Wiersze poetów - poetyckie-zacisze.pl ZAPROPONUJ ZMIANĘ W SERWISIE
Logowanie:
Nick:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Odzyskaj hasło
Zarejestruj się
Dostępne opcje:
Strona główna
O serwisie
Regulamin
Zaproponuj zmianę
Indeks wierszy
Ranking autorów
Ranking wierszy
Dodane dziś (2)

Nowi autorzy:
- korneło
- piszczolino
- evelinka90210
- KatarzynaKoziorowska
więcej...

Ostatnie komentarze:
W maseczce
- puszczyk
Dusza wrażliwego
- Noami
Zaloty
- Noami
Dziwny księżyc
- lucja.haluch
więcej...

Dziś napisano 1 komentarzy.

Cygańska ballada

Cygańska ballada

Zygmunt Jan Prusiński


CYGAŃSKA BALLADA

Motto: Ta moja idea która z kolei obarczała
łagodne sentymenty – mając 14 lat
zdecydowałem ostać się pisarzem.



Przed domem rósł zagajnik
wiele przygód miłosnych podglądałem
dorosłych którzy zachowywali się
jakby nie mieli domu – a może byli to
romantycy własnych światów intymnych.

Przez ulicę Matejki 3 świeciła polana
pośród sosen i tam zagościli cyganie
kolorowe tabory i zadbane konie
kobiety ubrane tradycyjnie w sukienkach
lub w spódnicach ze splotem korali –
mogłem podziwiać ten urok widoku
ognisko i muzyka grających muzyków
teatralne opowieści i tańce…

Powiem szczerze że polubiłem cyganów
i dziś lubię choć nie ma już taborów
i tych wesołych piosenek która balladą
gdzieś mi iskrzy tyle co pamiętam
taka jałmużna tamtych lat powoli
wyschła nieodwracalnie w przeszłość.

Jeden dramat pozostał kiedy ogier
był obrzucany kamykami przez
Marka Jackowskiego sąsiada a koń
stojąc od niego tyłem nagle uderzył go
kopytem w lewą brew – zalał się krwią
i upadł na ziemię – całe szczęście
Marek przeżył.


19.12.2019 – Ustka
Czwartek 3:04

Wiersz z książki "Wnętrze cienia"


autor ZJP
https://m.salon24.pl/img-20160207-135136-35945e788305,860,0,0,0.jpg
Napisz do autora

« poprzedni ( 1536 / 1818) następny »

zygpru1948

dodany: 2019-12-19, 03:13:28
typ: życie
wyświetleń (152)
głosuj (58)


          -->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.

Katarzyna K. 2019.12.19; 11:27:00
Fajnego dnia +

niteczka 2019.12.19; 10:28:15
Zatrzymałeś
Pozdrawiam nadmorsko :)

zygpru1948 2019.12.19; 10:24:16
Wiersz mój nie został przyjęty. Za co? Za „niedozwolone frazy”...

Twój komentarz nie został zapisany. Zawiera niedozwolone frazy.


https://malgorzataannawiktoria.flog.pl/wpis/9930349/malgorzataannawiktoria#w



Zygmunt Jan Prusiński


UCZĘ SIĘ CIEBIE OD NOWA


To nie jest łatwo
a jednak staram się
samoczynnie przybliżyć
twoje klony z ulicy -
strumienie pamięci
zlewają się ostrą farbą
wychodzą z tego kształty
radosne ręce i nogi
otwierasz usta -
nie wiem jak mam się zachować
przecież to tylko dzień
bijące słońce w plecy
szukam tajemnice
żeby je dotknąć i obudzić
na czas określony
mieć coś na pamiątkę
tak jak te złociste liście z klonów
zebrane i ułożone w bukiet
ozdobą są w wazonie.

Czy możesz mi odpowiedzieć
na ciche pytanie
pomiędzy twoim cieniem i moim -
jak to się stało że odległość
jest coraz dalsza
choć słyszę jak wołasz moje imię...


