Wiersze poetów - poetyckie-zacisze.pl ZAPROPONUJ ZMIANĘ W SERWISIE
Logowanie:
Nick:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Odzyskaj hasło
Zarejestruj się
Dostępne opcje:
Strona główna
O serwisie
Regulamin
Zaproponuj zmianę
Indeks wierszy
Ranking autorów
Ranking wierszy
Dodane dziś (31)

Nowi autorzy:
- KowalBTR
- Omnipotera
- Wanilia
- Szukająca
więcej...

Ostatnie komentarze:
zębatkowe wycieczki II
- roman
Uśmiech dla mamy
- roman
Uśmiech dla mamy
- roman
Wyścig donikąd
- lucja.haluch
więcej...

Dziś napisano 253 komentarzy.

Estela


Estela
Imie : Estela
E-mail :
GG : -
Data rejestracji : 2018.07.31
Liczba wierszy : 0
Liczba głosów : 0
Napisał komentarzy : 149
Poziom :

Napisz wiadomość do autora
Komentarze napisane przez Autora
Komentarze otrzymane przez Autora
Dodaj autora do czarnej listy
Wiersze Autora

od autora:

Listy Julietty

*
jesteś moim najniższym kryształem na najwyższej półce

idę do Ciebie
pomalowałam paznokcie szmaragdowym lakierem
jestem już po drugiej stronie ulicy
lubię gdy czekasz
nic nie mówisz
idę
w błękitnych szpilkach
zaliczam wszystkie kałuże
jestem coraz bliżej
uśmiechasz się?
idę do Ciebie
mokra
bo deszcz
za chwilę będę
tylko po drodze jeszcze trochę pobrudzę sukienkę
kochany

*

spróchniałe dłonie asekurują równokształtne

tli się zwęgla roznieca
i płonie słomiany szałas w lesie
a chciałam tylko ogrzać twoje stopy
kochana
babcia Laura ostrzegała przed ogniem
tak gorąco
przyrzekam będę bawiła się zapałkami
bo zimno
to performance
dziwny uśmiech

*

synteza formacji reaktywnej analizą łąki pstrokatej

wiem gdzie jestem
zamknięte oczy
już tu chyba byłam
ruminacje
podobne tony
ponadprzeciętnie
uważaj nie podchodż zbyt blisko
gdy będziemy musieli odejść
to boli
nie do uwierzenia
pasuje obszerna szata Bubony?
szalej duszo w znanym ogniu
nie moje kolory

*

a królowa skromniej?

ależ piękna czerwień
i charyzma w oczach
bezceremonialny uśmiech
taktownego króla
konstytucja państwa
niekwestionowana piękna

*

interview inaczej empiryzm zewnętrzny

malutka a taka pijana
tańczy
w cieniu anarchii
niedopasowane białe pantofelki
kaleczą brudne stopy
zakrwawione
cukierki dajcie cukierki
krzyczy cichutko tłum
w nagich sukmanach
"Tylko nie mów nikomu"
powiedziała

*
z perspektywy burgundowej zorzy

zatopiona w przyszłość nuciła
ulubioną melodię błędnie wręcz
kunsztownie zagrała kilka dźwięków
z dbałością o szczegóły
precyzyjnie sortując rewersy rzymskich monet
srebrnych
słów bo złoto milczy?
a przecież było napisane
"Nie wierz Fortunie, co siedzisz wysoko"
niewzruszona kocha status quo
szaleje przeterminowana elekcja
w transie histerycznym schorowana
śmieje się fałszywie projektując
awers zaburzeń dwubiegunowości
afektywnej koloru bladego
mdleje postustrojowo w nadziei
na transfuzję czekoladką
już Aurora zafascynowana
identycznym odcieniem oczu z oddali
nie zakrywa dłonią ust
dotyka następną stronę widnokręgu
czary?
pachniesz niepomiernie gorzko
"słodką idiotką"

*

paradygmat to nie resocjalizacja poddanych Bubony

nie mieliśmy okazji do wspólnego zbierania kamieni
ukrytych na jaskrawo oświetlonych
ścieżkach
doznań wymykających się autokarem
w kierunku krainy rewelacyjnych koncertów
dopinamy następne błyszczące guziki
żebrzące palce przesuwają struny i
dudni dudni gitara
wyczuwam nie chcesz zepsuć niespodzianki
więc nie zapisujemy nut improwizując
formularzami bez treści
w notatnikach efektu oddziaływania
odłamków
figuruje podświadomość
ustrojona cudzą (nie)logiką
bo obrzucanie nimi człowieka
determinuje podobno hartowanie charakteru
śmieszne czyż nie?
z punktu widzenia obrzuconego
minerałami są również fecesy
rozlewające fetor zamiast fundamentów
obiecujących niebios
coraz bliżej mocniej zachwyca
pomarańczowosrebrny instrument
to największy koncert jaki zagramy
potem zgasną światła
co nie oznacza
naszego zejścia ze sceny

