Wiersze poetów - poetyckie-zacisze.pl ZAPROPONUJ ZMIANĘ W SERWISIE
Logowanie:
Nick:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Odzyskaj hasło
Zarejestruj się
Dostępne opcje:
Strona główna
O serwisie
Regulamin
Zaproponuj zmianę
Indeks wierszy
Ranking autorów
Ranking wierszy
Dodane dziś (29)

Nowi autorzy:
- 4carolinec4585fh2
- 7alicee4185exp9
- 9miac4423ro5
- 3carolinec332gB3
więcej...

Ostatnie komentarze:
Wojciech M. zrobił sobie następne fałszywe konto
- eveli-na-na-na
Machniom?
- puszczyk
cielista
- Nikola
Transfer
- Nikola
więcej...

Dziś napisano 196 komentarzy.

Kobieta w czarnych skrzydłach

Kobieta w czarnych skrzydłach

Zygmunt Jan Prusiński


KOBIETA W CZARNYCH SKRZYDŁACH

Właściwie to znałem ją od zawsze
choć nigdy nie byliśmy razem -
jakby powierzchownie wyślizgiwała się mgłą z moich rąk.

Była malowana przeze mnie -
domalowałem jej czarne skrzydła
żeby nocą przybyła w moim samotnym ściszeniu.

Czekałem na nią całe życie
dziesięciolecia mijały i epoki -
zbyt pochłonięty miłością nieznaną trącałem gałązki.

I nagle jakbym obudził skały
a na piasku zostawiałem ślady -
wiedziałem że je zauważy z lotu ptaka i tak się też stało.

Wybuchnął wulkan bezimienny -
przecież nie znałem jej imienia
i tak skłamała ta niby Zosia z ogrodów motyli.

Nie pasowała do tego imienia
podejrzewałem że mogła skłamać -
wówczas było mi to obojętne jak wschodni wiatr.

Kobieta z czarnymi skrzydłami to Margot!


27.10.2016 - Ustka
Czwartek 16:53

Wiersz z książki "Sen jabłoni"...


autor ZJP
https://fotek.pl/upload/d/o146811-d.jpg


Margot Bene
https://fotek.pl/upload/d/o146856-d.jpg
Napisz do autora

« poprzedni ( 760 / 1913) następny »

zygpru1948

dodany: 2016-10-30, 00:07:37
typ: przyroda
wyświetleń (205)
głosuj (56)


          -->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.

mila 2016.11.01; 09:13:38
Ten wiersz ma w sobie taką nierealność, osnuty jest mgłą zza której wyłania się kobieta Twoich snów- Margot. Jakbyś ją znał z równoległego świata, a może znasz ją z z poprzedniego życia? Gdy ją spotkałeś doznałeś tego wstrząsu, jak w zetknięciu z czymś nierealnym a tak pięknym, że na zawsze pozostaje w nas. Wczesniej błądziłeś, ,,trącając gałązki". Coś w Tobie wiedziało, że to właśnie na nią czekałeś...namalowałeś ją dla siebie...

