Wiersze poetów - poetyckie-zacisze.pl ZAPROPONUJ ZMIANĘ W SERWISIE
Logowanie:
Nick:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Odzyskaj hasło
Zarejestruj się
Dostępne opcje:
Strona główna
O serwisie
Regulamin
Zaproponuj zmianę
Indeks wierszy
Ranking autorów
Ranking wierszy
Dodane dziś (3)

Nowi autorzy:
- roksanazielinska41
- okapu
- izequziju
- Arnoldvb
więcej...

Ostatnie komentarze:
Wiadomość w oddechu
- Ampeliusz M
cztery pory roku
- niteczka
już tylko przestrzeń
- niteczka
Wiadomość w oddechu
- niteczka
więcej...

Dziś napisano 20 komentarzy.

Komentarze otrzymane - zygpru1948



zygpru1948 2018.12.18; 05:25:25
Komentowany wiersz: Zaczytujesz się w mojej drodze
Bajeczna Margot Bene z Avinion - krytyk literacki i felietonistka,
zawsze czeka na mój Erotyk !


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/42491662_2189604934445382_8474761638048694272_n.jpg?_nc_cat=102&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=79aa5e7a9a230e447824e84041c24959&oe=5C9A9BBE


zygpru1948 2018.12.18; 05:09:02
Komentowany wiersz: Zaczytujesz się w mojej drodze
Zygmunt Jan Prusiński


Mój artystyczny fotoblog

https://zygpru1948.flog.pl/


zygpru1948 2018.12.18; 05:08:37
Komentowany wiersz: Zaczytujesz się w mojej drodze
W KRAINIE CIENI - Część IV

Dział: Kultura, Temat: Literatura


Zygmunt Jan Prusiński

PIÓRO MOJE PISZE O TOBIE

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/916167,w-krainie-cieni-czesc-iv


zygpru1948 2018.12.18; 05:07:06
Komentowany wiersz: Zaczytujesz się w mojej drodze
List do prof. Karola Zielińskiego z Krakowa


Witam świątecznie i życzę spokojnych (wolnych dni) jako zwanymi świętami Bożego Narodzenia, kto to nazwał to nie wiem. Ba, nie wiem czy w ogóle takowe święta były w tamtym okresie, u nich - nie w Europie i nie w Polsce. Doszło do tego iż KOMERCJA wzięła w swoje ręce to święto - święta, i robi niezłą kasę!



Panie Karolu, moja Poezja to Dziennik, tak, piszę od wielu lat wiersze miłosne i Erotyki. Pierwszą książkę napisałem na emigracji w Wiedniu. Pamiętam że wysłałem ten tomik wierszy miłosnych, *niestety, tytułu już nie pamiętam, więc wysłałem do Monachium, do wydawcy i redaktora Ryszarda Antoniego Hajczuka, założyciela w stanie wojennym: Niezależny Związek Pisarzy Polskich "Feniks". Tych 50 utworów wysłałem, nie kopie a oryginalny zapis - do tej pory trudno mi to wytłumaczyć, dlaczego to uczyniłem. Okazało się później, że moja niewydana książka zginęła na Misji Polskiej w Monachium u księży, gdzie Antoni Hajczuk zostawił, bo musiał nagle opuścić to miasto. Niestety nie wpadł na pomysł by mi z powrotem przesłać na wiedeński adres. Choć wcześniej wydawca ów wydał mi dwie książeczki pt. "Słowo" i "Oaza Polska". Nawet i zorganizował mi Spotkanie Autorskie w Caritasie niemieckim w Monachium.


Powróciwszy do Polski w 10 Lipca 1994 roku, postanowiłem powrócić do tego gatunku literackiego, jakiem jest Erotyka. Pamięta Pan moje początki na Salonie 24: Od Polityki do Erotyki. Byłem zmęczony już tą polską polityką a przecież sporo napisałem politycznych wierszy i artykułów.

Jeszcze raz powtórzę, moje pisanie to Dzienniki w poezji. Opisywałem i opisuję zwykły dzień poety na prowincji. Nie zastanawiam się czy Czytelnicy rozumieją czy mniej rozumieją czy w ogóle nie rozumieją.

W wierszu "Czas potulnie zbliża nas"... piszę:

Nie odbieraj mi tego widoku
kiedy wychodzisz po kąpieli
wszak jezioro spokojne
a dwa łabędzie tak wierne
prostują skrzydła i w tonie lotu
miłość swoją wzmacniają.

- Co tu jest złego czy niepojmowanego; przecież to jest Liryka! Ja umiem kobietę obracać w łóżku, acz nie umiem pisać tzw. pornografii !

I powiem szczerze, nie zależy mi na tym, że ktoś moich wierszy nie rozumie. Ba, nie będę się bronił przed tymi co oczekiwali i oczekują ostrzejszych wierszy ode mnie.


Pozdrawiam serdecznie - Zygmunt Jan Prusiński

Ustka. 24 Grudnia 2016


zygpru1948 2018.12.17; 08:28:02
Komentowany wiersz: Na tle żyta życie twoje
Bajeczna Margot Bene z Avinion - krytyk literacki i felietonistka,
zawsze czeka na mój Erotyk !


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/42447180_2189604217778787_6833012729909870592_n.jpg?_nc_cat=111&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=eb1e9e50b5032cbc3a3072c92d1b00c9&oe=5C9B3312


zygpru1948 2018.12.17; 08:00:08
Komentowany wiersz: Na tle żyta życie twoje
Zygmunt Jan Prusiński


Mój artystyczny fotoblog

https://zygpru1948.flog.pl/


zygpru1948 2018.12.17; 07:58:35
Komentowany wiersz: Na tle żyta życie twoje
W KRAINIE CIENI - Część IV

Dział: Kultura, Temat: Literatura


Zygmunt Jan Prusiński

PIÓRO MOJE PISZE O TOBIE

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/916167,w-krainie-cieni-czesc-iv


zygpru1948 2018.12.17; 07:51:03
Komentowany wiersz: Na tle żyta życie twoje
Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

11.05.2011 22:46


@Zygmunt Jan Prusiński

Panie Zygmuncie, pozdro i szacun oraz buziaczki... jak mówią do mnie studenci, a mnie to bardzo cieszy i śmieszy. Cieszmy się, że w ogóle ktoś chce coś czytać i pisać. Myśląc o zasadach interpunkcji w Internecie widzę, że przy przyspieszonym toku myśli i natłoku wielu kontekstów naraz w różnych kontekstach, wypowiedź staje się podobna do jakiegoś zapisu matematycznego pełnego nawiasów w nawiasach, tudzież skrótów idiomicznych, myślowych, cienkich ironii i samogwałtów (sic!) - ja np. teraz się dziwię, że takiego (jak samogwałt... matematyczno-semantyczny - a do tego można dodawać bez końca - byle z tej samej klasy znaczeniowej - dogmatyczny, teogoniczny, egzonimiczny, endenizmiczny, i jak moja koleżanka, która mówiła o sobie: niejednokrotna dziewica jestem!: impultyfikacyjny!). Na koniec niech będzie... egzekwialny, jako samogwałt samogwałtów!) coś przyszło mi do głowy. A wie Pan, że nasze myślenie o psychice, moralności, poezji, o etyce powinności, o religii, kulturze, etc. powinniśmy zanalizować pod kontem widzenia samogwałtu! Że nasze życie to ciągły samogwałt, to wymuszanie na naszej woli życia, przeciągania tego bezsensownego istnienia w cierpieniu, nie wiadomo w jakim celu i po co. Po to żeby cierpieć? Cierpienie jako forma poszukiwania szczęścia, którego nie ma i nie będzie, dopóki będziemy stosować duchowe ręczne sterowanie (czyt. samogwałt), czyli "ręczne myślenie". Zresztą samogwałt nie polega na ruszaniu ręką ani głową (co jest logiczne, bo naszym sensem i istotą istnienia tu, na tej ziemi, jest ruch, ruch myśli i substancji) tylko na odbieraniu sobie wolności woli. Musisz istnieć (mówimy jej), musisz odczuwać (m.in. seksualną) przyjemność, bo... Bo co?

Na to pytanie ludzkie zwierzę nie ma odpowiedzi.

Rozumując w tym kontekście, można powiedzieć, że Pańska ucieczka do "różowej sypialni" (lub jak kto woli: najście, wejście, napad, rabunek, randka, branka, jasyr, podryw, schadzka z ukochaną...) jest ucieczką przed przymusem jakiegokolwiek samogwałtu. Jednakże jest jednocześnie przymusem ucieczki w następny samogwałt (do różowej sypialni)! Myślę, że im mniej tu będzie w tej "różowej sypialni" owej "różowej sypialni", to powoli stanie się ona (ta sypialnia) tak bladoróżowa, że prawie przezroczysta, aż do zniknięcia. Wtedy będzie miał Pan szansę wyjść z tej różowej pułapki z męskim honorem, bo jak tam Pan wszedł, to Pan ciągle siedzi i nie wiadomo co tam robi! Ciągle pieści i całuje po rączkach i nóżkach, czy też jak ten Priap! Bez przerwy "łomoce"! To jest niepokojące, intrygujące ale również męczące! Publiczność ma prawo wiedzieć, (publiczność - robi Pan to publicznie i przy ludziach! a mówi Pan że żąda Pan delikatności w uczuciach i nie lubi zagrywek "poniżej pasa" znowu seksualne znaczenie! Pan nie lubi?! Nie wierzę! Nie ma takiego faceta który lubi pisać i nie "lubi" tych rzeczy! "To" z pisaniem w jednej parze idzie! Wątpię, stary rozpustniku czy jest Pan taki niefrywolny, za jakiego się Pan podaje! Ja nie mówię o osobistym Pana życiu, że jest takie siakie, moralne, niemoralne... Absolutnie wygląda Pan na faceta o wysokim morale. Ale mówimy tu o poczuciu erotycznego i dotyczącego elan vital humoru. Na zdjęciach jakie Pan publikujesz tylko się ślepia Panu jak staremu kocurowi świecą, do dzieweczki gdzieś ukrytej z boku.


