Wiersze poetów - poetyckie-zacisze.pl ZAPROPONUJ ZMIANĘ W SERWISIE
Logowanie:
Nick:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Odzyskaj hasło
Zarejestruj się
Dostępne opcje:
Strona główna
O serwisie
Regulamin
Zaproponuj zmianę
Indeks wierszy
Ranking autorów
Ranking wierszy
Dodane dziś (20)

Nowi autorzy:
- 1evane53100hb6
- 8miac282yr9
- maryloub4a
- Yruman69
więcej...

Ostatnie komentarze:
echo
- Stan21
Niestrudzony Anioł
- jaca
Marzenia
- Stan21
Niestrudzony Anioł
- lucja.haluch
więcej...

Dziś napisano 143 komentarzy.

zygpru1948 - komentarze autora



Komentowany wiersz: Z Natalią po schodach ku tęczy... 2018.12.12; 19:39:27
Autor wiersza: zygpru1948
Gratuluje Siljej ! Szkoda ze tych z PO nie chca dac azylu w Norwergii !
Bo to typowa szajka cwaniakow...


http://dzienniknarodowy.pl/norwezce-silje-garmo-dziecku-przyznano-azyl-polsce/?fbclid=IwAR09KZDEpV9aRECFkwqNDBhr4LqV3t1RryVrdibPTgNz3zvnqjWA_Wo4o88


Komentowany wiersz: Z Natalią po schodach ku tęczy... 2018.12.12; 04:42:22
Autor wiersza: zygpru1948
Bajeczna Margot Bene z Avinion - krytyk literacki i felietonistka,
zawsze czeka na mój Erotyk !


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46134607_2282864028452805_7560661197230440448_n.jpg?_nc_cat=105&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=348a804906c2edb2589510e3219a83a8&oe=5CA27C2D


Komentowany wiersz: Z Natalią po schodach ku tęczy... 2018.12.12; 03:55:31
Autor wiersza: zygpru1948
Zygmunt Jan Prusiński


Mój artystyczny fotoblog

https://zygpru1948.flog.pl/


Komentowany wiersz: Z Natalią po schodach ku tęczy... 2018.12.12; 03:54:55
Autor wiersza: zygpru1948
W KRAINIE CIENI - Część IV

Dział: Kultura, Temat: Literatura


Zygmunt Jan Prusiński

PIÓRO MOJE PISZE O TOBIE

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/916167,w-krainie-cieni-czesc-iv


Komentowany wiersz: Z Natalią po schodach ku tęczy... 2018.12.12; 03:43:47
Autor wiersza: zygpru1948
List do prof. Literatury Karola Zielińskiego z Krakowa...


Dzień Dobry Mistrzu !

Gdzie się podziewasz, pookrajali Twoją twórczość - jak tu uczyć młodzież, żeby wiedziała tę Prawdę a nie okupantów. Bo cóż taka wiedza jest warta?

Kitu jak u mojego taty szklarza; był atystą, potrfił ze szkła diamentem (cóż to były za diamenty) w ręku mego taty, kiedy to szklił i, w Szczecinie, i w Szczecinku, i w Otwocku. Mój ojciec chrzestny - największy szklarz w centrum Szczecina przy ul. Krzywoustego był nim Władysław Sobczak (Śp.) - pamiętam jak byłem u niego w domu przy ul. Królowej Jadwigi, też tam mieszkałem z mamą Krystyną i z tatem Lucjanem, to miał chrzestny dwie ściany z kryształowych luster i sufit. Tata mi opowiadał że zaraz po wojnie był jakiś konkurs dla sklarzy w Szczecinie, no i właśnie tak się rzecz miała że I miejsce zajął Władysław Sobczak - ojciec chrzestny, a II miejsce zajął Lucjan Prusiński.

Podobno, jak się urodziłem w tymże Szczecinie, 30 Września 1948 roku, to (mistrzowie szkła) wypili 2 litry wódki ze spirytusu w dwa dni! Nie wiem czy tradycyjnie pod kiszeniaka, znanego polskiego ogóreczka.

Wiem też Panie Karolu, że jak krzyknąłem wychodząc z łona matki Krystyny Prusińskiej z domu Sowińskiej, to na ul. Wielkiej przy rzece Odra zawalił się dach katedry!


Wracam do Pana recenzji... Pisze Pan:

"Cóż to jest do (diabła) to piękno? Karol Bodler napisał wiersz (piękny) o gnijących wnętrznościach zdechłego konia. A gdyby tak zamieścił Pan obraz albo fotografię zaniedbanej starej (bezzębnej) żebraczki albo starego dziada? Wiem, że Pana ideowo na to stać, bo przecież jest Pan prezesem Partii Biednych. Do których, dziadów, i ja mam zaszczyt się zaliczać!

Mojemu ani Pańskiemu wizerunkowi to nie zaszkodzi a dopomoże w nabraniu ludzkiego wyrazu, żeś oto Pan jest człowiek, a nie udajesz Pan poetę, czyli nie wiadomo kogo (w dzisiejszych czasach, kiedy [poeta nie jest kontestatorem] a raczej podporą nieludzkiego systemu).

Z tym podkreślaniem ciągle, że jesteś Pan poetą, to chyba bierze się stąd, że masz Pan (tak jak ja) "dwa ciała króla". Jedno ciało z krwi i kości, normalne i śmierdzące, a to drugie jest mistyczne, przezroczyste i niedotykalne przez zwykłych ludzi. Jeśli próbował Pan leczyć dotykiem, uśmierzać ból, to może mieć Pan tego rodzaju prerogatywę, co poeci często mają. Przecież nieprzypadkowo kobiety lgną do Pana, przeczuwając w Panu cudotwórcę i uzdrowiciela. Wiele z nich pewnie ma dolegliwości ginekologiczne, a na to nie ma nic lepszego niż ręka poety!

Dlatego mówisz Pan: Jestem poetą, a masz Pan na myśli "Noli me tangere".

Przy czym Pan może dotykać, bo zrobi to ciałem materialnym, natomiast Pana ciało niematerialne (poetyckie, nie jest osiągalne do dotyku przez byle kogo. Podkreślając swoją poetyckość bytu, podkreśla Pan wyjątkowość i nieosiągalność".


Panie Karolu, jeśli czytałem coś rozsądnego to uważam ten cały materiał (akurat schowany), za pracowity esej w obecnych czasach w Literaturze. Nie chodzi akurat o to, że Pan pisze o mojej twórczości. Ale dlaczego ja z Panem się zgadzam? Bo jesteśmy obydwaj, z tak zwanego kruszcu - może i tym kryształem na suficie i na ścianach, między innymi u mojego ojca chrzestnego Władysława Sobczaka.

I niech mu ta Ziemia lekką będzie - chyba na ku Słońcu sobie tam odpoczywa jak i mój tata Lucjan Prusiński odpoczywa na cmentarzu w Otwocku, to my, Pan i ja, dwaj literaci z bożej łaski rozumiemy się doskonale. My jako ten kryształ w szybie, widzimy się... Niestety, nie widzą nas śmiertelnicy!


Pozdrawiam - Zygmunt Jan Prusiński

Ustka. 15 Lipca 2012 r.
Niedziela 15:32


Komentowany wiersz: Te strony wierszy na fali otwartej przestrzeni 2018.12.12; 02:22:07
Autor wiersza: zygpru1948
Panie Mirku, nie wiem co oznacza "kopara", koparka tak, wiem do czego sluzy. - Pozdrawiam swiatecznie


Komentowany wiersz: Te strony wierszy na fali otwartej przestrzeni 2018.12.11; 05:50:55
Autor wiersza: zygpru1948
Bajeczna Margot Bene z Avinion - krytyk literacki i felietonistka,
zawsze czeka na mój Erotyk !


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46803698_2299202506818957_8098968565337554944_n.jpg?_nc_cat=105&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=cbc0c65aaffb54edae95dcfb8826c591&oe=5CA2B749


Komentowany wiersz: Te strony wierszy na fali otwartej przestrzeni 2018.12.11; 05:43:39
Autor wiersza: zygpru1948
Zygmunt Jan Prusiński


Mój artystyczny fotoblog

https://zygpru1948.flog.pl/


Komentowany wiersz: Te strony wierszy na fali otwartej przestrzeni 2018.12.11; 05:43:04
Autor wiersza: zygpru1948
W KRAINIE CIENI - Część IV

Dział: Kultura, Temat: Literatura


Zygmunt Jan Prusiński

PIÓRO MOJE PISZE O TOBIE

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/916167,w-krainie-cieni-czesc-iv


Komentowany wiersz: Te strony wierszy na fali otwartej przestrzeni 2018.12.11; 05:41:03
Autor wiersza: zygpru1948
Karol Zieliński


KRYTYK I POETA

(recenzja o książce pt. „Kobieta białych luster”)


Otóż, poeta Zygmunt Jan Prusiński wcale nie liczy na jakąś miłość, że gdy będzie używał słowa "miłość" to kobieta chętniej itp. Poecie, to pisanie się nadzwyczaj udało. Tyle szczerego, nie wymyślonego, bezpretensjonalnego, powtarzanego od początku świata... banału!

A tymczasem jest to tak świeże i prawdziwe, że tu wcale nie chodzi o jakieś tam zakichane miłości... Ludzie miłości... jakie znamy na co dzień, jakie żeśmy w swym życiu przeżyli, to zdaje się betka... przy smutku, z niemożności osiągnięcia prawdziwej miłości... w świadomości, a raczej w podświadomości Prusińskiego, że miłość to coś horrendalnie absurdalnego. I poeta to wie... i cierpi... jakby cierpienie było sednem miłości.


Poeta Prusiński, jako filozof miłości, wszystko to wie! I te erotyki nie są skierowane do ziemskiej kochanki! Jeśli już to do takiej, która nie istnieje albo już umarła, albo lepiej by było, żeby się nie narodziła, lub przed narodzeniem umarła! Bo któraż to z kobiet potrafi pieścić otwarte serce w wazonie, pana Zygmunta. Ja na nic takiego bym się nie zdobył. U mnie sytuacja metafizyczna przebiega inaczej!