*

to czterdziesty szósty list do Ciebie a tytuł niedostępny zmysłom

kimże jesteśmy dostojna miłości?
kapitałem słów impulsem afektu
frywolnym ogniem czy pasją słabości
bezcennym novum projektem instynktu
zgodną co więcej parodią inności
życzeniem głodu moich twoich oczu

*

metrum złożone plastelinowo-regularne

pamiętam Lui tamten wieczór ciemnych zaułków
pachniał kawą
emocjonalnie stawiałam kroki wśród mowy
przodków i współczesnych
wernisaży praw człowieka
nie zapomnę formy apartheidu
ludzi przeklętych zamrożone usta
skażona owa "tabula rasa"
wiesz może co to znaczy Lui?
nieistotne pójdźmy dalej
pamiętam mruganie hipokryzji
"musimy ją zniszczyć zanim ona nas zniszczy"
plakaty na murach betonowych głów
byle dalej od światła
płaczesz Lui?
nie no poczekaj jeszcze trochę
przecież lubisz głośny śmiech
taki głośny
wokół widzisz wrogów
jakbyś pozamykał w szarych komórkach
zakrwawione białe plamy
brudnymi butami szurasz do pegerowskich
piwnic zataczasz z lekka
rozsypując po schodach zawistne intrygi
krzyczysz Lui?
ciszej
już nie zagłuszysz Jazz muzyki
bo my idziemy ulicami świata
wznosząc toast sokiem grejpfrutowym
tańczymy w rytmie tabu

*

Mister Chandler, gdybyś żył, pisałabym listy...

o rywalizującym na polskich portalach szowiniście, jego kobiecie i kompanach. Pomnik wielkości budował na kompleksach, które nieustannie dominowały nad układem nerwowym. Oprócz zaburzeń rozdwojenia jażni, ustalono zaawansowaną osobowość psychopatyczną. Badania trwały pewien czas, albowiem w psychologii sądowej istotny jest proces rozwoju zachowań patologicznych. Wróćmy na chwilę do irracjonalności nadczłowieka: otóż, wiara w ratowanie ludzkości przed innymi "niewartościami" i zagrożeniem inaczej myślących jest kolosalnyym obciążeniem mózgu. Wymaga nadprzyrodzonej dawki nienawiści i tym samym powoduje nieodwracalne zmiany centralnego ośrodka nerwowego. Zapewne traumatyczne dzieciństwo, wiek dojrzały i obecny, stały się wyrocznią kształtującą zaburzenia dysocjacyjne. Wglądem do psychopatii, zauważymy deficyty konstuktywnej interpretacji, tolerancji, empatii. Staje się ofiarą zawyżonej samooceny. W kontaktach społecznych wyróżnia się naiwnością, wręcz infantylną gestykulacją, wierząc w urok osobisty. W rytmie mechanizmu obronnego, potrafii, nieświadomie oczywiście, wyparciem konsekwencji wywierać wrażenie zasłużonego. Marzy o komplementach, podziwianiu jego postawy. Sloganami sprzed lat, zastrasza mniej odpornych osobników. Manipuluje często pojęciem: zazdrość, aby w ten sposób zapanować nad kontrowersyjną sytuacją. Nie zdaje sobie sprawy, że dehumanizując otoczenie, staje się zagrożeniem. Pozbawiony profesjonalizmu w każdej dziedzinie, posługuje się eufemizmem, tym samym rozmywa odpowiedzialność. Dlaczego nieprofesjonalny? Ponieważ wcześniej wspomniane zaburzenia rozdwojenia jażni, dokonały zmian w mózgu, uniemożliwiając racjonalne myślenie. Zachowanie owe, akceptowane jest przez osoby o podobnych przypadłościach. Relacje ze zdrowymi są niemożliwe, ponieważ brakuje wspólnego ogniwa. On, jego kobieta i oni...cdn.

**

kimże jesteś pożegnania chwilo?
smutkiem oczu moich ukochanych

*

poczekaj na mnie dostojna miłości
jesteśmy aurą niezwykłej jakości

*
Dziękuję za wszystkie życzliwe gesty i atencję.
Życzę Wam wszelkiej pomyślności.

*

Mister Chandler, ciąg dalszy listu pisanego w kawiarni pistacjowych tortów. Otóż, on, ona i oni zorganizowali przed dwoma laty, metaforyczny mobing. Celem było zniszczenie konkurencji z zazdrością w tle, ośmieszenie stylu. Owe psychopatyczne osobowości z rozdwojeniem jaźni, okazały się transparentne. Na ich koncie, nie tylko obskurne zachowania (wobec wielu ludzi) o zabarwieniu szowinistyczno-kryminalnym, ale także pomówienia, poniżania, prześladowanie z racji polsko-niemieckiego pochodzenia oraz nieprzynależności do religii katolickiej. Ich status? Znany, wspólny mianownik wręcz szokujący...cdn.