Wracając do tematu "różowej sypialni", publiczność chce wiedzieć czy Pan jako kochanek w dawnym stylu używa również różowych kondomków i z czego są uszyte, z batystu, jedwabiu czy jakiegoś zgrzebnego worka, żeby było lepsze tarcie. My tu sobie żartujemy, a przeciez nasi staropolscy klasycy literatury miłosnej, kobietę "dojrzałą" i już wiele razy używaną, która miała szeroką pochwę jak donica (to jest coraz częstsza choroba kobieca naszych czasów, z powodu, że kobiety wpychają sobie, z nerwicy, w pochwę coraz większe dziadostwa w dziurę - a orgazmu jak nie było tak nie ma - tak że chirurdzy ginekolodzy zszywający do kupy rozlatujące się pochwy, mają pełne ręce roboty) nazywali "wiercimakiem" - czyli makutrą do ucierania maku, jak w staropolskiej fraszce Wacława Potockiego pt. Omyłka w słowie, w której mąż po nocy poślubnej zarzuca żonie, że z powodu luźnych rozmiarów w kroczu nie była mu "tarkiem" (czyli naszą tarką, np. do tarcia buraków - to ci dopiero była staropolska miłość, w której mąż się tak poświęcał na zaspokojenie swędzącej żoninej dziurki, że aż mu krew ciekła. Co do "swędzącej", na którą się skarżyła nasza prapolska pra-pra-pra-prababka, to też są na to odpowiednie fraszki, świadczące o jurności naszych Polek). Zbigniew Kuchowicz pisze, że już w renesansie i baroku rozmyślano, jakby tu, środkami sztucznymi zwiększyć rozkoszne tarcie między członkiem a waginą. Próbowano np. posypywania ałunem (ten pomysł właśnie przybył do nas z Hiszpanii), ale często okazywał się za mocny i tak zaciskał "kochane mięśnie", że kochankowie musieli wołać na pomoc sąsiadów, żeby rozłączano ich końmi. Ale nikt się tym nie gorszył, bo wtedy w modzie były akurat stosunki zbiorowe, czyli seks-party, czyli towarzyskie (na to też są fraszki!).

My tu dalej (a właściwie ja) sobie dworujemy, ale przecież z Pańskimi wierszami jest problem (naukowo-teoretyczny) jak w tym makabrycznym dowcipie (uwaga, frywolne, staropolskie, dwuznaczne słówko!), co zrobić z "ciałem"?

Wracając do zasadniczego wątku wielomianu, przed nawias, o tym, że każda poezja i w ogóle czynność życiowa jest samogwałtem zmuszającym wolę do trwania w głupiej egzystencji, to wydaje mi się, że gdyby Pan tak rozbielił "różową sypialnię", żeby się stała przezroczysta, to byś Pan dokazał sztuki prawdziwie mistycznej, prowadzącej do sublimacyjnej (nie sublimatywnej!) samodestrukcji (nirwanicznej) i zatracenia w niebycie, więc uwolnionej od przymusu głupiego (ludzki dramat od stworzenia świata!) istnienia. Miałby Pan szansę dostąpić cudownego uwolnienia - ciągłej iluminacji w której doznający tejże iluminacji podmiot nie ma czasu na "ejakulację" (również fizyczną, bo się spieszy do konsumpcji inteligentnej energii) i nasza nieziemska istota jest ciągle w stanie najwyższej potencji! (jeśli Pan nie kojarzy to nic! Bo rzeczywiście członek męski w ciele fizycznym, ma swój odpowiednik w materii duchowej (tak rozwodnionej w "kosmosie" (nie tylko tym fizycznym i gwiezdnym, ale zawartym w immanencji świata, z którego pochodzi, albo którego nieodłączną częścią jest Immacultata - a tu jest coś dla Pana, bo się ociera o Pańską Hiszpankę (czy ona jest Hiszpanką?) w bladoróżowej sypialni, tak bladej i przezroczystej że dziewiczej), że nie istniejącej - ale przecież próżnia doskonała nie istnieje i istnieć nie będzie - i ejakulacja związana z rozkoszą orgazmu też ma odpowiednik na najwyższych piętrach kosmicznej świadomości. Do takiej ejakulacji potrzeba potężnych mocy i potężnych potencji od których przeżywania tu na ziemi można dostać zawału serca lub mózgu, albo umrze z szokowego stresu - to są fakty opisane medycznie).


Gdyby Pan wymył swoją miłością, tak do czysta "różową sypialnię", żeby się stała przezroczysta (moralnie i bytowo), to by mógł oczekiwać tantrycznej iluminacji. Zresztą tu mam wątpliwości i nie jestem taki mądry, bo to nie są rzeczy o których się rozmawia w przyzwoitym towarzystwie. Poza tym, tantryzm wydaje mi się sferą bliższą seksu małżeńskiego, niż wzdychaniom w różowych sypialniach. Tantryzm potrafi być również tłusty i przaśny a nie tylko duchowy i ascetyczny.

W każdym razie problem jest, bo jesteście państwo kochankami a nie białym małżeństwem. Gdybyście byli białym małżeństwem, to by nie mogło być w "różowej sypialni", lecz w białej sypialni, tam też byłyby ochy i achy, ale bez płóciennych kondomków, inny punkt startu i inny punkt dojścia. Słowem inne nagrody i zasługi. Nie mówię tu o przekleństwie prany, choć może powinienem. W każdym razie, zastrzegam, że nie rozpatruję Pańskiego pobytu w "różowej" w kategoriach yng i yang, ale w raczej takich, których jeszcze nie było i nie ma, bo tylko taką rzeczą zajmować się warto i jeśli każda miłość jest pierwsza i prawdziwa jako rzeczywisty byt, to w kosmosie jest jedyna i niepowtarzalna i tworzy ten kosmos, i go wzbogaca. Tu nie może być mowy o powielaniu czegokolwiek (bytu się nie da powielić, bo jest albo go nie ma) w regułkach jing-jang.


Gdybyś się Pan uwolnił od przykazań miłości indywidualnej, zaborczej, zazdrosnej, bolesnej, cierpliwej i cierpiącej (na rzecz wybaczającej, por. Hymn do miłości, św. Pawła do Koryntian II rozdz.8. - że tam jest inaczej), to jako Boski Kochanek i Don Juan już by Pan nic nie musiał!

Pan Zygmunt mógłby iść, jak w gospodzie "Pod Królową Gęsią Nóżką" na piwo i zafundować sobie chwilową NIRWANĘ. Jednakże jeśli będzie miał pieniądze. A brak pieniędzy wiąże się Prawdą Objawioną, że, (jak już gdzieś powiedziałem): piekła w zaświatach nie ma, bo piekło jest tu!

I trzeba się uczyć z niego uciec. (Aż mnie ozór swędzi, żeby wdać się w analizę, ale nie mam czasu).

Gdyby nie Internet nigdy bym pewnie nic tak głupiego albo też głupio-mądrego nie napisał. Mam na myśli użyte przeze mnie powyżej "słówko": "idiomicznych". Im więcej czytamy i tym więcej rozumiemy znaków, tego co oznaczane i tego co znaczone i tego co porzucone w naszym myśleniu jako nieudane, roztrzaskane, zaklasyfikowane jako głupie. Ja myślę, że Pan Bóg kiedyś na Sądzie Ostatecznym, jeśli podejdzie do grupy podsądnych z epoki Internetu, to albo będzie musiał mieć ze sobą specjalnego tłumacza, albo samemu musi się poduczyć co nieco czytać na komputerze.

Przecież Pan wie, że do czasów Marka Cycerona nie używano takich słów jak: substantia, individuum, intelligibilis etc. To dzięki odwadze językowej pisarzy doznajemy łaski, oświecenia, że w dotychczasowej szacie graficzno-fonetycznej pojęcia kryje się dodatkowa możliwość jeszcze innego użycia w systemie znakowym, rozszerzając pole naszej wolności w swobodnym myśleniu i wypowiedzi. Dlaczego np. "idomicznych" a nie "idiomatycznych lub idionomicznych"? Bo "idiomo", kojarzy mi się z używaniem pojęć o tym prefiksie w naukach drugiego poziomu semantycznego, gdzie sprawa dotyczy principiów i teorii, natomiast "idioma" przeważa w naukach praktycznych o zastosowaniu technicznym, operacyjnym i bezpośrednim w użyciu, danym już nam jakby w doświadczeniu codziennym, na wierzchu naszego poznania, w dostępnym zbiorze na poziomie pierwszego stopnia sygnałów. Nawet jeśli chodzi o takie nauki jak psychologia czy psychiatria to są one dwoiste, istnieje psychiatria teoretyczna i filozofia psychiatrii, z używaniem prefiksu "idiomo", czy w ogóle "mo", a drugi rodzaj psychiatrii, praktycznej, używa prefiksu "idioma", "ma". Jedne nauki (systemu znaków) są bardziej "głęboko" osadzone w oglądzie przedmiotu, drugie jakby "płycej" i łatwiej dostępne dla powierzchownej refleksji. To samo dotyczy nauki (systemu znaków) prawa, fizyki, matematyki etc. Na przykład matematyka potrafi być (w refleksji) płytką konstatacją, ale również mroczną metafizyczną strefą cienia. I znów mam wątpliwości, czy nie dało się tego powiedzieć w języku "naukowym", a nie wyjeżdżać w poetyckie porównania (strefy cienia). Matematyka potrafi być, jako dziedzina filozofii bardziej "idiomo" niż "idioma". Panu chyba nie muszę tego...