Tymczasem Prusiński, nie! On przeżywa inaczej, „głęboko” po młodopolsku i pisze jak Edward Stachura: "struny gitary leniwe jak nigdy"! - Co za piekło! (Z tym, że u Stachury nie było kobiety!) - Co za boleści i cierpienia! I dalej pisze: "Jednak wiemy oboje, że nasz nurt miłości przetrwa". Otóż nie przetrwa! Poeta wie o tym, że nie przetrwa.
W każdym wierszu miłość się rodzi i umiera - od nowa! Prusiński to wie i to samo czuł gdy tytułował wiersze: dla Mar, dla Wieśki, Józki, Maryśki. Wszystkie traktując jak markizy! Jak anioły. Jak matki boskie! Z najwyższym szacunkiem i wiedział, że mimo to nic nie przetrwa! Każdy wiersz kończy się w goryczach smutku! On ma w żołądku samą "żołądkową gorzką"! Po ile ona, poeto?


To bardzo piękne i smutne wiersze! I żadne rewelacje! Żadne takie fajerwerki zadziwiających pomysłów, żeby aż zatkało! Tu nic nie "zatyka", bo tak jak u samego Pana Boga, "wszystko jest spieprzone”! (Przychodzi mi na myśl "Ostatnie tango w Paryżu”). Bo przecież po wszystkich zaglądaniach w serce Prusińskiego w kryształowym wazonie, poeta powinien kochance ulżyć i spędzeniu z jej krwiobiegu w miednicy małej nadmiar napięcia nerwowego z podniecenia (z długotrwałego przekrwienia) od słów: „kocham, całuję pieprzyki między twymi nogami” etc. Od tego kobiecie staje łechtaczka i swędzi!

A tu nasz poeta zamiast doprowadzić ją do orgazmu i uwolnienia od napięcia (biedna kobieta!), "zbliża się do granicy jej kolorów"! Niech go licho!

Jednakże, mimo tego, nasz poeta, nie daje (Sylwii Żwirskiej) żadnej nadziei, w żadnej aluzji, że jednak zrobi coś fizycznie! Tu nie o fizyczne chodzi! Tu chodzi o "usunięcie zwątpienia" z ciała Prusińskiego: "gdy ona wbije się w niego, w jego ciało, ostrzem promienia, jak motyl".

I tu również nie chodzi o niezdrowe konotacje pod XIX-wiecznej poezji epatującej fizycznymi obrazami seksu... tu chodzi o nadanie sensualnego wyrazu ludzkiemu życiu.

A tego w poezji Prusińskiego brak.
Poeta jeszcze Żwirskiej nie poznał osobiście i fizycznie (nawet w pociągu), a już (do czego ma zresztą - licencja poetica - prawo) akcja poetycka utyka w miejscu, gdzie zwątpienie nie pozwala na dotyk, pocałunek, podniecenie, bo inaczej, po jakiego diabła poeta miałby się zbliżać "do zrozumienia jej kolorów"? Ja to doskonale rozumiem (dlaczego) i mogę na ten temat napisać pięćset stron analizy, ale czy to jest potrzebne (taka gadanina!) zwykłemu zjadaczowi chleba? Pomijając pytanie, czy w ogóle poezja Zygmunta Jana Prusińskiego jest potrzebna zjadaczom polędwicy?

Czytuję różne wiersze, ale dopiero u Prusińskiego trafiłem na ciekawy, współczesny melanż, mianowicie najpierw są słodziutkie porównańka i głupiutkie (czasem) apostrofy, ale po ich złożeniu do kupy, okazuje się, że oglądamy światy przerażające w najczystszej postaci... głupoty, piękna, łatwizny umysłowej i wyświechtanych porównań... za którymi stoi zbrodnia, zdrada, skrobanka, łapówka, oszustwo... i pragnienie zwykłej miłości i ludzkiej bliskości, które jest nieosiągalne i absurdalne w świecie niedorzecznym.


Nawet sam Pan Bóg, mówi Zygmuntowi Prusińskiemu: Przecież wiesz, że twoje żądanie bezinteresownej, czystej, duchowej miłości jest niemożliwe (i niemoralne), ale pisz i łudź się, wpadaj w sen, śnij o kochance o wyższym stanie ducha.

Najpierw seks, później poezja! (Jan Kochanowski by się z tym zgodził). Nie odwrotnie, bo nie rozładowane napięcie stworzy dewiację i dysonans! Tak samo jest w Teodycei u samego Boga. Zgodzi się z tym prof. Kazimierz Jaworski! (Dobrze by było, żeby się poeta na te psychoanalityki do mnie odezwał! W kontekście Jaworskiego również).

Tak czy inaczej (na koniec), jeśli Sylwia Żwirska (piękne polskie nazwisko) - masz dobry gust poeto, pozwolisz, że wykorzystam je w swojej powieści!? Jak i również ją samą i ciebie! (W tej chwili czuje się jakbym brał udział w jakiejś salonowej scenie w "Próchnie" Wacława Berenta) - istnieje naprawdę (co nie jest istotne!), to powinna się czuć zaszczycona, że trafiła na takiego mężczyznę, jak Prusiński (niewidzące, wodniste oczy medium! Somnambulika!), który umieszcza jej nazwisko w swoich fantazmatach (ale nie tylko w "swoich" bo to są również nasze fantazmaty! - wyjaśnię przy okazji!

No, poeto. Jeśli miałbym poszukiwać porównań, a spędziłem wiele lat w bibliotekach i na lekturach naszych (i nie tylko) wielkich poetach, to bym teraz porównał Zygmunta Prusińskiego z Zygmuntem Krasińskim! I idę o zakład, że moje uczone koleżanki profesorki od romantyków, musiałyby ulec powadze argumentów, właściwych tej dziedzinie wiedzy... (Nie zdradzam tu tajemnicy, że w nauce liczy się miła powierzchowność zapewniająca poparcie przy głosowaniach na radach naukowych wydziałów. Facet, który przeleci większość koleżanek ma większe szanse na ustalenie co jest bardziej naukowe a co nie, bo oddane jego urokowi byłe kochanki go poprą).


Myślę tu o bardzo specyficznym i zamkniętym kręgu specjalistów od Juliusza Słowackiego i Krasińskiego. Bo co innego jest go wydać w stu tysiącach egzemplarzy, ale nic sensownego nie móc poza tym o nim powiedzieć Polakom i "Polsce", np. o figurze „Okopów Trójcy Świętej” lub o ślepocie Orcia.

Specjalnie używam mocnych słów, bo tylko one pozostają jako świadectwo, że kiedyś istniał świat naturalny, w którym jednakże poeta Prusiński usiłował szukać duchowej racjonalizacji.

Niech się teraz "przebudzi" (po raz wtóry i wtóry - jak we śnie w dramacie scenicznym, Calderona de la Barca "Życie snem") i próbuje opisać miłość kobiety, która urodziła się z probówki...


Kraków. 12.08.2011


Komentowany wiersz: Ten mały cichy wiersz... 2018.12.10; 06:36:41
Autor wiersza: zygpru1948
Anno, to wez to jako motto wiersza, przyszlego - nie zapominajac podac dane autora...


Komentowany wiersz: Ten mały cichy wiersz... 2018.12.10; 01:58:48
Autor wiersza: zygpru1948
Bajeczna Margot Bene z Avinion - krytyk literacki i felietonistka,
zawsze czeka na mój Erotyk !


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46525586_2299221913483683_3375167772882370560_n.jpg?_nc_cat=101&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=bce9ed58a97bf8f4d1e9ea8e37dc7676&oe=5CA42E3E


Komentowany wiersz: Ten mały cichy wiersz... 2018.12.10; 01:48:13
Autor wiersza: zygpru1948
Zygmunt Jan Prusiński


Mój artystyczny fotoblog

https://zygpru1948.flog.pl/


Komentowany wiersz: Ten mały cichy wiersz... 2018.12.10; 01:47:44
Autor wiersza: zygpru1948
W KRAINIE CIENI - Część IV
Dział: Kultura, Temat: Literatura

Zygmunt Jan Prusiński

PIÓRO MOJE PISZE O TOBIE

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/916167,w-krainie-cieni-czesc-iv


Komentowany wiersz: Ten mały cichy wiersz... 2018.12.10; 01:46:12
Autor wiersza: zygpru1948
Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

23.12.2011 22:48


@Zygmunt Jan Prusiński

Ja Pana mam za najprawdziwszego poetę. Spokojnie. Z tym, że dzisiaj się sprawy niepomiernie pokomplikowały i wyglądają gorzej niż np. 30 lat temu, z Romanem Śliwonikiem, Ernestem Bryllem czy ze Zbigniewem Jerzyną. Nie tylko przybyło nowe pokolenie poetów, ale NOWE CZASY.

Poezja już znaczy co innego. Dla Amerykanów Walt Whitman też już nie jest poetą (a Ameryka dawną poczciwą Ameryką - tylko zwyrodniały burdel)! Whitman, on jest historycznym poetą, którego poezja do pojebanych czasów współczesnych ma się jak pieść do nosa. Ja się nie dziwię przerażeniu w oczach kobiet, na widok dzikości męskiej wariacji. Niech Pan sobie wyobrazi, że mógłbym się ożenić z bardzo ładną trzydziestolatką (i to niejedną), gdybym się odważył na potworną mękę zakładania rodziny (której one nie mają z kim założyć). Zakładam, a nawet jestem pewien, że te dzisiejsze dziewczyny byłyby mi wierniejsze (w mojej starości - a ponoć wyglądam na 40-50 lat - stary dziad), niż te kurewki, kiedy byłem młody. Tak się porobiło.


Dzisiejsi młodzi faceci nie są ani do tańca ani do różańca - tak wychowani przez postmodernistyczne mamusie. Podejrzewam, że są do niczego. Wydupczyć i zostawić. Dlatego młode kobiety są w szoku. I pisz im stary poeto jakieś dziwne erotyki o kolczastym lesie! Co to ma być?, aluzja Pańskich poranionych organów płciowych? Ale one za to poranienie nie odpowiadają, bo to zrobiły ich mamusie.

Co zaś do "brzydkich słów" w rodzaju "rypać". Poezja nie znajduje się w słowach. Od napisania słowa "rypać" nie zjawi się w erotyku i nie sprawi że ten erotyk stanie się dziełem sztuki. Ale również nie sprawi tego słówko: "kocham", nie spowoduje zjawienie się Pani Poezji. Jest to wielka pani, która czasem zachowuje się jak kurwa, ale tylko z tymi, których lubi. A nie lubi tych, którzy na "chama" i za wszelką cenę chcą być poetami.

Niedawno była u mnie w ogrodzie wczas rano, gdy sobie usiłowałem przypominając jak mój ojciec szczepił gruszki i śmiała się z poetów, którzy ubiegłej nocy chcieli jej wejść do łóżka, żeby ją posiąść.