zygpru1948 2016.10.30; 00:14:18
Karol Zieliński


Dwa auschwitze

Rozdział czwarty - Chirurgiczne igły



Ludzie są, byli i będą dla siebie jak wilki. Nasi izraelscy ojcowie i bez Niemców byli kupą łajdaków – rozmyślał Jakub, leżąc w ciemności z otwartymi oczyma - Wystarczy zajrzeć do Tory!
A cóż do tego, do ich łajdactw mieli gestapowcy? – obruszył się sam na siebie, za tok swojego myślenia - cóż do naszych żydowskich plugastw mieli hitlerowcy? – rozmyślał mściwie. - Wielu z nich nie miało z tym nic wspólnego, dopóki nie złakomili się na nasze żydowskie pieniądze i weszli z nami we wszelkie korupcyjne układy.
Jednakże nie wszyscy interesowali się zaborem żydowskiego mienia, bo ideowcy realizując plany narodowościowe swej nazistowskiej partii, mieli przede wszystkim na uwadze zachowanie porządku świata i jego odnowę, ma się rozumieć, w restytucji idealnego państwa i prawa. Jeśli ład państwowy jest odbiciem idealnego, boskiego ładu (bo przecież władza od Boga pochodzi), to zostali nam dani (ci hitlerowcy!) z nieba, jako wzorzec i przestroga wobec tego, co nas czeka na Sądzie Ostatecznym, jeśli się nie poprawimy i nie zaczniemy żyć według zaleceń Eliasza i Izajasza. ”Jako w niebie tak i na ziemi”. Przecież wielu z nich, z Niemców, było pobożnymi chrześcijanami, ba, niektórzy nawet mieli żydowskich przodków i nawet rabinów w rodzinach. Ale zabijali (nie tylko żydów), żeby świat był lepszy, a zabijając myśleli, że wykonują poważną robotę zmierzającą do naprawy ludzkości.
Myśleli, naiwne dzieciaki, że kiedy zabiją wszystkich, żydów i brudnych Słowian, to już nigdy więcej nie trzeba będzie zabijać, bo świat stanie się rajem. A tymczasem w nagrodę otrzymali zniewagi i pogardę!
Ale ci co ich znieważają – niech pamiętają, że znieważają w nich to wielkie i wzniosłe pragnienie naprawy świata, które popchnęło ich do tego, żeby wszczepiali w krnąbrne narody poczucie sprawiedliwości i czystości moralnej!
Bo jakąż to moralność reprezentowały zaatakowane przez Niemców narody współczesnej im Europy? Kurestwo, szulerstwo, lichwę, rozwody, dzieciobójstwo, homoseksualizm, wiarołomstwo... wszystko to, czego broniła „oświecona społeczność międzynarodowa”, sterowana notabene przez masońskie loże. Naiwniacy z loży „Wielkiego Wschodu” myśleli, że gdy Hitler zniszczy tradycyjne żydostwo i ortodoksyjne chrześcijaństwo, to zgorszonymi narodami, pozbawionymi skrupułów moralnych, łatwiej będzie kierować w stronę wolnego rynku i globalizmu, będących według nich, remedium na wszystkie zaściankowe wady dziewiętnastowiecznego tradycjonalizmu.

23) Mówi się o SS-manach jako o zboczeńcach, a przecież wśród nich byli tacy, którzy załamywali się pod ciężarem moralnej odpowiedzialności. Niech nikt nie myśli, że zabijanie jest rzeczą łatwą i prostą, że może ją wykonać byle pijany hitlerowski zwyrodnialec. Trzeba to powiedzieć bez ogródek – SS-manem mógł być tylko porządny Niemiec i porządny człowiek. Pijak i złodziej w tej służbie, wymagającej ideowego zaangażowania, długo się nie uchował. Gdyby tak było, więźniowie w okamgnieniu zrobiliby z Auschwitzu jeden wielki burdel. A przecież był to wzorowy obiekt produkcyjny i wychowawczy, pełen porządku i karności, gdzie na brygadzistów wybierano polskich zawodowych podoficerów, z powodu ich sumiennej służbistości i surowości zapewniającej niezbędny rygor. Taki podoficer dyscyplinę miał we krwi i łatwo się rozumiał z hitlerowcem, jak żołnierz z żołnierzem.

Jednakże tu Jakub sobie przeczy, bo dobrze wie, że w obozie pito i łajdaczono się na potęgę, dopóki pijany esesowiec nie chwycił za dupę i nie wrzucił do pieca. Ordnung muss sein! – wołano podnosząc menażki pełne bimbru wśród pijanej obozowej elity.