30.5.2018 – Ustka
Środa 16:01

Wiersz z książki „Liryki odchodzącego słońca”

zygpru1948 2019.12.19; 03:55:13
KSIĘŻYCOWE KWIATY – część trzecia

Dział: Kultura Temat: Literatura


Zygmunt Jan Prusiński

MIŁOŚĆ W BESKIDACH


https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/1005420,ksiezycowe-kwiaty-czesc-iii

zygpru1948 2019.12.19; 03:55:02
BIAŁY BLUES POEZJI

ZYGMUNTA JANA PRUSIŃSKIEGO


http://soskaruzela.eu/

zygpru1948 2019.12.19; 03:54:36
Zygmunt Jan Prusiński


Mój artystyczny fotoblog

https://zygpru1948.flog.pl

zygpru1948 2019.12.19; 03:53:01
Puls Polonii - Australia

10 października 2006


http://www.zrobtosam.com/PulsPol/Puls3/index.php?sekcja=17&arty_id=2918


Zygmunt Jan Prusiński



BOGOWIE I CZŁOWIEK


Rozmowa po śladach przeszłych,
tylko cisza sterczy jak kikut.
– Z.J.P.


* * *

Jeśli ty mnie szukasz – P r a w d a woła – To z namiętnościami czasowemi Węzeł swój roztargnij, synu ziemi! Bo nie dojrzysz i cieniu mego zgoła...
– C.K.N.


„Bogowie i człowiek”, to tytuł wiersza Cypriana Kamila Norwida. - Podchodzę do Mistrza. We wtorek (3 października 2006 r.) dotykam jego „Poezje” – tylko tyle w tytule, a wystarczający na kilka, na kilkanaście epok. Później może być wielka wojna, i spali to wszystko, co było. Nawet fortepian Fryderyka Szopena.

Byłem jako już dorosły na tej ulicy Nowego Świata w Warszawie, przyglądałem się temu budynkowi. A Mistrz pisał, stał tam i widział, i pisał oczami, co stało się z fortepianem Fryderyka. Pewnie przyjaźnili się wzajemnie. Szkoda, że mnie przy was nie było. Taka epoka dla artystów i twórców to wielkie poświęcenie. Ja zagmatwany w komunistycznej rasie, wciąż błądzę, szukam człowieka; tak trudno...

Cyprianie, pisz ponownie do Fryderyka, że: „A w tym, coś grał: taka była prostota (...) I była w tym Polska”... Ale tak dla przypomnienia, czy byłeś u „Pani Baranowej, która przyjmuje bardzo pięknie” – mnie wtedy tam nie było, czy myślisz Mistrzu, że i mnie by ona przyjęła w swoim domu, a w salonie ugościła winem?

Ślady są wszędzie, jeśli je widzimy nawet i po 150 latach. Przecież gdzieś dobrzy ludzie kierują się po śmierci, muszą się kierować w takie miejsca, gdzie wszystko jest dobre – nie tylko poezja, nie tylko muzyka, nie tylko skryta miłość do człowieka.

Piszesz: „Kiedy błądziłem w Piekle (...) – i szedłem dalej w powietrzu i porze, I świetle”... Jeśli nawet po drodze tak trudnej, by spamiętać to wszystko, bo pamięć też wysycha nawet jeśli ją kilkakrotnie budzisz do własnych celów, to powiedz mi Mistrzu, ile tej Polski nosiłeś w sobie, czy cała była ona w Tobie?

Piszesz: „Tam – milion rzęs”... Wiem, że wiele razy płakałeś, po kryjomu są najpiękniejsze łzy, z woli i ciała i duszy. Wiem, płakałeś za Polskę – choć tak trudno wielu innym zachować się podobnie. Tak, wiem: „Wstaniesz – i pójdziesz, kamienny z rozpaczy, I nie zatrzymasz się”...

Czy myślisz że Bogowie Ci pomogli przetrwać, dotrwać do celu? Gdzie są Bogowie nie ma człowieka, bo: „Czułość bywa jak pełny wojen krzyk”, tak, musiałeś bywać tam, a niepokój o Polskę doskwierał Ci tę jałmużnę w codziennych wymiarach, i na początku i na końcu, i prawie w każdym wierszu. Czytam te Twoje ślady Mistrzu, a tak mało radosnych opisów, nawet i jasność nieba i jasność w czasie poranku zgrzyta twardym słowem. – Czyżbyś był wiecznym żołnierzem niespełnionym ku zwycięstwom? Twoje oczy to wicher namalowany na obrazach.