To dziwna sprawa, ale wszystkie wiersze świata, napisane układnie i pięknie, są potrzebne i składają się na wspaniały bukiet ożywiający umierającą psychikę człowieka. Ale tylko niektóre są prawdziwą poezją. Jednakże tych kilka wierszy prawdziwej Poezji wystarczy, żeby rozlewała się ona na pozostałe wiersze mniej udane, albo te które znamy albo jesteśmy nimi zmęczeni. I Poezja je ożywia.

Ja w święta nigdzie się nie wybieram, bo chciałbym popracować, więc nie składam na razie "życzeń", bo jutro i w święta pewnie coś do Pana napiszę (powiadam, mam Pana za mądrego faceta). Tym niemniej, już teraz składam wyrazy szacunku Panu, Pańskiej mamie i całej Pana rodzinie.

PS. Jeszcze nie zajrzałem na "kodeks erotyki" ale zajrzę.


Zygmunt Jan Prusiński Bluszczowy Blues...

___________________________


Komentowany wiersz: Pióro moje pisze o tobie 2018.12.09; 17:14:08
Autor wiersza: zygpru1948
Pozdrawiam świątecznie Pana fenixa !


Komentowany wiersz: Pióro moje pisze o tobie 2018.12.09; 04:35:14
Autor wiersza: zygpru1948
Bajeczna Margot Bene z Avinion - krytyk literacki i felietonistka,
zawsze czeka na mój Erotyk !


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46507973_2299208990151642_2436741204235255808_n.jpg?_nc_cat=105&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=5cadfce89969e430d3a42ad33a99c11f&oe=5CAAD245


Komentowany wiersz: Pióro moje pisze o tobie 2018.12.09; 04:24:22
Autor wiersza: zygpru1948
Zygmunt Jan Prusiński


Mój artystyczny fotoblog

https://zygpru1948.flog.pl/


Komentowany wiersz: Pióro moje pisze o tobie 2018.12.09; 04:23:07
Autor wiersza: zygpru1948
W KRAINIE CIENI - Część IV
Dział: Kultura, Temat: Literatura

Zygmunt Jan Prusiński

PIÓRO MOJE PISZE O TOBIE

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/916167,w-krainie-cieni-czesc-iv


Komentowany wiersz: Pióro moje pisze o tobie 2018.12.09; 04:21:27
Autor wiersza: zygpru1948
Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

26.06.2011 21:38


@Zygmunt Jan Prusiński

Popieram Pana w całej rozciągłości.

Widać, że obaj mieliśmy standardowe żony z mieszczańskich środowisk. Moje też (twierdziły, że żyją po to, aby się zabawić i jak to w Krakowie, raz w tygodniu (w sobotę) trzeba było z nimi zaliczyć cztery nocne lokale miasta. Wracało się nad ranem, a teściowa pilnowała dziecka. Robiły tak wszystkie młode rodziny ze sfery sklepikarzy, drobnych fabrykantów, rzemieślników, kamieniczników, dziennikarzy itp. Pracowników naukowych tam nie widziałem, bo mieli marne zarobki. Dziennikarze gzili się "pod gruszką" natomiast aktorzy pili w SPATIFIE. Do domu wracało się nad ranem. Ale wtedy to jeszcze było moralnie, bo dzisiaj, kiedy w rynku i w śródmieściu jest 250 klubów i klubików (niektóre całkiem niezłe) - to dopiero burdel i kurwiarnia na całego! Przecież wiele nowoczesnych kobiet z pierwszych stron gazet i telewizji mówi, że gdyby nie zaliczyła w łóżku co noc innego partnera, to taki dzień byłby dla niej stracony!

Kiedy moja druga żona postanowiła się ze mną rozwieść, bo się zakochała w szpiegującym mnie agencie ubecji, to jednym z jej argumentów było, (i jej mamusi), że cierpiała przy mnie na brak rozrywki, bo zabierałem ją do nocnego lokalu tylko raz na miesiąc, (np. do Feniksa, gdzie od czasu stanu wojennego występowali artyści Jana Pietrzaka z kabaretu pod Egidą, ale z porządną kulturą i kontrkulturą nie miało to nic wspólnego, tylko to była mieszczańska tańcbuda a wóda się lała strumieniami). Kurwidełko. Oczywiście śliniącym się fagasom moja żona dupy nie dawała, bo ją pilnowałem jak cerber, ale też robiła do nich głupie oko. Ja się tym nie przejmowałem Panie Zygmuncie, bo byłem młody i sprawny w portkach. Ale przecież tu nie chodzi to, czy mężczyźni zdradzają częściej, bo to nie ma nic do rzeczy (wydaje się, że to mężczyzna jest monogamiczny a kobieta poli męska). Chodzi o to, że kobiety za pomocą słówka "kultura" robią mężczyzn swoimi niewolnikami i ogłupiają ich do reszty.


Powiem tak: Homer był kobietą - lecz kobiety to ukrywają! Kultura starożytna była tworzona przez kobiety dla mężczyzn (żeby się wykrwawiali). A propos kobiet w Antyku, to przecież mąż nie był kobiecie potrzebny, bo gdy się pieprzył ze swoim niewolnikiem, to ona tymczasem miała w sobie dwóch Afrykanów, (temat rzeka Panie Zygmuncie, temat rzeka!). (Co najmniej głęboka studzienka - która była synonimem wie Pan czego - w miłosnej fraszce staropolskiej - jakich głębokości!?)

Kobieta w kulturze jest tym, tą stroną, która nie czyta płodów własnej kultury - przeznaczonej do ogłupiania mężczyzny - bo ona nie jest od czytania swojej propagandy tylko do wykorzystywania czytającego mężczyzny. On czyta, żeby nabrać "ogłady" i "delikatności" w obcowaniu z płcią piękną! To jest sedno sprawy! Nabrać "ogłady" - czyli zostać niewolnikiem kobiet. Żyd nie jest od konsumpcji towarów które wstawia w swoim kramie. Od kupowania i konsumpcji jest goj, żeby żyd mógł go opanować i nad nim panować ekonomicznie. Kobieta jest od pisania literatury, mitów, Odysei, wielkich sag rodzinnych, poematów, esejów, sonetów... (zwykle to się dzieje pseudomęskimi rękami męskich hermafrodytów) mężczyzna jest od ich czytania i uwielbiania kobiety, oddając się w niewolę kobiecego umysłu, kobiecej chimery i zachcianki.
Proszę zauważyć, że wszyscy wybitni twórcy, to hermafrodyci wodzeni jak salonowe pieski na pasku kobiet. Walt Whitman - pederasta... (wymieniać wszystkich po nazwisku nie sposób) poeci i prozaicy angielscy XIX i XX w. to pederaści i sługusi kobiet. Francuzi i Niemcy... przykładowo Sartre, charakter kobiecy, któremu żoneczka wkładała kolejno swoje kochanki do łóżka; Camus - kochany pederasta; Manowie w Niemczech to hermafrodyczna plastelina. W ogóle mieszczanin to półchłop-półbaba. Przykład z naszego podwórka, autor „Sławy i chwały”, Iwaszkiewicz. Ciało męskie owłosione, kut dorodny, typ androgyniczny jak kawał knura, a tymczasem duszyczka galaretowata kobiecej mimozy. Forowany przez kobiety i podawany tym chłopom - bucom jako wzór zachowań, żeby całowali po rączkach i myziali po dupce.

Nie mówię, że nie współczuję kobietom. Kobieta jako fizycznie słabsza od mężczyzny, sam mam córkę i widzę, że współczesna matka wychowała niemłodego mężczyznę, ale często bestię (dlatego powtarzam za św. Pawłem: kobiecie nauczać ani wychowywać, nie pozwalam!), więc współczesna dziewczyna musi się bronić głową i pomyślunkiem, tworząc z kultury narzędzie obezwładniania "męskiego buca", ale czy aby nie za dużo tego znęcania nad ogłupiałym mężczyzną?
Mężczyzna idzie na wojnę, ale to kobieta nim dowodzi i prowadzi na rzeź jak baranka swojej religii. To kobiety prowadzą wojny, żeby panować nad mężczyzną i regulować jego pulą genetyczną. To co myślą na temat tego co jest korzystne dla gatunku, co myślą i piszą na temat genetyczności genetycy i seksuolodzy typu Lwa Starowicza, nie jest prawdziwe ani trafne.


"Profesorzy" (babskiej dupy bracia), tak twierdzą, żeby kobietom dogodzić, bo patrzą na obraz już zmitologizowany i spreparowany przez kobiety. Kobiety się z nich śmieją, mówiąc że to chłopy-buce. Kobietom chodzi o rodzenie zdrowych, inteligentnych i władczych dziewczynek, natomiast chłopcy mają im być potulni. Oczywiście tak jak wszystko jest sprzeczne w sobie, tak i to pragnienie i polityka kobieca ma mankamenty sprzeczności. Kobietom powinno zależeć na tym, żeby każda z nich stękała w łóżku pod dorodnym chłopem - ale to pragnienie ma jedną wadę, mianowicie, że ten dorodny samiec, gdy już zaspokoi swoje chucie, bierze ją za "łeb" i rankiem skoro świt pędzi do roboty, stając się jej okrutnym władcą i panem. Dlatego kobieta woli cherlawą męską zabaweczkę (miniaturkę) z cienkim penisem, którą może sobie przyłożyć do łona, kiedy zechce, a "gdy się znudzi to strzepnie jak pył". Niestety nie ma nic za darmo, zawsze jest coś za coś. Kobieta która jest bogata i ma pieniądze, zawsze sobie weźmie młodego męskiego ogiera do łóżka, który ją zadowoli w 100%, a sprawą kobiecej eugeniki jest planować, żeby w interesie ich przyszłego bezpieczeństwa takich ogierów nie rodziło się więcej niż 5%. Moje panie i panowie, czy jestem logiczny?
Następnym razem poruszę temat, jeśli Pan Zygmunt drogi, pozwoli, jak kobiety prowadzą współczesne wojny rękami amerykańskich King-kongów.


Zygmunt Jan Prusiński Elementarz poezji miłosnej - Część IX

_____________________________________


Komentowany wiersz: Najpierw twoje ciało w modlitwie 2018.12.08; 12:26:23
Autor wiersza: zygpru1948
Zygmunt Jan Prusiński


Moj artystyczny fotoblog

https://zygpru1948.flog.pl/


Komentowany wiersz: Najpierw twoje ciało w modlitwie 2018.12.08; 06:22:53
Autor wiersza: zygpru1948
Bajeczna Margot Bene z Avinion - krytyk literacki i felietonistka,
zawsze czeka na mój Erotyk !