Na jakimś blogu napisałem (ni to chwaląc się ni żaląc, żeby mi wybaczono jeśli będę bredził niezrozumiałe dla przeciętnego czytelnika, że czytam ok. 8 godzin dziennie. Otóż skłamałem, bo często czytam bez przerwy, tzn. gdy nie śpię, to czytam. I tak ze wszystkim a zabrać mi książkę lub coś do zahaczenia okiem, to umieram. Myślę, że to z potwornej egzystencjalnej nudy, w której powoli staję się (znaczeniowo) przezroczysty i jakby nieludzki (jakbym był jakimś tajemniczym lecz martwym wyrazem) i jakby coraz mniej żywy i mający ochoty do istnienia. Tego Panu nie mówiłem, że od wielu lat uprawiam prywatną religijność i pobożność buddyzmu. Właściwie, to gdybym nie chciał jeszcze czegoś napisać, to wszystko bym rozdał co mam. Już Panu pisałem, że mógłbym żyć kontemplując coś w rodzaju japońskiego ogrodu Zen, gdzie jest piasek i kilka kamieni. To wystarczy do całego bogactwa wewnętrznego życia, które jest takie jak w "sutrze serca": O Szariputro! Forma jest pustką! Pustka jest formą!


Nie ma nosa ani oka, ucha ani języka
nie ma ciała, duszy, barwy
ani dźwięku, dotyku, istnienia rzeczy
Nie ma starości ani śmierci
nie ma końca starości ani śmierci
nie ma cierpienia
ani przyczyny, ani końca cierpienia
Nie ma ścieżki, nie ma mądrości ani nagrody
Tak żyje Bodhisattwa
w pełnym zrozumieniu, bez wątpliwości ani lęku
daleko od złudnych myśli

Oto nirwana!


Ja też Panie Zygmuncie tak chciałbym, i oddać światu książki które gromadziłem i dzięki którym doskonaliłem proces myślenia (mój Boże, co to za ugór i manowce!). Boję się tylko czy potrafię, bo przecież w tej ścieżce nie ma ścieżki, w tej ścieżce ścieżką jestem ja sam, w tym buddyzmie Buddą jestem ja sam.

Jest się nad czym zastanowić, bo widziałem moich rówieśników zdolniejszych ode mnie, z większymi znajomościami wśród możnych tego świata, z uznaniem literackim, którzy skończyli w chorobie, w opuszczeniu, mrąc z zimna i głodu, często samotni wśród ludzi, pośród wielkiego miasta. Więc czy jest o co łamać kopie kłócąc się, czy powinno być więcej "idiomo" czy "idioma"?


PS. Żałuję tylko, że nie mam na tyle czasu, żeby czytać dużo wierszy z Pańskiego Blogu, bo coraz bardziej przypominają mi one kontemplację japońskiego ogródka, gdzie są tylko dwa ary szarego, wykwintnie i starannie wygracowanego piasku i siedem, również wykwintnych swej prostocie i bezpretensjonalności, kamieni.


Zygmunt Jan Prusiński Sen jabłoni - część I

____________________________________________


zygpru1948 2018.12.17; 05:33:35
Komentowany wiersz: Tak jakbym prosił trochę nieba z twoich oczu
Dzięki Panie Mirku !


fenixferrum 2018.12.16; 11:06:04
Komentowany wiersz: Tak jakbym prosił trochę nieba z twoich oczu
Panie Zygmuncie coraz bardziej podoba mi się Pana twórczość, coraz bardziej ...

Pozdrawiam Mirek


zygpru1948 2018.12.16; 04:40:12
Komentowany wiersz: Tak jakbym prosił trochę nieba z twoich oczu
Bajeczna Margot Bene z Avinion - krytyk literacki i felietonistka,
zawsze czeka na mój Erotyk !


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/42489212_2189591514446724_4299424759088676864_n.jpg?_nc_cat=100&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=47a9dfbe1afc94ee57ce7f7a9585f74c&oe=5C995464


zygpru1948 2018.12.16; 04:35:12
Komentowany wiersz: Tak jakbym prosił trochę nieba z twoich oczu
Zygmunt Jan Prusiński


Mój artystyczny fotoblog

https://zygpru1948.flog.pl/


zygpru1948 2018.12.16; 04:34:36
Komentowany wiersz: Tak jakbym prosił trochę nieba z twoich oczu
W KRAINIE CIENI - Część IV

Dział: Kultura, Temat: Literatura


Zygmunt Jan Prusiński

PIÓRO MOJE PISZE O TOBIE

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/916167,w-krainie-cieni-czesc-iv


zygpru1948 2018.12.16; 04:31:18
Komentowany wiersz: Tak jakbym prosił trochę nieba z twoich oczu
Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

04.08.2012 12:13


@Zygmunt Jan Prusiński

Panie Zygmuncie, pozdro, czytam Pana, uważnie i między wierszami etc. Mój problem z Panem jest taki, że, młodzicy startujący w różnych konkursach o np. „Laur Chrzanowa” wymyślają bardziej efektowne niż Pan metafory, tylko że to jest wymyślone i jakby zmałpowane u dwudziestolatka – a u Pana jest to przeżyte. Pan wie, co mówi i co pisze - oni zaś nie. Człowiek jest taką genialną małpą, że w młodości może się wyuczyć (jego mózg tak poskłada sprzeczne znaczenia) używania słów w zdaniach, które nie mają pozornego sensu i dopiero kontekst kulturowy nadaje im (może im nadać) „poetycki” sens. Ale to często jest tak przypadkowe, dzieje się takim trafem przypadku, jakby dać milionowi małp maszyny do pisania, aby bezrozumnie stukały w nie jednym palcem, to u kilku z nich musi się wystukać prawem rozsiewu statystycznego, jakieś sensowne zdanie.

Sprawa jest prosta, gdy mamy do czynienia z wypowiedzią prozatorską, bo pytamy i prawidłowość składni, gramatykę i ortografię, ale przy wypowiedzi poetyckiej sprawa się komplikuje i już nie można wymagać poprawności gramatycznej (formującej w pewnym stopniu zrozumiały sens), bo metafora wymaga odsyłania do treści leżących poza desygnatami jej poszczególnych składników. Jeśli sens zdania prozatorskiego leży poza tym zdaniem, to w metaforze dzieje się to tym bardziej wyraźnie. W procesie rozumienia logicznych treści zdania bierze udział, tak samo jak w rozumieniu prawideł logicznych, akt psychicznego uznania, że coś wynika z czegoś, że coś jest implikacją innej rzeczy, jeden sąd pociąga za sobą inny, logicznie powiązany. Wszystko jest powiązane w relacjach, które rozumiemy, czyli uznajemy za prawdziwe lub fałszywe (entailment) i to zarówno w prozie jak w poezji. Owszem, można pisać wiersze, bawić się, eksperymentować, wyrażać metaforycznie to, co się da napisać prozą, a nawet szukać wyrazu dla treści niewyrażalnych etc., ale zasadniczo (tak rozumiem) pisanie „poezją” ma sens wtedy, gdy trzeba przekazać treści, których nie da się przekazać prozą. W tym ujęciu poezja była by więc prozą, ujmowaną i „pisaną” inaczej.


W każdym razie, w wypowiedzi zarówno prozatorskiej jak i poetyckiej chodzi o zdanie. Nauczyciele od języka twierdzą, że zdanie może się składać z jednego wyrazu, który będzie orzeczeniem. Podmiot może być domyślny i nie może tworzyć jednowyrazowego zdania. Dlatego ja tak maniakalnie przyglądam się treściom każdego wiersza. Nie szukam w nim bynajmniej tego, „co” mówi, lecz zwracam uwagę na to „jak” mówi, ale za każdym razem „jak”, implikuje „co”. Powiedz mi, „jak mówisz”, a powiem ci „co mówisz”. Ludziom (również „twórcom” i poetom) się wydaje, że wiedzą , „co mówią”, albo widzą, „jak mówią”. Niestety, w każdym przypadku ta wiedza jest myląca. Język potrafi zwodzić na manowce. Co innego się chciało powiedzieć, a co innego się powiedziało i nawet się o tym nie wie.

Proszę nie myśleć, że „coś wymyślam” przeciwko Pana pisaniu, że szukam jakiejś dziury w całym. Nic podobnego. Dziura w całym jest we wszystkim, we wszystkich wierszach i prozach świata, w całej rozciągłości. U Pana są prawdziwe metafory typu: „dwa dni to wiek krzyku”, albo: „rozpościera się srebrzysty pokłon światła”. To jest nowa treść, nowy (a może część prawdziwej istoty – w sensie kantowskim) sens (a przy czym jest to zdanie mający podmiot i orzeczenie, tudzież rzeczownik, czasownik i przymiotnik), czyli wszystko co trzeba, żeby nie zamieniać poezji w estetyczny dom wariatów.

Natomiast przy wierszu zaczynającym się od słów: „Podejrzewam, że jestem głodny” mam ochotę zastanawiać się nad tym, co uczeni lingwiści i gramatycy pisali o zdaniu. Czy ciąg normalnych, logicznych zdań, ułożonych osobno, jedno nad drugim, może tworzyć nową wartość artystyczną i poetycką.


Zygmunt Jan Prusiński Wrzosowiska i wodorosty - część I

________________________


zygpru1948 2018.12.15; 07:02:10
Komentowany wiersz: W tobie siła i romantyzm szczery
Prawda

https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/48363589_277781829756289_8443119793640308736_n.jpg?_nc_cat=102&_nc_eui2=AeGjoCI7pZelHBAdoEUm5aJaVk-x4puu1Y4UMYiA9OzRzTo2lSqi6QgokwocnfNAk2BRIIMXs9IoYdnzohDB3IseD9-qZy5N24VlcupS9a1XWQ&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=f822b5f26eec72e4e7768a9c09253d0b&oe=5C95B48F


zygpru1948 2018.12.15; 04:53:41
Komentowany wiersz: W tobie siła i romantyzm szczery
Bajeczna Margot Bene z Avinion - krytyk literacki i felietonistka,
zawsze czeka na mój Erotyk !