„Jak niewiele jest ludzi i jak nie ma prawie Pragnących się objawić!... (...) Ni w s p ó ł c z e ś n i, ni bliscy, ani sobie znani..”

Tylko pozory. Pozory są pajęczyną wplataną niewolnikom. Żyjemy stadami, choć w tej stadninie ludzkiej kołyszemy nienawiść niemowlęcym poruszeniem. Czy wiemy o tym, czy udajemy. Skąd się to bierze? Matka nam o tym nie mówiła. Ojciec nam o tym nie mówił. Przechodziliśmy to całe stadium dojrzewania, z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, z roku na rok, z dekady na dekadę.

Czy moglibyśmy to zmieścić nasze życie człowieka w jednym li tylko sezonie? Są owady żyjące tylko jeden sezon, choćby tak przyjazny do ludzi, motyl. Motyl, symbol piękna. Technika przyjścia na świat. Technika latania. Skrzydła większe i ważniejsze od całości. Kolory i wzory. – Kto to czyni Mistrzu? Kto czyni to piękno bez ludzkich rąk przecie.


* * *

Ziemia ludzkich spraw z korzeni...

Sznuruję ciekawość, schylam się do ziemi,
dotykam to ciepło życia, jest w nim zamęt...
Rozpamiętuję dziecinny hałas, podlotka zaloty,
ojciec w oknie liczył moje podwórkowe grzeszki.

Nie wiem czy wróciłem o czasie, zegar na piasku
skrzywił cień oddalającego słońca, było późno.
Matka przy kuchni smażyła placki, na patelni
olej się skarżył, a w głośniku sekretarz partii.

To zapożyczona epoka szara i śmieszna, lud
powstał z korzeni, z ogrodów ukrytych Szatana!
I tak pamiętam Cyprianie te moje zacne ciała,
to zalesie pagórków, krzaki i wojny na piasku.

Zygmunt Jan Prusiński
5 października 2006 - Ustka


Pewnie Mistrzu byś mnie skrzyczał, gdybym Ci podrzucił ten wiersz w tej chwili napisany. Za świeży do światła przenieść go, niech w ciemności dojrzewa... Ale Ty, wojowniczy pasjans z kart układasz i piszesz: „Tak kły pszeniczne ruszają się z ziemi, Wyzieleniając, za grzmotem...”

Prostota z ułamkami. Czai się zawsze niepokój... Czy wiesz Mistrzu, że Polska dalej nie ułożona wryła się w skalną ziemię. Słyszę uciekających – nie przed policyjną pałką czy lufami czołgów. Dzisiaj inna to broń, inna taktyka przeciwko ludzkości. To nienawiść. Nienawiść (w parlamencie) łomoce duchem zaszłości.

Ludzie uciekają z własnej ojczyzny. Ludzie – a w niej najwięcej młodego kwiatu, młodzież polska zostawia swój ślad jak najdalej od Polski. – To nie Twoja emigracja, to nie moja emigracja, to jest dziwna „emigracja”, bo w pokoju... Przy Twojej emigracji był okupant, przy mojej emigracji był także okupant, a jaki okupant jest teraz obecny?

zygpru1948 2019.12.19; 03:47:54
A Ty już wtedy pisałeś o tym cholernym socjalizmie:

„Ludzie, choć kształtem ras napiętnowani,
Z wykrzyknikiem r ó ż n ą m o w ą wargi,
Głoszą: że oto ź l i i już i w y b r a n i,]
Że już h o s a n n a tylko, albo skargi!...”

A skąd o tym wiesz, człowiek przeszłość ma zawsze pozrywaną, no bo nie jest był zapamiętać na tyle, ile może. Pozrywane są nitki pamięci, gdzieś zaplamiony obraz w szczątkach lub we fragmentach. Ty miałeś swoją „przeszłość” – której ja nie umiem dotknąć, tym bardziej rozpoznać... Bo:

„Nie Bóg stworzył p r z e s z ł o ś ć, i śmierć, i cierpienia.
Lecz ów, co prawa rwie;
Więc – nieznośnie mu dnie;
Więc, czując złe, chciał odepchnąć s p o m n i e n i a!”