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46523645_2299198403486034_2721078772353728512_n.jpg?_nc_cat=106&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=4fca94f870f41796dc65feca4d5b5584&oe=5CAB8CDC


Komentowany wiersz: Najpierw twoje ciało w modlitwie 2018.12.08; 05:57:42
Autor wiersza: zygpru1948
W KRAINIE CIENI - Część IV
Dział: Kultura, Temat: Literatura

Zygmunt Jan Prusiński

PIÓRO MOJE PISZE O TOBIE

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/916167,w-krainie-cieni-czesc-iv


Komentowany wiersz: Najpierw twoje ciało w modlitwie 2018.12.08; 05:56:25
Autor wiersza: zygpru1948
Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

03.01.2012 00:08


@Mar Canela.

Miałem co innego robić, ale gdy zajrzałem do waszego blogu, to zaraz we mnie zawrzało. Przecież to co wy tam wyprawiacie, to tego by Johann Wolfgang von Goethe w swoim Fauście nie wymyślił. Pani jest super czarownicą a przynajmniej jest w Pani potencjał. Pan Zygmunt mnie martwi w tym garnku czarownic, bo się na Fausta nie nadaje. Ta zastraszona figura (on się najwyraźniej Pani, a może nawet kobiet, boi), to raczej kochanek z „Cierpień Młodego Wertera”. Ale i w Fauście Goethego bohater był zagubiony. On chciał być tylko kochany i wiecznie młody, ale właściwie to był naiwny, aż Szatan nie znajdując w nim partnera go zabił.

Pani Małgorzato, wcale nie jest oczywiste, że ja jestem autorem słów z jakiegoś bulwersującego od Pani listu (którym się, pan Zygmunt bulwersuje), pod którym się podpisał Zelkan. Zelkan to nie Skręt, Skręt to nie Karol. Teraz pisze Skręt, czyli fikcyjna osoba, kreująca jakieś podmioty liryczne w swoim tekście, i nic więcej (ale na zdjęcia Pani patrzy i „podnieca” się nimi Karol). Sztuka epistolarna jest jednym z działów wiedzy o literaturze i tekstologii, bardzo odmiennym od np. prozy lub poezji. Chociaż można ją włączyć w ramach wielkiego do podziału w rozważania o liryce (nie o dramacie). Dlaczego to takie ważne? Bo inaczej istnieje intencjonalnie dzieło z rodzaju dramatu a inaczej z rodzaju liryki (i jednocześnie prozy). Wiec czy to ja pisałem (podniecony!) o tym do Pani, że mężczyzna podczas, miłosnego zespolenia (stękania, drapania, i to odpowiednio wyprofilowanymi paznokciami, przez kobietę (czego poucza – nie bezzasadnie! - Kamasutra), czy jakiś anonimowy Zelkan?

Po to istnieją pseudonimy, żeby mężczyzna się odważył! Tylko w chwili orgazmu i śmierci mężczyzna może powiedzieć, „tak, to byłem ja, który cię kochałem”! I tu chodzi o zupełnie inną miłość, bo idealną miłość, która wszystkie góry i chmury przekracza, który kasuje upływ czasu. Są takie filmy, które za temat mają spotkanie miłosne ludzi, po wielu latach niewidzenia się, którzy kochali się od wczesnej młodości ale zostali rozłączeni przez rodziców, los, przypadek etc. i dopiero na starość, jako pomarszczeni kochankowie odnajdują z powrotem swoje młodzieńcze, utracone piękno. I jeszcze tym więcej się kochają


Czy nie ma Pani nikogo takiego w swym sercu, którego pokochała w wieku 17 lat i nie może go zapomnieć? Otóż nic straconego, sztuki ezoteryczne i wiedza tajemna mówi: „to co zaginęło, odnajdzie się! Kto wie, czy nie jest tak, że wszystkie nasze miłości dorosłego życia są poszukiwaniem, tamtej pierwszej fascynacji, która jest nieśmiertelna i odnajdzie się w drugim życiu.

A co do listu niejakiego Zelkana do Pani, to pana Zygmunta oburzyło chyba, gdy Zelkan pisał, że mężczyznę najbardziej podnieca wyraz ust kochanki, które reagują na jakość i siłę pchnięć jego prącia. Oczy mogą kłamać, oczy mogą się ukrywać i unikać kontaktu, ale usta połączone wiązką nerwową tą samą która przewodzi impulsy z obszarów łonowych, powtarza bezwiednie to co i tamte wargi. To jest po prostu fizjologia podporządkowana ludzkiej świadomości, psychice i ludzkiej duszy.
A gdyby Pani (nie wiem czy Pani nie uprawiała) spróbowała seksu tantrycznego, sensu stricte, gdy w miłosnym umieraniu, w zwolnionym oddechu a nawet bezdechu, gdy serce zamiera i staje, a nasze ciała i my sami są dotykane przez inny rodzaj istnienia, przez „zupełnie OBCE” (nie tylko nasze ręce) bez kształtu, mowy i rodzaju płciowego i to to mówi nam prawdę o nas, a przeżycie obecności kochanka jest tak „dosadne”, że nie chcemy żeby „to się skończyło” i to jeszcze trwa w nas bardzo długo i czyni nas wyjątkowymi, jakby pół-bogami…! Co zaś ciekawe ze strony anatemo-fizjologicznej, to o wzwód kochanka ani o pochwicę kochanki, nie ma się co martwić bo, to wszystko się w cudowny sposób dopasowuje pod względem wielkości, głębokości, objętości, smarności, lepkości, wrażliwości etc. To w ogóle nie ma znaczenia, bo wtedy jest wszystko we wszystkim.

A pan Zygmunt rozdrabnia to (niepotrzebnie – zamiast szukać jedności) na atomy, noga (w drugiej zwrotce) tu, łechtaczka tam, oko patrzy krzywo, ręka zawadza (moja poetycka żono), kolczasty las kłuje, kot miauczy (zdenerwowane krzykiem pająki, biegają jak szalone, na niczym, na własnych myślach się skupić nie można), i ta cholerna obawa o wulgarność… zamiast szukać jedności. Zamiast zapomnieć o szemranej (bo użytkowej) „poezji”. „Poezja” to jego zguba!

Zamiast myśleć o kobiecie, to on myśli o „poezji”. To nie czytelnik ma rozumieć o co kochankowi w wierszu chodzi, tylko jego kochanka. Ja nie jestem poetą, ale, pisałbym do Pani nie jak do poetyckiej żony, ani do księżniczki Andaluzji, ale jak do kobiety, cycatej baby, którą chciałbym mieć jak mężczyzna, pomimo że ma Pani męża i dzieci etc. (ile jest tam tych dzieci do jasnej)? Nie przeszkadzałoby mi, że Pani jest gdzieś tam daleko, to nie ma znaczenia, że Pani ma męża, to betka, nawet podniecające. Przywoływałbym Panią (również w wierszu): „Margośka, chodź tu"! Sprzedam ostanie kolekcjonerskie pieniądze (jakie mam na czarną godzinę), a pojadę do ciebie i dorwę cię, choćby na klatce schodowej i wyłabudam choćby na klamce od drzwi, w tej twojej pieprzonej, przeklętej Maladze (co za seksualne słowo! MALAGA)!
A skąd Pani wie, że to nie Skręt ale Karol tak nie myśli? Albo że tak nie zrobię? A są ku temu ważne charakterologiczne i metafizyczne powody, bo już jakieś nici (tej dziwnej pleśni) zostały z Pani „grzybni” wynicowane w stronę mojego „kapelusza”.


Wracając do pana Zygmunta, to w miejscach gdzie powinien się wysilić na ujawnianie wstydliwej prawdy, tego co myśli i czuje (że go pizdeczka męczy), to on wsadza w to miejsce słówko „poezja”. Chyba że go (pizdeczka) nie „męczy”, to jeśli go nic nie męczy, to po co się wygłupia, po co pisze „poezje” i „erotyki”, w których nie ma erotyki? I znów, do diabła, mówiąc o erotyce nie mam na myśli wulgarności, tylko szczerość. A poezja jest po to, żeby unikając wulgarności, w elegancki sposób wyznać kochance najtajniejsze pokłady szczerości i nikogo nie urazić, ani nie obrazić, ani siebie nie narazić na śmieszność. No, ale najpierw trzeba mieć (na oku lub w umyśle, albo w sercu) kobietę, która choćby była królewną z Malagi i miała męża i dzieci, to była kobietą określoną, z krwi i kości, która czuje do faceta albo obrzydzenie, albo lekceważenie, albo obojętność, abominację, albo lęk, albo ostrożność, albo gęsią skórkę, albo podrażnienie, albo, dziesiątki innych kombinacji… ale musi nastąpić taka sytuacja, że jedno z nich, albo oboje (z potencjalnych kochanków) czują tą niewygodną sytuację, że się „gniotą” w jednym pudełku, który jest rodzajem jakiegoś feblika, że coś ich uwiera jak ciasny but, że owszem, „ja się nim brzydzę i nigdy bym się z nim nie położyła do łóżka, ale przyjemnie jest o tym myśleć, że się tak brzydzę tym nikim, że wstrząsa mnie na samą myśl, żebym się z nim położyła i rozłożyła draniowi nogi".

Fuj, ale wspaniałe FUJ! Aż coś wstrząsa (niczym zakonnicą) w podbrzuszu.
A przecież Pani wie, że nie co dzień dane są takie autentyczne i wyraziste przeżycia kobiecie, która umiera i usycha z nudów we współczesnym świecie. Niby się robi jakieś blogi, pisze jakieś wiersze, ale wciąż czeka na Godota - coś podobnego co sztuka napisana przez Samuela Becketta. Proszę sobie odpowiedzieć, czy się Pani cieszy, że jutro przyjdą nudni goście i ten safanduła znów będzie ględził, to samo co wczoraj, w czwartek-piątek i przedwczoraj?
Chodzi wiec o to, żeby nawet w „poezji różowej sypialni” było jakieś „COŚ” a nie poetyckie wymyślone NIC. A u pana Zygmunta często jest NIC. Różowa Próżnia.

