Wiersze poetów - poetyckie-zacisze.pl ZAPROPONUJ ZMIANĘ W SERWISIE
Logowanie:
Nick:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
Odzyskaj hasło
Zarejestruj się
Dostępne opcje:
Strona główna
O serwisie
Regulamin
Zaproponuj zmianę
Indeks wierszy
Ranking autorów
Ranking wierszy
Dodane dziś (28)

Nowi autorzy:
- Nyks7791
- Bodaj
- dzień zagubiony
- SmutnaRadość
więcej...

Ostatnie komentarze:
pocałuj się w łokieć
- korneło
W Ustrzykach Dolnych
- Nikola
stara jędza w przychodni
- Anna z
Kiedy dzień jest zbyt gorący
- Nikola
więcej...

Dziś napisano 154 komentarzy.

Aforyzmy 16

Aforyzmy 16

AFORYZMY - autor Zygmunt Jan Prusiński

Opisuję chwile – może zostaną zapamiętane, tyle rodzi się myśli naraz.

Jem w tej chwili pierogi z mięsem, rozczytuję twe oczy jak kochają.

Zatańczę z tobą na rosie, a mandoliny będą grać do świtu.

Przemierzaj tylko dobre drogi, mijaj pasterzy przyjaźnie.

Odwróć się, zostaw cienie przodków i złe karty na stole.

Mandoliny na rosie, poszukaj czerwonych pantofelków – zatańczymy piękno wobec siebie dla siebie.

Wyłuskam echo dźwięków, rozsypie się cud miłości.

Cienie ze smugami spoczną w twoich rękach.

Słoneczny ruch ręką, dotkniesz czułe źródła.

Z kory kilka łódeczek niech płyną zapowiedzi.

Posłuchamy kosa solistę, a chór – wiatr zastąpi.

Ukryjemy złote nuty, nastroimy traw posłanie.
Napisz do autora

« poprzedni ( 2348 / 2381) następny »

zygpru1948

dodany: 2022-07-04, 05:14:36
typ: przyroda
wyświetleń (115)
głosuj (12)


          -->> Aby głosować lub komentować musisz się zalogować.

wierzba 2022.07.04; 11:45:35
Świetnie uchwyciłeś paralele człowieka i przyrody, której jesteśmy częścią...Twoje aforyzmy to filozoficzno - liryczne mądrości...i wskazania dla Nas Wszystkich... Dziękuję za tę ,,egzystencjalnie" pojmowaną, piękną filozofię przyrody...zawsze aktualną...
Cieplutko pozdrawiam...

zygpru1948 2022.07.04; 06:09:35
Fotoblog Zygmunta Jana Prusińskiego
https://zygpru1948.flog.pl/



Fotoblog Zygmunta Jana Prusińskiego
https://zygpru1948.flog.pl/100

zygpru1948 2022.07.04; 06:08:39
Zygmunt Jan Prusiński


WIERSZ PISANY PRZY ADAMIE MICKIEWICZU !

Ewie Kolasińskiej - Bednarz


Motto: Zerwę wszystkie sukienki -
nagość nieba i twego ciała
rozkocham do nieprzytomności!


Przyszedł dzisiaj do mnie Adam,
usiedliśmy w ogrodzie
a rozmowa była o tobie.

Pytał się poeta jaka jesteś,
odpowiedziałem: dobra kobieta,
wrażliwa i uczuciowa.

Pod jarzębiną czerwoną
czerwień zaświeciła nam w oczy.

Mickiewicz zadeklamował swój wiersz
„Na Alpach w Splügen” -
zapamiętałem strofę:
„I postać twoją widzieć lękam się...”

- Czyżbym i ja miał się ciebie bać Ewo?

Nie! Będę jeszcze bardziej rycerski,
a niech Mickiewicz nam zazdrości...

Jak w pocałunkach usta się iskrzą!


30.1.2012 - Ustka
Poniedziałek 14:59




Zygmunt Jan Prusiński


ZAPROPONOWAŁEM MICKIEWICZOWI…

Ewie Kolasińskiej - Bednarz


To była poufna rozmowa.
Poeta Adam zgodził się zostać
przyszłym Ojcem Chrzestnym...

Niech myślą co chcą -
i tak nie słucham nikogo.

Biorę twoją rękę Ewo
wiem gdzie mamy się udać.