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/42546705_2189590747780134_8058599523477356544_n.jpg?_nc_cat=103&_nc_eui2=AeHkVp-CaWhWdvX1GC52X-x8EOkmRYiTC7hXXYjhZHEXXHNnaxLYrC9nypPTrV6jyfpkii6J4tmkAoWEuf-gETeBgg6zIp7IhviGcS522yVR8Q&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=e92556e9f67e460d7e1725e535286200&oe=5CA83AA2


zygpru1948 2018.12.15; 04:11:26
Komentowany wiersz: W tobie siła i romantyzm szczery
Zygmunt Jan Prusiński


Mój artystyczny fotoblog

https://zygpru1948.flog.pl/


zygpru1948 2018.12.15; 04:10:48
Komentowany wiersz: W tobie siła i romantyzm szczery
W KRAINIE CIENI - Część IV

Dział: Kultura, Temat: Literatura


Zygmunt Jan Prusiński

PIÓRO MOJE PISZE O TOBIE

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/916167,w-krainie-cieni-czesc-iv


zygpru1948 2018.12.15; 04:09:13
Komentowany wiersz: W tobie siła i romantyzm szczery
Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

16.10.2011 13:32


@Anakonda plus Zygmunt Jan Prusiński

Pani Jolu, nie ma złych wierszy.
Z badań nad współczesną kulturą wynika, że są wiersze różne, wszystkie cenne dla swej grupy, etniczności itd., oraz dla własnego "ja". Nie ma "lepsze - gorsze", jest tylko porównywanie co do inności i ustalania kryterium poprawności politycznej. Jeśli jest tylko poprawnie to już jest dobrze. W tej sytuacji ekscentryzm i ekscytacja wyglądają podejrzanie, że nie jest to poezja a tylko wybryki a nawet brak kultury. Owszem, są ekscytujące wiersze, ale zależy dla kogo. W Pani wierszu jest to, co chciała Pani powiedzieć, gdzie indziej i np. prozą, ale nie wszystko wypada etc. więc… Ja zrozumiałem.

Ale ale, wiersz ma tę wadę, jako wiersz (bo przecież poezja nadal pozostaje tajemnicą), że za bardzo Pani wiedziała co chce w nim powiedzieć. Gdyby Pani nie wiedziała, to byłoby "to" o co chodzi. Za bardzo chce Pani zrozumieć i trzyma się Pani mocno swego Cogito (sądząc, że jest bezpieczne). A tymczasem, problem pozostaje otwarty, że Pani w dawnej miłości nie wszystko rozumie (a nawet nie chce rozumieć), dlaczego tyle lat ta miłość ją dręczy (a nie powinna). Problemem nie jest to, „że kochałam”, ale że „znów pokochać muszę”. Bo inaczej będę martwa. Musi nastąpić odnowa po starej miłości. Twierdzę, że Pani "za dobrze wie", za dokładnie, jak "to było" i to jest wada. Pani musi być mniej pewna. No, ale Pani podpłomyki (wiersze) podobają mi się, że wydobywa "je z siebie".


Natomiast strumienie poetyckie Pana Zygmunta leją się niczym młodopolskie zdroje. Widzę to tak; te sreberka i ”kryształowe wonie” spływają w nocy z księżyca i rano wiszą na krzakach w ogródku Pana Zygmunta, a on je zbiera do koszyczka i pyta "co my tu mamy", a potem układa z tego (stary lis) zgrabne cacka. Są to cacka wielkiej urody, co na kształt tytułu (i zawartości) ”Między ustami (pełnymi seksownymi i wymalowanymi na karminowo – i obsesyjnie) a brzegiem (kryształowego – koniecznie!) pucharu!” To są cacka dla moich malarskich oczu. To Waliszewski polskiej poezji (co do koloru – bo obrazy - chwilami - wielkiej powagi).

Choćby ostatni wiersz dla Pani: „Kochana, w lustrze jeziora, dwa łabędzie płyną, ty i ja” – cudownie młodopolskie, Maryna Wolska, Bronisława Ostrowska etc. Puryści rechocą, że przestarzałe, oklepane banały, wampuka, kicz itd. że tak się nie pisze, że makatka w stylu dwóch łabędzi nad piecem między chochlami, z napisem „gdzie żona dobrze gotuje, tam…” Tymczasem Pan Zygmunt (stary lis) uratował się zgrabnie, a nawet widzę, że ten cudowny, banalny greps był mu potrzebny w krytycznej, współczesnej poetyckiej refleksji nad stanem kultury, metafizyki, sensem istnienia etc. Bo w następnym wersie tak się zastanawia nad tym co napisał: „Rozwidnia się w naszych oczach prześwit na czarnym płótnie” (na czarnym płótnie świadomości) „Jeszcze nie wiem jak zacząć jak poruszać się w tobie”, jakież to męskie, dojrzałem, namyślane i ostrożne, kiedy mężczyzna planuje, pełen wątpliwości i zniechęcenia, ale "mimo wszystko", jeszcze raz, "być może podejmie ten trud wejścia do kobiety", być może jeszcze raz, bo być może warto.

Jak on tak pisze, bezczelnie, ale tak, jak powinien mężczyzna dojrzały, któremu kultura ludzka w swojej autorytarności nakazuje wręcz wchodzić do kobiety, to jest w pełny usprawiedliwiony i zrozumiały. A do kogóż ma u diabła wchodzić, do drugiego faceta, jak jakiś podły pedał?


Gdy Pan Zygmunt się zastanawia, jak się ma w Pani poruszać, to jest to takie mocne, że aż mnie ciarki (z podniecenia) przechodzą po krzyżu!
No Panie Zygmuncie, moje uznanie! Jest Pan lepszy w zastanawianiu się nad istotą męskości od samego Zygmunta Krasińskiego (a jeśli nie, to mu Pan – temu wymoczkowi - dorównuje).

Panie Zygmuncie, wczoraj napisałem krzywdzącą rzecz dla żydów, że wolałbym być trędowatym, niż żydem. To niegodne i obraźliwe, pomimo, że pisane z przymrużaniem oka. Jeśli chodzi o młodzież żydowską, to jest ona dorodna, tak jak młodzież całego świata (choć to tylko naga małpa – a jaki seks pięknie robić potrafi!). Miałem na myśli ortodoksów z pejsami, że nie chciałbym być taki jak oni. Ortodoksi to zaraza, natomiast judaizm ma coś z faszyzmu i mówią to sami młodzi (i starzy) Izraelczycy, którzy wychowani po amerykańsku, od religii żydowskiej uciekają. Czasem widzę młodych żydów z Ameryki lub Izraela, i są to piękne dziewczyny i chłopaki. Oni by się mogli dogadać z młodymi, równie pięknymi arabkami i arabami, tylko że stare ortodoksyjne skur… do tego nie chcą dopuścić. Co zaś do ortodoksów z Arabii Saudyjskiej, to sądzę, że jeszcze trochę, a szariat zostanie tak zreformowany, że Saudyjki będą się opalać toples nad Morzem Czerwonym, pieszcząc się z młodymi, przystojnymi żydami. Jak to już ma miejsce na plażach Kalifornii.


Czuję, że przesadziłem trochę w wychwalaniu moderny trzeciego tysiąclecia, jakże daleko odbiegającej od ideologii naszego księdza Rydzyka i ortodoksów z otoczenia prezydenta Bronisława Komorowskiego - Szczynowicza, któremu rabini każą palić hanukową świeczkę, ale zdaję sobie sprawę, że jako człowiek już „stary” (stary satyr!) nie mogę się upierać, że wszystko być musi jak drzewiej bywało, ale należy się zgodzić, że idzie „nowe”. Właśnie owe piękne izraelskie dziewczyny, młodzi ładni arabscy chłopcy, młodzi Amerykanie, Polacy, Niemcy, Ukrainki, Koreanki, młodzi Chińczycy.

Dupczcie się dzieci (no ale bez przesady, dopiero po dwudziestym roku życia) a ja was błogosławię.


Zygmunt Jan Prusiński Złap mój księżyc...

__________________________


zygpru1948 2018.12.14; 04:48:54
Komentowany wiersz: Na samą myśl, myśl się otwiera...
Bajeczna Margot Bene z Avinion - krytyk literacki i felietonistka,
zawsze czeka na mój Erotyk !


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/42476154_2189588471113695_6731543844074029056_n.jpg?_nc_cat=110&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=f0aa6e16f7a35ce50924ae99517e52a2&oe=5C63B513


zygpru1948 2018.12.14; 04:30:09
Komentowany wiersz: Na samą myśl, myśl się otwiera...
Zygmunt Jan Prusiński


Mój artystyczny fotoblog

https://zygpru1948.flog.pl/


zygpru1948 2018.12.14; 04:29:19
Komentowany wiersz: Na samą myśl, myśl się otwiera...
W KRAINIE CIENI - Część IV

Dział: Kultura, Temat: Literatura


Zygmunt Jan Prusiński

PIÓRO MOJE PISZE O TOBIE

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/916167,w-krainie-cieni-czesc-iv


zygpru1948 2018.12.14; 04:26:49
Komentowany wiersz: Na samą myśl, myśl się otwiera...
Rozważania filozoficzne i metafizyczne o książce
pt. „Kobieta białych luster”...


Karol Zieliński


KRYTYK I POETA

- część trzecia -


Poezja Zygmunta Jana Prusińskiego nie jest makatką. Poeta nie mówi na niej nic wprost. Mówimy ciągle o wierszach w których nie ma Zygmunta, tylko jakiś obcy mężczyzna. Gdyby w tych wierszach Zygmunt mówił o sobie, to przecież by umarł, gdyby kazał kochance oglądać "swoje otwarte serce w wazonie"! Poeta sam mówi, że jest to miłość wirtualna. Dokładnie to znaczy istniejące na granicy realizacji, bliskie realizacji lecz jeszcze nie zrealizowane. To termin z filozofii egzystencjalnej! A nie z pogaduszek przy kawie, gdzie wirtualne rozumie się jako coś zmyślonego, czego nie ma, za co się nie bierze odpowiedzialności, takie kawiarniane ple ple.. A tymczasem odpowiedzialność moralna w poezji istnieje. Gdyby w wierszach poeta Prusiński mówił o sobie, jako Prusińskim, to wiele rzeczy byłoby tak niedorzeczne, żeby go trzeba było zamknąć w domu wariatów.