Dlatego ja się tak cieszyłem, gdy pan Zygmunt jako podmiot poetycki był w tej Maladze (szukając Pani z prawdziwej usteckiej, polskiej tęsknoty) i pił to nierzeczywiste wino (ale tęsknota była rzeczywista!), i myślał o Pani w wiejskiej oberży, ale mimo to, że fizycznie siedział na stołku w Ustce, w jakiś sposób wirtualnie i rzeczywiście zbliżał się do Pani, do jej skóry pokrytej delikatnymi rudymi włoskami wśród maleńkich wzgórków gęsiej skórki. A Pani wzruszała mnie, gdy pisała w swej kobiecej bezradności: „Zdejm kapelusz jako ostatni! Całuj”. A potem byłem rozczarowany, że zrobiliście wielkie odskoczenie od siebie i manifestację obojętności, że to tylko wiersze, że to tylko „poezja”, bez prawdziwego uczucia (i lipa), jakbyście nie rozumieli, że pisząc do siebie, byliście bardzo blisko siebie i ocierali (mentalnie i intencjonalnie, a więc w jakiś sposób półrzeczywiście) się o siebie jak prawdziwi kochankowie. A potem ja zrozumiałem, że to do was nie dotarło. A ja potrafię czytać niewyrażalne między wierszami! Namiętności między wami nie ma!

Bo i skąd ma być? - ale ja mam na myśli bardzo wiele różnych rodzajów namiętności. Jak choćby, jest taki rodzaj namiętności, który odczuwam, patrząc na Pani zdjęcie (w sukience, albo w spodniach) z rozchylonymi nogami. I nie jest to tylko uczucie starego erotomana. Bo jest to inny rodzaj, bardzo intymnej, prywatnej i osobistej namiętności, tylko do Pani, której nie odczuwam patrząc na zdjęcia innych kobiet, choćby „najbardziej gołych i rozebranych”. Golizna tu nie ma nic do rzeczy.


Piszę to, o „tym” dla zdawania sobie sprawy, z całej gradacji zjawisk psychicznych z którymi mamy do czynienia, choćby w tej chwili, kiedy piszemy (te głupstwa?) na tym blogu. (A tymczasem pan Zygmunt robi za przyzwoitkę i za głównego naiwnego).

Wracając do próżni (specjalności pana Zygmunta) to nawet „próżnia” może być tak dramatyczna i pobudzać seksualnie (i moralnie) zmysły do „wulgarnego uniesienia” (w sensie że kochance się zrobi mokro w kroczu), (albo nad nim z litości zapłacze! No, co lepsze, (dyskretnie się podniecić czy płakać?), że „podniesie umysłu” do obojętności wobec wulgaryzmu świata i uwzniośli do obcowania z czymś absolutnie doskonałym (bo rzucenie się w przepaść zachłannej miłości to jak taniec na linie)!

„Wulgarne uniesienie” (cóż to znaczy?) potrafi zrobić tak wulgarne wysublimowanie, które będzie tak eleganckie i estetycznie opakowane, że kobieta, która poczuje, że mogłoby to być do niej ad personam, spłoni się z rozkosznej emocji po uszy i uczuje skurcz w kroczu.

Co, znowu coś nie tak? Może to nieprawda, że mężczyźnie w wieku od 18 do 35-40 lat życia staje w zwodzie prącie ok. 25-30 razy dziennie, a kobiecie tak samo staje clitoris?

W starszym wieku odpowiednio rzadziej, ale przecież każdemu zdrowemu człowiekowi z fazie podniecenia coś tam w majtkach dryga. Panie Zygmuncie, czy to jest wulgarne

A propos moralności. To przecież erotyk jest wyrazem i manifestacją naszej postawy moralnej! Szczególnie erotyk! A wulgaryzm jako wyraz oburzenia moralnego! A oburzenie jako sedno uczuć moralnych!? A życie seksualne z mężczyzną, które już tak nie kręci jak przedtem, nie kręci jak powinno i oczka lecą (w pończosze również) do zakazanego owocu?


I tak, Pan Zygmunt, zamiast napisać, że „pod twoim brzuchem znajduje się łechtaczka” on pisze, że „znajduje się „poezja”. (Na Boga ja go nie zachęcam do wulgaryzmów)! Ale gdy się pisze „pod brzuchem „ poezja”, to dlatego się tak pisze, bo myśli obsesyjnie krążą wokół podbrzusza. Niech przestaną krążyć, a wtedy nie trzeba będzie wymyślać, że pod nim znajduje się „poezja” (zamiast clitoris), żeby nie być posądzonym o wulgaryzm. Nie w tym rzecz, a w zmianie optyki. Przecież napięcie seksualne nie leży w opisie narządów płciowych, a w odwadze drażnienia kochanki, w stwarzaniu sytuacji, gdy się ją „przypiera do muru”, w odwadze podrywania kobiety, w odwadze zuchwałości nieprzystojnych w ich sytuacji, propozycji (bo ona cnotliwa żona i matka). Bo jakże tu księżniczce z Andaluzji proponować wyekspriorowanie, od którego staną jej włosy na czubku głowy, która jest przykładną żona i matką. I Poetką? Mój boże, moja piękna ciotka, wzór cnotliwości i dobrego wychowania powiedziała mi na starość, pod koniec życia, że to gówno warte.
Ale, ale, widzę, że w tym nowym roku już coś za dużo nabroiłem. Serdecznie przepraszam i pozdro. Dla pięknej Pani i dla pana Zygmunta też.

PS. A swoją drogą, cóż to za anatomiczny blog. Niczym atlas różnych części ciała, który powinien być pod kluczem, żeby nie gorszyć dzieci.


Zygmunt Jan Prusiński Cieniem Bernadety na rozstajach...

_______________________________


Komentowany wiersz: Ty chcesz mnie zabić tymi obrazami 2018.12.08; 03:56:41
Autor wiersza: zygpru1948
Nie, chyba nie, bo chcę być., Królem Erotyków !


Komentowany wiersz: Ty chcesz mnie zabić tymi obrazami 2018.12.07; 03:46:29
Autor wiersza: zygpru1948
Bajeczna Margot Bene z Avinion - krytyk literacki i felietonistka,
zawsze czeka na mój Erotyk !


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46516510_2299174660155075_2540552359075905536_n.jpg?_nc_cat=108&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=3fe64955e9c6e3955caa5a9306c14481&oe=5C6D8833


Komentowany wiersz: Ty chcesz mnie zabić tymi obrazami 2018.12.07; 03:16:18
Autor wiersza: zygpru1948
W KRAINIE CIENI - Część IV
Dział: Kultura, Temat: Literatura

Zygmunt Jan Prusiński

PIÓRO MOJE PISZE O TOBIE

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/916167,w-krainie-cieni-czesc-iv


Komentowany wiersz: Ty chcesz mnie zabić tymi obrazami 2018.12.07; 03:07:57
Autor wiersza: zygpru1948
Karol Zieliński


Absolutnie nie chcę przez to powiedzieć (przez ten wiersz) że potępiam kogokolwiek, kobietę czy mężczyznę. Wszyscy jesteśmy jednakowo biedni, wzajemnie pokrzywdzeni, niezrozumiali i godni współczucia.

Niestety, miewam takie dni, że siadam do kartki papieru z pustą głową i zaczyna się wypluwać z głowy samoczynnie jakaś pretensja, jakieś żale, jakieś złości, których nie czuję osobiście, tylko ktoś mi dyktuje na zimno, gotowe zrymowane już przeważnie wersy. I chwała bogu, mówię sobie, że się to myśli po raz pierwszy, że się nie powtarza, że nie jest monotematyczny. Być może, że są to reminiscencje i wspomnienia z rożnych wesel, na których pan młody uciekał do nowozaślubionej żony do starej kochanki, albo odwrotnie, złapano na weselu nowozaślubiną żonę z poznanym w kościele nowym apsztyfikantem. Ja sam musiałem kiedyś na weselu odpędzać faceta który koniecznie chciał odbyć stosunek z moją żoną, tak mu się spodobała. No jednym słowem, każdy z nas materiału ma dosyć, żeby splunąć na polskie wesela, na śluby, na załgane małżeństwa, często zawierane z konieczności, dla pieniędzy etc.

A przecież każdy z nas, chciałby się żenić jak książę z dobrej bajki, godnie, uczciwie i radośnie. Ja należę do typu mężczyzn, że gdym sobie pocałował dziewczynę, to już się oświadczałem i chciałem się żenić. Chyba po katolicku i staropolsku. Ale nie na dzisiejsze czasy!

Ja wzdychałem, całowałem nieśmiało, pisałem wiersze, a inny... spermił obiekt mej miłości (to z jakiegoś wiersza francuskiego impresjonisty)...


Komentowany wiersz: W tunelu ukryjemy pożądanie 2018.12.06; 11:42:38
Autor wiersza: zygpru1948
Mój Fotoblog
https://zygpru1948.flog.pl/


Komentowany wiersz: W tunelu ukryjemy pożądanie 2018.12.06; 10:04:27
Autor wiersza: zygpru1948
Bajeczna Margot Bene z Avinion - krytyk literacki i felietonistka,
zawsze czeka na mój Erotyk !


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46501531_2299164553489419_995394825882697728_n.jpg?_nc_cat=101&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=57ba47bfcc0b95d33b5a7721d21e0e8b&oe=5CB06A95


Komentowany wiersz: W tunelu ukryjemy pożądanie 2018.12.06; 09:35:47
Autor wiersza: zygpru1948
W KRAINIE CIENI - Część IV
Dział: Kultura, Temat: Literatura

Zygmunt Jan Prusiński

PIÓRO MOJE PISZE O TOBIE

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/916167,w-krainie-cieni-czesc-iv


Komentowany wiersz: W tunelu ukryjemy pożądanie 2018.12.06; 09:30:24
Autor wiersza: zygpru1948
5 grudnia 2014 · Ustka ·


Zygmunt Jan Prusiński


PRAWDA O RODZIE KOMOROWSKICH...

LIST od Jagody Grys

Jagoda Grys
Warszawa


Dostałam to od znajomego:

Na swojej stronie internetowej Bronisław Komorowski pisze brednie o swoich hrabiowskich korzeniach, sięgających czasów króla Ćwieczka. Ale może i jest w tych bredniach szczypta prawdy: Ten rezun oddelegowany przez Sowiecki Rewolucyjny Komintern do dywersji na terenach pozaborczych, odebranych Rosji Traktatem Wersalskim - prawdziwy dziadek Bronisława Komorowskiego, miał wytatuowany na grzbiecie znak przypominający polski herb szlachecki Korczak.