*

awersja nieodwracalna rezultatem hipokryzji

sfatygowany nieco zdenerwowany
opluwa gliniany mikrofon a biedna
publiczka klepie reguły podkomendnie
klęka na betonowym kobiercu
z przylepioną etykietką donikąd
kuleje prężny gest moralnej zgnilizny
bębni jakby wpakował do pustego wiadra
rozdarte gałgany niewykręcone
samoprzylepne dno
takie ciężkie
poleżą bez szansy odwirowania
tymczasem za wiernymi rzekami
i nie siedmioma szerokimi horyzontami
mędrkują o godności
honorowi mężczyźni kłaniając się proszą
do tańca szlachetne kobiety
zdumiony wzrok?
czyżby drżał w objęciach jej kaftana?
z dziurawych kieszeni wypadają
nieautentyczne lizaczki

*

Mister Chandler, doskonale pamiętam moment zachwytu pańskimi literackimi postaciami. Był pogodny, deszczowy dzień. Zapowiadały się interesujące wykłady w audytorium. Jako studentka preferowałam ostatnie ławy, ponieważ stwarzały wrażenie dopełnienia struktur ściśle określonego pomieszczenia. Nie zawsze notowałam przekazywane treści, albowiem lapidarny styl to obszar elokwencji. Kiedy zmarł profesor prowadzący niebagatelne wykłady, zastępstwo okazało się grand prix. Otóż przedstawiono nam pańskie dzieła. Fascynujące, nader bezkompromisowe, ekstatyczne pozycje: "Długie Pożegnanie" i "Żegnaj, laleczko". Od wspomnianej chwili, literatura noir stała się istotną, pozwalając na wnikliwe postrzeganie świata. Odnośnie metaforycznego mobingu zorganizowanego przed dwoma laty, Mister, wyszło na jaw opłacanie klakierów, aby mieli więcej motywacji w niszczeniu.
Pozbawiano ludzi godności. Kryminalnymi sposobami ośmieszano, aby wynieść na trybuny własne, zakompleksione mierności definiowane w psychologii, patologią społeczną. Karkołomne to jednostki, które oszustwem zdobywają zaufanie sobie podobnych. O tym wspominałam już w pierwszym liście, Mister. Niezależność prawna skłania do sprawiedliwych implikacji. Bez nich nie uda się stworzyć fundamentów zaufania, pomijając jakiekolwiek korelacje. Gardzę hejtem zorganizowanym przeciwko novum, inteligencji i nieszablonowym wyrażaniu myśli. Nigdy, nikt mnie nie przekona do szanowania owych czynów i postaw.
Je suis Olsztyn, Mister Chandler...cdn.

*

Mister Chandler, dziś jeszcze nie piłam soku grapefruitowego, dlatego piszę krótki list. Lakoniczny, ponieważ wszystko, co miałam do powiedzenia, systematycznie przekazywałam w komentarzach, wierszach. Ponad dwa lata próbowałam moimi publikacjami w naturalny sposób zwrócić uwagę na niesprawiedliwość, oszustwo, patologiczną grę pod publikę...
Nie pisywałam o kwiatkach lecz o psychice i naturze osobowości.
Wiersze przedstawiały pewien kontekst w którym czytelnik mógłby pospacerować i zatrzymać się chociaż na chwilę jak na wernisażu rozmaitych kolorów.
Nikt nie reagował na moje sugestie. Wręcz przeciwnie, śmiechem i ironią w dosyć obszernym gronie oklaskiwano towarzystwo wzajemnej adoracji.
Wszystko ma swój kres, a ja?
Nigdy nie zostawiam sprawy niedokończonej.
Dlaczego, Pan zapyta?
Zapewne skrzywienie zawodowe i dbałość o przyszłe pokolenia. Ich wartości i racjonalne funkcjonowanie w społeczeństwie. Aby niegodnymi czynami nie krzywdzili Człowieka, tym samym, nie hańbili naszej honorowej Bieli i Czerwieni.
Oczywisty zachwyt Pańskimi dziełami, które adekwatnie ilustrują sytuację, prowokuje wspomnienie jakże ważnych słów:
"Wylali mnie za niesubordynację.
W niesubordynacji mam świetne wyniki, generale."
Raymond Chandler - Głęboki sen


Wiersze na topie:
1. ...słodyczą ust... (22)
2. Przestrzeń wokół mnie (22)
3. W miarę podobna przejrzystość (20)
4. Nastrojowo (19)
5. Masz spotkanie z wiatrem (19)

Autorzy na topie:
1. Duszka (177)
2. Marzi (174)
3. 666 (108)
4. duch44 (96)
5. yolkaw (90)
więcej...