Wiem, każdy traktuje miłość dosłownie (i jakoś tak istnieniowo prymitywnie), że gdyby poważnie traktować wyznania kochanków podczas uniesień, też wielu, trzeba by zamknąć w domu wariatów, bo mówią od rzeczy w miłosnym natchnieniu. Poeta wie, i to jest wspaniałe, bo on wie, co ma robić i wie intuicyjnie (natchnieniowo, bo jest oświecony przez Geniusz i Psyche (pisane z dużej litery) - wcale nie kadzę, bo bym robił z siebie błazna, gdybym coś takiego twierdził, żeby mi pierwszy lepszy dupek i dureń mógł zaprzeczyć! Tu cudów nie ma! - o co mi chodzi. Prusiński "to wie", że ja "widzę" to co on, podobnie jak on, te jego odkryte (przez niego) światy, które są dostępne każdemu otwartemu umysłowi, jako światy transcendentalne i istniejące realnie zarówno w umysłach Tristana i Izoldy, kiedy się kochali, jak i w umysłach Abelarda i Heloizy itd. A składają się one zarówno ze składników infernalnych tego i tamtego świata, jak i z wielkiego szacunku do siebie nawzajem. Ten wzajemny szacunek pozwala im okiełznać właśnie w sferze jako składniki infernalne, (czy ja muszę tu pisać wykład albo nawet esej?) potrzebne do istnienia świata!


Właściwie mówiąc o miłości, powinno się przywoływać przykład Tristana i Izoldy, którzy byli naczyniami tylko wypełnionymi kosmiczną energią miłości, do tego stopnia, że nawet gdy ich pochowano w osobnych grobach po śmierci, to krzak głogu wyrosnął jednocześnie na ich grobach i połączył się nad nimi w miłosnym uścisku. Więc miłość jest również bytem realnym po osobniczej śmierci! (jest książka wydana na KUL-u o pośmiertnych obowiązkach wobec człowieka). Więc o jakiej miłości my tu mówimy? Prusiński ma na myśli miłość Tristana do Izoldy, a nie sugeruje, że w jego wierszach jest pretensja do wszystkich megier i idiotek spotkanych przy barze podczas konsumpcji krupniku a' 20 zł 50 gr (bądźmy dokładni!).


Ja twierdzę, właśnie, że nie ma w jego wierszach żadnej pretensji, tylko jest miłosierne przebaczenie, że panie myślą odbytnicą (zamiast sercem). Zamiast łączyć się z Zygmuntem-Tristanem – który w wierszu nie jest Zygmuntem, tylko Quasi - osobowym, (bo nawet "to" nie ma konkretnej osobowości) podmiotem lirycznym! - w miłosnym, seksualnym (a jakże!) stosunku, jak złotowłosa Izold z kochankiem (Tristanem - podmiotem lirycznym)... i myśleć nieustannie obsesyjnie o nim - (czyli o "waleniu"! ale jakim "waleniu") (co jest piekielną męczarnią), one wolą... my wiemy co wolą i miłosiernie wybaczamy, bo któraż kobieta zamiast gotować jakieś swoje brudne rosoły (bo i o gotowaniu rosołu nie ma systematyzującego pojęcia!) to myśli, że jej Tristan nadchodzi i trzeba zdjąć majtki, radził, żeby mi pierwszy lepszy dupek i dureń mógł zaprzeczyć! Tu cudów nie ma! - o co mi chodzi. Prusiński "to wie", że ja "widzę" to co on, podobnie jak on, te jego odkryte (przez niego) światy, które są dostępne każdemu otwartemu umysłowi, jako światy transcendentalne i istniejące realnie zarówno w umysłach Tristana i Izoldy, kiedy się kochali, jak i w umysłach Abelarda i Heloizy itd. A składają się one zarówno ze składników infernalnych tego i tamtego świata, jak i z wielkiego szacunku do siebie nawzajem. Ten wzajemny szacunek pozwala im okiełznać właśnie w sferze jako składniki infernalne, (czy ja muszę tu pisać wykład albo nawet esej?) potrzebne do istnienia świata!


Tak jest! zdjąć majtki i to wcale nie w trywialnych celach! Żeby doznać zwierzęcych konwulsji orgazmu i krzyczeć: "pierdol mnie jeszcze głębiej"!, ale właśnie doznawać boskich uczuć ulgi, Pokoju i mistycznego zjednoczenia, które płynie z podbrzusza, z lędźwi, z nerek, z płuc, z serca, z głowy... (podbrzusze gdzieś znika i ta podniecająca smrodem lubricatio okudlona szpara rozpływa się jak anielska harfa w muzyce zjednoczenia z Bogiem!) następuje łagodne jak zefirek, uczucie połączenia przeciwstawnych płci, "gdzie w pochwie tylko będzie się zaciskało na członku, jakby chciało objąć wszystkie skarby świata".


Proszę zauważyć, że piszę to zdanie w trzeciej osobie, jak się pisze o Bogu. Bo to Bóg (nie szatan) spółkuje razem z ludźmi, apelując do ich zdrowego rozsądku, lecząc z dewiacji i doprowadzając między nimi do Pokoju: "To nic że jesteś z rodu Kapuletich, mimo to kocham cię”)!
A więc nie ma tu już indywidualnej kobiety (ani mężczyzny), ale ujawnia się w kobiecie (i mężczyźnie) coś, i bierze ją we władanie co jest siłą kosmiczną! Z kobiety i mężczyzny czyni wzajemnych ofiarników! To właśnie ma na myśli poeta Zygmunt Prusiński, pisząc swoje erotyki!
Skoro mi zarzuca ktoś prymitywizm (proszę wybaczyć!). Miłość nie jest sprawą prostą ani łatwą. Moralność nie oznacza robienia dobrych uczynków, ale również takich, które są eleganckie, uprzejme i piękne. To nie jest rozrywka dla amatorów. Na tym filozofowie całej ludzkości połamali sobie zęby!


A poropos, Prusińskiemu się wydaje, że Bóg go nie obchodzi. I słusznie. Poeta sam musi być Bogiem, jak Zygmunt! Ale oboje pracują w pocie czoła nad udoskonalaniem bydlęcej ludzkości!

Proszę zauważyć, że w szczegółach i ogółach i w generaliach, mamy (możemy mieć) z poetą Prusińskim różne zdanie (pozornie - gdy mówi, nie zawracaj mi pan głowy swoim Bogiem!) ale to wcale nie przeszkadza we wspólnym zrozumieniu o co w ogóle w poezji chodzi. A chodzi o człowieczeństwo

Kto by myślał, że system myślenia kontemplacyjnego, jest systemem irracjonalnym, gdzie wystarczy myśleć głupio, byle co, ten się srodze myli. Jest to system rygorystycznie logiczny i racjonalny, w którym nie ma miejsca dla głupców i nieznających logiki formalnej. Ale i dla tych, którzy nie znają wszystkich kruczków logiki formalnej (takich jak np. ja) jest miłosierdzie i szansa na zbawienie w miłosnym uścisku pochwy (uwaga, to tylko porównanie!), zdrowego członka (dlatego w Biblii powiedziane jest, że "wszetecznicy, którzy mają tak zniszczony system nerwowy, że nie staje im członek, nie wejdą do "królestwa"), że skażona naszą zbrodniczą kulturą natura dozna takiego odrodzenia, iż dziecko będzie mogło bezpiecznie włożyć rękę do gniazda węży, a lew nie pożre jagnięcia odżywiając się trawą...


Prawdziwa miłość to stosunek seksualny, a stosunek seksualny to cud?
A teraz, dalej. Poeta to widzi ale wątpi w cuda, i jego podmiot liryczny także.

Mimo wszystko chwała mu za to (Prusińskiemu), że rozwiera swe serce w wazonie i mówi do Sylwii Żwirskiej - "patrz"!


Kraków. 13.08.2011


zygpru1948 2018.12.14; 04:08:40
Komentowany wiersz: A żeby te skrzydła i niebo łaskawe
Dopisek

Ja na Erotykach dorabiam.
Bohaterki moich wierszy same zamawiaja ode mnie milosne wiersze, i placa.

Zatem to wyrazenie twoje: "kreci", nie jest na miejscu, POETO !


zygpru1948 2018.12.14; 03:44:24
Komentowany wiersz: A żeby te skrzydła i niebo łaskawe
Onegdaj pisalem polityczne wiersze - narodowe wiersze - spoleczne wiersze - refleksyjne wiersze - filozoficzne wiersze, az do momentu, kiedy zalozylem autorski blog pod nazwa:

OD POLITYKI DO EROTYKI

I tak mnie wciagnelo w ten przesliczny gatunek literacki (3 000) utworow, a moze i wiecej, iz powstalo kilkadziesiat ksiazek... no powiedzmy 53 tytuly!

- A co koledze nie dolega, albo dolega, przeciez zabronione nie jest.
To moja sprawa co w zyciu robie. Poniekad to nie jest eleganckie komus dyktowac co ma robic!


Krol Erotykow - Zygmunt Jan Prusiński

Ustka. 14 Grudnia 2018


fajowojest 2018.12.13; 14:42:16
Komentowany wiersz: A żeby te skrzydła i niebo łaskawe
Znowu erotyki ? Czy pod słońcem nie ma już innych inspirujących tematów. ? Chyba że to ,,kręci " autora ? No cóż ..


zygpru1948 2018.12.13; 05:03:45
Komentowany wiersz: A żeby te skrzydła i niebo łaskawe
Bajeczna Margot Bene z Avinion - krytyk literacki i felietonistka,
zawsze czeka na mój Erotyk !


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46061929_2282873351785206_2162979361722990592_n.jpg?_nc_cat=110&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=c49ac5f550008f6d4e95b0790bb0666b&oe=5CB15BC6


zygpru1948 2018.12.13; 04:43:13
Komentowany wiersz: A żeby te skrzydła i niebo łaskawe
Zygmunt Jan Prusiński


Mój artystyczny fotoblog

https://zygpru1948.flog.pl/


zygpru1948 2018.12.13; 04:42:37
Komentowany wiersz: A żeby te skrzydła i niebo łaskawe
W KRAINIE CIENI - Część IV

Dział: Kultura, Temat: Literatura


Zygmunt Jan Prusiński

PIÓRO MOJE PISZE O TOBIE

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/916167,w-krainie-cieni-czesc-iv


Bellona 2018.12.13; 04:35:55
Komentowany wiersz: A żeby te skrzydła i niebo łaskawe
bardzo nastrojowy erotyk


zygpru1948 2018.12.13; 04:32:25
Komentowany wiersz: A żeby te skrzydła i niebo łaskawe
Rozważania filozoficzne i metafizyczne o książce
pt. „Kobieta białych luster”...