Jak wiadomo, herbu tego był Franciszek Ksawery Branicki, symbol zdrady narodowej i pychy magnackiej, pogromca konfederacji barskiej, współtwórca konfederacji targowickiej, którego w czasie insurekcji kościuszkowskiej Sąd Najwyższy Kryminalny skazał na karę śmierci przez powieszenie, wieczną infamię, konfiskatę majątków i utratę wszystkich urzędów. Udało mu się zbiec do Rosji i tam w roku 1781 poślubił Aleksandrę von Engelhardt, nieślubną córkę carycy Rosji Katarzyny II, która podobno była garbata. Nic więc dziwnego, że przebywając w Białej Cerkwi, nadanej mu za zasługi w zwalczaniu patriotów polskich, zgwałcił tam piękną córkę miejscowego popa i miał z nią syna, niejakiego Osipa Szczynukowicza.

Branicki oczywiście nie uznał swego dziecka, lecz zapobiegliwa matka wytatuowała synowi na plecach herb Korczak, żeby nie
zaginęła pamięć o jego magnackim pochodzeniu. Dalsze losy Szczynukowicza są nieznane, aż do momentu pojawienia się prawdziwego dziadka Bronisława Komorowskiego, rezuna oddelegowanego przez Sowiecki Rewolucyjny Komintern do dywersji na terenach pozaborczych, odebranych Rosji Traktatem Wersalskim.

Skąd wiadomo o tym tatuażu na plecach? Otóż w czasie wojny polsko-bolszewickiej, gdy dziadek Komorowskiego był już czekistą w armii Tuchaczewskiego, po sromotnym laniu w bitwie pod Niemnem w 1920 r. dostał się do polskiej niewoli i zachowała się jego kartoteka jeńca wojennego. W październiku 1920 dziadkowi Komorowskiego udało się zbiec z niewoli i osiadł w Kowaliszkach na Litwie, podając się za Juliusza hrabiego Komorowskiego h. Korczak, bo znajdował się tam zrujnowany dwór znanego rodu Komorowskich h. Korczak, nie mającego żadnych powiązań ze zdradzieckim rodem Branickich.

Tam w roku 1925 narodził się Zygmunt Leon Komorowski, ojciec Bronisława Marii. Po wyparciu Niemców z Litwy przez Armię Czerwoną pod koniec roku 1944 Zygmunt Leon Komorowski wstępuje na ochotnika do Ludowego Wojska Polskiego, służy w 12 Kołobrzeskim Pułku Piechoty i błyskawicznie awansuje na stopień oficerski. Ciekawą informację podaje nasz bredniopis Bronek na temat swojego ojca na swojej stronie, pisze:

"Zygmunt Komorowski, mój ojciec (1925 - 1992), za czasów tzw. pierwszej okupacji sowieckiej i za okupacji niemieckiej działał w konspiracji (ps. "Kor"), a od jesieni 1943 roku był w AK. Pod koniec wojny ojciec przebijał się do Polski razem z Łupaszką. Złapali go bolszewicy z bronią w ręku, ale nie rozstrzelali jak stu innych, tylko wsadzili do więzienia. Za złoty pierścionek babuni strażnik wyprowadził go z celi, z której więźniowie trafiali "pod stienku" do takiej, w której siedzieli rekruci do armii Berlinga."

Bronek łga jak najęty, bo chce umniejszyć fakt, że jego ojciec był oficerem LWP, jakby to było czymś wstydliwym. A z tym Łupaszką to już całkiem przegiął pałę, niech Bronek poda szczegóły tego "przebijania się" i niech wytłumaczy ten cud nad cudami, że oto żołnierz AK z oddziału Łupaszki, śmiertelnego wroga Sowietów i polskich zdrajców, złapany przez bolszewików z bronią w ręku, w ciągu paru miesięcy zostaje oficerem LWP. Jeżeli fakty podane przez Bronka, że jego ojciec był w oddziale Łupaszki są prawdziwe, to jedynym wytłumaczeniem tego cudu jest to, że Zygmunt Leon Komorowski, ojciec Komorowskiego Bronisława, był sowieckim agentem.


Tak więc jak i dziad Komorowskiego był zdrajcą, jak i ojciec, tak i wnuk poszedł w ich ślady. I wszystko wskazuje na to, że choć może mieć rację na temat swoich magnackich korzeni, to płynie w jego żyłach krew nie hrabiego Komorowskiego lecz Franciszka Ksawerego Branickiego, symbolu zdrady narodowej i pychy magnackiej, pogromcy konfederacji barskiej, współtwórcy konfederacji targowickiej, którego w czasie insurekcji kościuszkowskiej Sąd Najwyższy Kryminalny skazał na karę śmierci przez powieszenie.


_____***_____



Zygmunt Jan Prusiński


WIEKUISTA PLAMA W SZKLANCE

Bronkowi Komorowskiemu


Ot czort ten cały w jaju Bronek,
wylazł stamtąd i kłamie jakby grał na trąbie.

A tu trzeba świnie paś a nie w magnata się bawić.

Uwaga! Bronek idzie... Czy prawdziwy?

Chyba prawdziwy... A zresztą, kto to odgadnie -
może sklonowany? Może podrobiony? Może...


- Bolesławów Bierutów też było dwóch! -
Który był prawdziwy tego nikt nie wie...


24.06.2010 - Ustka
Czwartek 1:28


Komentowany wiersz: Te ręce, te usta – to ciało... 2018.12.05; 12:14:58
Autor wiersza: zygpru1948
Bajeczna Margot Bene z Avinion - krytyk literacki i felietonistka,
zawsze czeka na mój Erotyk !


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46515987_2299200743485800_5098024960857735168_n.jpg?_nc_cat=100&_nc_eui2=AeGm9OnkwQTi0o9Kx5IyP-slO4JPW34aD4SyNVVzS-dCNaNh4t_TGCB4h2fYeJi88texqFiKpHXormiRQoagTMAQr90RxWhPzQWThXnLzIthjg&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=600c1a5dcece5a77aae8abb344c3ec1f&oe=5CA54C32


Komentowany wiersz: Te ręce, te usta – to ciało... 2018.12.05; 02:03:15
Autor wiersza: zygpru1948
z Archiwum...


MÓJ KOT "CZAREK" ZAGINĄŁ !


Mój kot "Czarek" wczoraj zaginął!
Od 4 grudnia 2007 roku mieliśmy go do 18 czerwca 2008 roku.
"Wychowaliśmy" go od małego... Był jak członek rodziny.

Historia jego imienia jest na tyle ciekawa, że sąsiadka - dziwna to zresztą sąsiadka, po zabiciu przez auto jej starego psa, wzięła ze Schroniska młodego pieska - i żeby było ciekawie, to swojego psa nazwała także... "Czarek"!

Kot "Czarek" i pies "Czarek"!!! Mieszkali przez ścianę...
Ona do swojego psa: "Czarek! Czarek"!
I ja do swojego kota: Czarek! Czarek!
- Czy to nie "dom wariatów"!!!

Gdybym nazwał swojego kota na przykład: "Zawisza Czarny", to i ona by nazwała swojego psa tak samo... Co za kobieta?

Mój kot "Czarek" był przyzwyczajony nie do "kici-kici", a do prostego gwizdka. Gwizdałem na niego, a on już był przy mnie. Był bardzo uczulony na mój melodyjny gwizdek...

Jeśli ktoś mi tego kota skradł, to zapewniam w tym miejscu, iż mu wytoczę proces!


Pozdrawiam Czytelników z Wesołego Miasteczka -

Zygmunt Jan Prusiński
Czwartek. 19 czerwca 2008, 07:56


Komentowany wiersz: Te ręce, te usta – to ciało... 2018.12.05; 01:46:44
Autor wiersza: zygpru1948
W KRAINIE CIENI - Część IV
Dział: Kultura, Temat: Literatura

Zygmunt Jan Prusiński

PIÓRO MOJE PISZE O TOBIE

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/916167,w-krainie-cieni-czesc-iv


Komentowany wiersz: Te ręce, te usta – to ciało... 2018.12.05; 01:45:45
Autor wiersza: zygpru1948
I ten tekst był przez cenzurę ukryty...

Komentarz z lubczasopisma: Ale Literatura


@Zygmunt Jan Prusiński

Napisałem do Pana przed chwilą komentarz, ale zostałem usunięty. Ten komentarz opublikowałem w swoim blogu na Onecie. Jest zaadresowany (bo wklejony) do Pana imiennie. Jest to moja najszersza odpowiedź, argumentacja i naświetlenie (niewyczerpujące) na temat migracji znaczeń uznawanych wulgarnych po wyrazach używanych przez różne grupy społeczne etc. (temat szeroki ale ważny, bo za pomocą ostracyzmów można mózg ludzki wypłukać z istotnych dorosłych treści, zamieniając ludzi w duże dzieci. "Artykulik" wisi na blogi: ferdydziurke - Onet, blog.pl. On jest dla Pana! (dla rozwoju).

PS. tak ujętej tematyki "przezroczystości znaczenia" znaku językowego, w postaci dychotomii na heterologiczne-autpologiczne, w językoznawczej literaturze przedmiotu nigdzie nie spotkałem.

SKRENT 15.07.2012 - 12:39


__________________Dzień dobry Mistrzu!


Czy to co Pan napisał powyżej komunistyczna cenzura PRL by ten tekst ucięła?

Ja tu nic nie widzę zdrożnego.
Powinien Pan występować w masce, i zmienić nazwisko. Ja już od kilku lat przymierzam się do okupacyjnych nazwisk, bo słowiańskie nie są dziś modne...

Jaka powaga przy takim nazwisku na przykład:
Zygmunt Jan Prusenbaum !

Serdecznie pozdrawiam i zaraz tam wejdę na podany adres.
Dziękuję za pamięć - Zygmunt


Komentowany wiersz: Nie ukrywa swej kobiecości 2018.12.04; 14:16:14
Autor wiersza: zygpru1948
W KRAINIE CIENI - Część IV
Dział: Kultura, Temat: Literatura

Zygmunt Jan Prusiński

PIÓRO MOJE PISZE O TOBIE

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/916167,w-krainie-cieni-czesc-iv


Komentowany wiersz: Nie ukrywa swej kobiecości 2018.12.04; 03:15:10
Autor wiersza: zygpru1948
Florczyk Barbara


Wydaje nam się, że obecnie żyjący pisarze, tzw. aktorzy, inni artyści z Bożej Łaski, to w przeważającej części dno moralne. To ludzie, którzy swoją wątpliwą twórczością wyniszczają nam Ojczyznę, gotowi ją sprzedać, oddać za darmo tym, którzy brutalnie mordowali, palili miasta, pastwili się nad polską ziemią. Wzdychamy do przeszłości !?


