[1][2][3][4][5][6][7][8][9][10][11][12][13][14][15][16][17][18][19][20][21][22][23][24][25][26][27][28][29][30][31][32][33][34][35][36][37][38][39][40][41][42][43][44][45][46][47][48][49][50][51][52][53][54][55][56][57][58][59][60][61][62][63][64][65][66][67][68][69][70][71][72][73][74][75][76][77][78][79][80][81][82][83][84][85][86][87][88][89][90][91][92][93][94][95][96][97][98][99][100][101][102][103][104][105][106][107][108][109][110][111][112][113][114][115][116][117][118][119]

Wiersze na topie:
1. Kiedy miłość odchodzi (11)
2. PAMIĘTAJMY O ICH ŚWIĘCIE (10)
3. Czy jestem (10)
4. Zamyślenie (9)
5. To mnie poprawcie (8)

Autorzy na topie:
1. Siostrzyczka (94)
2. darek407 (92)
3. józef (61)
4. yolkaw (52)
5. ArchiVista (47)
więcej...