24) Tę niewdzięczną obozową robotę - rozmyślał Jakub, przymykając oko na zdziczenie i kurestwo obyczajów wśród obozowej arystokracji - wykonywali porządni, uczciwi Niemcy, ojcowie rodzin, wzorowi urzędnicy, nauczyciele, pobożni katolicy i protestanci. Podczas tej roboty, ci wyznawcy „Dekalogu” dobrze pamiętali o przykazaniu: ”Nie zabijaj”. Oni przecież wykonując wyroki śmierci, nie zabijali jak zwykli bandyci, lecz spełniali urzędowe czynności, jak każdy sędzia, adwokat, policjant, kat... Oni tylko zmuszali opornych przestępców do przestrzegania prawa. Wykonywali służbowe polecenia legalnych przełożonych. Jeśli rozkazy Hitlera nie były legalne, to również były nielegalne rozkazy Hindenburga, a przedtem Bismarcka i Fryderyka Wielkiego, a jeszcze wcześniej Ottona i Karola Wielkiego. Wychodzi na to, że Aleksander Macedoński, Cezar, Konstantyn Wielki... nie byli żadnymi wielkimi, że święty Stefan, nie był żadnym świętym... tylko prekursorem Hitlera. Jeśli jego rozkazy były nielegalne, to czyjeż były legalne? Czy rządy Juliusza Cezara, Napoleona lub Waszyngtona były legalne, a tylko tych były nielegalne, którzy powiesili w Norymberdze? A któż sędziom norymberskim im dał prawo orzekać, co w legalnym jest nielegalne? Jeśli wybór Hitlera na urząd kanclerza Rzeszy był nielegalny, to wszystkie nasze rządy są również nielegalne, bo zawieszone na sznurze norymberskich szubienic. Gdyby Anglicy zdybali Jerzego Waszyngtona, to dyndałby jako przestępca na stryczku.
Wszyscy robią to samo co gestapowcy, zabijają przeciwników swej polityki, a zabijanie to nazywają pracą w służbie Boga i ojczyzny.
To samo czynili SS-mani! Któż o nich w Trzeciej Rzeszy mógł powiedzieć: mordercy? - Państwo? Rząd? Episkopat, stowarzyszenie prawników, związek literatów? Skoro państwo, rząd, episkopat, kartel literatów, syndykat prawników i ci „mordercy”, to jedno i to samo? Legalne, pochodzące od Boga, od elity i woli establishmentu. Sama wzniosłość, powaga i szacunek. To jedna szajka!
Mimo to, coś w tym jest wzniosłego, skoro w reglamentacji zbrodni (a prawo karne jest jej rozumną i urzędową reglamentacją) bierze udział religia, prawo i władza, wyznaczając jej wycenę, warunki działania i taryfikatory. Zabijanie jest rzeczą poważną i wzniosłą. Bicie i zabijanie ma coś z medycyny i sztuki leczniczej. Dlatego w obozowym ambulatorium w Auschwitzu pałki do bicia leżały na półce z napisem: „igły chirurgiczne”.