Konstanty Ildefons Gałczyński


"Umarł Stalin"

Do pół zwieszona flaga
flagę wiatr przedwiosenny targa
To nie wiatr, to szloch na wszystkich kontynentach i archipelagach.
Umarł Stalin.
Jakby nagły grad zboża pogiął
Jakby w biały dzień noc w okno.
Dzisiaj słońce jest żałobną chorągwią.
Umarł Stalin
Płaczą ludzie na ulicach. Ciężko.
Taki ciężar zwalił się na ręce.
Płaczą ludzie zwyczajni jak ziarno piasku.
A ci go kochali najgoręcej.
Krzyczy Wołga. Szlocha Sekwana.
Woła Dunaj. Jęczą rzeki chińskie.
Broczy Wisła jak otwarta rana.
Lamentują potoki gruzińskie.
Krzyczy Aragwa: Stalin! Chmury całego globu
wiatr zeszył w jedną chorągiew żałobną.
O, poeci, rozpowiadajcie
w każdej wiosce, w każdej krainie
ból nasz wielki po wielkim Stalinie.
Umarł Przyjaciel.
Cień padł na ziemię od tej śmierci,
od oceanu do oceanu,
od Gibraltaru do Uralu.
Ale niech wróg nie liczy na cień i nieszczęście,
ale niech wróg nie myśli, że przez ten cień przejdzie.
Nie pożywi się wróg na naszym bólu i żalu.


Komentowany wiersz: Nie ukrywa swej kobiecości 2018.12.04; 03:11:42
Autor wiersza: zygpru1948
Florczyk Barbara + Stefan Bury

Szokujące jest to, że wybitni, zdolni ludzie tamtej epoki tak się szmacili. Uczyliśmy się ich wierszy, czytaliśmy z zapałem książki, podziwialiśmy ich, a to szmaty są. Byłam zachwycona wierszem Szymborskiej o Ludwice Wawrzyńskiej, gdy na jakimś kursie wykładowca szczegółowo analizował ten właśnie utwór pod każdy względem jako mistrzostwo poetyckie.

Uczyłam swoje dzieci wiersza Miłosza: "Który skrzywdziłeś". Dziś już naprawdę nie wiem komu ufać. Mój ulubiony /z obcych/ Hemingway też okazał się faryzeuszem. Dziwimy się zatem zwykłym ludziom nie bardzo zasadnie. Opowiadała mi kiedyś kobieta, że jej ojciec, wykształcony, Polak, Leszczyński /nazwisko jakie polskie/ trzyma w tapczanie portret Stalina i każdego dnia tam sięga, by go ucałować.


Komentowany wiersz: Nie ukrywa swej kobiecości 2018.12.04; 02:48:58
Autor wiersza: zygpru1948
Bajeczna Margot Bene z Avinion - krytyk literacki i felietonistka,
zawsze czeka na mój Erotyk !


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46520149_2299199233485951_9162371449573343232_n.jpg?_nc_cat=111&_nc_eui2=AeGxm4W6Whq2ZBmitdsy3JbzsrvZfyqDmGFo6sUvbDOumGesjWlxIOergo4lpo8gVM7y9MGJjkSpCGtj1xoYzf7hEdsEFjo113ZLcdR_7a8Lew&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=0c02d16dab378aba37c769834fe09222&oe=5C6F7E58


Komentowany wiersz: Nie ukrywa swej kobiecości 2018.12.04; 02:32:52
Autor wiersza: zygpru1948
W KRAINIE CIENI - Część III

Dział: Kultura, Temat: Literatura


Zygmunt Jan Prusiński



ROZGRZEWAM WSZYSTKIE WAŻNE NUTY

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/912262,w-krainie-cieni-czesc-iii


Komentowany wiersz: Nie ukrywa swej kobiecości 2018.12.04; 02:31:35
Autor wiersza: zygpru1948
Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

27.06.2011 01:46


@to be..

Pani Hermenegilda powiedziała trafnie, że miłość jest tym, że jedno drugiego nie porzuca i przy nim trwa. Trwa nie czyniąc mu krzywdy. Ja od pierwszej miłości wiedziałem, że jest to litość. Ja okazuję litość tobie i oczekuję, że ty okażesz litość mi. Jeśli tego nie ma, to nie ma miłości.

Seks jest potrzebny jako nagroda i dodatkowe przyciąganie, lecz seks nie jest miłością. Zawsze przy zbliżeniu nadawałem komunikat, czy ci to sprawia przyjemność? Jeśli ci to sprawia przyjemność to mnie też. I to wszystko. To cała filozofia miłości. Sęk w tym, że jeśli chłopiec czy dziewczyna wychowywali się "normalnie", to mają szansę na nauczenie się odczuwania orgazmu - jeśli nie, to czeka ich nieszczęśliwe życie, bo bez orgazmu zbyt długo natury oszukiwać się nie da. Nie da się oszukiwać natury i partnera. A kiedy seks nie cieszy, wtedy litość staje się nie na miejscu, miłosierdzie staje się oszustwem. Bo jest tak, że kochankowie poza sobą (i swoim życiem) nie mają czego ofiarować na tzw. "ołtarzu miłości", ale to musi być zdrowe. Kochankowie muszą, lub co najmniej powinni być zdrowi i sprawni do orgazmu, żeby mówić o wzajemnym ofiarowaniu. Ponieważ tylko w ten sposób przez siebie ofiarowuje się drugiemu cały świat. Nie godzi się ofiarowywać drugiemu swojego kalectwa. Kalectwo nie jest darem. Można się nad kimś ulitować i ofiarować mu miłość, z litości dla jego kalectwa, ale nie jest to uczciwe. Ponieważ miłość, ponieważ litość miłości trwania przy kimś w związku jest zarezerwowana dla ludzi zdrowych. Tylko zdrowie można ofiarować i zdrowie przyjąć, jak równy z równym. Życie jest ciężką walką o byt i nikt dla nikogo nie ma prawa być ciężarem. Nikomu nie wolno robić propozycji ze swego ciężaru.


W miłosnym i zarazem litościwym trwania przy sobie na dobre i złe liczy się solidarność, a do solidarności trzeba być zupełnie sprawnym. Jest to niestety model faszystowski, ale taką miłość obserwujemy na codzień. Ci co są w miłości szczęśliwi i którym idzie w życiu i miłości jak po maśle, mają miłość, bo mają pieniądze, mają zaopatrzony byt materialny, bo są sprawni w walce o byt, bo mają szczęście do pieniędzy itd. itp. To właśnie pieniądze dają szczęście w miłości i społeczeństwo nie może być podłe do tego stopnia, żeby tę prawdę zakłamywać. Owszem, zdarzają się przypadki, że kobieta i mężczyzna litując się wzajemnie nad sobą, również w nieszczęściu nie porzucają jeden drugiego, ale to są przypadki bardzo rzadkie. Nie muszę dodawać, że są to jedyne przypadki prawdziwej miłości. Reszta to kłamstwo.

Dla ludzi chorych jest wiele innych rodzajów ofiarowania, trwania, towarzyszenia, współczucia, litości itp. ale nie jest to miłość. W miłości obydwoje muszą być sprawni i zdrowi. Od biedy można sobie wyobrazić miłość (litość miłosną) dwojga kalek, choćby tylko takich, którzy nie mogą przeżywać orgazmu, albo i mogą (orgazmować) ale są zbyt słabi, krzywi, ułomni itd. Jednakże miłość dwojga chorych nie jest czymś zdrowym. Zdrową miłość mogą generować swym tylko zdrowi. Powiadam "generować" jak prądnica wytwarza prąd i oddaje go do sieci elektrycznej, tak kochankowie wytwarzając wartość etyczną oddają ją, wysyłają ją, do Natury. Przez ich miłość natura staje się lepsza. A taki "skrent", czyli ja może te wartości dostrzec (w naturze) oczami ducha i poddawać je analizie. Dzięki czemu unika totalnego znudzenia i rozczarowania psią naturą człowieka, które w przeciwnym razie mogłoby go doprowadzić (popchnąć) do samobójstwa.


Zygmunt Jan Prusiński Elementarz poezji miłosnej - Część IX

____________________________________


Komentowany wiersz: W duchu kochanka oczyść mnie... 2018.12.03; 05:39:58
Autor wiersza: zygpru1948
Bajeczna Margot Bene z Avinion - krytyk literacki i felietonistka,
zawsze czeka na mój Erotyk !


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46518603_2299182773487597_8277792260305715200_n.jpg?_nc_cat=102&_nc_eui2=AeG3pzqyqOY4TwgUNrJuAhi6c4t4lsGiAaRBtAS7Z0t3aPkvybfa7mjIGosr8XquIfeLWPhE2P9BPE2G2wZttDfqjqQLQ7Bo7AGd34bR3iqtMA&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=67eab118d46a0e73f6a54da838f706a4&oe=5C6B7E89


Komentowany wiersz: W duchu kochanka oczyść mnie... 2018.12.03; 05:29:35
Autor wiersza: zygpru1948
W KRAINIE CIENI - Część III

Dział: Kultura, Temat: Literatura


Zygmunt Jan Prusiński



ROZGRZEWAM WSZYSTKIE WAŻNE NUTY

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/912262,w-krainie-cieni-czesc-iii


Komentowany wiersz: W duchu kochanka oczyść mnie... 2018.12.03; 05:27:29
Autor wiersza: zygpru1948
Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

18.10.2011 01:02


@Celeste

No, blisko blisko. No, ciepło ciepło. Ale "żeby odkryć trzeba wpierw zakryć" - to zasada każdej ezoteryki. On, w kwiecie lotosu się ukrywa, jakby powiedziano na Wschodzie, a tyczy się to również naszych ezoteryk. "Pójdź tam gdzie jest pełno, a gdzie nikt nie bywa, wykąp się w strumieniu który wspak przepływa". Czy to rozumowanie jest Pani obce? "Przez moment widzisz jasne nieboskłony, a potem trawisz ciemności eony".
("Trawisz" można przetłumaczyć "wywołujesz" klisze w ciemni fotograficznej, przysposabiasz do uzyskania i odzyskania widoku utajonego w bromku srebra. Bowiem żadne nasze czynności choćby najgłupsze i najbardziej przypadkowe nie są bez sensu. Po prostu człowieka chyba dotyka przekleństwo, że im głupiej postępuje, tym daje to mądrzejsze rezultaty.