Mam chatę w księżycowym lesie,
tam spokój rozbiera człowieka
do intymnych zabiegów w poezji.

Rozczytam w tobie miłość
nieułomną i nieskaleczoną,
przyfruną ptaki leśne...

Niech przenoszą nowiny
o narodzonym dziecku...
a Adam Mickiewicz i tak
ojcem chrzestnym zostanie.

W księżycowym lesie
do białego tanga mnie zaprosisz.

Będziemy tańczyć do świtu
by poranną rosę przywitać.


30.1.2012 - Ustka
Poniedziałek 16:31




Zygmunt Jan Prusiński


ROZMOWY Z MICKIEWICZEM


Motto: "...może pogawędka z Tobą i Mickiewiczem"?
Ewa Kolasińska - Bednarz


Usiądź Adamie, usiądź i ty Ewo -
teraz poprowadzę zebranie o poezji.

W moim życiu była ona najważniejsza...

Żadna z kobiet nie była ważna,
dlatego dotrwałem przez lasy idąc.

I wybrzeże pokochałem i góry,
i ścieżkę skradającą się jak złodziej.

Taniec żurawi i stare wiatraki,
wiewiórki skoczne i sosny niczym panny.

Kałuże po deszczu i rodzinne osty,
bieliki królewskie i sowy mrukliwe.

Co nie dotknąłem to była poezja -
ludzka życzliwość na lirycznej drodze.


31.1.2012 - Ustka
Wtorek 20:21

zygpru1948 2022.07.04; 06:00:55
Zygmunt Jan Prusiński do Krzysztofa Wyszkowskiego


NAUCZYCIEL SPOD PARASOLA BEZPIEKI


Motto: „To co robi Wyszkowski, to zemsta SB, którą rozwaliłem”. - L.W.


Jeśli czytam takie dziwactwa, takie banaluki z ust byłego prezydenta, to zaczynam wątpić w ich powagę. Lech Wałęsa chyba żył we śnie, bo rzeczywistość była zupełnie inna i jest taka, że akurat Służba Bezpieczeństwa z PRL umiała się usadowić w pociągu ku przyszłości tzw. „kwaśnieskizmu”.

Gdzie i kiedy on, Wałęsa, „rozwalił” SB ? To jest knot największego żartu w kabarecie na żywo. Drugim takim knotem było też jego otwarte wyznanie, i o tym pisze felietonista Maciej Rybiński, cytuję:

„...Wałęsa, symbol walki o demokrację, zapowiada, że kiedy dojdzie znów do władzy, odznaczy pułkownika Leśniaka i jego ludzi najwyższymi odznaczeniami państwowymi. (...) To była wypowiedź skandaliczna i fatalna”.

Panie Rybiński, proszę się o to nie martwić, bo megalomania Wałęsy jest (pod ochroną), tak jak jest ochrona nad zwierzętami... Z przywileju niech sobie gada; gadać każdy może w demokracji, wolno mu. Jeżeli ostatnio kandydował na fotel prezydencki i otrzymał 1 procent głosów, to gdyby się pomylił i zdecydował na ponowne kandydowanie, to ja mu daję maksymalnie 0,5 – 0,7 procenta. Wałęsa powinien sobie popuścić i odpuścić takowe ambicje, bo jedynie co jest prawdą, to starzeje się i, przy okazji „dziecinnieje”.

Onegdaj, kilka miesięcy temu przesłał mi korespondencję, gdzie nadmienił, iż w samym Gdańsku było 58 „Bolków”. Mnie osobiście – jako to, że i mam prawo, bo na emigracji politycznej w Austrii, głosowałem na niego w Ambasadzie Polskiej w Wiedniu (w 13 dzielnicy) – chodzi o tego właściwego jednego „Bolka” – który od SB pobierał wypłatę za kapowanie swoich kolegów ze Stoczni Gdańskiej... opozycję. Szkoda, że w Gdańsku nie było 158 lub 258 „Bolków” - agentów, bo wtedy można byłoby się naprawdę pogubić, który jest który. Czyżby kryptonim „BOLEK” miał największe powodzenie u funkcjonariuszy SB w Gdańsku? Krzysztof Wyszkowski zarzuca byłemu przewodniczącemu „Solidarności” „tajną i płatną współpracę z SB”. Okazuje się, że Wałęsa zaczyna się mylić, bo na rozprawie uszczuplił tych „Bolków” do ilości „56”!