25) Toteż dlatego po wojnie wielu z tych SS-manów piastuje wysokie urzędy i godności. Są filantropami, mężami stanu, kapłanami, radcami, profesorami, ambasadorami, doktorami honoris causa... czy do tego dochodzą mordercy? Do szacunku i poważania? Stanowczo nie! Gdyby SS-mani i żołnierze Wehrmachtu byli pospolitymi zbirami, to społeczeństwo niemieckie by się ich wyparło ze wstrętem, a przecież otacza ich szacunkiem, jako swych ojców, braci, wujów i szwagrów! To raczej my jesteśmy obłąkani, nazywając ich przestępcami.
Ci co to zrozumieli... że jest inaczej… popełnili samobójstwo, stali się alkoholikami, skończyli jako aspołeczni w domu wariatów. Ponieśli karę za zbrodnie wszystkich milczących, spokojnych, szarych ludzi, za zbrodnie tworzenia państw i aparatów władzy, za obłudne konstytucje, za kłamliwe kodeksy, za fałszywe religie i kultury, za głupie zaufanie do władzy i bierność wobec jej zbrodni.
Ci zaś, co udają skruchę, słuchając naszych obłudnych trybunałów, zamiast wrzasnąć: ”Wy robicie to samo!” – są naszymi wspólnikami. Czyż siepacze nie mają naszej milczącej zgody na nowy mord w naszych więzieniach i kacetach, tak jak mają naszą milczącą zgodę na wojnę w Wietnamie, w Afganistanie... i zrobienie trzeciej wojny światowej? Oczywiście wszystko to w celu walki z komunizmem, terroryzmem i zabezpieczeniem światowego Pokoju!
Sowieci mordują w gułagach, ale to przecież komuniści komunistów i gdzie im tam w swoim prymitywie do wzniosłych motywów walki o światową demokrację, stosowaną w amerykańskich obozach. Walka o światową demokrację jest lepsza od walki od światowy komunizm i w tym leży wyższość amerykańskich „ośrodków” nad sowieckimi łagrami.
Należy się właściwie cieszyć, że przezorne władze zakładają „ośrodki” dla niezdyscyplinowanych i opornych, bo przecież dzięki temu, my spokojnie żyjemy; że zbrodniarze kogoś innego zabijają i nie mają czasu zająć się nami. Zbrodniarze państwowi, oczywiście. Cóż bowiem możemy przeciwstawić zorganizowanym mordercom, prócz naszej niemocy? Gołe ręce przeciwko czołgom i karabinom maszynowym? Owszem, moglibyśmy oślepiać nasze dzieci, odrąbywać ręce naszym synom, by nie dać sprawnych żołnierzy reżymom, nie posyłać na uniwersytety by nie poddawać ich mózgów drenażowi przemocy, izolując od zbrodniczych magnificencji, dziekanów i profesorów... ale któż to zrozumie i wykona? Prócz tego siepacze zadbali o to, żeby im nie brakło sprawnych żołnierzy, zabezpieczając się przed nami ustawą praw dziecka do szczęśliwego, nie okaleczonego dzieciństwa (gdyby nam przyszło do głowy, pozbawić komisje poborowe zdrowego rekruta), żeby mogły wyrosnąć na żwawych wojaków, na sprawne mięso armatnie, gubiąc wnętrzności na polach bitewnych, dla bankiera, króla, prezydenta i kanclerza.

26) To istnienie inteligenckiego: „Dobra”, „Prawdy” i Piękna” jest przyczyną istnienia obozów koncentracyjnych! To istnienie „kultury”, „nauki”, „religii” oraz wszystkiego co „piękne i wzniosłe” jest przyczyną ludobójstwa. Wojna zaczyna się niewinnie, od sformułowania i obrony inteligenckich „wartości”.
Co więcej, zorganizowane ludobójstwo nie istnieje bez mieszczaństwa, inteligencji i jej „kultury wysokiej”, bowiem zorganizowana zbrodnia, potrzebuje ich ideowego przywództwa i urzędniczej sprawności. Wielcy polityczni zbrodniarze wywodzą się z burżuazji. To na fundamencie inteligenckich „wartości” stoją demokracje i parlamenty świata, korpusy dyplomatyczne i ONZ-ty, doktoraty h.c. i nagrody Nobla, mordercy w złotych galonach, w togach i biretach. A wszystko oparte na rozumowaniu, że musi być pan i dziad, król i poddany, elita i motłoch, i policyjna pała zmuszająca do niewolniczej roboty na „panów”, na kulturę, na naukę, na bezpieczeństwo, na ubezpieczenia społeczne, na wieczne zbawienie, na...hemoroidy. A stąd już tylko krok do Auschwitz-Birkenau.
W świecie gdzie pieniądz jest wszystkim, a historia polega na sposobach zdobywania go podstępem, gdzie prawo opiera się na sile i bezprawiu, czymże są zbrodnie Auschwitzu wobec banków Rothschilda? Nie jesteś winien udziału w zbiorowej egzekucji, biedny, pijany żołnierzu! Świat, jako system wartości, jest za duży na jednostkową winę i karę. Dużo się mówi o Osobie ludzkiej, o indywidualności, o autonomii sumienia... a tymczasem życie ludzkości przypomina gnicie na dnie mogilnego, zbiorowego dołu.
Zresztą... ciekawą i tajemniczą rzecz powiedział mu ojciec, stary rebe Aaron, we śnie nad ranem. Kiedy Jakub zapytał go gdzie teraz mieszka, tamten zrobił nieokreślony ruch ręką w kierunku otwartego okna, za którym w otchłaniach kosmosu migotały miriady świateł i rzekł: - Wiesz, wszyscy którzy przeszli przez komin jeszcze nie zdążyli ostygnąć od płomieni i świecą jako słońca, aż zgasną. Tworzymy tam, spojrzał wymownie w stronę rozgwieżdżonego nieba, osobną galaktykę: Auschwitz.
Nigdy! Przenigdy, Jakub nie przyzna się, że takie myśli chodzą mu po głowie. Aż się poruszył z oburzenia na swoją głupotę, pod kołdrą. Stał się tak ostrożny wobec ludzi, że aby się nie zdradzić, mówi wszystkim, że zgłupiał na starość: „Skleroza, kochany. Mnie już nic nie interesuje, tylko gdzie można dostać proszki na zatwardzenie... i z której strony lady jest kolejka dla kombatantów”.
Im jest starszy, tym częściej przypomina sobie rozmowę z księdzem staruszkiem z zakopiańskiego sanatorium dla zbowidowców: ”Jeśli Chrystus przebaczy Hitlerowi, to czy i ty mu przebaczysz?
Do dziś nie umie sobie odpowiedzieć na to pytanie.