Niestety Johann Wolfgang von Goethe nie potrafił do końca w swoim Fauście wyeksplikować i przedstawić w poetyckich obrazach, syntezach itp. tego problemu i tej tezy w sposób wyczerpujący (a przynajmniej zadowalający). Jest to zarysowane u John'a Milton'a.

A już najbardziej niebezpiecznym (dla człowieka - nagiej małpy!), niebiańskim i boskim instrumentem danym człowiekowi jest "słowo". A przecież na tym blogu jest miliony słów. Proszę sobie wyobrazić, jaka to jest przejrzysta mapa, dla tego, kto potrafi czytać "drugie dno słowa". Wystarczy przeczytać list starający się ukryć prawdę, zagmatwać fakty etc. żeby dla człowieka umiejącego "czytać" intencje zaszyfrowane w słowach, prawda stała w tzw. "świetle dnia".

Porównując np. dwa listy, dwa dokumenty, np. dwa testamenty, potrafimy rozpoznać czy były pisane ręką tego samego człowieka czy dwóch ludzi. Nie po grafologii a po składni.

A Pani nie chce się zabawić! W imieniu pana Zygmunta (chyba nic nie będzie miał przeciwko temu), zapraszam do kółeczka.

- Panie Zygmuncie, zaproś Pan Damę do walczyka.


Zygmunt Jan Prusiński Złap mój księżyc...

__________________________


Komentowany wiersz: Rozśpiewam cię w woni słoneczników 2018.12.02; 05:58:02
Autor wiersza: zygpru1948
Bellona

Dla Wojtka

dawno nie ma już Belona
jego ciepłych słów na wietrze
nie ma kołysanek, sadów
górskich szlaków malowanych jego głosem

wciąż tęsknię
a on może
ptak poezji
szlakiem chmur przemierza niebo
nucąc wiatrem
pieśń łagodnych
na niebieskich stogach


_________________________


28 Grudnia 2009 r.
Już niedługo zaproszę na swoją stronę "PTAK POEZJI" !!! ...
~Zygmunt Jan Prusiński~



PTAK POEZJI... - blog Zygmunt Jan Prusiński - Salon24

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/232896,ptak-poezji

26 wrz 2010 - Poezja Zygmunta Jana Prusińskiego
Onegdaj byłem u psychiatry, jako autor kabaretu „Ksywa Szczerbaty"


Komentowany wiersz: Rozśpiewam cię w woni słoneczników 2018.12.02; 05:54:16
Autor wiersza: zygpru1948
Bajeczna Margot Bene z Avinion - krytyk literacki i felietonistka,
zawsze czeka na mój Erotyk !


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46507918_2299222660150275_5394561928313962496_n.jpg?_nc_cat=110&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=b79402c6a56b27c6fa1a9e437a33cf4d&oe=5C6D589B


Komentowany wiersz: Rozśpiewam cię w woni słoneczników 2018.12.02; 05:43:17
Autor wiersza: zygpru1948
W KRAINIE CIENI - Część III

Dział: Kultura, Temat: Literatura


Zygmunt Jan Prusiński



ROZGRZEWAM WSZYSTKIE WAŻNE NUTY

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/912262,w-krainie-cieni-czesc-iii


Komentowany wiersz: Rozśpiewam cię w woni słoneczników 2018.12.02; 05:42:07
Autor wiersza: zygpru1948
List do prof. Literatury Karola Zielińskiego z Krakowa


Akurat w Ustce pada deszcz, to znaczy po burzliwej ulewie, turyści i lokalni trębacze pouciekali do prywatnych lub komunalnych bunkrów.

Pisze Pan:
"Powiem Panu, to jest dobre. I ten ostatni wiersz - dobry - i odzywka pani Caneli, która dosypała odrobinę pieprzu. Jakoś wszystko stało się bardziej pełne życia i smaczne".

Ale nie zauważył Pan czegoś najważniejszego! A taki niby Pan sprytny. No proszę się przyjrzeć, kto na tym krzesełku siedzi? Nie inna, bo innej nie ma a sama artystka poetka Mar Canela! Popatrz Pan tak powolutku na jej uda i poniżej, a ta rączka, ten nadgarstek, ten łokieć - to cała Mar jak Boga kocham! To ona Panie Karolu! No mogę się założyć o 200,00 złotych. Patrz Pan jak jej udo drży, widzi Pan. Widzi Pan gdzie ma drugą nogę? Po co tak szeroko zasiadła na tym krześle? Dlatego uważam że wiersze o krzesłach są najlepsze, obojętnie kto pisze, to krzesła w wierszach żyją.
I ja Panie Karolu rozpędziłem się, bo mnie sprowokowała Mar, i zamachnąłem się piórem i szybciutko zamazałem wiersz pt. "Magiczne krzesła" - a w nim to:

Każda z nich ma krzesło
siadają jak orkiestra
wiolonczelistek
i grają mi tęsknoty
w tych dźwiękach się goszczę!
W tych ciałach się goszczę
ostatni z błękitnych romantyków
zapomniany wędrowiec...

To że Mar mnie siłą rzeczy ściągała do parkietu, to ja się nie dałem, a przecież jaka to prowokacja zdziczałej kobiety:

krzesło
czarna sukienka
fragment nocy
krzesło
symbol
ziemi obiecanej

Wie Pan gdzie jest ta "ziemia obiecana"? Wie Pan czy mam głośno powiedzieć.

Panie Karolu, na Pana esej będzie kilka moich zapisków czy dopisków...


_____***_____


Mistrzu, Piekło się zbliża...
Panie Karolu, gdzie Pan jest?
Tylko to zostało po Panu:

"Treść ukryta. Możesz zmienić zakres widocznej treści. W tym celu przejdź do strony głównej i odblokuj filtr. Pomoc".

Jest Pan najbardziej niebezpiecznym agentem w polskiej Literaturze XXI wieku!

Pan wie z tysiącletniej tradycji jak pisarze pisali książki i nie byli pod takową cenzurą jak teraz my biedni poeci i pisarze!

W telewizji w polskich filmach nie tylko jest łajdactwo ale wulgaryzm jak terkoczący karabin maszynowy.

Ja Pana ostatnie dwa teksty dam na strony Facebooku i nie będzie Pan miał żadnych tego rodzaju kombinowactwa i przykrości. Język artystów musi być szanowanym dziełem! A cóż to za literat który pisze tylko dla dzieci?

Całe szczęście że mam Pana kopie ostatnich esejów.
Życzę zdrowia w tym Cyrku.


Pisze Pan:
"Zastanawia mnie często ten występujący u Pana fenomen "teraźniejszości", i myślę, że najpierw musi się Pan "jeszcze raz" solidnie zakochać, żeby potem móc "opłakiwać", jak Dante, to co już nie wróci. Co zaś do pańskiej intuicji, że nie cali umrzemy, bo pozostaniemy w byłych miłościach, to ma Pan rację, ale pod warunkiem, że była to "prawdziwa miłość". Ale "prawdziwa miłość" zależy chyba do przypadku i roztargnienia, bowiem im więcej uwagi, tym większa rezerwa i uczucie nieufności. Czasem patrzę na kobietę (samotną i wolną) z wyrazem że jest godna pożądania i miłości i że chciałbym ją bliżej poznać... Cóż z tego, kiedy ona tego nie rozumie i się boi. To dla niej kłopot (chociaż i dla mnie też - bo można to tak ustawić, że kłopotu nie będzie, bo nie chodzi wyłącznie o zwarcie ciał i ciupcianie). I wtedy mówię sobie, a do cholery z miłością, a do cholery z "poznaniem". I chyba to jest postawa dla mnie właściwa".

Panie Karolu, Pan dobrze wie bo jest Pan kilka lat w Stowarzyszeniu Biały Blues Poezji - choć nie członek zwykły czy nadzwyczainy, ale chodzi o kontynuacje tych zapisanych treści w komentarzach, to tak naprawdę ja nie chcę być zaczepiany przez kobietę - kobiety, bo one na dziś nic nie mają! - Co może mieć kobieta dla mężczyzny? To tak się utarło, aczkolwiek proszę wierzyć, kobieta nic nie ma!!!
Bardzo dobrze się Pan zachował, (a do cholery z tą miłością)!


Pozdrawiam - Zygmunt Jan Prusiński

Ustka. 12 Lipca 2012 r.
Czwartek 22:30


Komentowany wiersz: W objęciach księżyca 2018.12.01; 23:48:34
Autor wiersza: zygpru1948
Bellona

Dla Wojtka

dawno nie ma już Belona
jego ciepłych słów na wietrze
nie ma kołysanek, sadów
górskich szlaków malowanych jego głosem

wciąż tęsknię
a on może
ptak poezji
szlakiem chmur przemierza niebo
nucąc wiatrem
pieśń łagodnych
na niebieskich stogach


_________________________


28 Grudnia 2009 r.
Już niedługo zaproszę na swoją stronę "PTAK POEZJI" !!! ...
~Zygmunt Jan Prusiński~



PTAK POEZJI... - blog Zygmunt Jan Prusiński - Salon24

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/232896,ptak-poezji

26 wrz 2010 - Poezja Zygmunta Jana Prusińskiego
Onegdaj byłem u psychiatry, jako autor kabaretu „Ksywa Szczerbaty"

[1][2][3][4][5][6][7][8][9][10][11][12][13][14][15][16][17][18][19][20][21][22][23][24][25][26][27][28][29][30][31][32][33][34][35][36][37][38][39][40][41][42][43][44][45][46][47][48][49][50][51][52][53][54][55][56][57][58][59][60][61][62][63][64][65][66][67][68][69][70][71][72][73][74][75][76][77][78][79][80][81][82][83][84][85][86][87][88][89][90][91][92][93][94][95][96][97][98][99][100][101][102][103][104][105][106][107][108][109][110][111][112][113][114][115][116][117][118][119][120][121][122][123][124][125][126][127][128][129][130][131][132][133][134][135]

Wiersze na topie:
1. Zachwycenia (13)
2. konsystencja codzienności (9)
3. *****(bez tytułu) (9)
4. Puste łoże (9)
5. Na kusaka (9)

Autorzy na topie:
1. zeska winij (192)
2. Romantyczny_Grabaż (187)
3. józef (174)
4. ArchiVista (146)
5. EnigmatycznyDuszek (142)
więcej...