O co chodzi? Czyżby to była skuteczna obrona, że szukaj igły w sianie? – No tu to mam pretensję do SB, bo tak zagmatwali tymi „Bolkami” – jakby już wtenczas wiedzieli że będzie chryja o „Bolka”; czy to ten czy tamten, czy znowu ten, a może tamten, a może jeszcze inny, przystojniejszy, a i mądrzejszy... Oj, „Bolki, „Bolki” – ja tylko łapałem na wędkę śledzie „bolki”, taką (młodzieżówkę) dorastającą.

Wracając poważnie z lasu do miasta, to podoba mi się ta determinacja opozycjonisty Krzysztofa Wyszkowskiego. Współczuję mu z całego serca, bo wierzę mu, co mówi, co mówił na rozprawie w dniu 11 października 2006 roku w sądzie w Gdańsku. Dziwię się slalomu, tej logiki myślowej sędzi Katarzyny Przybylskiej, która ogromnie się zmęczyła pod górę, kiedy wypowiadała uzasadnienie werdyktu. Żałosna interpretacja, bo jej umysł nie jest od tego co by było, jeśli. Zresztą, co ma „piernik do wiatraka”... Mądra sędzi tak się męczy, „że słowa Wyszkowskiego padły na kilka miesięcy przed obchodami 25 rocznicy „Solidarności”, co „bezwzględnie godziło to w autorytet Lecha Wałęsy” – Darek Janowski z „Dziennika Bałtyckiego” d.janowski@prasa.gda.pl który nadał tytuł artykułu: „Francuskie pieniądze są nieprawdziwe”.

Jaki to „autorytet” sędzi K. Przybylska miała w swojej główce. Prywatnie, to ona ma zupełnie inne zdanie o Wałęsie, bo nie podejrzewam o to, że jest dla niej „idolem”. Prywatnie, toby inaczej powiedziała do zebranych na łące, na polanie słonecznej śród stada źrebaków, kobył i ogierów, ale w sądzie, w tym sądzie nie mogła. Widocznie (duchy przeszłości), dyspozycyjni urzędnicy podlegają nadal pod specjalnym nadzorem! Gdzie tu zatem jest ta cholerna żmijowata demokracja? Mało tego, ona jeszcze pod serce jak w baśni czy w romansach w epoce międzywojennej, podszczypuje Krzysztofa Wyszkowskiego, że „jako dziennikarza i publicysty z wieloletnim doświadczeniem należałoby oczekiwać szczególnej rzetelności”.

No nie, to już za dużo „panienko” w jednym dniu takie surojadki tworzyć!
Przecież Wyszkowski jak najbardziej jest rzetelnym obywatelem wolnej Polski, i czy on będzie ujawniał przed obchodami 25 rocznicy „Solidarności”, czy w trakcie, czy po jej zakończeniu, czy i po 10 latach na 35 obchodach tej rocznicowej uroczystości, to na Boga śliczna panienko Przybylska, nie dokuczaj komarom! Co cię rozpaliło w tej główce a nie gdzie indziej...? I ty jesteś sędzi...? Ty naprawdę jesteś prawnikiem...? Naiwność jedynie pozostała u byłego sekretarza redakcji „Tygodnika Solidarność”, bo biedak w poczet świadków zaprosił Bronisława Geremka! Słynnego na cały świat historyka, który bronił pracę magisterską czy doktorską (tu nie jestem pewny), no po prostu historyk od „Życia kurtyzan w XII wieku w Paryżu”., no widzicie co się państwo tu porobiło, to jest nie do pojęcia, żeby historyk od prostytutek z Paryża dochował męskiej rycerskości i powiedział prawdę o francuskich pieniądzach od związkowców z Paryża. Panie Wyszkowski, to pan nie zna Geremka? Ten dopiero potrafi opowiadać. Przy okazji jak go pan spotka, to proszę się zapytać, jak on dotarł z Warszawy na pierwszy zjazd „Solidarności” w Oliwie? Autem czy samolotem? I pan chciał, by on wystąpił przeciwko Wałęsie? Pan uwierzył, że on wybierze prawdę? To jest pan ostatnim romantykiem w Polsce!
Bronek? Bronek to jest fajny chłop jak śpi, jak w ogóle nie gada, bo jak mu pozwolić gadać, to gawędziarz z niego niezły. – To jest miękka skorupa watażki od 77 boleści i inscenizacji do sytuacji. Bronek? Bronkowi lepiej dać na loda „Bambino” (kosztuje u nas 0,55 groszy), i niech znika z nim za zakrętem polnej drogi, ukierunkowaną akurat ku piekle.