Karol Zieliński


KRYTYK I POETA

- część druga -


Ja nie pisałem ostatnio o wierszach Zygmunta Jana Prusińskiego w innym kontekście, tylko w podobnym, jak Jung pisał w Archetypach i symbolach o Ulissesie Jojca. Ja miałem na myśli to, że sam Absolut usiłuje się, i chwilami przegląda się poprzez wiersze Prusińskiego w naszym nieludzkim świecie. Bo te wiersze są dla mnie nieludzkie. Istota ludzka w nich skowycze i żebrze o chwilę przytulenia. Istotnie, problem dla mnie polega na tym, że wolałbym spędzić noc z miłą kobietą, niż napisać wiersz w stylu Zygmuntowym.


Nie macie się o co kłócić, że mężczyzna lub kobieta jest istotą bardziej logiczną, taką siaką... Wszyscy potrzebujemy miłości, która jest na dłuższą metę niemożliwa. Przecież ja nie mogę twierdzić, że w swym życiu nie byłem szczęśliwy i kobiety nie dawały mi prawdziwej miłości! Dawały mi i bywałem szczęśliwy, tym bardziej gdy usiłowałem sam dawać szczęście innym, ale na chwilę. Niestety miłość ma więcej cech opisywanych przez poetę. Zawsze się tak pokomplikuje, że się musi zepsuć. Przecież często tak bywa, im więcej dajesz, tym mniej dajesz, im więcej kochasz, tym mniej jest miłości, aż w końcu umiera wśród fanfar i werbli zwycięstwa. Co do dziwaczności poety, to tu akurat jest wszytko dobrze! Postępuje w myśl boskiej maksymy: "Gdybym nie był dziwaczny, to nic bym nie był wart!" Według tej maksymy Bóg stwarzał świat! (zostawmy dosłowność: Bóg i świat).


Co do "prawdziwych" kobiet, to takich nie ma, tak zresztą jak i nie ma "prawdziwych" mężczyzn. Wszystko to są istoty w stanie statu nascendi. Zaledwie zaczynamy się formować a już ta forma nas nudzi i przestaje się podobać. Usiłujemy zaledwie być prawdziwi, ale sami siebie nie rozumiemy, a co dopiero drugich. Jakby to było pięknie, gdyby ludzie i nasze miłości były podobne w swym istnieniu, prostocie i szczerości do makatki. Mieliśmy rozmawiać o szczęściu, że miłość jest szczęściem, a tymczasem rozmawiamy o winie. Ale tylko przez pewien czas, dopóki nie miną ślepe szały. Mówimy tu o prawdziwej miłości, dla której król może porzuci koronę a caryca zostać żoną posługacza w stajni, a nie o układzie koleżeńskim, takim, że np. kolega spotyka koleżankę, zamieszkują razem wyznając sobie miłość i jest im dobrze. Znają się ze szkoły, mieszkają w tym samym mieście, on jest adwokatem ona sędzi i jest im dobrze. To jest lipa, a nie miłość! To jest prostytucja małżeńska! Można w niej przeżyć życie ale nigdy doznać miłosnych dreszczy! Miłosnej trzęsionki!
A przecież po drodze w społeczeństwie zdarzają się wojny, zarazy, rewolucje! To też się dokłada do wyrazu naszej miłości!


Panów Zygmuntów jest dwóch. Pierwszy, gdy rozmawia o swojej miłości to przeklina swoje byłe kobiety, mając na myśli miłość jako pranie, sranie, czekanie... i przyprawiane rogi! Natomiast ten drugi Zygmunt, siada do pisania i wędruje do nieba (i piekła). Ten drugi Zygmunt pojmuje miłość w jej formie najczystszej i najświętszej, nią się karmi i dzięki niej żyje. Przypuszczam, że gdyby nie ta łaskawa, uzdrawiająca miłość, której fragmenty czasem spływają na ziemskich mężczyzn i kobiety, to by się chyba zbiesił i rozpił! On pisząc swoje erotyki przebacza całemu rodzajowi kobiecemu, całemu rodzajowi ludzkiemu i również Bogu. Bo przecież nad Bogiem jest Mądrość Przedwieczna! A poniżej jest cnota (Arete) i rozkosz (Voluptas), które walczą z sobą, ale niepotrzebnie, bo poeta Prusiński potrafi w wierszach stworzyć takie bytu wirtualno-intencjonalne, które są zarazem arete i voluptas. Rozkosz nie musi być brudna - przynajmniej ja w to wierzę. A dopiero potem, gdzieś na końcu tej systematyki, gdy się nie sprawdzą, zepsują i zdeprawują delikatne relacje miedzy Arete a Voluptas, pozostaje kinajdos, czyli nieprzyzwoity. Kinajdos, które (który) zawiera w sobie i pierwiastki duchowe i materialne. Dopiero wtenczas rozkosz może być zwyrodniała i cnota uciążliwa, głupia i bezużyteczna.

Poeta o tym wszystkim wie, to jest w nim zakodowane i wychodzi do świadomości, gdy zaczyna pisać. Ja wiem, że poeta widzi inaczej, jak ten Arab, któremu pokazano poprawnie narysowany w perspektywie widok pustyni, a on poobracał go we wszystkie strony i stwierdził, że nic tam nie ma, bowiem widział rysunek, nie dostrzegł widoku. Przy całym moim szacunku, jest takim Arabem dla własnej twórczości. Oprócz rysunków które poeta maluje i je natychmiast i bezpośrednio dostrzega, są i inne, obrazy, ponadczasowe i transcendentne, o których ja właśnie mówię. Prusiński ich nie musi widzieć, bo twórca nie jest od tego, żeby wszystko zobaczyć. Niech mu wystarczy, że jest! Niektórych rzeczy nie zobaczymy teraz w ziemskim życiu. Zobaczymy dopiero i zrozumiemy po śmierci. Bo niektóre z tych rzeczy, które poeta opisuje, zwracając się do wyimaginowanej kochanki, dzieją się w wieczności. Poeta jest również opisywaczem świata zmarłych i tego "drugiego świata”! Przemawia on rzekomo do kochanki, a przemawia do samego siebie, który już jest zmarłym! Przecież każdy z nas jest już częściowym trupem, również psychicznym! I jest to rozmowa trupa z trupami! I z tej perspektywy często patrzy poeta Prusiński na swoją miłość.


Kraków. 12.08.2011


zygpru1948 2018.12.12; 19:39:27
Komentowany wiersz: Z Natalią po schodach ku tęczy...
Gratuluje Siljej ! Szkoda ze tych z PO nie chca dac azylu w Norwergii !
Bo to typowa szajka cwaniakow...


http://dzienniknarodowy.pl/norwezce-silje-garmo-dziecku-przyznano-azyl-polsce/?fbclid=IwAR09KZDEpV9aRECFkwqNDBhr4LqV3t1RryVrdibPTgNz3zvnqjWA_Wo4o88


zygpru1948 2018.12.12; 04:42:22
Komentowany wiersz: Z Natalią po schodach ku tęczy...
Bajeczna Margot Bene z Avinion - krytyk literacki i felietonistka,
zawsze czeka na mój Erotyk !


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46134607_2282864028452805_7560661197230440448_n.jpg?_nc_cat=105&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=348a804906c2edb2589510e3219a83a8&oe=5CA27C2D


zygpru1948 2018.12.12; 03:55:31
Komentowany wiersz: Z Natalią po schodach ku tęczy...
Zygmunt Jan Prusiński


Mój artystyczny fotoblog

https://zygpru1948.flog.pl/


zygpru1948 2018.12.12; 03:54:55
Komentowany wiersz: Z Natalią po schodach ku tęczy...
W KRAINIE CIENI - Część IV

Dział: Kultura, Temat: Literatura


Zygmunt Jan Prusiński

PIÓRO MOJE PISZE O TOBIE

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/916167,w-krainie-cieni-czesc-iv


zygpru1948 2018.12.12; 03:43:47
Komentowany wiersz: Z Natalią po schodach ku tęczy...
List do prof. Literatury Karola Zielińskiego z Krakowa...


Dzień Dobry Mistrzu !

Gdzie się podziewasz, pookrajali Twoją twórczość - jak tu uczyć młodzież, żeby wiedziała tę Prawdę a nie okupantów. Bo cóż taka wiedza jest warta?

Kitu jak u mojego taty szklarza; był atystą, potrfił ze szkła diamentem (cóż to były za diamenty) w ręku mego taty, kiedy to szklił i, w Szczecinie, i w Szczecinku, i w Otwocku. Mój ojciec chrzestny - największy szklarz w centrum Szczecina przy ul. Krzywoustego był nim Władysław Sobczak (Śp.) - pamiętam jak byłem u niego w domu przy ul. Królowej Jadwigi, też tam mieszkałem z mamą Krystyną i z tatem Lucjanem, to miał chrzestny dwie ściany z kryształowych luster i sufit. Tata mi opowiadał że zaraz po wojnie był jakiś konkurs dla sklarzy w Szczecinie, no i właśnie tak się rzecz miała że I miejsce zajął Władysław Sobczak - ojciec chrzestny, a II miejsce zajął Lucjan Prusiński.

Podobno, jak się urodziłem w tymże Szczecinie, 30 Września 1948 roku, to (mistrzowie szkła) wypili 2 litry wódki ze spirytusu w dwa dni! Nie wiem czy tradycyjnie pod kiszeniaka, znanego polskiego ogóreczka.

Wiem też Panie Karolu, że jak krzyknąłem wychodząc z łona matki Krystyny Prusińskiej z domu Sowińskiej, to na ul. Wielkiej przy rzece Odra zawalił się dach katedry!