Od ciemności do ciemności., ta ciemność i dziś ma swoje miejsca. Ludzi łatwo odróżnić, ale łatwo też poróżnić. I wtedy taki klon myśli przydaje się: „Płomień w niebo rzucą, ofiarny...” Ale gdyby dostąpili skrawek tego nieba, nie myślisz Mistrzu, że by i to zepsuli, na poczet skrajnej zawiści. Denerwują mnie takowe odpowiedzi, że człowiek grzeszyć musi.

A dlaczego? Czemu nie wybiera „wysiłku” na rzecz umiłowania ziemi. – Gdyby nie ta ziemia, gdzie by postawił swój dom? Gdzie by wiedział, iż ta ziemia, to jego ojczyzna? W „Pielgrzymie” napisałeś:

„Przecież i ja – z i e m i t y l e m a m, I l e j e j s t o p a
ma p o k r y w a, D o p o k ą d i d ę!...”

No właśnie, „człowiek”; który jest ważniejszy? Jeśli jest ten jeden gdzieś w czeluści ukryty słowami filozofów i technologów od religii, to jak nazwać tych, którzy przez całe nasze życie się przewijają we władzach. Byli potomni, i są nadal – bogami się zwąc, lub i każą się zwać. Ty Mistrzu masz swoją odpowiedź zupełnie powikłaną, bo co do kapłana – prędzej do apostoła, tak, niech każdy będzie takim apostołem swojego czasu.

Ty ogłaszasz: - „C z ł o w i e k?... j e s t t o k a p ł a n b e z w i e d n y
i n i e d o j r z a ł y...”


* * *

Twoje „Dno jedynie – stale - o j c z y s t e.” Dno moje upadłe, bom tej szczęśliwości nie zaskarbił sobie. Tak trudno odszukać siebie, choć w lustrze na co dzień przeglądanym, nawet ukradkiem, nawet idąc patrzymy na swoje odbicie... Zapamiętujemy rysy jak urok zatok. Tak, rozumiem Twoje zaklęcie, bo szlachetność jest rzeczą trudną:

„Ach!... czy nie ma już miejsca na świecie
Dla N i e w i n n o ś c i?”

Skazani jesteśmy na (niezwykłość w zwykłości), na balans p o m i ę d z y...

Zostawiłeś ten szkielet tylko u niedobitków, bo tchórze mają swoje światy. Komu mam mówić o Tobie, kiedy piszesz potomnym i to zaklęcie:

„A Ojczyzna – czy tylko
Jest t r a g e d i ą - o j c z y z n y?”

Nie kuś mnie, bym odpowiedział. Zresztą nie jestem pewny, czy umiałbym odpowiedzieć. Jak piszesz, „Sieroctwo”, to w moim pojęciu jest ono zaprawdę długiem wielo-potomnym...

W ogrodach jest późno na zachwyt

Tudzież moje istnienie, w kartach nic nie ma,
czarne kolory jak chmury przed burzą, zlewa się
ołowiana apokalipsa w literaturze i na obrazach.
Migotliwie rozpoczynam podróż, w poezji jest
taki pociąg bez maszynisty i konduktora, rozkwita
pamięć po odeszłych i odchodzących; wczoraj
pofrunął Marek Grechuta – śpiewnie do nieba.

Jesienne podróże są ciche, wkoło zasypiają tangary,
robi się ciaśniej na przyczółku, ziewa puszysty
orszak ku sukcesom, polityka wdziera się nawet
do sypialni, posypana pudrem czas wstyd zakrywa,
a my tacy niedołężni i z nadwagą, do snu wracamy.
Kolebka Twojej Polski była zupełnie inna, nie ma
dziś podobnego Norwida – są tylko pokraczne słowa.

Zygmunt Jan Prusiński
10 października 2006 – Ustka


Mistrzu, to Twoja wina. Wplątałem się w gąszcz zawiłych roszczeń do wolności. Mezalians odkupienia jest iluzją, jest uwodzeniem o stan posiadania. Mieszkam w zaniedbanym domku rybackim – komunalnym, cuchnie wilgocią; grzybica robi swoje.