A Lech Wałęsa? Wałęsa na do widzenia przed audytorium rzekł: „ – Każdą sprawę tego typu wygram dlatego, że uczciwie służyłem ojczyźnie, budowałem Polskę, zmierzałem do wolności...”

Tak, tak. – I tak żeś Lechu ją wybudował, że ludzie z niej uciekają jak od czerwonego smoka dzieci z bajek. Tę nogę którą podałeś moim wrogom, to zastopowałeś przez nią narodowi. Młodzieży wcale o to nie chodziło, żeby musiała opuścić swój rodzinny dom, swoją ojczyznę. Budować, budować to nie po cichu ani po ciemku, a wspólnie, właśnie z narodem.

I tu bez tego narodu, przegrałeś panie prezydencie. Bo:

DLACZEGO PAN NIE LUBI NARODU, TEGO I, TAKIEGO ?

DLACZEGO TEN NARÓD NIE LUBI PANA ?

SKĄD I Z JAKIEGO POWODU TO SIĘ BIERZE ?


12.10.2006 - Ustka
autor artykułu ZJP http://www.aferyprawa.eu/content/obrazki/prusinski_z.jpg

____________________________


Ps. Artykuł był publikowany w gazecie internetowej u redaktora Zdzisława Raczkowskiego AFERY i PRAWA

Współpracowałem redakcyjnie w dziale KULTURA przez 5 lat...

zygpru1948 2022.07.04; 05:39:32
Czekając na barbarzyńców - Konstandinos Kawafis

Na cóż czekamy, zebrani na rynku?

Dziś mają tu przyjść barbarzyńcy.

Dlaczego taka bezczynność w senacie?
Senatorowie siedzą - czemuż praw nie uchwalą?

Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy.
Na cóż by się zdały prawa senatorów?
Barbarzyńcy, gdy przyjdą, ustanowią prawa.

Dlaczego nasz cesarz zbudził się tak wcześnie
i zasiadł - w największej z bram naszego miasta -
na tronie, w majestacie, z koroną na głowie?

Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy.
Cesarz czeka u bramy, aby tam powitać
ich naczelnika. Nawet przygotował
obszerne pismo, które chce mu wręczyć -
a wypisał w nim wiele godności i tytułów.

Czemu dwaj konsulowie nasi i pretorzy
przyszli dzisiaj w szkarłatnych, haftowanych togach?
Po co te bransolety, z tyloma ametystami,
i te pierścienie z blaskiem przepysznych szmaragdów?
Czemu trzymają w rękach drogocenne laski,
tak pięknie srebrem inkrustowane i złotem?

Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy,
a takie rzeczy barbarzyńców olśniewają.

Czemu retorzy świetni nie przychodzą, jak zwykle,
by wygłaszać oracje, które ułożyli?

Dlatego że dziś mają przyjść barbarzyńcy,
a ich nudzą deklamacje i przemowy.

Dlaczego wszystkich nagle ogarnął niepokój?
Skąd zamieszanie? (Twarze jakże spoważniały.)
Dlaczego tak szybko pustoszeją ulice
i place? Wszyscy do domu wracają zamyśleni.

Dlatego że noc zapadła, a barbarzyńcy nie przyszli.
Jacyś nasi, co właśnie od granicy przybyli,
mówią, że już nie ma żadnych barbarzyńców.

Bez barbarzyńców - cóż poczniemy teraz?
Ci ludzie byli jakimś rozwiązaniem.

Konstandinos Kawafis
przekład Zygmunt Kubiak



Julian i Antiocheńczycy - Konstandinos Kawafis

Jak mogliby się wyrzec wykwintności ich życia,
różnorodnych rozrywek, wspaniałego teatru,
gdzie Sztuka i cielesność, zmysłowe pożądania
miały wspólny mianownik!