27) Odkąd zgładzono mu Adolfa Eichmanna, Jakub czuje się bezwartościowy. Im więcej umiera jego katów, ze starości, tym czuje się bardziej niepotrzebny i pokrzywdzony przez los. Rzec by można: czuje się osierocony, jakby to SS-mani z Auschwitzu byli jego jedyną prawdziwą rodziną. Komendanta Hoessa - kiedy mu go zgładzili - opłakiwał, wściekły na tych, którzy mu go zabrali. Zabrali go z duchowej rodziny Jakuba, bo po wyjściu z obozu, innej nie miał. Trzeba zrozumieć, że dla ofiary kat staje się rodziną i vice versa. Poza hitlerowcami nie miał niczego na czym mógłby się oprzeć w swoim krajobrazie wewnętrznym. Dopóki istnieli jego oprawcy, poruszał się wśród ich duchowej obecności w sobie, jak po drogowskazach, był u siebie. Tu jest Rudolf Hoess... tu szanowny doktor Mengele... a tu kochany zboczeniec Palitzsch... - wiem co robić, jestem w domu!
Stali w jego myślach jak słupy milowe, jak tabliczki na rogach ulicy, jak wzorce oceny sądów moralnych – gdy ich zabrakło, to już nie wiadomo co prawda a co fałsz, co prawe co lewe - nic tylko się powiesić. Niemcy zabijali, ale czynili to w granicach prawa. Za nieprzepisowe zabijanie SS-man mógł być pociągnięty do odpowiedzialności. Niemieckie nadczłowieczeństwo było rozumiane, jako poszanowanie dla przepisów prawa. To właśnie zarzucano żydom i słowiańskim podludziom, że nie potrafią się przystosować do wymogów jurysprudencji. A to dlatego, że nie umieją tworzyć doskonałego prawa, które by było dla każdego wzorcem postępowania, przyciągając ku dobru swoją logiczną przejrzystością. Bowiem wierzyli za swymi oświeceniowymi nauczycielami, że każdy człowiek woli postępować dobrze niż źle, tylko musi być zachęcony przed dobre prawa. To doskonałość prawa, budząc zachwyt w człowieku kieruje jego myśli ku wzniosłości i zachęca go do zbożnych uczynków.
Jakub po ujęciu i zgładzeniu jego katów, poczuł się pomniejszony w swym cierpiętnictwie, zlekceważony w swej krzywdzie. Teraz każdy mógł mu powiedzieć: ”Czemu skamlesz, przecież twój kat poniósł karę? Zamilcz!”
A jak tu było milczeć, skoro trzeba było krzyczeć: „Precz z NATO”, skoro trzeba było robić harmider, że Bundeswehra się zbroi? Przychodzili macherzy od polityki międzynarodowej i namawiali: ”Jakubie wrzeszcz na całe gardło, że cię wykastrowali, żeś w Oświęcimiu bił wszy na rondelku i żarł świńskie żarcie”.
Cóż było robić - tak został zawodowym płaczkiem. Przyjeżdżali zachodni dziennikarze: wywracał oczami, bełkotał, udawał rozstrojonego głupka, ”robił świętego Walentego”. Chociaż to było potem. Najpierw popadł na Procesie Norymberskim gdzie zeznawał jako świadek oskarżenia. Chwilami miał wrażenie, że cały ten proces, to jakieś koszmarne nieporozumienie. Myślał, że na ławie oskarżonych zobaczy SS-manów, którzy go bili, Gustka Jarosza z Szopienic, Adolfa Musioła z Będzina albo Huberta Gregorczyka „Banię”- podobno powstańca śląskiego i działacza plebiscytowego, któremu to wcale nie przeszkadzało pod rozkazami nowej, niemieckiej władzy, za funt kiełbasy dobijać tych „pierońskich goroli”.
Zamiast nich zobaczył doktora Geobelsa, Marszałka Keitla i innych wysoce szanownych i wykształconych panów, którzy mu bezpośrednio nie wyrządzili żadnej krzywdy. Cóż z tego, że wydawali rozkazy, żeby inni bili? Wszyscy przełożeni wydają rozkazy z myślą, że być może nie zostaną wykonane, bo każdy jest wydawany z myślą, że będzie wykonany w razie możności. Od żadnego żołnierza dowódca nie wymaga cudów, żądając tylko, żeby zrobił co może. Przecież mówią, że „żołnierz strzela, a Pan Bóg kule nosi” i dowódcy zdają sobie z tego doskonale sprawę.