Wracam do Pana recenzji... Pisze Pan:

"Cóż to jest do (diabła) to piękno? Karol Bodler napisał wiersz (piękny) o gnijących wnętrznościach zdechłego konia. A gdyby tak zamieścił Pan obraz albo fotografię zaniedbanej starej (bezzębnej) żebraczki albo starego dziada? Wiem, że Pana ideowo na to stać, bo przecież jest Pan prezesem Partii Biednych. Do których, dziadów, i ja mam zaszczyt się zaliczać!

Mojemu ani Pańskiemu wizerunkowi to nie zaszkodzi a dopomoże w nabraniu ludzkiego wyrazu, żeś oto Pan jest człowiek, a nie udajesz Pan poetę, czyli nie wiadomo kogo (w dzisiejszych czasach, kiedy [poeta nie jest kontestatorem] a raczej podporą nieludzkiego systemu).

Z tym podkreślaniem ciągle, że jesteś Pan poetą, to chyba bierze się stąd, że masz Pan (tak jak ja) "dwa ciała króla". Jedno ciało z krwi i kości, normalne i śmierdzące, a to drugie jest mistyczne, przezroczyste i niedotykalne przez zwykłych ludzi. Jeśli próbował Pan leczyć dotykiem, uśmierzać ból, to może mieć Pan tego rodzaju prerogatywę, co poeci często mają. Przecież nieprzypadkowo kobiety lgną do Pana, przeczuwając w Panu cudotwórcę i uzdrowiciela. Wiele z nich pewnie ma dolegliwości ginekologiczne, a na to nie ma nic lepszego niż ręka poety!

Dlatego mówisz Pan: Jestem poetą, a masz Pan na myśli "Noli me tangere".

Przy czym Pan może dotykać, bo zrobi to ciałem materialnym, natomiast Pana ciało niematerialne (poetyckie, nie jest osiągalne do dotyku przez byle kogo. Podkreślając swoją poetyckość bytu, podkreśla Pan wyjątkowość i nieosiągalność".


Panie Karolu, jeśli czytałem coś rozsądnego to uważam ten cały materiał (akurat schowany), za pracowity esej w obecnych czasach w Literaturze. Nie chodzi akurat o to, że Pan pisze o mojej twórczości. Ale dlaczego ja z Panem się zgadzam? Bo jesteśmy obydwaj, z tak zwanego kruszcu - może i tym kryształem na suficie i na ścianach, między innymi u mojego ojca chrzestnego Władysława Sobczaka.

I niech mu ta Ziemia lekką będzie - chyba na ku Słońcu sobie tam odpoczywa jak i mój tata Lucjan Prusiński odpoczywa na cmentarzu w Otwocku, to my, Pan i ja, dwaj literaci z bożej łaski rozumiemy się doskonale. My jako ten kryształ w szybie, widzimy się... Niestety, nie widzą nas śmiertelnicy!


Pozdrawiam - Zygmunt Jan Prusiński

Ustka. 15 Lipca 2012 r.
Niedziela 15:32


fenixferrum 2018.12.12; 03:20:42
Komentowany wiersz: Te strony wierszy na fali otwartej przestrzeni
Panie Zygmuncie używam slangu młodzieżowego w nadziej że się odrobinkę odmłodzę a tu proszę Pana nic , no zupełnie nic. Nie dość tego to dajmy na to jak Pan , przestają mnie rozumieć. Jedni mnie nie chcą drudzy nie rozumieją. Kopara to prawie to samo co koparka , wszystko robi dokładnie to samo . Dlaczego więc napisałem "prawie" to samo , bo zjadłem literkę "k"
Ot i cala tajemnica.:)))

Serdeczności posyłam Mirek .


zygpru1948 2018.12.12; 02:22:07
Komentowany wiersz: Te strony wierszy na fali otwartej przestrzeni
Panie Mirku, nie wiem co oznacza "kopara", koparka tak, wiem do czego sluzy. - Pozdrawiam swiatecznie


fenixferrum 2018.12.11; 12:32:42
Komentowany wiersz: Te strony wierszy na fali otwartej przestrzeni
No no Panie Zygmuncie zrobił Pan ze mnie koparę, jak to mawia się obecnie. Szczęka mi opadła w zachwycie. Mieszka Pan w Ustce i te ustka wciąż mieszkają w Panu... z reszta nie tylko w Panu :)))

Pozdrawiam serdecznie i świątecznie Mirek


zygpru1948 2018.12.11; 05:50:55
Komentowany wiersz: Te strony wierszy na fali otwartej przestrzeni
Bajeczna Margot Bene z Avinion - krytyk literacki i felietonistka,
zawsze czeka na mój Erotyk !


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46803698_2299202506818957_8098968565337554944_n.jpg?_nc_cat=105&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=cbc0c65aaffb54edae95dcfb8826c591&oe=5CA2B749


zygpru1948 2018.12.11; 05:43:39
Komentowany wiersz: Te strony wierszy na fali otwartej przestrzeni
Zygmunt Jan Prusiński


Mój artystyczny fotoblog

https://zygpru1948.flog.pl/


zygpru1948 2018.12.11; 05:43:04
Komentowany wiersz: Te strony wierszy na fali otwartej przestrzeni
W KRAINIE CIENI - Część IV

Dział: Kultura, Temat: Literatura


Zygmunt Jan Prusiński

PIÓRO MOJE PISZE O TOBIE

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/916167,w-krainie-cieni-czesc-iv


zygpru1948 2018.12.11; 05:41:03
Komentowany wiersz: Te strony wierszy na fali otwartej przestrzeni
Karol Zieliński


KRYTYK I POETA

(recenzja o książce pt. „Kobieta białych luster”)


Otóż, poeta Zygmunt Jan Prusiński wcale nie liczy na jakąś miłość, że gdy będzie używał słowa "miłość" to kobieta chętniej itp. Poecie, to pisanie się nadzwyczaj udało. Tyle szczerego, nie wymyślonego, bezpretensjonalnego, powtarzanego od początku świata... banału!

A tymczasem jest to tak świeże i prawdziwe, że tu wcale nie chodzi o jakieś tam zakichane miłości... Ludzie miłości... jakie znamy na co dzień, jakie żeśmy w swym życiu przeżyli, to zdaje się betka... przy smutku, z niemożności osiągnięcia prawdziwej miłości... w świadomości, a raczej w podświadomości Prusińskiego, że miłość to coś horrendalnie absurdalnego. I poeta to wie... i cierpi... jakby cierpienie było sednem miłości.


Poeta Prusiński, jako filozof miłości, wszystko to wie! I te erotyki nie są skierowane do ziemskiej kochanki! Jeśli już to do takiej, która nie istnieje albo już umarła, albo lepiej by było, żeby się nie narodziła, lub przed narodzeniem umarła! Bo któraż to z kobiet potrafi pieścić otwarte serce w wazonie, pana Zygmunta. Ja na nic takiego bym się nie zdobył. U mnie sytuacja metafizyczna przebiega inaczej!

Tymczasem Prusiński, nie! On przeżywa inaczej, „głęboko” po młodopolsku i pisze jak Edward Stachura: "struny gitary leniwe jak nigdy"! - Co za piekło! (Z tym, że u Stachury nie było kobiety!) - Co za boleści i cierpienia! I dalej pisze: "Jednak wiemy oboje, że nasz nurt miłości przetrwa". Otóż nie przetrwa! Poeta wie o tym, że nie przetrwa.
W każdym wierszu miłość się rodzi i umiera - od nowa! Prusiński to wie i to samo czuł gdy tytułował wiersze: dla Mar, dla Wieśki, Józki, Maryśki. Wszystkie traktując jak markizy! Jak anioły. Jak matki boskie! Z najwyższym szacunkiem i wiedział, że mimo to nic nie przetrwa! Każdy wiersz kończy się w goryczach smutku! On ma w żołądku samą "żołądkową gorzką"! Po ile ona, poeto?


To bardzo piękne i smutne wiersze! I żadne rewelacje! Żadne takie fajerwerki zadziwiających pomysłów, żeby aż zatkało! Tu nic nie "zatyka", bo tak jak u samego Pana Boga, "wszystko jest spieprzone”! (Przychodzi mi na myśl "Ostatnie tango w Paryżu”). Bo przecież po wszystkich zaglądaniach w serce Prusińskiego w kryształowym wazonie, poeta powinien kochance ulżyć i spędzeniu z jej krwiobiegu w miednicy małej nadmiar napięcia nerwowego z podniecenia (z długotrwałego przekrwienia) od słów: „kocham, całuję pieprzyki między twymi nogami” etc. Od tego kobiecie staje łechtaczka i swędzi!

A tu nasz poeta zamiast doprowadzić ją do orgazmu i uwolnienia od napięcia (biedna kobieta!), "zbliża się do granicy jej kolorów"! Niech go licho!

Jednakże, mimo tego, nasz poeta, nie daje (Sylwii Żwirskiej) żadnej nadziei, w żadnej aluzji, że jednak zrobi coś fizycznie! Tu nie o fizyczne chodzi! Tu chodzi o "usunięcie zwątpienia" z ciała Prusińskiego: "gdy ona wbije się w niego, w jego ciało, ostrzem promienia, jak motyl".

I tu również nie chodzi o niezdrowe konotacje pod XIX-wiecznej poezji epatującej fizycznymi obrazami seksu... tu chodzi o nadanie sensualnego wyrazu ludzkiemu życiu.

A tego w poezji Prusińskiego brak.
Poeta jeszcze Żwirskiej nie poznał osobiście i fizycznie (nawet w pociągu), a już (do czego ma zresztą - licencja poetica - prawo) akcja poetycka utyka w miejscu, gdzie zwątpienie nie pozwala na dotyk, pocałunek, podniecenie, bo inaczej, po jakiego diabła poeta miałby się zbliżać "do zrozumienia jej kolorów"? Ja to doskonale rozumiem (dlaczego) i mogę na ten temat napisać pięćset stron analizy, ale czy to jest potrzebne (taka gadanina!) zwykłemu zjadaczowi chleba? Pomijając pytanie, czy w ogóle poezja Zygmunta Jana Prusińskiego jest potrzebna zjadaczom polędwicy?