– Kto tu w ogóle coś robi? Za wolność musisz płacić! Nie ma zlituj się, w ogóle nie wiem, kto się lituje.

A Ty mi tu śpiewasz:

Bo p i e ś ń, n i m d o j r z y, c z ł o w i e k n i e r a z s k o n a,

A n i ż l i s k o n a p i e ś ń, n a r ó d p i e r w w s t a n i e.


Posłowie:

Byłeś potrzebny Cyprianie Kamilu, wobec tamtego czasu i tego, w którym nie uczestniczysz.

– Komu dzisiaj te Twoje słowa, słowa odkupienia? Kto dzisiaj zagląda na te strony, gdzie wiersze pachną Tobą samotniku – wędrowcze - pustelniku?

Wiersze, to jak ten pociąg bez maszynisty i konduktora. Ale wiem, byłeś światu potrzebny! Byłeś Polsce potrzebny! Byłeś literaturze potrzebny! Wreszcie, byłeś mnie potrzebny, żebym mógł Cię dotknąć, żebym mógł ujrzeć Twój ostatni ślad na ziemi... w wierszu.


Ustka. 10.10.2006 r.

zygpru1948 2019.12.19; 03:36:33
PULS POLONII - Australia

23 października 2006


http://www.zrobtosam.com/PulsPol/Puls3/index.php?sekcja=17&arty_id=2993


Wiersz pamięci ks. Jerzego Popiełuszki



Zygmunt Jan Prusiński


MODLITWA DO TWOJEGO ŚWIATŁA


Motto: To nasz wspólny symbol cierpienia

A gdybyś tak wstał po 22 latach
i przybył do mnie Duchem Świętym,
w ręku z maciejką białą i białym
gołębiem na ramieniu, ja bym otworzył
„Księgę Miłości Do Człowieka” –
którą sam napisałeś nie wiedząc o tym,
że zaistniała po Twojej śmierci.


22.10.2006 - Ustka

sylen 2019.12.19; 03:31:29
I ja drogi Zygu uwielbiam folklor cygański, ale szczerze przyznam, mimo iż chciałbym ażeby cyganka mi powróżyła, to jednak boję się, że karty powiedzą coś, czego nie chciałbym wiedzieć. Jak zawsze u ciebie piękny, pełen informacji wiersz. :) Plus

zygpru1948 2019.12.19; 03:24:11
Zygmunt Jan Prusiński


WIERSZE KTÓRE TWORZĘ...


Jeśli to dar to nie dziękuję
jeśli ktoś z przodków był poetą
to też mu nie dziękuję,
wystarczająco poznałem trud powstawania wierszy -
opisywać codzienność nie jest łatwo.

Kojarzę leśną ścieżkę
cnotliwość jak kwiaty lnu błękitom sprzyjają,
nie widzę człowieka.

Ale to ścieżka ma przyjaciół po dwu stronach drzew -
i to są tendencje dla mnie bliższe
od mijających ludzi na betonowych chodnikach.

Jedyny powód to ty Margot
kontynuuję ten różowy zapis by się zmieścić w wierszu,
złożyć hołd przyrodzie w stylu pocieszenia
za miłość w której rozpalam instynkt odnowy
w boskiej obsadzie ról -
jakby ów intymny świat był ważniejszy od spowiedzi.

Bądź jaśniejsza -
odbieraj słowa rzeczywiste z uczuć drzew
i z tej ścieżki po której idę do ciebie.


20.1.2016 - Ustka
Środa 13:28


Czytany: 76 razy


https://wiersze.annet.pl//w,l,,1403-Zygmunt%20Jan%20Prusi%C5%84ski

Autorzy >
Zygmunt Jan Prusiński


Znaleziono łącznie: 153


Wiersze na topie:
1. Drzewa i słoneczniki (31)
2. Stare Jabłonki (31)
3. Tańczę muzyką miłości (30)
4. Debiut Margot Bene (30)
5. Po prostu - Kornel (30)

Autorzy na topie:
1. Hefajstos44 (927)
2. Donia51 (282)
3. cezaryna (232)
4. zygpru1948 (183)
5. stanislawa (96)
więcej...