_________Cdn____

zygpru1948 2016.10.30; 00:11:51
Ten poeta pisze wiersze bez tytułu...


Grzegorz Perkowski


Jeśli
ze sobą rozmawiać,
to z zamkniętymi ustami.

Ze znieczuleniem
utkniętym w mroku.


Nie zabije fatamorgana słów.


Odrapana ze złudzeń planeta
stygnie.

Przecina ją skalpel.
Na pół.

Jednym cięciem języka.

Z chirurgiczną precyzją.

Mieszam
odcienie krwi.


Prześladuje mnie
demon odpowiedzi.

Jak skrawki snu.

Zagubione w świecie uczuć.

zygpru1948 2016.10.30; 00:11:03
Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

12.06.2012 00:48

@Pani opozycjonistka, była parlamentarzystka z Piotrogrodu


Z Saint Petersburga to jest po niemiecku, z okresu kiedy Rosja była zupełnie zaprzedana Niemcom i żydom. Ja wolę, po "kiereńskiemu", z Pitra. Droga Pani, Polska policja wcale nie jest łagodniejsza ani bardziej praworządna czy kulturalna niż rosyjska czy amerykańska. Polska ma prawo, ale jest to prawo hycla i rakarza. Pan Zygmunt tytułuje mnie profesorem literatury, ale właściwie to jestem prawnikiem i bliżej mi do doktryny prawa niż do fiu-bzdziu sonetów orfickich (czyli pedalskich - bo trzeba wiedzieć, ze nowoczesna poezja, którą i my tworzymy i używamy na codzień, powstała jako korespondencja między starogreckimi pedałami, takimi jak Platon do kochasia Krytiasa i odwrotnie. Jak mówię, znam się na doktrynie prawnej od podszewki i wiem co mówię, gdy twierdzę, że w Polsce obowiązuje prawo rakarza. Owszem przepisy prawa mamy doskonale wycieniowane według stopnia kwalifikacji i związanej z tym winy, ale gdy przychodzi do konkretnego sądzenia, to sędziowie są tak głupi, adwokaci również, że te wywodzące się do Marka Tuliusza Cycerona prawidła w stopniowaniu winy idą do diabła w kąt, bo tu trzeba logicznie myśleć, a przeciętny sędzia i adwokat tego nie potrafi.