Czytuję różne wiersze, ale dopiero u Prusińskiego trafiłem na ciekawy, współczesny melanż, mianowicie najpierw są słodziutkie porównańka i głupiutkie (czasem) apostrofy, ale po ich złożeniu do kupy, okazuje się, że oglądamy światy przerażające w najczystszej postaci... głupoty, piękna, łatwizny umysłowej i wyświechtanych porównań... za którymi stoi zbrodnia, zdrada, skrobanka, łapówka, oszustwo... i pragnienie zwykłej miłości i ludzkiej bliskości, które jest nieosiągalne i absurdalne w świecie niedorzecznym.


Nawet sam Pan Bóg, mówi Zygmuntowi Prusińskiemu: Przecież wiesz, że twoje żądanie bezinteresownej, czystej, duchowej miłości jest niemożliwe (i niemoralne), ale pisz i łudź się, wpadaj w sen, śnij o kochance o wyższym stanie ducha.

Najpierw seks, później poezja! (Jan Kochanowski by się z tym zgodził). Nie odwrotnie, bo nie rozładowane napięcie stworzy dewiację i dysonans! Tak samo jest w Teodycei u samego Boga. Zgodzi się z tym prof. Kazimierz Jaworski! (Dobrze by było, żeby się poeta na te psychoanalityki do mnie odezwał! W kontekście Jaworskiego również).

Tak czy inaczej (na koniec), jeśli Sylwia Żwirska (piękne polskie nazwisko) - masz dobry gust poeto, pozwolisz, że wykorzystam je w swojej powieści!? Jak i również ją samą i ciebie! (W tej chwili czuje się jakbym brał udział w jakiejś salonowej scenie w "Próchnie" Wacława Berenta) - istnieje naprawdę (co nie jest istotne!), to powinna się czuć zaszczycona, że trafiła na takiego mężczyznę, jak Prusiński (niewidzące, wodniste oczy medium! Somnambulika!), który umieszcza jej nazwisko w swoich fantazmatach (ale nie tylko w "swoich" bo to są również nasze fantazmaty! - wyjaśnię przy okazji!

No, poeto. Jeśli miałbym poszukiwać porównań, a spędziłem wiele lat w bibliotekach i na lekturach naszych (i nie tylko) wielkich poetach, to bym teraz porównał Zygmunta Prusińskiego z Zygmuntem Krasińskim! I idę o zakład, że moje uczone koleżanki profesorki od romantyków, musiałyby ulec powadze argumentów, właściwych tej dziedzinie wiedzy... (Nie zdradzam tu tajemnicy, że w nauce liczy się miła powierzchowność zapewniająca poparcie przy głosowaniach na radach naukowych wydziałów. Facet, który przeleci większość koleżanek ma większe szanse na ustalenie co jest bardziej naukowe a co nie, bo oddane jego urokowi byłe kochanki go poprą).


Myślę tu o bardzo specyficznym i zamkniętym kręgu specjalistów od Juliusza Słowackiego i Krasińskiego. Bo co innego jest go wydać w stu tysiącach egzemplarzy, ale nic sensownego nie móc poza tym o nim powiedzieć Polakom i "Polsce", np. o figurze „Okopów Trójcy Świętej” lub o ślepocie Orcia.

Specjalnie używam mocnych słów, bo tylko one pozostają jako świadectwo, że kiedyś istniał świat naturalny, w którym jednakże poeta Prusiński usiłował szukać duchowej racjonalizacji.

Niech się teraz "przebudzi" (po raz wtóry i wtóry - jak we śnie w dramacie scenicznym, Calderona de la Barca "Życie snem") i próbuje opisać miłość kobiety, która urodziła się z probówki...


Kraków. 12.08.2011


zygpru1948 2018.12.10; 06:36:41
Komentowany wiersz: Ten mały cichy wiersz...
Anno, to wez to jako motto wiersza, przyszlego - nie zapominajac podac dane autora...


zygpru1948 2018.12.10; 01:58:48
Komentowany wiersz: Ten mały cichy wiersz...
Bajeczna Margot Bene z Avinion - krytyk literacki i felietonistka,
zawsze czeka na mój Erotyk !


https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/46525586_2299221913483683_3375167772882370560_n.jpg?_nc_cat=101&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=bce9ed58a97bf8f4d1e9ea8e37dc7676&oe=5CA42E3E


Bellona 2018.12.10; 01:52:37
Komentowany wiersz: Ten mały cichy wiersz...
zabralabym to zdanie chetnie , ukradla dla siebie :) , spodobalo mi sie

Nie krusz myśli, niech dłużej zostaną w tobie
jak zakręty dla samobójców


zygpru1948 2018.12.10; 01:48:13
Komentowany wiersz: Ten mały cichy wiersz...
Zygmunt Jan Prusiński


Mój artystyczny fotoblog

https://zygpru1948.flog.pl/


zygpru1948 2018.12.10; 01:47:44
Komentowany wiersz: Ten mały cichy wiersz...
W KRAINIE CIENI - Część IV
Dział: Kultura, Temat: Literatura

Zygmunt Jan Prusiński

PIÓRO MOJE PISZE O TOBIE

https://www.salon24.pl/u/korespondentwojenny/916167,w-krainie-cieni-czesc-iv


zygpru1948 2018.12.10; 01:46:12
Komentowany wiersz: Ten mały cichy wiersz...
Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa

23.12.2011 22:48


@Zygmunt Jan Prusiński

Ja Pana mam za najprawdziwszego poetę. Spokojnie. Z tym, że dzisiaj się sprawy niepomiernie pokomplikowały i wyglądają gorzej niż np. 30 lat temu, z Romanem Śliwonikiem, Ernestem Bryllem czy ze Zbigniewem Jerzyną. Nie tylko przybyło nowe pokolenie poetów, ale NOWE CZASY.

Poezja już znaczy co innego. Dla Amerykanów Walt Whitman też już nie jest poetą (a Ameryka dawną poczciwą Ameryką - tylko zwyrodniały burdel)! Whitman, on jest historycznym poetą, którego poezja do pojebanych czasów współczesnych ma się jak pieść do nosa. Ja się nie dziwię przerażeniu w oczach kobiet, na widok dzikości męskiej wariacji. Niech Pan sobie wyobrazi, że mógłbym się ożenić z bardzo ładną trzydziestolatką (i to niejedną), gdybym się odważył na potworną mękę zakładania rodziny (której one nie mają z kim założyć). Zakładam, a nawet jestem pewien, że te dzisiejsze dziewczyny byłyby mi wierniejsze (w mojej starości - a ponoć wyglądam na 40-50 lat - stary dziad), niż te kurewki, kiedy byłem młody. Tak się porobiło.


Dzisiejsi młodzi faceci nie są ani do tańca ani do różańca - tak wychowani przez postmodernistyczne mamusie. Podejrzewam, że są do niczego. Wydupczyć i zostawić. Dlatego młode kobiety są w szoku. I pisz im stary poeto jakieś dziwne erotyki o kolczastym lesie! Co to ma być?, aluzja Pańskich poranionych organów płciowych? Ale one za to poranienie nie odpowiadają, bo to zrobiły ich mamusie.

Co zaś do "brzydkich słów" w rodzaju "rypać". Poezja nie znajduje się w słowach. Od napisania słowa "rypać" nie zjawi się w erotyku i nie sprawi że ten erotyk stanie się dziełem sztuki. Ale również nie sprawi tego słówko: "kocham", nie spowoduje zjawienie się Pani Poezji. Jest to wielka pani, która czasem zachowuje się jak kurwa, ale tylko z tymi, których lubi. A nie lubi tych, którzy na "chama" i za wszelką cenę chcą być poetami.

Niedawno była u mnie w ogrodzie wczas rano, gdy sobie usiłowałem przypominając jak mój ojciec szczepił gruszki i śmiała się z poetów, którzy ubiegłej nocy chcieli jej wejść do łóżka, żeby ją posiąść.


To dziwna sprawa, ale wszystkie wiersze świata, napisane układnie i pięknie, są potrzebne i składają się na wspaniały bukiet ożywiający umierającą psychikę człowieka. Ale tylko niektóre są prawdziwą poezją. Jednakże tych kilka wierszy prawdziwej Poezji wystarczy, żeby rozlewała się ona na pozostałe wiersze mniej udane, albo te które znamy albo jesteśmy nimi zmęczeni. I Poezja je ożywia.

Ja w święta nigdzie się nie wybieram, bo chciałbym popracować, więc nie składam na razie "życzeń", bo jutro i w święta pewnie coś do Pana napiszę (powiadam, mam Pana za mądrego faceta). Tym niemniej, już teraz składam wyrazy szacunku Panu, Pańskiej mamie i całej Pana rodzinie.

PS. Jeszcze nie zajrzałem na "kodeks erotyki" ale zajrzę.


Zygmunt Jan Prusiński Bluszczowy Blues...

___________________________


zygpru1948 2018.12.09; 17:14:08
Komentowany wiersz: Pióro moje pisze o tobie
Pozdrawiam świątecznie Pana fenixa !
[1][2][3][4][5][6][7][8][9][10][11][12][13][14][15][16][17][18][19][20][21][22][23][24][25][26][27][28][29][30][31][32][33][34][35][36][37][38][39][40][41][42][43][44][45][46][47][48][49][50][51][52][53][54][55][56][57][58][59][60][61][62][63][64][65][66][67][68][69][70][71][72][73][74][75][76][77][78][79][80][81][82][83][84][85][86][87][88][89][90][91][92][93][94][95][96][97][98][99][100][101][102][103][104][105][106][107][108][109][110][111][112][113][114][115][116][117][118][119][120][121][122][123][124][125][126][127][128][129][130][131][132][133][134][135][136][137][138][139][140][141][142][143][144][145][146][147][148][149][150][151][152][153][154][155]
Wiersze na topie:
1. Już wiem (13)
2. Fiołkowy list (11)
3. Latawce marzeń (11)
4. Bez granic (10)
5. Kocham Zacisze, to moja miłość (10)

Autorzy na topie:
1. ag131 (179)
2. wie.rut (160)
3. Hefajstos44 (108)
4. Jan Gawarecki (100)
5. EnigmatycznyDuszek (96)
więcej...