Tak, byli amoralni – chyba w dość znacznym stopniu,
lecz mieli też satysfakcję, że to ich życie w Antiochii,
wysmakowane i pełne wyszukanych rozkoszy,
cieszyło się wielką sławą, było wprost legendarne.

I teraz rzucić to wszystko – dla czego?

Dla tych jego nonsensów wokół fałszywych bogów,
dla tego nieznośnego, wiecznego samochwalstwa,
dla tej dziecinnej niechęci wobec sztuki teatru,
dla nudnej cnotliwości, dla tej komicznej brody?

Kto by nie wolał "chi"!
Kto by nie wolał "kappa"! I to po tysiąc razy.

Konstandinos Kawafis
przekład Antoniego Libery

zygpru1948 2022.07.04; 05:34:19
Okna (2-gi przekład) - Konstandinos Kawafis

W ciemnych pokojach, w których moje dni mozolne
przeżywam, ciągle chodzę od ściany do ściany,
próbując znaleźć okna. To będzie pociecha,
kiedy choć jedno okno wreszcie się otworzy.
Lecz żadnych okien nie ma albo ich nie umiem
znaleźć. I może lepiej, że ich nie znajduję.
Może światło okaże się nową tyranią.
Któż to wie, jakie rzeczy nieznane odsłoni.

Konstandinos Kawafis
przełożył Zygmunt Kubiak



Itaka (4-ty przekład) - Konstandinos Kawafis

Jeżeli do Itaki wybierasz się w podróż,
niech będzie to podróż długa,
pełna przygód i nauk.
Lestrygonów, Cyklopów, gniewnego Posejdona
nie musisz się obawiać.
Jeżeli będziesz myślą szybował wysoko,
a umysł twój i ciało będą ciągle zdolne
do wzruszeń nieprzeciętnych,
nikt z nich ci nie zagrozi.
Jeśli nie masz ich w sobie i sam ich nie wskrzesisz,
Lestrygonów, Cyklopów, gniewnego Posejdona
nie spotkasz na swej drodze.

Niech będzie to podróż długa.
Obyś o letnim brzasku
- urzeczony, szczęśliwy -
wiele razy zawijał do nieznanych portów;
i bywał u Fenicjan w ich handlowych stacjach,
i kupował tam od nich drogocenne rzeczy:
perły, koral i bursztyn, i drewno z hebanu,
i wszelkiego rodzaju pachnące olejki,
podniecające pachnidła, ile tylko zechcesz;
i odwiedził niejedno z wielu miast egipskich
i uczył się tam od tych, co posiedli wiedzę.

Bylebyś nie zapomniał nigdy o Itace,
o twoim przeznaczeniu - masz do niej dopłynąć.
Lecz nie śpiesz się w podróży.
Niech trwa długo - latami.
Lepiej byś był już stary, gdy dotrzesz do wyspy,
i na tyle zasobny w dobra tego świata,
by już nie oczekiwać od Itaki bogactw.

Itaka dała ci upajającą podróż.
Nie wyruszyłbyś w drogę, gdyby jej nie było.
Cóż więcej miałaby dać?

I gdyby była biedna, nie oszukała cię.
Zdobyłeś przez nią mądrość i ogrom doświadczeń,
a wraz z nimi świadomość, co znaczy - Itaka.

Konstandinos Kawafis
przekład Antoniego Libery

zygpru1948 2022.07.04; 05:32:18
Manuel Komnenos - Konstandinos Kawafis

Jego Cesarska Mość Manuel Komnenos
pewnego smutnego wrześniowego dnia
poczuł bliskość śmierci. Astrologowie dworscy
(opłaceni) bredzili,
że jeszcze wiele lat życia będzie na świecie żył.
Gdy oni to mówili, władca,
dawne, pobożne przypomniał obyczaje
i z cel zakonnych przynieść do siebie kazał
szaty kapłańskie.
I przywdziewa je ciesząc się, że ukazać się może
w dostojnej postaci kapłana albo mnicha.

Szczęśliwi ci, co mają wiarę
i jak cesarz Manuel umierają
w czcigodny płaszcz wiary odziani.