Miałem niegdyś na wydziale prawa wykłady z propedeutyki logiki dla prawników, to wiem, że bractwo nic nie umiało i nie rozumiało, choćbyś tłukł do głowy godzinami, a przecież wykładowca nie skreśli z listy studentów całego roku, z powodu nie zdanego egzaminu z logiki. Nawiasem mówiąc, pierwszy rok jest rokiem największego odsiewu, gdzie studenci potykają się w właśnie na nierozumieniu logiki i po kilku nieudanych poprawkach, zostają skreśleni. Ci co przechodzą dalej, też nic nie rozumieją, albo zapominają tych kilka wyuczonych na egzamin regułek na pamięć, i potem zostają, osły, sędziami i adwokatami. I sądzą, pożal się Boże, na "wyczucie", bez poczucia logiki i analizy. A tu w wielu sprawach trzeba dobrze odróżniać w kwalifikacji winy, prawdziwe znamię przestępstwa od rzekomego kontratypu. A przecież każde prawo pozytywne (oprócz prawa trybunałów rewolucyjnych) służy dzierżymordzie, obojętnie, czy się będzie nazywał Putin, Komorowski czy Obama. Różnica między nimi jest jak między diabłem czerwonym a zielonym. Wszyscy do jednego wora!

W Polsce policja jest również opresyjna i zadzierając z nią można stracić majątek, rodzinę a nawet życie. Wie o tym na przykład mój znajomy, który nigdy nie był opozycjonistą, tylko jako współwłaściciel domu złożył skargę na opieszałość oficera policji, to został zastraszony i pobity do nieprzytomności przez "nieznanych" sprawców. Natomiast o wywożeniu niewygodnych obywateli, krytykantów władzy, do szpitali psychiatrycznych przez prokuraturę i policję, oraz trzymanie ich tam latami, jak w czasie sowieckiego stalinizmu w Rosji, to mógłbym Pani dokładnie opowiedzieć. Tylko po co? Nie zamierzam już zostać zawodowym opozycjonistą, tak jak Pani.

Wszystkie Pani nieszczęścia biorą się stąd, że zaplanowała Pani swoją karierę na tym, że gdy będzie krzyczeć na Putina, na bolszewików i komunizm itd. to zachodni kapitaliści (i żydzi) (z Ameryki) zlitują się i przyślą Pani parę dolarów. A tymczasem oni mają Panią w nosie. Nas wszystkich mają w nosie. Im zależy nie na Pani, na ludziach Rosjaninach, tylko na kaukaskiej ropie, na metalach ziem rzadkich i na syberyjskim złocie.

Pani się deklaruje, że chce walczyć o zmianę rosyjskiego ustroju (na "amerykański"?) drogą legalną. Otóż ja nie życzę tak źle narodowi rosyjskiemu, bo droga legalna jest najgorsza z możliwych i prowadzi do narodowego otępienia i śmierci psychicznej, tak jak się to stało z Polakami. Gdyby w Polsce w 1989 roku doszło do zmiany reżymów (z komunistycznego na zamordyzm kapitalistyczny) drogą gwałtownej rewolucji i lejącej się krwi, to w tej chwili nie byłoby w Polsce tylu żywych trupów, którym na niczym nie zależy i oportunistów.

A może Pani jest opozycjonistką bo jest żydówką i pragnie Pani legalnego rządu oraz władzy zdobytej spokojnie, oczywiści przez żydów, jak się to stało w Polsce po 1989 roku?

Tego Rosji nie życzę, żeby panowie Chodorkowscy szybko opuścili wiezienie, bo by, będąc przy żydowskiej i kapitalistycznej władzy, zlikwidowali resztki kołchozów i babkom, i dziadkom z kołchozów kazali zdychać z głodu. Przecież wy nowocześni liberałowie jesteście z tego znani! To już przerobiliśmy w Polsce!
Pani zależy na legalnym i spokojnym przejęciu władzy, bo wtedy władza przejdzie w ręce żydów. Dlatego nie che Pani rewolucji i rozlewu krwi, bo rządy rewolucyjne (w których znajdą się również rewolucyjni żydzi, którzy są antysemitami) nie dopuszczą ortodoksyjnych żydów (liberalnych żydów) do władzy, a nawet przegonią ich do Izraela. A Pani by tego nie chciała, Pani by wtedy płakała, że się w Rosji łamie prawa człowieka. A ja powiem: Nie człowieka, tylko żydów!

Pani i cała kapitalistyczna reszta zwolenników zachodniego liberalizmu wiecie, że gdyby w Rosji doszło do krwawych rozruchów, to by doszli do władzy doszli antyburżuazyjni radykałowie, nie mający jednakże nic wspólnego z modelem lansowanym przez masona Gorbaczowa.

Narzeka Pani na rosyjską policję i zamordyzm - niech Pani nie narzeka, bo zamordyzm w Ameryce i policja są jeszcze gorsze. Niech Pani spróbuje założyć, nie daj Boże, działalność opozycyjną (sensu stricte) w Ameryce, przeciwko rządowi jako reprezentantowi systemu władzy (burżuja, finansisty, faszystowskiej dyktatury ludzi złych a bogatych), to Pani szybko trafi do więzienia, może na zawsze albo Pani zginie. Jeśli nie będzie Pani posiadać milionów dolarów i szajki adwokatów, to do żadnej działalności Panią nie dopuszczą. Najwyżej w kole gospodyń wiejskich i w kółku parafialnym. Ale jako posiadaczce kilku milionów dolarów, rentierce i kapitalistce, po co Pani w Ameryce działalność opozycyjna?

Ja też byłem w PRL-u opozycjonistą i sądzę, że to nie jest dobry sposób na życie. Rewolucje i ewolucje, oraz jakieś transformacje ustrojowe się odbywają a wszystko zostaje po staremu: biedak jest biedakiem a bogacz się z niego śmieje i nim gardzi. Chyba, że Pani jest żydówką i liczy Pani na to, że gdyby doszło w Rosji do wymiany władzy na pejsatych, to by się Pani obłowiła na resztkach majątku narodowego Rosji, jak nasi pejsaci obłowili się na majątku PRL-u.

PS. Szanowny Panie Zygmuncie, proszę Pana jako prezesa Polskiej Partii Biednych, że gdy Pan uzna słuszność moich spostrzeżeń i racji, to proszę ten dytyrambik na cześć wykiwanych i pokrzywdzonych polskich kołchoźników (i bezdomnych meneli) - (do których ja też mam zaszczyt się - mentalnie - zaliczać) rozpropagować na zaprzyjaźnionych z Panem witrynach i witrynkach, gdzie popadło, z proletariacko-dziadowskim (i gołodupskim!) Pozdro


Zygmunt Jan Prusiński Kraina wiatru i pereł... część I

_________________________


Wiersze na topie:
1. Pomarańczowe a nawet i fioletowe (31)
2. Fioletowe a nawet i pomarańczowe (31)
3. Różowe a nawet i żółte (31)
4. Czerwone a nawet i białe (30)
5. Pasja (23)

Autorzy na topie:
1. Klara (1010)
2. nemo96 (450)
3. Romantyczny_Grabaż (391)
4. Bezsenność (295)
5. zygpru1948 (164)
więcej...