Konstandinos Kawafis
przełożył Zygmunt Kubiak



Wielka procesja duchownych i świeckich - Konstandinos Kawafis

Przez ulice i place, i pod bramami miasta
sławnej Antiochii idzie
procesja duchownych i świeckich
trudniących się wszelkim zajęciem.
Na czele tego wielkiego i wspaniałego orszaku
kroczy piękny młodzieniec odziany w białą szatę,
trzymając wzniesiony Krzyż –
naszą nadzieję i moc, nasz przenajświętszy Krzyż.
Poganie, jeszcze niedawno tak butni i zuchwali,
dzisiaj niepewni, w popłochu
pierzchają przed tą procesją.
Niech się trzymają z dala i nie zbliżają do nas
(dopóki nie uznają i nie wyzbędą się błędu).
Na przedzie więc święty Krzyż. Przynosi każdej dzielnicy,
gdzie żyją pobożnie chrześcijanie, pocieszenie i radość:
i wierni wychodzą przed domy i, uniesieni, ze czcią
pozdrawiają tę moc – zbawienie świata, Krzyż.

Jest to święto chrześcijańskie obchodzone co rok.
W tym roku jednak – jak widać – o wiele uroczyściej.
Państwo jest wreszcie wolne.
Nie włada już nim ten podły,
odrażający Julian.

Módlmy się za naszego świątobliwego Jowiana.

Konstandinos Kawafis
przekład Antoniego Libery

zygpru1948 2022.07.04; 05:28:18
Ten, kto miał pecha - Konstandinos Kawafis

Ten, kto miał pecha, kto podupadł,
z jakim trudem się uczy nowego
języka ubóstwa, i nowych zwyczajów.

Jak ma wstępować do obcych, nędznych domów!
Czy ducha mu starczy, by wyjść na ulicę,
a stając przed jakimiś drzwiami, czy znajdzie
dość siły, aby dotknąć dzwonka?
Jak zdoła sprostać przyziemnym potrzebom
codziennej strawy i dachu nad głową!
Jak czyjeś zimne spojrzenie wytrzyma,
z którego czyta, że jest niepotrzebny!
Jak jego dumne usta zaczną teraz
mówić z pokorą i uniżonością;
jak będzie schylał swą wyniosłą głowę!
Jak będzie słuchał mowy, która uszy
będzie mu ranić każdym słowem, chociaż
trzeba by raczej grać obojętnego
i udawać prostaczka, co nic nie rozumie.

Konstandinos Kawafis
przełożył Ireneusz Kania



Gdy strażnik ujrzał światło - Konstandinos Kawafis

Zimą, latem — na dachu pałacu Atrydów
siedział Strażnik. I oto dobrą ma nowinę.
Ujrzał, jak ogień wielki rozjarzył się w dali.
Cieszy się. I mordęga już dobiegła końca.
To nie jest takie łatwe, czuwać dniem i nocą,
i w upale, i w zimnie, wypatrywać światła
na szczycie Arachnajon. Upragniony sygnał
wreszcie rozbłysnął. Ale gdy szczęście przychodzi,
zazwyczaj niesie radość mniejszą niż ta, której
czekano. Lecz to jedno zyskiem: że jesteśmy
od nadziei już wolni i oczekiwania.
Wiele rzeczy się stanie w pałacu Atrydów.
Nie trzeba nawet jakiejś szczególnej bystrości,
aby to przewidywać teraz, kiedy Strażnik
ujrzał światło. Więc raczej nie trzeba przesadzać.
Dobre jest światło, dobrzy są i ci, co idą;
słowa i czyny owych ludzi też są dobre.
Ufajmy, że się wszystko ułoży pomyślnie.
Ale to Argos nawet bez domu Atrydów
będzie trwać. Domy nie są wieczne. O tych sprawach
wielu na pewno ludzi będzie wiele mówić.
My słuchajmy. Lecz zwieść się nie dajmy takimi
słowami jak Niezbędny, Jedyny i Wielki.
Bo tak samo niezbędny, jedyny i wielki
wyłoni się ktoś inny już w następnej chwili.

Konstandinos Kawafis
przełożył Zygmunt Kubiak


Wiersze na topie:
1. dlaczego dziewczynka z zapałkami zamarzła (30)
2. Kobiety kaletniczki (30)
3. O powrotach do domu. (30)
4. jakiś czas (30)
5. Przed 33 laty (30)

Autorzy na topie:
1. wikat (275)
2. Bou-lip-seleka (191)
3. Marcin Bartłomiej Olszewski (186)
4. Vich3r (138)
5. SpinKa (125)
więcej...